Napastnik Roman Kantserov podpisał trzyletni kontrakt dla debiutantów z drużyną Chicago Blackhawks. Średnia roczna wartość umowy wynosi 1,075 mln dolarów. Okazuje się, że ten obiecujący zawodnik pozostałby w Rosji, gdyby klub z Chicago nie był gotowy dać mu prawdziwej szansy w NHL. Najlepszy strzelec minionego sezonu KHL wyrusza do Stanów Zjednoczonych i ma szansę stać się filarem pierwszej szóstki Blackhawks w sezonie 2026–2027. Daria Tuboltseva z serwisu R.org przeprowadziła niedawno wywiad z rosyjskim napastnikiem, w którym zapytała go o jego przemyślenia dotyczące tej zmiany, treningi poza sezonem, naukę języka angielskiego, ewentualną współpracę z Connorem Bedardem i wiele innych kwestii. W trakcie tej rozmowy podjęto temat przeprowadzki do Ameryki Północnej, życia w Chicago oraz o tego, dlaczego Roman uważa, że Blackhawks mogą poprawić swoje wyniki szybciej, niż się wielu spodziewa.

Według Kantserova pomysł przeprowadzki do Ameryki Północnej chodził mu po głowie od dawna, ale w trakcie sezonu był w pełni skupiony na grze dla Metallurga Magnitogorsk. „Myślałem o tej decyzji już jakiś czas” – powiedział Kantserov. „Kiedy sezon się skończył, z jakiegoś powodu już wiedziałem, że chcę sprawdzić się w NHL”. Chicago wybrało rosyjskiego napastnika w drugiej rundzie draftu NHL 2023 roku z 44 numerem. 8 maja Metallurg i 21-letni napastnik rozwiązali kontrakt, który obowiązywał do końca maja. W zeszłym sezonie Kantserov został liderem klasyfikacji strzelców sezonu zasadniczego KHL, kończąc rozgrywki z 36 bramkami i 64 punktami w 63 meczach. W fazie play-off zdobył osiem punktów, zaliczając cztery bramki i cztery asysty w 15 meczach.

Napastnik przyznał, że wielu z jego doświadczonych kolegów z drużyny radziło mu, by nie przegapił tej okazji. „Wszyscy mi mówili: zawsze możesz wrócić do domu. Ale jeśli nie spróbujesz, później będziesz tego żałował”. Kantserov rozmawiał z Yegorem Yakovlevem i Vladimirem Tkachyovem oraz z zagranicznymi graczami Metallurga, którzy opowiedzieli mu o różnicach między KHL, a hokejem północnoamerykańskim. „Wszyscy mówili, że to zupełnie inna gra, inny rodzaj hokeja i inna mentalność. Myślę, że jestem na to gotowy. Najważniejsze to dobrze trenować latem i pojechać tam z nową energią”.
Przygotowania do przeprowadzki
Kantserov planuje wyjechać do Ameryki Północnej pod koniec czerwca i trenować na obozie swojego agenta, niedaleko Nowego Jorku. „Jest tam ośrodek treningowy, trener i inni zawodnicy z NHL, których znam, w tym Danila Yurov, który gra w Minnesota Wild” – powiedział Roman. „Danila i ja graliśmy razem w Metallurgu. A pod koniec sierpnia polecę do Chicago”. Yurov był jednym z graczy, których Kantserov zapytał o pierwsze tygodnie życia w Ameryce Północnej. „Pytałem go o wiele rzeczy dotyczących pierwszych dni po przeprowadzce. Na przykład, na początku mieszkał w hotelu, a potem pozwolono mu szukać mieszkania. To już było znakiem, że zatrzymują go w głównej drużynie. Pytałem go o treningi i życie codzienne. Ciekawie było dowiedzieć się, jak bardzo wszystko różni się od KHL. Według niego, kiedy jesteś w domu, wszystko jest dość podobne. Podczas meczów u siebie jedzenie, rutyna i harmonogram są prawie takie same. Różnice pojawiają się na wyjeździe, zwłaszcza gdy masz mecze jeden po drugim”.
