Scott Powers, dziennikarz The Athletic, zajmujący się na co dzień drużyną z Wietrznego Miasta, po raz kolejny uruchomił swoją akcję Mailbag, czyli odpowiadał na pytania kibiców, które otrzymał na swoją skrzynkę mailową. Poniżej druga część jego korespondencji z fanami.
A co, jeśli przed sezonem nic się nie wydarzy? Co, jeśli to po prostu skład Blackhawks pozostanie bez zmian (po tym, jak wysoki wybór w drafcie nie jest gotowy do natychmiastowego dołączenia do klubu) i w przyszłym sezonie znowu będziemy tańczyć ten sam taniec loterii draftowej? Kogo można za to obarczyć odpowiedzialnością, skoro Davidsonowi przedłużono już kontrakt? Trener Blashill? Co, jeśli nikt nie kupi wymówki „ale oni są tacy młodzi” po tym, jak zobaczył, jak inni młodzi chłopcy robią furorę w play-offach? Na co w ogóle można liczyć, jeśli ta drużyna wróci do gry w obecnym składzie? Kto wykazuje jakiekolwiek oznaki rozwoju, które sprawiłyby, że byłbym choć trochę zainteresowany kolejnym sezonem z wynikiem 68-78 punktów?
Myślę, że Blackhawks nadal coś zrobią. Czy będzie to na poziomie, który zadowoli fanów, zobaczymy. Jednak pomysł, że fani Blackhawks nie mają na co czekać, wydaje mi się błędny. Podpisanie kontraktu z Romanem Kantserovem było ogromnym wydarzeniem dla Blackhawks. Zakładałem, że podpisze, ale nigdy nic nie wiadomo. Zobaczymy, jak wypadnie na lodzie NHL, ale nie wydaje się nierealne, że znajdzie się wśród faworytów do nagrody Calder Trophy w przyszłym sezonie, zwłaszcza jeśli będzie grał z Bedardem.
Znaczący był również fakt, że Anton Frondell i Nick Lardis zakończyli sezon w pierwszej szóstce trenera Jeffa Blashilla. Jeśli obaj zrobią kolejny krok, Blackhawks mogą przestać się martwić o to, skąd będzie pochodzić ofensywa. Frondell i Lardis muszą się wykazać w NHL, ale to, co zrobili w poprzednich ligach, wskazuje na wyjątkowe umiejętności. Już sama obecność tych trzech graczy, z których wszyscy mogą znaleźć się w pierwszej szóstce i wszyscy będą mieli 22 lata lub mniej, wydaje się co najmniej interesująca. Zobaczymy też, co wydarzy się podczas draftu. Jest tak wiele zmiennych, które wciąż mogą wpłynąć na okres między sezonowy Blackhawks. Możemy powrócić do niektórych z tych pytań, ale nie sądzę, żeby sytuacja była tak ponura, jak ją przedstawiasz.
Wszystkie trzy nasze wybory w pierwszej rundzie w 2027 roku za Connora McDavida – kto by odmówił?
Oilers prawdopodobnie powiedzą „nie”. Myślę, że chcieliby więcej, gdyby mieli wymienić McDavida, nawet jeśli ma on przed sobą tylko kilka lat kontraktu. Wybór Blackhawks w pierwszej rundzie w 2027 roku może mieć wartość, ale pozostałe dwa wybory mogą być późnymi wyborami — choć gdyby Oilers wymienili McDavida, ich wybór, który należy do Blackhawks, mógłby być wart więcej. Nie twierdzę, że McDavida nie da się wymienić, ale Oilers prawdopodobnie chcieliby w zamian coś, co pozwoliłoby im uniknąć całkowitej przebudowy drużyny. To prawdopodobnie nie ucieszyłoby zbytnio Leona Draisaitla.
Biorąc pod uwagę bardzo, bardzo mocny skład napastników w drafcie 2027, czy mądrym wyborem na czwartym miejscu jest Carson Carels, nawet jeśli Ivar Stenberg będzie jeszcze dostępny?
Jest po prostu zbyt wiele zmiennych, by planować draft z rocznym wyprzedzeniem. Po pierwsze, Blackhawks mogą nie wybierać w pierwszej piątce za rok. Myślę też, że w przyszłym roku będą znacznie bardziej agresywni w wymianie swoich wyborów z pierwszej rundy. Wierzę też, że Blackhawks rozważyliby wybór Stenberga z numerem 1, gdyby mieli taką możliwość. Jeśli spadnie on na czwarte miejsce, to prawdopodobnie będzie to oczywisty wybór. Myślę, że wybiorą Gavina McKennę, Stenberga lub Caleba Malhotrę, jeśli któryś z nich spadnie na czwarte miejsce. Jeśli żaden z tych graczy nie spadnie, nadal nie jestem przekonany, że Carels jest absolutnie najlepszym wyborem.
