Jeśli drużyna Chicago Blackhawks wkracza w ten sezon z wyższymi oczekiwaniami, to dlatego, że sama je sobie narzuciła. Po zakończeniu sezonu zasadniczego, niemal każdy z graczy podkreślał, że nadszedł czas, by zrobić kolejny krok i zacząć walczyć o miejsce w play-offach. Miło usłyszeć coś takiego od młodej drużyny, która przez ostatnie cztery sezony plasowała się w dolnej trójce ligi NHL. Jednak wielu z tych samych graczy będzie musiało jednocześnie zrobić ogromny skok, aby w marcu i kwietniu rozgrywać mecze o dużym znaczeniu. Nie jest to niemożliwe, ale szanse na to, że wszyscy zaliczą świetny sezon, nie są chyba zbyt duże.

Trudny okres, który stał się jeszcze trudniejszy
Kluczem do utrzymania się w walce o play-offy przez cały sezon 2026-27 jest dobry start. Nie da się zapewnić sobie miejsca w play-offach Pucharu Stanleya już w październiku, ale z pewnością można wypaść z rywalizacji po słabym pierwszym miesiącu. Blackhawks muszą dobrze rozpocząć sezon, ponieważ pogrążenie się w głębokiej dziurze w tabeli Dywizji Centralnej już na wczesnym etapie, zagrozi ich nadziejom na udział w play-offach. Początek sezonu stał się jeszcze bardziej kluczowy, gdy 8 lipca ogłoszono, że Connor Bedard będzie potrzebował czterech miesięcy na powrót do zdrowia po operacji barku. Teraz ten ważny początek sezonu odbędzie się bez najlepszego gracza Blackhawks w składzie, co sprawia, że pierwsze kilka tygodni będą dla tej drużyny decydujące. Pierwotny harmonogram ustalony przez lekarzy drużyny, zakładał cztery miesiące, ale okres ten może się wydłużyć lub skrócić w zależności od postępów w rekonwalescencji Bedarda. Cztery miesiące od daty operacji to 8 listopada, co oznacza, że Bedard opuści pierwsze 18 meczów sezonu. Mecze te dzielą się równo na dziewięć spotkań u siebie i dziewięć na wyjeździe. Dwanaście z nich, zespół rozegra się przeciwko drużynom, które w zeszłym roku awansowały do fazy play-off, w tym odbęda się dwa mecze z aktualnymi zdobywcami Pucharu Stanleya.
Nie sprzyjający harmonogram
Sezon rozpocznie się od serii trzech meczów wyjazdowych przeciwko Vegas Golden Knights, Utah Mammoth i Buffalo Sabres. Blackhawks mogą trafić na obrońców tytułu mistrzowskiego Konferencji Zachodniej w odpowiednim momencie, ponieważ będzie to ich pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Ryana Craiga. W zeszłym sezonie Blackhawks mieli bilans 1-1-1 w meczach z Golden Knights. W czterech meczach z rzędu pokonali Mammoth, więc w drugim meczu będą chcieli kontynuować tę passę. Sabres zdominowali Blackhawks w zeszłym sezonie, wygrywając oba mecze, z wynikiem bramkowym 14:4.
