Chicago Blackhawks rozpoczną sezon bez swojego najlepszego gracza, ponieważ rekonwalescencja Connora Bedarda po operacji barku sprawi, że nie pojawi się on w składzie aż do listopada. Drużyna z Wietrznego Miasta nie może sobie pozwolić na słaby początek sezonu, jeśli chce myśleć o zrobieniu kroku do przodu, a brak Bedsy’ego utrudni to zadanie. Z drugiej strony, zespół będzie miał do dyspozycji cały obóz treningowy, aby znaleźć odpowiednie kombinacje i plany gry, w przeciwieństwie do grudnia ubiegłego roku, kiedy to przez kontuzję Bedard nagle opuścił 12 meczów. Jednak biorąc pod uwagę, że październik jest kluczowym miesiącem dla Blackhawks i ich dążenia do walki o miejsce w play-offach, czy zmusi to generalnego menadżera, Kyle’a Davidsona, do podjęcia działań przed rozpoczęciem sezonu? Nie wygląda to na posunięcie, które zazwyczaj podejmuje. Davidson wielokrotnie podkreślał, jak bardzo wierzy w swój młody trzon drużyny, a to jest dla nich szansa, by udowodnić, że ma rację. Jednak spojrzenie na skład z tą ogromną luką powinno skłonić do działania nawet najbardziej cierpliwego menedżera.

Powroty są fajne, ale…
Coraz głośniejsze stają się spekulacje na temat powrotu Patricka Kane’a do Blackhawks. Wydaje się, że ludzie po prostu łączą fakty, ale wystarczająco wielu wiarygodnych (i kilku mniej wiarygodnych) znawców zaczyna twierdzić, że jest to możliwe. Chociaż sprowadzenie Kane’a z powrotem nie jest najgorszym pomysłem, to w szerszej perspektywie wydaje się to też raczej posunięciem rodem z ery Johna McDonougha i Stana Bowmana. Kane grał skutecznie od czasu opuszczenia Chicago. W 189 meczach dla Detroit Red Wings zdobył 57 bramek i 163 punkty. Jego zdrowie staje się jednak czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę, ponieważ w ciągu ostatnich trzech sezonów opuścił 57 meczów. Chociaż zapewni on Blackhawks natychmiastowe wzmocnienie i pomoże odciążyć młodszych graczy w składzie, chyba na dłuższą metę, istnieje lepszy wybór, niezależnie od tego, że ponowne założenie trykotu Blackhawks z numerem 88 przez Kanera, to marzenie wielu kibiców, do których zalicza się również moja skromna osoba.

Shane Wright – idealny wybór
Pozyskanie Shane’a Wrighta z Seattle Kraken miało dla Blackhawks sens jeszcze zanim Bedard doznał kontuzji. Teraz, gdy potrzebny jest kolejny środkowy, jest to jeszcze lepsze rozwiązanie. Elliotte Friedman z Sportsnet poinformował w weekend, że Kraken „zgodzili się przenieść Shane’a tego lata do drużyny potrzebującej młodego środkowego z najwyższej półki”. Oczywiście wielu sceptyków tego rozwiązania powie wprost, że Blackhawks mają już wielu młodych środkowych. Oczywiście. Są Anton Frondell, Frank Nazar, Ryan Green i Oliver Moore. Wszyscy oni potrafią grać na pozycji środkowego, ale nie ugruntowali jeszcze swojej pozycji jako pełnoetatowi środkowi. Wright jest prawdziwym środkowym, który mógłby nie tylko zastąpić Bedarda, ale także stanowić filar linii przez wiele kolejnych lat. Shane miał trudności ze znalezieniem swojego miejsca w Seattle po tym, jak został wybrany z czwartym numerem w drafcie NHL 2022 roku. Miał imponujący debiutancki sezon w AHL, w którym zdobył 22 bramki i 47 punktów, a następnie w swoim pierwszym pełnym sezonie w NHL zaliczył 19 bramek i 44 punkty. W zeszłym sezonie jego wyniki spadły – zdobył zaledwie 12 bramek i 27 punktów. Kraken nie wyświadczyli mu przysługi, ponieważ wydaje się, że nie mają jasno określonego planu. Czy przebudowują drużynę? Czy próbują stworzyć zespół zdolny do walki o tytuł? Gdy wydaje się, że już zrozumiało się ich filozofię, nagle próbują pozyskać Jasona Robertsona w ramach wymiany.

