Robert Thomas, Jason Robertson, Matthew Knies – czy ktoś z nich może trafić do Blackhawks?

Generalny menedżer Blackhawks, Kyle Davidson, od zawsze wypowiadał się, że jego celem jest pozyskiwanie „naprawdę dobrych młodych zawodników”. Organizacja ma wystarczająco dużo zasobów, aby przebić większość drużyn na rynku wymian. Ale czy byliby gotowi zapłacić wysoką cenę za jednego z takich napastników jak Robert Thomas, Jason Robertson albo Matthew Knies? Bardziej prawdopodobne jest to, że nadchodzące lato Blackhawks będzie stosunkowo spokojne. Są przygotowani, aby wejść w następny sezon z bardzo młodym składem, niemal w całości zbudowanym od wewnątrz, mając nadzieję, że najlepsi zawodnicy wypłyną na powierzchnię. Ale gdy Davidson został zapytany podczas jednej z konferencji prasowych o możliwość przeprowadzenia wymiany, aby uzyskać uznanego zawodnika wysokiej klasy, w jego tonie pojawiła się subtelna, lekka zmiana. W przeszłości, gdy pytano go o to samo, Davidson odpowiadał, że bada każdą możliwość wymiany, ale pozostaje zobowiązany do „oddania spraw w ręce młodych zawodników i pozwolenia im dalej to ciągnąć”. W grudniu wspomniał, że bardziej sensowne może być dodanie zawodnika z zewnątrz za kilka lat, gdy będzie miał jaśniejszy obraz braków w składzie budowanym od wewnątrz. Tym razem pomysł pozyskania zawodnika mającego duży wpływ na grę, wydawał się bardziej obecny w jego myślach, choć z pewnością nie jest to gwarantowane. „To nie jest coś, co koniecznie zakładamy tylko w dalszej przyszłości” — powiedział Davidson. „To są rzeczy, które badaliśmy, których próbowaliśmy. Rzeczywistość jest taka, że naprawdę dobrych młodych zawodników bardzo trudno jest wyrwać z ich drużyn. Po prostu tak jest. To naturalne, to zrozumiałe, ale jest to coś, co zawsze staramy się robić. Mamy amunicję, by dalej badać te możliwości i próbować pozyskiwać talent.”

Nawet jeśli Blackhawks aktywnie spróbują tego lata pozyskać napastnika do top-six — czyli dokładnie takiego zawodnika, jakiego potrzebują — jednym z problemów będzie niewielka dostępność takich graczy. Rosnące salary cap w dużej mierze ogranicza wolną agenturę jako realny sposób pozyskiwania talentu. Teraz, gdy Nick Schmaltz podpisał ośmioletnie przedłużenie kontraktu z Utah Mammoth, na rynku nieograniczonych wolnych agentów w 2026 roku pozostał już tylko jeden napastnik top-six w najlepszym wieku, a jest nim Alex Tuch. Projekcja dorobku punktowego Tucha zakłada, że na koniec sezonu osiągnie 65 oczek, czyli bardzo podobnie jak w zeszłorocznej kampanii. Byłby świetnym dopasowaniem dla drużyny, jako wszechstronny skrzydłowy o świetnych warunkach fizycznych. Jednak wszystko wskazuje na to, że przed lipcem podpisze nowy kontrakt w Buffalo, a jeśli nie, pewnie z 20 drużyn będzie zaciekle rywalizować o jego usługi.

Poza nim kolejnymi najlepszymi nadchodzącymi wolnymi agentami wśród napastników są Mason Marchment i Anthony Mantha — nie są to jednak gracze, którzy diametralnie zmienią obraz drużyny. To oznacza, że wymiana jest jedyną wyraźną drogą do pozyskania napastnika do top-six, a jest to obszar, w którym Hawks mogą mieć przewagę nad tymi 20 drużynami chcącymi się wzmocnić. Organizacja ma więcej wartościowych wyborów w drafcie (12 wyborów w pierwszej i drugiej rundzie w ciągu najbliższych trzech lat) oraz więcej wartościowych prospektów, których mogliby teoretycznie wystawić w negocjacjach, niż jakikolwiek inny zespół. Rynek wymian może być tego lata dość aktywny, przynajmniej w porównaniu z poprzednim rokiem. Dotyczy to także obrońców, ale patrząc konkretnie na napastników wysokiej klasy, którzy teoretycznie mogliby zostać wymienieni, trzech wyróżnia się jako logiczne cele dla Hawks: center St. Louis Blues – Robert Thomas, skrzydłowy Dallas Stars – Jason Robertson oraz skrzydłowy Toronto Maple Leafs – Matthew Knies. Nie ma wątpliwości, że każdy z tej trójki zmieniłby obraz składu Hawks. Thomas i Robertson w szczególności. To gracze, którzy nie tylko wzmocniliby top-six, ale natychmiast staliby się drugim najlepszym napastnikiem Hawks, ustępując jedynie Connorowi Bedardowi. Knies także ma potencjał, aby się w takiego zawodnika rozwinąć.

