Patrick Kane, czwarty najlepszy strzelec wśród aktywnych graczy NHL, jest nieograniczonym wolnym agentem po trzech sezonach spędzonych w Detroit, a Chicago Blackhawks i Buffalo Sabres to dwa logiczne kierunki, w których mógłby zagrać w przyszłym sezonie. Kane pochodzi z Buffalo i jest ikoną Chicago, więc każda z tych drużyn byłaby odpowiednim miejscem na zakończenie jednej z najlepszych i najbardziej wpływowych karier we współczesnej historii hokeja. Ale która z nich ma największy sens – zarówno dla drużyny, jak i dla samego Kane’a? Przyjrzyjmy się temu.

Dlaczego Sabres byliby zainteresowani Kane’em?
Sabres nie przedłużyli kontraktu z Alexem Tuchem i nie pozyskali żadnego napastnika w tym okresie między sezonowym. W obecnej sytuacji stawiają na rozwój własnych młodych napastników, wśród których znajdują się Noah Östlund, Konsta Helenius, Jiri Kulich, Zach Benson, Josh Doan i Jack Quinn. Jednak pozyskanie sprawdzonego strzelca również nie zaszkodziłoby temu zespołowi. W przeliczeniu na mecz, Kane był w zeszłym sezonie bardziej produktywny niż Tuch. Nie jest on bynajmniej tak dobrym obrońcą jak Tuch, ale może pomóc w zastąpieniu części bramek, które Buffalo straci. W ciągu ostatnich trzech sezonów w Detroit, nadal zdobywał średnio 0,86 punktu na mecz. Kane z pewnością przydałby się również w grze w przewadze Buffalo. Według serwisu Natural Stat Trick, w ciągu ostatnich trzech sezonów, Kane zajmuje 23 miejsce w NHL pod względem liczby punktów na 60 minut gry w przewadze. W tym okresie zajmuje dziewiąte miejsce w NHL pod względem liczby asyst pierwszego stopnia na 60 minut gry w przewadze. Power-play był w zeszłym sezonie jedną z najbardziej rażących słabości Sabres. Wiedza Kane’a i jego wpływ na lodzie w tym obszarze stanowiłyby ogromne wzmocnienie. Kane zdobył również trzy razy Puchar Stanleya. Tuch i Bowen Byram, dwaj najbardziej doświadczeni gracze Buffalo w rozgrywkach play-off, opuścili drużynę w przerwie między sezonami. Sprowadzenie gracza o takim zwycięskim dorobku jaki posiada Kaner, byłoby cenne dla młodego składu Sabres. Nie zaszkodzi też fakt, że zatrudnienie go wywołałoby spore poruszenie wśród i tak już ożywionej rzeszy kibiców. Po raz pierwszy od lat Sabres nie muszą martwić się o sprzedaż biletów, więc nie powinno to mieć tutaj znaczenia.

Dlaczego Blackhawks byliby zainteresowani Kane’em?
Cóż, po pierwsze, sprzedaż biletów i koszulek poszybowałaby w górę. Kane jest prawdopodobnie najpopularniejszym zawodnikiem w historii klubu, a jego powrót do United Center zachwyciłby większość kibiców wciąż tęskniących za dniami chwały z lat 2010 – 2015. Poza względami finansowymi, Patrick zaspokoiłby jednak oczywistą potrzebę Blackhawks na lodzie – skrzydłowego z pierwszej szóstki, który grałby u boku Connora Bedarda. W wieku 37 lat stracił może nieco na szybkości, ale jego gra nigdy nie opierała się na tym elemencie. W jego przypadku chodziło raczej o szybkość przetwarzania informacji. Niewielu graczy w historii NHL rozumie grę tak dobrze jak Kane, a jego wizja gry, przewidywanie i niesamowita precyzja podań, dobrze współgrałyby z wysokimi umiejętnościami i wyczuciem hokeja samego Bedarda – gdy tylko Bedard powróci po operacji barku, prawdopodobnie w listopadzie. W krótszej perspektywie, Kane pomógłby utrzymać skuteczność ofensywną podczas nieobecności Bedarda. Blackhawks wciąż rozważali potencjalne wzmocnienia na pozycji skrzydłowego jeszcze przed kontuzją Bedarda i chcą mieć pewność, że każdy wybrany przez nich zawodnik będzie pasował do składu, a wydaje się, że Kane spełnia wszystkie te kryteria. Jednym z powodów, dla których generalny menadżer, Kyle Davidson, wymienił go przed terminem transferowym w 2023 roku, było oczyszczenie składu ze starych gwiazd, aby umożliwić następnemu pokoleniu Blackhawks rozwój w rolach przywódczych, bez obciążenia ciężarem przeszłości. Jednak teraz, gdy Bedard ugruntował swoją pozycję jako twarz i głos klubu, Kane mógłby pełnić inną, wspierającą rolę, odciążając swojego następcę, nie przyćmiewając go przy tym.