Przekaz ze strony organizacji
Kantserov powiedział, że osobiście rozmawiał z generalnym menadżerem i głównym trenerem Blackhawks. „Rozmawialiśmy z kierownictwem” – powiedział. „Oczywiście ciekawie było usłyszeć ich opinię. Powiedzieli, że są zadowoleni z moich postępów i tego, jak się rozwijam. Jednocześnie doskonale rozumiem, że NHL to zupełnie inny poziom podejmowania decyzji i rywalizacji. Ale opinie były bardzo pozytywne”. Szczególnie ważne było dla niego to, że klub postrzega go jako kandydata do miejsca w składzie. „Osobiście uważam, że trzeba tam pojechać, aby mieć szansę w NHL. Gdybym zrozumiał, że nie są gotowi dać mi tej szansy, prawdopodobnie kontynuowałbym rozwój w Rosji. Jestem wdzięczny klubowi za szczerą rozmowę. Dokładnie przeanalizowali moją grę i przedstawili konkretne argumenty. Rozmawialiśmy bardzo otwarcie. Będą szanse, ale sam muszę z nich skorzystać. Nie ma znaczenia, ile okazji dostaniesz – gracz musi się wykazać”. 21-latek zaznaczył, że jego kontrakt zawiera klauzulę dotyczącą ewentualnego powrotu do Rosji. „Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ale są pewne ustalenia w tej sprawie”.
O swojej roli w drużynie i Connorze Bedardzie
W zeszłym sezonie Kantserov z powodzeniem grał na pozycji środkowego, ale nie wie jeszcze, na jakiej pozycji Blackhawks widzą go w NHL. „Główny trener ma swoją wizję. Nie jest też jeszcze jasne, jak klub będzie działał na rynku, kogo wybierze w drafcie i jakie wzmocnienia przeprowadzi. Ten sezon na pozycji środkowego wypadł dla mnie dobrze. Ale gra na środku wymaga bardzo dużego nakładu pracy w obronie. Może trochę łatwiej będzie mi zacząć na skrzydle”. Rosyjski napastnik powiedział, że fajnie byłoby grać w tej samej linii co Connor Bedard. „Spotkałem Connora raz. Widać, że jest głównym młodym graczem w drużynie, hokeistą, wokół którego budowana jest przyszłość klubu. To gwiazda numer jeden. Oczywiście, byłoby wspaniale grać razem. Nie można jednak po prostu wyjść na lód i grać wyłącznie dla niego. Trzeba też samemu wziąć na siebie odpowiedzialność i stwarzać okazje. Jeśli zdecydują się nas wystawić razem, to świetnie. Ale na rozmowy o tym jest jeszcze za wcześnie”.
O języku angielskim i życiu w Stanach Zjednoczonych
Kantserov powiedział, że potrafi już porozumiewać się z kierownictwem klubu po angielsku bez tłumacza. „Kiedy rozmawialiśmy z kierownictwem, zrobiłem to bez tłumacza. Rozumiem prawie wszystko. Odpowiadanie jest trochę trudniejsze, ale mój poziom jest już przyzwoity, więc nie martwię się. Dlatego chcę przyjechać wcześniej – będzie dużo komunikacji i treningów. Myślę, że kilka miesięcy wystarczy, aby zrobić poważny krok naprzód. Nawiasem mówiąc, klub również pochwalił mój angielski”. Napastnik planuje przyjechać do Stanów Zjednoczonych wcześniej, aby szybciej przystosować się do języka i codziennego życia. Obecnie tylko jego ojciec ma wizę amerykańską, ale Kantserov ma nadzieję załatwić wizy dla swojej dziewczyny i innych członków rodziny. „Samemu będzie mi ciężko” – podsumował.