Thomas, który tego lata skończy 27 lat, przeżywa słabszy sezon, ale w dwóch poprzednich sezonach zanotował po 60 asyst i ponad 80 punktów. Do końca jego kontraktu pozostanie pięć lat z bardzo rozsądnym obciążeniem salary cap w wysokości 8,125 miliona dolarów. Jego nazwisko przewijało się w plotkach przed trade deadline, ponieważ St. Louis Blues rozważają wejście w głęboką przebudowę. Sabres i Mammoth podobno byli w daleko zaawansowanych negocjacjach, ale nic nie zostało sfinalizowane, więc rywalizacja o Thomasa prawdopodobnie powróci tego lata.

Robertson, który także tego lata skończy 27 lat, zmierza po czwarty z rzędu sezon z minimum 80 punktami (obecnie ma na swoim koncie 92 punkty), zaliczając wcześniej 109 punktów w sezonie 2022-23 (gdy zajął czwarte miejsce w głosowaniu na Hart Trophy). Nie jest demonem szybkości, ale należy do najinteligentniejszych ofensywnie zawodników w lidze. Jest nadchodzącym zastrzeżonym wolnym agentem i będzie domagał się dużego kontraktu z obciążeniem salary cap w granicach 10–12 milionów dolarów. Może to być trudne dla Stars, ponieważ już mają sześciu innych zawodników (w tym czterech napastników) zarabiających ponad 8 milionów dolarów. Gdy ich tegoroczna przygoda w play-offach się zakończy, negocjacje z Robertsonem staną się gorącym tematem.

23-letni Knies produkuje w swoim trzecim sezonie w NHL w tempie na 67 punktów, po 58 oczkach w poprzednim sezonie. Jest wyjątkowym power forwardem o świetnych warunkach fizycznych (190 cm wzrostu i 104 kg wagi) oraz spokojnym wykończeniu akcji, który prawdopodobnie nie osiągnął jeszcze swojego sufitu. Jego gra defensywna jednak w tym sezonie się pogorszyła. Nazwisko tego gracza pojawiało się w plotkach transferowych przed trade deadline, mimo że jest dopiero w pierwszym roku sześcioletniego kontraktu, z obciążeniem salary cap wynoszącym 7,75 miliona dolarów. Jeśli Leafs by go wymienili, podążaliby podobną logiką jak Hawks przy decyzjach o wymianach Brandona Hagela, Alexa DeBrincata i Kirby’ego Dacha w 2022 roku – potrzebują wyborów w drafcie i prospektów, aby rozpocząć przebudowę, a on jest jednym z niewielu wartościowych aktywów, które mają do zaoferowania.

Oczywiście koszt wymiany za Thomasa, Robertsona lub Kniesa byłby ogromny. W zamian za Thomasa, Blues podobno zażądali od Sabres wyboru w pierwszej rundzie draftu, najlepszego prospekta, kolejnego dobrego prospekta oraz młodego napastnika. Ze strony Hawks taki pakiet mógłby wyglądać na przykład tak: wybór Edmonton Oilers w pierwszej rundzie draftu 2027, Ryan Greene, Vaclav Nestrasil oraz Gavin Hayes. Jedną z przeszkód mogłoby być jednak to, że inne drużyny zażądałyby Antona Frondella lub Romana Kantserova — co dla Hawks byłoby absolutnym warunkiem nie do przyjęcia. Dochodzi też kwestia chęci po obu stronach. Maple Leafs mogą zdecydować się budować drużynę wokół Kniesa, zamiast robić to bez niego. Blues są w stanie powalczyć o play-offy i mogą zdecydować się spróbować zrobić to w przyszłym sezonie z obecnym rdzeniem drużyny. W przypadku Stars znaczenie ma też fakt, że drużyny NHL w środowisku rosnącego salary cap, regularnie znajdują sposoby, aby zmieścić w budżecie zawodników, których początkowo wydawało się, że nie będą w stanie zatrzymać. Ponadto Blues i Stars mogą niechętnie wymieniać zawodników w obrębie Dywizji Centralnej, a Thomas ma w swoim kontrakcie pełną klauzulę zakazu wymiany, która pozwala mu zablokować transfer do drużyny spoza grona kandydatów do play-offów. Lista potencjalnych przeszkód jest długa. Jeśli chodzi o Blackhawks, Davidson ogromnie wierzy w młodych zawodników, których wybrał w drafcie i jak dotąd nie pokazał, co musiałoby się wydarzyć, aby zgodził się z nimi rozstać. Nawet jeśli zaczyna skłaniać się ku pomysłowi dużego transferu, osiągnięcie porozumienia, które obie strony uznają za korzystne, jest znacznie łatwiejsze w teorii niż w praktyce.

Poprzedni wpis
Porażka Blackhawks w meczu na własnym lodowisku z Carolina Hurricanes
Następny wpis
Porażka Blackhawks w meczu na własnym lodowisku z St. Louis Blues