Czy są jakieś interesujące dla Kyle’a Davidsona możliwości pozbycia się kontraktów z drużyn, które muszą zwolnić miejsce na kluczowy transfer? Wiem, że wzrost limitu wynagrodzeń sprawia, że mniej drużyn musi podejmować takie kroki, ale zastanawiam się, czy nie byłaby to droga do pozyskania w tym okresie między sezonowym doświadczonego obrońcy, który pomógłby młodym graczom – nawet jeśli miałby grać tylko w trzeciej parze.
Myślę, że Blackhawks wzmocnią się doświadczonym obrońcą w tym okresie między sezonowym, ale wątpię, żeby to wyglądało w ten sposób. Będą chcieli czegoś lepszego niż tylko pozbycie się kontraktu przez kogoś innego. Myślę, że nadal byliby otwarci na transfery, gdyby mogli wykorzystać swój limit wynagrodzeń, tak jak zrobili to w przypadku Andrew Mangiapane, ale nie sądzę, żeby to było tak priorytetowe jak kiedyś. Jak sam powiedziałeś, niewiele jest drużyn, które mają tak napiętą sytuację finansową. Vegas, Dallas i Floryda będą wśród drużyn, które będą miały trochę pracy finansowej do wykonania. Być może uda się coś wynegocjować z jedną z tych drużyn, ale nie sądzę, żeby chodziło tylko o przejęcie gracza z zawyżonym limitem wynagrodzeń.
Czy sytuacja związana z kontraktem Dominica Jamesa skłoniła Blackhawks do „spalenia” kontraktów pierwszorocznych z innymi graczami? Jak bardzo Blackhawks żałują, że nie „spalili” tego pierwszego roku w jego przypadku? Patrząc na jego grę, wygląda to na decyzję, której można żałować.
Nie sądzę, żeby do tej pory Blackhawks „spalili” kontrakt z kimkolwiek, z kim nie „spaliliby” go i tak. Czy jednak żałują, że nie „spalili” kontraktu Jamesa, to dobre pytanie. Z tego, co słyszałem, wiedzieli, że prawdopodobnie będą musieli „spalić” kontrakty z Ryanem Greene’em, Oliverem Moore’em i Samem Rinzelem w tym roku, a to już wydawało się sporą liczbą. Uznali, że Jamesowi może wyjść na dobre zakończenie sezonu w Rockford i rozpoczęcie kontraktu dla debiutantów w następnym sezonie. Myślę, że byli zaskoczeni, że nie był na to gotowy. Gdyby mogli to zrobić jeszcze raz, sądzę, że „spaliby” kontrakt Jamesa na ten rok, gdyby to gwarantowało jego podpisanie. Nie sądzę też, żeby przewidzieli, że tak szybko zostanie graczem NHL. Niezależnie od tego, Blackhawks wiedzą, że w nadchodzących latach muszą być agresywni w stosunku do swoich młodych talentów. Rywalizacja wśród młodszych graczy będzie coraz większa, a miejsc do obsadzenia jest tyle, ile jest. Nowi gracze potrzebują nadziei. To coś, co Blackhawks będą musieli nadal monitorować.
Dlaczego w tym roku pozostało tak wiele wolnych miejsc w kontraktach? Przez cały rok Chicago i Rockford miały słabą obronę, a obie drużyny bardzo potrzebowały wsparcia zarówno na prawej, jak i lewej stronie obrony.
Blackhawks starali się priorytetowo traktować młodych obrońców. Aby to zrobić, musieli strategicznie podejść do składu. Zwolnienia z kontraktów są częścią tego procesu. Nie wydawało się to dziwną decyzją, zwłaszcza gdy postanowili dodać Matta Grzelcyka do składu NHL. Obrona była też w całkiem dobrej formie przez cały sezon. Nie było tak, że musieli ściągać wielu graczy z Rockford. A w IceHogs chcieli dać Kevinowi Korchinskiemu jak najwięcej czasu na lodzie, a potem dali sporo czasu Rinzelowi, gdy ten tam trafił. Ethan Del Mastro też sporo grał. Nie jest tak, że nie mieli innych obrońców z kontraktami w NHL. Mieli tam Taige’a Hardinga, Ryana Masta i Dmitrija Kuzmina, a później dodali jeszcze kilku obrońców z kontraktami w NHL. Może się mylę, ale brak w tym sezonie wystarczającej liczby obrońców nie wydawał się problemem, przynajmniej w Chicago. Wiedzieli, że gra tak wielu młodych obrońców może wiązać się z poważnymi trudnościami i tak właśnie było. Zobaczymy, czy to się opłaci w dłuższej perspektywie.