Nie ma czegoś takiego, jak zbyt duża głębia składu na pozycji środkowego
Jeśli więc Blackhawks sprowadziliby tego gracza, co się stanie, gdy wróci Bedard? Po prostu Wright pozostałby na środku ataku. Dlaczego? Ponieważ nadal nie wiemy, czy Frondell oraz Nazar przez całą karierę będą grać na pozycji środkowego. Prawda jest taka, że Nazar powinien grać na skrzydle, a obecność Wrighta mogłaby na to pozwolić. Spójrzmy prawdzie w oczy: czy możemy ufać, że Bedard będzie grał na pozycji środkowego do końca kariery? To będzie trzeci z jego czterech sezonów w NHL, w którym opuści znaczną część rozgrywek. Co prawda tylko jedna z tych trzech kontuzji była bezpośrednio spowodowana grą na pozycji środkowego, ale wystawianie gwiazdy z problemami z wytrzymałością na obciążenia, związane z grą na tej pozycji, może nie być najmądrzejszym posunięciem na przyszłość. Poza tym wydaje się, że koszt pozyskania Wrighta nie będzie zbyt wysoki. Spójrzmy prawdzie w oczy – pomimo wysokich oczekiwań, z jakimi wkroczył do ligi, prawdopodobnie będzie raczej środkowym z drugiej szóstki niż czołowym graczem, którym spodziewano się, że będzie, gdy wybrano go w drafcie. Kraken będzie miał wielu chętnych na jego usługi, co podniesie cenę wywoławczą. Wśród konkurentów do pozyskania tego gracza na pewno znajdą się New Jersey Devils. Poszukują oni środkowego do drugiej linii po tym, jak Utah Mammoth wyrównało ich ofertę kontraktową dotyczącą Barretta Haytona. Pittsburgh Penguins rozglądają się za młodymi talentami, więc prawdopodobnie również wejdą do gry. Nie wykluczajmy też Philadelphia Flyers, którzy w okresie między sezonowym zrobili największy ruch, składając ofertę kontraktową Leo Carlssonowi.
Chicago powinno wkroczyć w wojnę ofertową
Blackhawks dysponują bogatym arsenałem kart przetargowych i powinni być w stanie przebić ofertę każdej innej drużyny biorącej udział w licytacji. Jeden z dodatkowych wyborów w pierwszej rundzie przyszłorocznego draftu wraz z wyborem w środkowej rundzie, mogłyby wystarczyć do sfinalizowania tej transakcji, ale wszystko będzie zależało od tego, co jeszcze zostanie zaoferowane. Wymiana za Wrighta ma ogromny sens dla Blackhawks i to nie tylko na czas, gdy Bedard jest kontuzjowany. Ma on podpisany kontrakt na jeszcze jeden sezon, po czym latem przyszłego roku stanie się zastrzeżonym wolnym agentem. Daje to organizacji cały rok na zastanowienie się, czy pasuje on do ich planów. Jeśli zmiana otoczenia wyjdzie mu na dobre i zacznie przypominać gracza, za jakiego wielu go uważało, Chicago zyska kolejny filar swojego trzonu drużyny. Pozwoliłoby to im wymienić niektórych z młodych talentów na graczy, którzy zaspokoją bardziej pilne potrzeby.
Davidson zawsze powtarzał, że transakcja musi mieć sens, żeby ją zawrzeć. Ta jest zbyt oczywista. Więc kolokwialnie mówiąc, należy zwrócić się do generalnego menadżera Blackawks wprost mówiąc: „Kyle, rusz tyłek i podpisz kontrakt z Wrightem”!

