Prawdziwe problemy Blackhawks

Wkraczamy właśnie w czwarty rok ery Connora Bedarda. Co w tym czasie zobaczyliśmy, jeśli chodzi o Blackhawks? Trzy zmiany na stanowisku głównego trenera, rozczarowujący rozwój niektórych młodych zawodników, Bedsy wciąż próbujący samodzielnie dźwigać ciężar drużyny oraz brak jasnego kierunku na przyszłość. Być może Blackhawks podchodzili do minionego sezonu z nastawieniem na „rozwój”, ale nawet w tym zakresie ponieśli porażkę. Sztab trenerski nie miał konkretnego systemu, do którego mogliby się przyzwyczaić młodzi zawodnicy, zmieniając go niemal co tydzień. W jednym tygodniu stosowano agresywny forechecking 2-1-2, a w następnym pułapkę strefową 1-2-2. Drużyna nie odnalazła swojej tożsamości, co rzucało się w oczy. Zbyt często wyglądała na spiętą i zestresowaną, a nie tak powinny się prezentować najmłodsze zespoły w lidze po zamknięciu okienka transferowego. Mimo to fani zespołu gotowi są zaakceptować jeszcze jeden sezon rozwoju, który powinien przynieść lepsze wyniki. Blackhawks próbują rozwiązać wiele problemów, ale kwestia budowania tożsamości oraz wzmacnianie składu powinny mieć pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.

Patrick Sharp

Żadna drużyna nie wygrywa bez odpowiedniej głębokości składu. Nawet Edmonton Oilers w ostatnich latach mieli momenty, w których dysponowali czymś więcej niż tylko Connorem McDavidem i Leonem Draisaitlem. Florida Panthers w zwycięskich sezonach posiadali potężną czwartą linię, swego czasu Penguins mieli słynny atak Hagelin-Bonino-Kessel, która formalnie była trzecią formacją, choć grała jak jedna z najlepszych linii w drużynie, a Chicago Blackhawks z 2015 roku mieli Patricka Sharpa w trzeciej linii z Antoinem Vermette i Teuvo Teravainenem. Oczywiste jest, że w obecnej erze NHL, aby zdobyć Puchar Stanleya, wszystkie cztery linie muszą być sprawne. A tego z pewnością na chwilę obecną brakuje w drużynie z Wietrznego Miasta.

Louis Crevier i Artyom Levshunov

Prawda jest taka, że gdy tylko Blackhawks dostaną się do fazy play-off, Connor Bedard będzie na celowniku i cała uwaga rywali będzie skierowana właśnie na niego. Blackhawks są jedną z najlżejszych i najmłodszych drużyn w lidze, więc zostaną pewnie szybko i wcześnie zmęczeni fizycznie. Faza play-off to czas, w którym doświadczone drużyny zazwyczaj zastraszają młode zespoły fizycznością i doświadczeniem. W zasadzie jedyne ustawienie, które mogłoby wyrządzić szkody w walce o najwyższe trofeum w lidze, to atak złożony z Antona Frondella, Ilyi Mikheyeva i Tylera Bertuzziego. Mając na uwadze, że podpisanie nowej umowy z rosyjskim skrzydłowym stoi pod znakiem zapytania, może się okazać, że ta sytuacja będzie jeszcze gorsza. Ta drużyna jest zbyt jednostronna — kiedy w play-offach rywale odetną jej szybkie przejścia z obrony do ataku, nie będzie miała innego sposobu na wygrywanie meczów. Kluczem do sukcesu będzie ustanowienie nie tylko gry przejściowej, ale także gry w strefie ofensywnej. Artyom Levshunov powinien, miejmy nadzieję, przestać zachowywać się z krążkiem jak junior i pokazać więcej swoich dominujących zrywów, a Louis Crevier powinien zacząć wykorzystywać swoją posturę, tak jak Zdeno Chara. Dotyczy to również Alexa Vlasica.

Oliver Moore

Przede wszystkim trenerzy muszą ustalić hierarchię w zespole. Nie wszyscy mogą być najważniejszym zawodnikiem, szczególnie gdy w składzie jest Connor Bedard. Oliver Moore może być graczem w stylu Zacha Bensona – szybkim, utalentowanym, ale grającym też z ogromną determinacją. Należy liczyć na to, że Frank Nazar wyrośnie na gracza podobnego do Logana Stankovena – wykorzystującego szybkość i grającego ponad swoje możliwości fizyczne. Wielu fanów Blackhawks postrzega A.J. Spellacy’ego i Sashę Boisverta jako graczy z dolnej szóstki, mogących wykorzystać swoją szybkość do wchodzenia w forechecking, a jednocześnie posiadających sprytne umiejętności, by od czasu do czasu wnieść wkład w ofensywę. Roman Kansterov może być o rok od bycia takim rosyjskim dynamitem, którego wszyscy oczekują. Dostosowanie się do NHL wymaga czasu i Kansterov prawdopodobnie nie będzie wyjątkiem.

Na koniec trzeba mieć nadzieję, że w przerwie między sezonami drużyna skupi się na budowaniu masy mięśniowej. Zawodnicy Blackhawks nie mogą już polegać wyłącznie na treningach szybkościowych, zwłaszcza po tym, jak to się nie sprawdziło w końcówce sezonu, kiedy słabsi fizycznie gracze padali jak muchy. Muszą nabrać masy, aby wytrzymać nie tylko wyczerpujący sezon, ale także przyszłe rozgrywki play-off. Kwestia wsparcia Connora Bedarda rozwiąże się sama, o ile sztab trenerski upora się z kryzysem tożsamości.

Poprzedni wpis
Czy Roman Kantserov będzie największym transferem Blackhawks w okresie między sezonowym? Mailbag Scotta Powersa cz.2
Następny wpis
Blackhawks wymieniają Jacka Pridhama z Tampa Bay Lightning