Dlaczego Kane byłby zainteresowany Sabres?
Po zakończeniu posuchy w play-offach i zbliżeniu się o jedną bramkę do finału Konferencji Wschodniej, Sabres wyglądają teraz na poważnego pretendenta do walki o najwyższe cele. Kane nie grał w play-offach od sezonu 2022-23, a w drugiej rundzie – od sezonu 2019-20. Jeśli szuka ostatniej szansy na awans, Sabres mogą mu ją zaoferować po raz pierwszy od ponad dekady. Zwycięstwa to tylko część sprawy, ale Kane miałby również okazję grać u boku najlepszych zawodników drużyny. Gra w przewadze Buffalo borykała się w ostatnich latach z problemami, a Kane mógłby pomóc w tej dziedzinie. Nadal jest elitarnym rozgrywającym i prawdopodobnie sprawiłoby mu przyjemność podawanie krążków do Tage’a Thompsona, Quinna i innych czołowych strzelców z Buffalo. Poza tym Kaner wróciłby do domu. Pochodzący z południowego Buffalo zawodnik, wciąż ma w okolicy wielu przyjaciół i członków rodziny. Być może nadszedł czas, by skorzystać z okazji i grać co wieczór przed rodziną i przyjaciółmi, zwłaszcza że znajduje się on w ostatnich latach swojej kariery.

Dlaczego Kane byłby zainteresowany Blackhawks?
Jeśli zależy mu na zwycięstwach, Blackhawks prawdopodobnie nie są dla niego najlepszym wyborem. Jeśli jednak szuka jak najistotniejszej roli w drużynie, trudno mu znaleźć lepsze miejsce niż Chicago. Miałby niemal zagwarantowaną pozycję w pierwszej szóstce, prawdopodobnie w pierwszej linii, grając ramię w ramię z jednym z najlepszych młodych hokeistów na świecie. W ciągu trzech sezonów spędzonych w Detroit, Kane’owi niewiele brakowało do osiągnięcia średniej jednego punktu na mecz – zdobył 163 punkty w 189 meczach. Grając u boku Bedarda, mógłby powrócić do tego poziomu lub przynajmniej zbliżyć się do niego. Patrick zajmuje 24 miejsce w historii pod względem liczby punktów i zawsze wierzył, że będzie mógł grać nawet po czterdziestce. Pierwsza dwudziestka w tej klasyfikacji jest w zasięgu ręki, ale w odpowiednich okolicznościach mógłby wspiąć się jeszcze wyżej. Jest też oczywiście powód sentymentalny. Kane wydawał się całkiem szczęśliwy w Detroit, ale przez 16 sezonów Chicago było jego domem, a od sezonu 2015–16 mieszkał w tym mieście na stałe. Pewnego dnia przed halą United Center stanie jego pomnik, a podczas meczów na trybunach wciąż jest tyle samo koszulek z numerem 88, co z numerem 98. Jako gracz, który dużo myśli o swojej spuściźnie, pomysł zamknięcia koła pod koniec kariery musi być dla niego kuszący.

Gdzie Kane pasowałby do składu Sabres?
W tej chwili – nigdzie. I to jest część problemu. Obecnie Sabres mają 10 napastników, którzy realistycznie mogliby grać w pierwszej dziewiątce. Liczba ta wzrasta do 11, jeśli wliczyć Peytona Krebsa, który wciąż nie ma podpisanej umowy, ale znaczną część zeszłego sezonu spędził w pierwszej linii u boku Thompsona i Tucha. Największą przeszkodą w pozyskaniu Kane’a przez Sabres jest znalezienie dla niego miejsca w składzie. Byłby idealnym wzmocnieniem czołowej formacji Sabres w grze w przewadze, która w zeszłym sezonie uplasowała się w dolnej połowie ligi. Prawdopodobnie nie byłby skrzydłowym pierwszej linii, ale Sabres musieliby znaleźć dla niego miejsce w trzech najlepszych formacjach. Wyobrażam sobie, że spróbowaliby nieco ograniczyć jego czas gry w sytuacji pięć na pięć i wykorzystać go głównie w przewadze. Wydaje się jednak, że pojawienie się Kane’a w Buffalo zależałoby od kolejnej wymiany, w ramach której z drużyny odszedłby jeden lub dwóch napastników.