Biorąc pod uwagę wyprzedaż weteranów przed zamknięciem okienka transferowego i coś, co wygląda na całkowity ruch młodzieżowy (spodziewam się, że ogłoszenie Bedarda o objęciu funkcji kapitana nastąpi wraz z przedłużeniem jego kontraktu), jakie masz wrażenie na temat komunikacji Blashilla z szatnią? Czy ma on silny wpływ na drużynę, czy też polegał na takich graczach jak Foligno, Murphy czy Dickinson, którzy pełnili rolę pośredników?
Wszystko wskazuje na to, że Blashill dobrze komunikuje się z drużyną i z poszczególnymi graczami. Myślę, że w pewnym sensie polegał na tych weteranach, by kierowali szatnią i ufał im w tej roli, ale wygląda na to, że Coach ma silny wpływ na drużynę i często prowadzi indywidualne rozmowy. Jeśli Bedard zostanie mianowany kapitanem, myślę, że on i Blashill będą musieli wspólnie sobie z tym poradzić. Bedard będzie potrzebował wsparcia ze strony Blashilla i innych graczy.
Po pierwsze… Jest tyle pytań o transfery, że pójdę inną drogą. Jakie są szanse, że drużyna spróbuje pozyskać wolnego agenta, takiego jak John Carlson? Kogoś, kto wzbudzałby szacunek wśród młodych zawodników i być może wyznaczyłby standardy postępowania w szatni? Przyznaję, że z każdym dniem wydaje się to mniej prawdopodobne, ponieważ coraz częściej słyszę, że tego typu gracze najprawdopodobniej pozostaną w swoich dotychczasowych klubach, o ile w ogóle do tego dojdzie. Czy jest inny gracz tej klasy, którego drużyna byłaby skłonna pozyskać, gdyby zdecydowała się pójść tą drogą?
Nie sądzę, aby priorytetem było sprowadzenie kolejnego weterana do szatni. Chodzi raczej o sprowadzenie graczy, którzy mogą pomóc Blackhawks już teraz. Chcieliby sprowadzić napastnika z pierwszej szóstki, obrońcę z pierwszej czwórki i kogoś o silnej fizycznej prezencji, kto pomoże tej grupie wejść na wyższy poziom. Szczerze mówiąc, tego właśnie szuka większość drużyn. Jak wspomniałem wcześniej, wierzę, że dołączą do drużyny obrońcę. Zobaczymy, co z napastnikiem. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby celowali w kogoś tylko ze względu na to, co mógłby wnieść do szatni. Blackhawks uważają, że mają wystarczająco dużo wschodzących liderów wśród młodych graczy, aby sobie z tym poradzić. Myślę też, że Connor Bedard na swój sposób wyznaczy nowy standard.
Czy pytania przesyłane na Twoją skrzynkę mailową zmieniły się w ostatnich latach? Stały się bardziej czy mniej negatywne? Mądrzejsze, czy nie? Różnią się tematyką (poszczególni gracze vs składy ogólne, na lodzie vs poza lodem, cokolwiek)?
To naprawdę zależy od tego, kiedy zbierane są pytania do sekcji „mailbag”. O tej porze roku chodzi głównie o draft i wolnych agentów. Jeśli jest luty, to wszystko kręci się wokół terminu transferów. Zależy to również od tego, jak radzą sobie Blackhawks. Wydaje się, że to było tak dawno temu, ale kiedy The Athletic zaczynało w 2016 roku, pytania dotyczyły głównie składu i prób wypełnienia luk w składzie. Jestem pewien, że z biegiem czasu stały się bardziej negatywne. Muszę powiedzieć, że uważam, iż nasi czytelnicy są dość inteligentni i rozumieją drużynę na tyle dobrze, by zadawać mądre pytania. Myślę, że to jest dość spójne. Mark Lazerus i ja czasami chcielibyśmy otrzymywać bardziej zróżnicowane pytania, takie jak to, po prostu dla urozmaicenia, ale myślę, że rozumiemy też, czym naprawdę interesują się fani.
Widziałeś pewnie wiele obiektów drużyn NHL, czy masz jakieś sugestie dotyczące niesamowitych miejsc do odwiedzenia poza tymi typowymi, tj. Montrealem i Toronto?
Dla mnie nowy stadion w Detroit jest jednym z nich. Nadal uwielbiam jeździć do St. Paul w Minnesocie. Ale poza Madison Square Garden, które jest po prostu wyjątkowe, większość obiektów, które lubię, podoba mi się ze względu na atmosferę. Mecze Utah Mammoth są fajne. Kiedy Nashville Predators wygrywają, publiczność jest świetna.

