Podczas, gdy cała aglomeracja chicagowska i fani Blackhawks na całym świecie, hucznie świętowali powrót trzykrotnego zdobywcy Pucharu Stanleya i legendy klubu, Patricka Kane’a, w mediach społecznościowych pojawiły się głosy skupiające się bardziej na cenie, jaką generalny menadżer, Kyle Davidson, zapłacił za ten powrót. Jak wiemy Kane, który w listopadzie skończy 38 lat, podpisał dwuletni kontrakt z limitem wynagrodzenia wynoszącym 8 milionów dolarów, obowiązujący do końca sezonu 2027-28. Jego nowa umowa z Blackhawks zawiera również pełną klauzulę zakazującą transferu na cały okres jej obowiązywania. Napastnik, który tej jesieni rozpocznie swój 20 sezon w NHL, w imponujący sposób pozostaje niezawodnym punktującym w końcowej fazie swojej kariery, mimo że zbliża się coraz bardziej do czterdziestki i w czerwcu 2023 roku przeszedł poważną operację wymiany powierzchni stawu biodrowego. W 189 meczach sezonu zasadniczego rozegranych łącznie dla Detroit Red Wings, w ciągu ostatnich trzech lat Kane zdobył łącznie 163 punkty (57 bramek, 106 asyst), osiągając średnio nieco poniżej jednego punktu na mecz w każdym sezonie. Ten najlepszy strzelec w historii USA, w ostatniej kampanii, w 67 występach w barwach Detroit, zdobył 57 punktów (16 bramek, 41 asyst). Ponadto Kaner zdobywał co najmniej 15 punktów w przewagach w każdym z ostatnich dwóch sezonów.

Od czasu opuszczenia organizacji Blackhawks w terminie zamknięcia okienka transferowego w 2023 roku, kiedy to został sprzedany do New York Rangers, co oficjalnie zasygnalizowało koniec ery dynastii, Showtime nadal zdobywa punkty w imponującym tempie. W momencie tego transferu, z kilku powodów wydawało się raczej mało prawdopodobne, że Kane kiedykolwiek powróci do Wietrznego Miasta, jako zawodnik Blackhawks, ale w ostatnich tygodniach wiele się zmieniło, co sprawiło, że powrót do domu szybko stał się rzeczywistością. Blackhawks nie tylko nie zdołali w tym okresie między sezonowym pozyskać żadnego napastnika z pierwszej szóstki poprzez rynek wolnych agentów lub transfery, ale 8 lipca pojawiła się również wiadomość, że gwiazdor drużyny, środkowy Connor Bedard, przeszedł operację lewego barku i opuści początek sezonu zasadniczego 2026-27. Biorąc pod uwagę, że drużynie potrzebna jest większa siła ofensywna, a jednocześnie obecność kolejnego weterana w szatni nie zaszkodzi, podjęcie próby sprowadzenia Kane’a z powrotem do domu miało sens.

Z punktu widzenia samego Kane’a, biorąc pod uwagę, że Blackhawks chcą poprawić swoją pozycję w tabeli i w przyszłym roku przestać być drużyną z dolnej części tabeli, powrót do Chicago również miał dla niego sens. Z tego co przekazał ostatnio agent zawodnika, Blackhawks nie byli bynajmniej jedynym klubem wykazującym zainteresowanie usługami Kane’a po otwarciu rynku wolnych agentów 1 lipca. Początkowo było nawet 10 poważnych kandydatów do jego przejęcia. Aby zapewnić, że Kane wybierze Chicago, Davidson zaproponował mu dwuletni kontrakt, co pokazało, że poważnie podchodzi do zobowiązania wobec legendy organizacji. Po każdym z ostatnich dwóch sezonów w Detroit, Kane podpisywał roczną umowę, by pozostać w Red Wings. Teraz po raz pierwszy od dłuższego czasu ma nieco większą pewność na przyszłość.