Gdzie Kane pasowałby do składu Blackhawks?
To, jak Kane wpasowałby się w skład Chicago, można ocenić na dwa sposoby: przed powrotem Bedarda po kontuzji i po tym fakcie. Podczas nieobecności Bedsy’ego rola Kane’a byłaby prawdopodobnie ogromna. Blackhawks mają kilku młodych graczy, co do których mają nadzieję, że w tym sezonie wniosą znaczący wkład, ale są oni w większości niedoświadczeni. Roman Kantserov, najlepszy strzelec zeszłego sezonu w KHL, rozpocznie swój pierwszy sezon w NHL. Anton Frondell, wybrany z trzecim numerem w drafcie 2025 roku, rozegrał zaledwie 12 meczów w najlepszej hokejowej lidze na świecie. Jest jeszcze wielu innych. W składzie pierwszej szóstki i w pierwszej formacji w przewadze, Kaner miałby za zadanie zdobywać punkty i pomóc tym graczom w adaptacji do NHL. Po powrocie Bedarda, rola Kane’a uległaby zmianie. Krążek nie trafiałby do niego tak często, ale pojawiłaby się okazja, by on i Bedard wypracowali między sobą zgranie i wspólnie rozwinęli styl gry. Od Jonathana Toewsa, przez Patricka Sharpa i Artemiego Panarina, aż po Alexa DeBrincata – Kane grał w barwach Blackhawks z wieloma różnymi czołowymi zawodnikami i zawsze znajdował sposób, by współpraca przynosiła korzyści obu stronom. Z Bedardem nie byłoby inaczej. Choć strzał Bedarda jest znakomity, jest on równie dobrym rozgrywającym i mógłby świetnie się rozwijać u boku kogoś takiego jak Kane.

Wady przejścia Kane’a do Sabres
Nadal pozostaje pytanie, na które tylko Kane może odpowiedzieć: czy powrót do Buffalo jest raczej zaletą, czy wadą. Jego problemy poza lodowiskiem w Buffalo należą już do odległej przeszłości, ale nadal byłyby tematem rozmów, gdyby podpisał kontrakt z Sabres. Gra w pobliżu przyjaciół i rodziny może być zaletą, ale tylko Kane wie, czy nie wiązałoby się to również z czynnikami rozpraszającymi, których wolałby uniknąć. Z punktu widzenia Sabres, wadą podpisania kontraktu z Kane’em jest potencjalne ograniczenie szans dla młodszych graczy. Ich skład jest już przepełniony. „Majstrowanie” przy składzie, by pomieścić Kane’a, wiąże się z pewnym ryzykiem, biorąc pod uwagę jego wiek i historię kontuzji. Jednak głębokość składu Buffalo pozwoliłaby im poradzić sobie z okazjonalnymi nieobecnościami.

Wady przejścia Kane’a do Blackhawks
Kane w różnym stopniu doświadczył przebudowy Blackhawks w ciągu ostatnich sześciu sezonów spędzonych w tej organizacji. Jego wymiana w 2023 roku, była ostatnim posunięciem Davidsona mającym na celu celowe przegrywanie, aby uzyskać szansę na wybranie Bedarda w drafcie. W ostatnich latach Blackhawks powoli poprawiali swoją formę i wzbogacali skład o kolejnych obiecujących młodych graczy, ale nie ma gwarancji, że Kane dołączyłby do drużyny, która jest o krok od ponownego zwycięstwa. Być może dzieli ich od tego jeszcze rok lub dwa. Kane musi zdecydować, co jest dla niego najważniejsze w tym, co prawdopodobnie będzie ostatnim rokiem (lub latami) jego kariery. Istnieje szansa, że pomoże Blackhawks zrobić kolejny krok naprzód i wesprzeć Bedarda, a jednocześnie jego dziedzictwo w Chicago jeszcze bardziej się wzbogaci. Istnieje również szansa, że Blackhawks wciąż mają przed sobą pewne trudności związane z rozwojem. To wciąż bardzo młoda i niedoświadczona drużyna. Kane będzie musiał skupić się nie tylko na osiąganiu wyników, ale także na wspieraniu rozwoju młodych graczy w zespole. Czy jest na to gotowy, zwłaszcza jeśli drużyna nie odnosi zwycięstw? To może być największa przeszkoda w jego decyzji o powrocie do Chicago.

