Trudny pierwszy pełny sezon w NHL Sama Rinzela

Sam Rinzel wszedł w sezon 2025–26 z dużymi oczekiwaniami. Zadebiutował w NHL pod koniec poprzedniego sezonu i rozegrał dziewięć meczów dla Chicago Blackhawks. Wyglądał jak pewny siebie młody obrońca, który zanotował pięć asyst i oddał 22 strzały na bramkę przy 51 próbach strzałów. Wyglądał jak absolutny klejnot draftu i kluczowa część przyszłości organizacji. Chociaż oba te stwierdzenia nadal mogą być prawdziwe, Rinzel zaliczył niestety nierówny pierwszy profesjonalny sezon. Jego udany dziewięciomeczowy epizod sprawił, że niektórzy widzieli w nim „czarnego konia” do Trofeum Caldera lub mówili, że nigdy nie zagra meczu w American Hockey League. Okazuje się, że młodzi i niedoświadczeni obrońcy potrzebują czasu, aby się rozwijać i uczyć, bez względu na to, jak obiecujący są.

Sezon zaczął się dla Rinzela dobrze. Zagrał rekordowe w karierze 25:18 minut w meczu otwarcia przeciwko Florida Panthers. Przebił ten wynik dwa mecze później, przebywając na lodzie przez 25:58 minut, w pierwszym meczu u siebie przeciwko Montreal Canadiens. W tym spotkaniu zdobył także pierwszego gola w swojej karierze w NHL, a wszystko wyglądało obiecująco dla młodego obrońcy.

Rinzel szybko zdobył zaufanie głównego trenera Jeffa Blashilla. Zagrał średnio ponad 19 minut na mecz w sześciu z pierwszych dziewięciu spotkań sezonu. Jednak w listopadzie zaczął mieć problemy. Wyglądał mniej pewnie na lodzie, popełniał błędy w defensywie i nie wnosił zbyt wiele w ofensywie. W połowie listopada powędrował na trybuny, a na początku grudnia został odesłany do Rockford IceHogs. W 23 meczach AHL zdobył dwa gole i 14 punktów, spędzając dużo czasu na lodzie. Został ponownie powołany do Blackhawks na ostatnie trzy mecze przed przerwą olimpijską, ale po nich został odesłany z powrotem do IceHogs, aby mógł dalej grać, gdy NHL miała przerwę. Wrócił do Chicago po igrzyskach i pozostał w drużynie do końca sezonu. Jego drugi pobyt w NHL był lepszy, ale nadal pokazywał brak stabilności w swojej grze.

„Kiedy Sam gra na swoim najlepszym poziomie, jest naprawdę dobrym graczem przy wyprowadzaniu krążka” – powiedział Blashill o Rinzelu. „Potrafi świetnie wyjść z tercji i dołączyć się do akcji. Często patrzy się na zawodnika analizując to, czy pewnie wykonał dane zagranie albo chował się przed grą po to, aby „przeżyć kolejny dzień” i myślę, że dobrze radził sobie z tą częścią gry. To, co go wyróżnia w tej lidze, to jego zdolność do jazdy na łyżwach i przemieszczania się z krążkiem.”

Statystyki sezonu Rinzela:

Rozegrane mecze: 54
Gole: 4
Asysty: 14
Klasyfikacja plus/minus: -7
Strzały na bramkę: 83
Próby strzałów: 200
Skuteczność strzałów: 4,8%
Średni czas na lodzie: 18:16 minut
Minuty kar: 44
Wymuszone kary: 6
Zablokowane strzały: 63
Indywidualne sytuacje strzeleckie: 55
Indywidualne sytuacje wysokiego zagrożenia: 3
Procent Corsi (CF%): 48,70%
Procent sytuacji strzeleckich (SCF%): 47,17%
Procent sytuacji wysokiego zagrożenia (HDCF%): 45,74%

U debiutującego obrońcy błędy w defensywie się zdarzają i Rinzel popełnił ich sporo. Niektóre z tych błędów zdarzały się rzadziej po jego powrocie po przerwie olimpijskiej, ale nadal miał kilka słabszych występów. Będzie musiał popracować tego lata nad zwiększeniem swojej masy oraz siły, aby mógł skuteczniej wykorzystywać swoje ciało w następnym sezonie. CF% Rinzela na poziomie 48,70% było drugim najwyższym wśród obrońców Blackhawks, ustępując tylko Artyomowi Levshunovowi. Dużym powodem tego było rozpoczynanie 64,2% zmian w strefie ofensywnej, ponieważ Blashill starał się ustawiać go w sytuacjach sprzyjających sukcesowi. Pomimo wielu startów w ofensywnej tercji, nie wnosił wiele w ataku. Nie jest niczym niezwykłym, że młody obrońca tak bardzo martwi się o popełnienie błędu w defensywie, że jego gra ofensywna na tym cierpi. Ale Blackhawks będą potrzebować od niego większej produkcji, zwłaszcza w przewagach. Miał tylko jedną asystę w power play w tym sezonie, mimo że otrzymał drugi największy czas gry w przewagach wśród obrońców.

Kiedy wystawia się ocenę danemu hokeiście na koniec sezonu, opiera się ją na oczekiwaniach, jakie ma się wobec zawodnika przed rozpoczęciem kampanii. Przed obozem przygotowawczym oczekiwania wobec Rinzela były wysokie, ale z perspektywy czasu trzeba szczerze przyznać, że były one nieco wygórowane. Należało spodziewać się pewnych problemów rozwojowych, ale przy braku produkcji ofensywnej sezon Rinzela generalnie trzeba uznać za rozczarowujący. W szkolnej skali ocen zasłużył na trójkę, z perspektywą poprawy wielu aspektów jego gry.

Poprzedni wpis
Duża wymiana Blackhawks podczas offseason – czy w plotce jest ziarno prawdy?
Następny wpis
Podsumowanie sezonu, czyli wywiady końcowe trenera i generalnego menadżera Blackhawks