Mimo, że Kaner odpowiada potrzebom drużyny i pozostaje zdolnym skrzydłowym ofensywnym, wydanie 8 milionów dolarów na jego wynagrodzenie jest, trzeba przyznać, nieco zbyt wysoką ceną w stosunku do tego, co obecnie wnosi do drużyny. Jednak mimo to, z finansowego punktu widzenia, Blackhawks nie mają absolutnie żadnego problemu z przepłacaniem mu w perspektywie krótkoterminowej. W rzeczywistości podczas jego dwóch lat spędzonych w Chicago, wynagrodzenie Kane’a będzie miało niewielki lub żaden wpływ na sytuację klubu pod względem limitu wynagrodzeń. Według serwisu PuckPedia, na sezon 2026–27 Blackhawks dysponują obecnie nieco ponad 2,8 mln dolarów wolnego limitu wynagrodzeń. Biorąc pod uwagę, że tego lata nowe kontrakty będą musieli podpisać zastrzeżeni wolni agenci Kevin Korchinski i Ethan Del Mastro, kwota ta może wydawać się nieco niepokojąca, ale nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji. Zasadniczo emerytowany obrońca Ryan Ellis, nie został jeszcze umieszczony na liście długotrwale kontuzjowanych, ale gdy nastąpi to bliżej początku sezonu, w puli wynagrodzeń uwolni się kolejne 6,25 mln dolarów. Korchinski i Del Mastro będą prawdopodobnie ostatnimi dwoma sprawami do załatwienia przez Hawks w tym okresie między sezonowym, więc nie ma obaw, że nie uda się ich zmieścić w ramach około 9 mln dolarów.

Patrząc w przyszłość na sezon 2027–28, czyli ostatni rok kontraktu Kane’a, przewiduje się, że Blackhawks będą mieli do dyspozycji prawie 43 mln dolarów w ramach limitu wynagrodzeń. Teuvo Teravainen, Jordan Greenway, Andrew Mangiapane i Ian Cole, będą na koniec tego sezonu nieograniczonymi wolnymi agentami i jest mało prawdopodobne, aby którykolwiek z nich otrzymał przedłużenie kontraktu. Oznacza to, że obciążenia pułapu wynagrodzeń związane z każdym z nich znikną z ksiąg i środki te będzie można przeznaczyć na inne cele. Jeśli chodzi o zawodników, z którymi Blackhawks będą chcieli podpisać nowe kontrakty latem przyszłego roku, to Ryan Greene, Oliver Moore, Artyom Levshunov i Sam Rinzel zakończą swoje kontrakty dla debiutantów i będą potrzebowali nowych umów na sezon 2027–2028. Oczekuje się, że każdy z tej czwórki otrzyma drugi kontrakt, ale prawdopodobnie żaden z nich nie będzie dla Davidsona zbyt dużym obciążeniem finansowym. Sprowadzenie ich wszystkich z powrotem nie powinno kosztować zbyt wiele. Wyatt Kaiser i Landon Slaggert również zakończą swoje obecne kontrakty wraz z końcem tego sezonu, ale żaden z tych dwóch graczy nie będzie stanowił dla Blackhawks dużego obciążenia czapki płac. Biorąc pod uwagę wszystkich sześciu graczy, którzy latem przyszłego roku staną się zastrzeżonymi wolnymi agentami, Davidson powinien nadal dysponować wystarczającą przestrzenią w pułapie wynagrodzeń, by swobodnie pozyskać dowolnego gracza.

Wreszcie, biorąc pod uwagę wzrost pułapu wynagrodzeń w NHL w tym sezonie, nie można powiedzieć, że Davidson znacznie przepłacił za usługi Kane’a. Według modelu serwisu The Athletic, wartość rynkowa Kane’a na sezon 2026–27 wynosiła 6,6 mln dolarów. Jeśli sprowadzenie Showtime’a do domu kosztowało Blackhawks zaledwie 1,4 mln dolarów więcej – a na to z pewnością mogą sobie pozwolić – to są to dobrze wydane pieniądze. Patrick Kane nie jest obecnie skrzydłowym wartym 8 milionów dolarów, ale Blackhawks mają środki, by z łatwością pokryć tę kwotę. Wciąż ma w sobie trochę energii i potrafi kierować grą, ale ma też wiele wad, które prawdopodobnie będą bardziej widoczne w Chicago. Miejmy nadzieję, że jego kontuzjogenność, która miała miejsce w ostatnich latach, nie wpłynie na znaczną jego nieobecność w nadchodzącej kampanii. Bo chyba tylko to może być głównym ryzykiem związanym z jego powrotem do Chicago. Patrząc na jego historię, ostatnimi sezonami, w których rozegrał całe lub prawie całe rozgrywki, były lata 2015-16 (82 mecze sezonu regularnego), 2016-17 (82 mecze sezonu regularnego), 2017-18 (82 mecze sezonu regularnego) oraz 2018-19 (81 meczów sezonu regularnego). Od tamtego czasu, rozgrał siedem sezonów w NHL, w których w każdym z nich opuścił niemałą liczbę spotkań. Z pewnością w nadchodzących rozgrywkach trzeba będzie trzymać kciuki za zdrowie Kanera.

