Na nieco ponad trzy tygodnie przed draftem NHL 2026, coraz więcej mówi się o tym, na których zawodników mają oko, organizacje zajmujące czołowe miejsca w rankingu przed swoimi kolejnymi wyborami. W ciągu ostatnich 24 godzin, Sheng Peng z serwisu San Jose Hockey Now poinformował, że Sharks zabierają w tym tygodniu na kolację obrońców Carsona Carelsa i Keatona Verhoeffa. Chociaż Carels i Verhoeff z pewnością nie będą jedynymi potencjalnymi graczami, z którymi spotka się San Jose, pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, że organizacja wybierze obrońcę z drugim numerem w drafcie. Najnowsze doniesienia serwisu SJHN potwierdzają te spekulacje. Oczekuje się również, że Chase Reid będzie brany pod uwagę przy tym wyborze.
Jeśli chodzi o Vancouver Canucks – w poniedziałek zatrudnili Manny’ego Malhotrę jako 23 trenera w historii klubu. Syn Manny’ego, Caleb, jest powszechnie typowany jako wybór Vancouver z numerem 3 w większości symulacji draftu, autorstwa czołowych dziennikarzy i analityków zajmujących się draftem. Teraz, gdy Manny oficjalnie stanął na czele drużyny, ciekawie będzie zobaczyć, czy Canucks rzeczywiście pójdą tą drogą. Caleb jest uważany za najlepszego środkowego w klasie draftowej 2026.
Zakładając, że Gavin McKenna zostanie wybrany z pierwszym numerem przez Toronto Maple Leafs, Chicago Blackhawks, gdy nadejdzie ich kolej z czwartym numerem, mogą mieć szansę na wybranie szwedzkiej gwiazdy Ivara Stenberga. Tak właśnie wygląda większość dotychczasowych symulacji draftu, w tym ta autorstwa Coreya Pronmana z serwisu The Athletic, który w poniedziałek opublikował swoją wersję. Oto, co Pronman miał do powiedzenia na temat wyboru Stenberga przez Blackhawks: „To idealny scenariusz dla Chicago. Zyskują dynamicznego ofensywnego gracza, nawet jeśli jest to kolejny gracz o niewielkim wzroście, który będzie grał u boku Connora Bedarda i wzmocni obiecujący młody trzon drużyny. Jeśli Stenberg zostanie wybrany wcześniej, sytuacja stanie się nieco trudniejsza i sądzę, że Blackhawks skłanialiby się w tym wyborze ku obrońcy”.
Podczas gdy większość symulacji draftu przewiduje, że Stenberg wypadnie poza pierwszą trójkę, kolega Pronmana z serwisu The Athletic, Scott Powers, ostudził te nadzieje w zeszłym tygodniu. Powers poinformował, że choć Blackhawks przygotowują się na każdy możliwy scenariusz, to nie spodziewają się, że Stenberg będzie dostępny, gdy nadejdzie ich kolej. Jeśli panuje przekonanie, że Stenberg nie dotrze do tego miejsca, Blackhawks powinni dążyć do wymiany wyborów w pierwszej rundzie z Sharks, aby awansować na drugie miejsce w klasyfikacji ogólnej. Stenberg jest niezwykle wyjątkowym napastnikiem, łączącym w sobie najwyższej klasy umiejętności i nieustanną energię, nie wspominając o niesamowitych sukcesach w starciu z dorosłymi hokeistami, mimo że ma zaledwie 18 lat. Gdyby San Jose zdecydowało się na wybór obrońcy, sensowne byłoby cofnięcie się o dwa miejsca do czwartej pozycji i pozyskanie kolejnego atutu. Biorąc pod uwagę doniesienia, że Vancouver wybierze Malhotrę z trzeciego miejsca, szwedzki napastnik byłby wówczas dostępny.
Istnieje jednak inna opcja, która miałaby sens dla Blackhawks tego lata i dotyczy czwartego wyboru w klasyfikacji ogólnej, a organizacja najwyraźniej już ją rozważa. Dwóch niezależnych znawców NHL, Chris Johnston i Pierre LeBrun, poinformowało w zeszłym tygodniu, że dyrektor generalny Kyle Davidson jest otwarty na wymianę tego wyboru w zamian za natychmiastowe wzmocnienie składu NHL. W swoim najnowszym zestawieniu transferów między sezonowych, w którym przyjrzał się najbardziej atrakcyjnym celom tego lata, Johnston umieścił najlepszy wybór Blackhawks w drafcie 2026 na 21 miejscu. Wspomniał również, że Sharks są otwarci na wymianę drugiego wyboru. „Blackhawks, dysponujący bogatym zapleczem młodych talentów, są otwarci na możliwość oddania cennego wyboru, jeśli w zamian otrzymają coś, co wzmocni ich skład już teraz” – napisał Johnston. „Biorąc pod uwagę nieprzewidywalność w czołówce tegorocznego draftu, transakcja ta może dojść do skutku dopiero w wieczór draftu, kiedy okaże się, który z czołowych zawodników będzie nadal dostępny z czwartym numerem”.
LeBrun opisał najnowsze plotki transferowe, które słyszy obecnie w lidze. On również wspomniał o gotowości zarówno Blackhawks, jak i Sharks do oddania swoich pierwotnych wyborów. „San Jose Sharks są na tyle zaawansowani w przebudowie, że jak podają źródła ligowe, dyrektor generalny Mike Grier, jest całkowicie otwarty na oddanie wyboru z numerem 2, w zależności od otrzymanych ofert. To samo dotyczy dyrektora generalnego Chicago Blackhawks, Kyle’a Davidsona i wyboru z numerem 4. Chicago postrzega ten wybór jako ogromny atut, biorąc pod uwagę talenty dostępne w pierwszej piątce draftu, więc aby go oddać, musiałby to być naprawdę dobry gracz NHL, ale Blackhawks są na to otwarci. Zobaczymy, czy jakakolwiek drużyna skłoni San Jose lub Chicago do zmiany zdania” – napisał.
Jednym z potencjalnych celów transferowych dla Blackhawks, w zamian za czwarty wybór w drafcie, mógłby być skrzydłowy Toronto Maple Leafs, Matthew Knies, który znalazł się na 12 miejscu listy transferowej sporządzonej przez Johnstona. Davidson podobno wielokrotnie próbował w przeszłości pozyskać Kniesa z Leafs, a Johnston wspomniał, że drzwi są otwarte dla drużyn, które wcześniej próbowały go pozyskać, by spróbowały zrobić to ponownie. Center Anaheim Ducks, Mason McTavish, również może stać się celem transferowym tego lata, chociaż czwarty wybór byłby zbyt wysoką ceną za niego. McTavish znalazł się na 4 miejscu listy Johnstona. O tym, czy ten napastnik mógłby pasować do przyszłych planów Blackhawks, pisaliśmy dwa dni temu.