O sezonie w Magnitogorsku
Mimo, że Kantserov zakończył sezon regularny KHL jako lider klasyfikacji strzelców, uważa, że mógł zagrać lepiej w fazie play-off. „Jeśli chodzi o statystyki indywidualne, sezon był dobry. Ale hokej to sport zespołowy. Bez moich kolegów z drużyny, zwłaszcza chłopaków z mojej linii, nie osiągnąłbym niczego. Jednocześnie uważam, że mogłem zagrać lepiej w fazie play-off. W niektórych momentach brakowało mi energii, a w innych nie grałem tak dobrze, jak mogłem”. Napastnik nie zgadza się z opinią, że jego skuteczność była możliwa tylko dzięki temu, że grał u boku Vladimira Tkachyova, jednej z największych gwiazd KHL. Według Kantserova, potrafi być skuteczny również w innych kombinacjach. „Wcześniej też miałem dobre wyniki. Tak, Vladimir jest świetnym rozgrywającym. Nie można jednak powiedzieć, że jestem tylko wykończeniem. Potrafię również podać, przyciągnąć przeciwników do siebie i stworzyć szansę dla kolegi z drużyny. W tym sezonie naprawdę świetnie się zgraliśmy. On stworzył wiele okazji, a Dima Silantyev i ja je wykorzystaliśmy. Jestem jednak przekonany, że potrafię być produktywny również z innymi kolegami z drużyny”.
O przebudowie Chicago
Kantserov nie przejmuje się tym, że Blackhawks wciąż są w trakcie przebudowy. „Tak naprawdę zawsze grałem w drużynach, które o coś walczyły. Tylko w MHL był okres, kiedy odpadaliśmy w pierwszej lub drugiej rundzie. Nigdy nie grałem w drużynie, która nie dostała się do play-offów. Nie lubię przegrywać. Ale młode drużyny mogą szybko robić postępy. Spójrz na San Jose – w tym roku prawie dostali się do play-offów. Dlaczego Chicago nie mogłoby zrobić kroku naprzód w przyszłym sezonie?”
O życiu poza hokejem
W wolnym czasie napastnik lubi uprawiać inne sporty. „Jestem osobą otwartą i lubię różne dyscypliny sportu. Gram w tenisa, tenisa stołowego, piłkę nożną i padla. Bardzo chcę obejrzeć mecze innych dyscyplin sportowych w Ameryce – baseballa, koszykówki, rugby i futbolu amerykańskiego. Chicago to duże miasto sportowe, więc na pewno będzie co robić”. Jego idealny dzień wolny jest dość prosty. „Budzę się około godziny 11-tej, jem spokojne śniadanie, idę na spacer z rodziną lub dziewczyną, spotykam się z przyjaciółmi. Wieczorem mogę pograć na komputerze lub PlayStation. Jeśli nadarzy się okazja, pójdę do bani lub sauny. Wiem, że w Stanach nie ma prawdziwej kultury bani, ale chętnie zabrałbym kolegów z drużyny do rosyjskiej bani. A następnego dnia powoli wracam do swojej rutyny: rozciąganie, spacer, trochę lekkiej aktywności. Po trudnym sezonie lubię po prostu leżeć na plaży, pływać i odpoczywać. Ale lubię też aktywne wakacje. Na przykład po zeszłym sezonie najpierw pojechałem na Malediwy, a potem do Turcji, gdzie było wiele wycieczek, spacerów i zajęć. Jest wiele krajów, które chcę odwiedzić ze względu na ich kulturę i zabytki”. Tego lata jego wakacje mogą jednak być krótkie, z czego zdaje sobie sprawę. „Myślę, że nie polecę gdzieś na drugie wakacje. Będę zwiedzał Amerykę. Jeśli będzie tam duża grupa chłopaków na zgrupowaniu, moglibyśmy gdzieś razem wyjechać. Jest nawet pomysł, żeby pojechać na mecze Mistrzostw Świata w piłce nożnej, jeśli wszystko się uda. Zobaczymy…”.