W meczu otwarcia sezonu na własnym lodowisku, w United Center zmierzą się z St. Louis Blues. W zeszłym sezonie obie drużyny podzieliły się zwycięstwami w czteromeczowej serii, ale 20 bramek, które Blackhawks strzelili Blues, było największą liczbą bramek zdobytych przeciwko jakiemukolwiek przeciwnikowi w sezonie 2025-26. Następnie udadzą się na wyjazd do New York Islanders, z którymi w zeszłym sezonie zdobyli trzy z czterech możliwych punktów. Po tej krótkiej podróży, drużyna powróci do domu na pierwszą z dwóch serii siedmiu meczów u siebie. Pięć z siedmiu przyjeżdżających drużyn to zespoły, które w zeszłym sezonie awansowały do play-offów. Pierwszy mecz rozegrają z Carolina Hurricanes, z którymi zmierzą się ponownie 7 listopada w Raleigh. W zeszłym roku pokonali obrońców tytułu na ich własnym lodowisku. Pozostałe sześć spotkań rozegrają z Pittsburgh Penguins, Winnipeg Jets, Dallas Stars, Montreal Canadiens, Florida Panthers i Los Angeles Kings. W zeszłym sezonie osiągnęli z tymi zespołami bilans 4-9-3, a różnica bramek wyniosła 35:61 na niekorzyść Blackhawks. Co zaskakujące, największy sukces odnieśli przeciwko Stars, osiągając bilans 2-0-1 w serii trzech meczów. Zarówno Panthers, jak i Jets chcą się odbudować po słabych sezonach, więc ta seria meczów u siebie będzie miała ogromny wpływ na ich sukcesy – lub ich brak – na początku sezonu.
Po serii meczów u siebie Blackhawks rozegrają dwa wyjazdowe spotkania z drużynami z „Original 6” – Detroit Red Wings i Boston Bruins. W zeszłym sezonie pokonali Red Wings w Motown 5:1, a u Bruins przegrali 3:4 w dogrywce. Ostatni mecz u siebie w tej serii odbędzie się 2 listopada przeciwko Colorado Avalanche. W zeszłym sezonie Blackhawks przegrali wszystkie trzy spotkania z Avalanche, zaliczając bilans bramkowy 2:8. Zwycięzcy zeszłorocznego Presidents Trophy będą trudnym przeciwnikiem bez Bedarda w składzie. Być może ostatnie trzy mecze bez lidera drużyny, będą brutalną serią trzech spotkań wyjazdowych, zagranych przeciwko Tampa Bay Lightning, Panthers i Hurricanes. W zeszłym sezonie Blackhawks wygrali mecz w Tampie 3:2, mimo, że Bedard nie wpisał się na listę strzelców, za to dwa razy trafiał Ryan Donato.

W jaki sposób Blackhawks mogą przetrwać
W zeszłym sezonie w meczach z tymi 15 drużynami Blackhawks osiągnęli bilans 11-20-7, a różnica bramek wyniosła 93:141. Oczywiście nie wszystkie z tych drużyn będą w tym sezonie na tym samym poziomie, a Blackhawks, miejmy nadzieję, będą grać lepiej. Jednak bez Bedarda ten kluczowy okres będzie jeszcze trudniejszy. Frank Nazar wkracza w pierwszy rok swojego lukratywnego kontraktu i będzie musiał zasłużyć na tę pensję już od pierwszego meczu. W tym sezonie presja miała i tak spoczywać na debiutantach Romanie Kantserovie i Antonie Frondellu, ale jeśli Blackhawks chcą przetrwać tę burzę, muszą grać świetnie od samego początku. Ryan Greene, Oliver Moore i Nick Lardis będą musieli stać się bardziej konsekwentnymi graczami. Weterani Tyler Bertuzzi, Teuvo Teravainen i Donato muszą dać z siebie wszystko już na początku sezonu. Bowen Byram będzie musiał wykazać się kreatywnością w grze w przewadze, aby pomóc Blackhawks w budowaniu ofensywy.
To spore wyzwanie, ale jeśli Blackhawks mają walczyć o miejsce w play-offach Pucharu Stanleya i tak będą potrzebować wszystkich tych elementów. Z drugiej strony drużyna będzie miała do dyspozycji cały obóz treningowy i przedsezonowe mecze, by przygotować się do gry bez Bedarda. Kiedy w zeszłym sezonie doznał kontuzji, musieli improwizować na bieżąco. Przynajmniej teraz mają czas, by opracować realny plan gry i znaleźć odpowiednie kombinacje linii. Jeśli Blackhawks zdołają osiągnąć bilans 50% zwycięstw bez Bedarda, jego powrót będzie dla nich ogromnym zastrzykiem energii. Jeśli jednak od początku będą mieli trudności, sezon może być stracony, zanim jeszcze Bedsy pojawi się on na lodzie.

