Dominacja Blackhawks w najnowszym rankingu młodych talentów serwisu „The Athletic”

Proces odbudowy drużyny z Chicago nadal spotyka się z uznaniem – aż ośmiu młodych zawodników Blackhawks znalazło się w najnowszym rankingu młodych talentów, autorstwa Scotta Wheelera, opublikowanym w serwisie „The Athletic”. W swoim najnowszym zestawieniu, autor przedstawił dwie odrębne listy: jedną obejmującą zawodników z pola, a drugą – bramkarzy. Zobaczmy, którzy zawodnicy Blackhawks znaleźli się w rankingu Wheelera i gdzie prawdopodobnie będą grać w sezonie 2026–27.

Listę graczy z pola otwierają dwaj najlepsi zawodnicy wybrani w drafcie 2026 roku – Gavin McKenna (Toronto) i Ivar Stenberg (San Jose). Dołączyli do nich Porter Martone (Philadelphia), Michael Misa (San Jose) i Chase Reid (Seattle), uzupełniający pierwszą piątkę. Tymczasem pierwszym zawodnikiem z Chicago, który pojawił się na liście, jest Anton Frondell, który zajął 18 miejsce w klasyfikacji. W zeszłym roku ten 19-latek ze Szwecji zadebiutował w NHL, rozgrywając 12 meczów i zdobywając trzy bramki oraz dziewięć punktów. Ponieważ były pierwszy wybór w drafcie, Connor Bedard, rozpocznie sezon na liście kontuzjowanych, Frondell ma szansę na objęcie większej roli i ugruntowanie swojej pozycji w składzie Blackhawks.

Tuż za nim, na 23 miejscu w klasyfikacji znajduje się napastnik Roman Kantserov, wybrany w drugiej rundzie draftu 2025 roku. Ten 21-latek grał w KHL przez ostatnie trzy sezony, a w zeszłych rozgrywkach zdobył rekordowe w karierze 36 bramek i 64 punkty w 63 meczach. Kantserov zdecydował się teraz przyjechać do Ameryki Północnej z nadzieją na zdobycie stałego miejsca w składzie NHL.

Następny, mieszczący się w pierwszej pięćdziesiątce, jest obrońca Sam Rinzel, który uplasował się na 49 miejscu w klasyfikacji. W wieku zaledwie 22 lat rozegrał 63 mecze w NHL, zdobywając cztery bramki i 19 punktów. Oprócz 54 meczów z Blackhawks w zeszłym roku, zaliczył kolejne 23 mecze w AHL w barwach Rockford IceHogs, zdobywając 14 punktów.

Lardis, Moore, Korchinski

Po trzech zawodnikach w pierwszej pięćdziesiątce, Chicago ma jeszcze trzech w pierwszej siedemdziesiątce – Nicka Lardisa (57 miejsce), Olivera Moore’a (62 miejsce) i Kevina Korchinskiego (75 miejsce). Lardis to kolejny zawodnik, który miał sporo okazji do gry w NHL – w zeszłym sezonie wystąpił w 41 meczach, zdobywając 10 bramek i 15 punktów, a w AHL dorzucił kolejne 18 bramek i 32 punkty. Moore ma większe doświadczenie w NHL – do tej pory rozegrał 60 meczów, zdobywając pięć bramek i 19 punktów. Ten wybrany z 19 numerem w drafcie 2023 roku zawodnik, w zeszłym roku rozegrał również dziewięć meczów w AHL, w których zdobył sześć bramek i dziewięć punktów. Wreszcie Korchinski, wybrany z siódmym numerem w drafcie 2022 roku, rozegrał najwięcej meczów w NHL spośród graczy Blackhawks znajdujących się na tej liście – do tej pory wystąpił w 105 spotkaniach. Ten 22-letni obrońca ma na koncie sześć bramek i 19 punktów w Chicago, a także pięć bramek i 53 punkty w AHL.

Ostatnim zawodnikiem z Chicago, który znalazł się w pierwszej setce, jest Vaclav Nestrasil, który zajął 96 miejsce. Po dwóch latach spędzonych w USHL, obecnie ten 19-latni napastnik z Czech gra w NCAA. W zeszłym sezonie, jako student pierwszego roku na UMass, zdobył 13 bramek i 31 punktów.

Jeśli chodzi o bramkarzy, 20 i ostatnie miejsce w rankingu Wheelera zajął zawodnik Blackhawks Drew Commesso. W nielicznych występach w NHL ma na koncie bilans 2-2-0, skuteczność obron na poziomie 90,1% i średnią straconych bramek na mecz – 2,6, przy znacznie lepszych statystykach w AHL. W ciągu pięciu sezonów na zapleczu NHL, Commesso zaliczył 114 meczów, mając na swoim koncie bilans 49-51-13, broniąc z skutecznością obron na poziomie 90,6% i tracąc średnio 2,75 gola na mecz. Ten 24-letni zawodnik, wybrany w drugiej rundzie draftu 2020 roku, ma być jednym z filarów drużyny IceHogs w sezonie 2026-27.

Ogólnie rzecz biorąc, Blackhawks wyprzedzili wszystkie drużyny, mając ośmiu zawodników w rankingu Top 100, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Miejmy nadzieję, że klub już wkrótce będzie walczył nie tylko o miejsce w play-offach, ale o kolejne zwycięstwo w Pucharze Stanleya. Podobnie jak dwie dekady temu, kiedy Chicago zgromadziło w swoich szeregach takie nazwiska jak Patrick Kane i Jonathan Toews, sukcesy w końcu nadeszły, a dzięki znacznie większej cierpliwości, zdrowemu Bedardowi i być może w związku z powrotem Kanera – zwycięstwa są tuż za rogiem.

Poprzedni wpis
Wysoka cena za Patricka Kane’a nie wpłynie na długoterminowe plany Blackhawks
Następny wpis
Podsumowanie konferencji prasowej Patricka Kane’a