Kiedy zeszłego lata Nick Foligno zdecydował się zaprosić kilku młodych kolegów z Chicago Blackhawks na swój „Camp Foligno”, nie wiedział, czego się spodziewać. 38-letni kapitan drużyny, robił coś podobnego, gdy był w Columbus Blue Jackets, przy okazji swojego wydarzenia charytatywnego. Pomyślał, że tydzień spędzony w jego domu nad jeziorem w Sudbury w Ontario, będzie świetnym doświadczeniem integracyjnym dla niego i młodych graczy: Franka Nazara, Olivera Moore’a, Wyatta Kaisera, Landona Slaggerta i Coltona Dacha. Chciał ich bliżej poznać i chciał, żeby oni lepiej poznali jego. Okazało się, że prawdziwy moment przełamania lodów nastąpił pierwszej nocy, kiedy Foligno dowiedział się więcej, niż kiedykolwiek chciał, na temat Moore’a. Była godzina około 4 nad ranem, kiedy chłopaki zauważyli, że Moore — były wyróżniający się zawodnik University of Minnesota — chodzi przez sen. „To było szalone doświadczenie, coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem” – powiedział Nazar. „Po prostu słyszymy, jak Oliver wrzeszczy wniebogłosy na środku pokoju, prosząc Nicka, żeby mu pomógł.” Nazar myślał, że zasadą jest nigdy nie budzić lunatyka, więc mieli nadzieję, że po prostu samo mu przejdzie. Ale Kaiser nieśmiało wtrącił: „Moorsey?” A Oliver odparł żartobliwie, nie wiedząc, co się stało: „Ooo, co tam, chłopaki?” „Szczerze, to był jeden z najzabawniejszych momentów w moim życiu” – powiedział Nazar. „Z jednej strony zabawny, ale z drugiej – straszny.” „To wystraszyło wszystkich do cholery” – powiedział z koli Foligno. „Ale myślę, że to też trochę pomogło przełamać lody.”
To było jak pięciodniowy obóz letni, podczas którego młodzi Blackhawks trenowali z Foligno rano, a potem resztę dnia spędzali nad jeziorem. Grillowali i robili ogniskowe słodycze s’mores. Skakali z klifów i jeździli na wakeboardzie. Łowili ryby. Jeździli quadami. Foligno miał prywatnego kucharza, który mieszkał nad jeziorem i gotował im posiłki. „Chciałem tylko, żeby wiedzieli: ‘Zależy nam na was’” – powiedział Foligno. „‘Jest tutaj grupa, której naprawdę zależy na waszym dobrostanie.’ Tak się czułem, kiedy sam tu trafiłem.”

Foligno, wymieniony do Minnesota Wild za przyszłe korzyści podczas marcowego trade deadline, wrócił do United Center, ale już w innych barwach. Nie, to nie był dokładnie taki powrót jak Jonathana Toewsa, ale Foligno — który zastąpił Tazera jako kapitan — uważa dwa i pół sezonu w Chicago za wyjątkowy rozdział swojej kariery. Gdy powierzono mu pomoc Connorowi Bedardowi i spółce w trakcie przebudowy, czuł, że włożył w drużynę „serce i duszę”. „Odejście bolało mnie bardziej, niż myślałem” – powiedział. „Naprawdę zakochałem się w tej grupie. Nie tylko w grupie zawodników. W sztabie też. Oczywiście są rzeczy, które nadal będą poprawiać, ale są na właściwej trajektorii. Trudno było to puścić, bo to było trochę jak moje dziecko, prawda? Jestem naprawdę dumny z tego, gdzie doszedłem, ale czułem się, jakbym zostawiał swoje dzieci. Po prostu chcę, żeby radzili sobie jak najlepiej i to dziwne uczucie, bo przyjeżdżam tutaj, żeby ich pokonać. Duch rywalizacji jest cały czas we mnie. Ale gdzieś w środku wiem, że to drużyna, której będę kibicował przez wiele lat. Będę z nich po prostu bardzo dumny, jak starszy brat.”

Foligno trafił do Chicago po wymianie w czerwcu 2023 roku z Boston Bruins (razem z Taylorem Hallem). Oczekiwano, że ci dwaj weterani będą częścią grupy liderów, pomagających Blackhawks w przebudowie. Wcześniej byli częścią drużyny Bruins, która miała jeden z najlepszych sezonów zasadniczych w historii NHL, ale odpadła w pierwszej rundzie play-offów z Florida Panthers. Foligno był zdrowym rezerwowym w meczu nr 7, co go zabolało. „Wiedziałem, że mam jeszcze dużo do zaoferowania” – powiedział. „I chciałem iść gdzieś, gdzie mogę przede wszystkim grać — pokazać, że wciąż jestem w stanie rywalizować na wysokim poziomie. To był pierwszy kuszący element Chicago. Dostałem szansę, żeby przyjść tutaj i pokazać, nie tylko mówić, ale pokazać chłopakom, jak grać.” W połowie swojego pierwszego sezonu w Chicago, Foligno podpisał roczne przedłużenie kontraktu warte 4 miliony dolarów. Następnie podpisał kolejne przedłużenie na dwa lata o średniej rocznej wartości 4,5 miliona dolarów, które wygasa po obecnym sezonie. Niektórzy weterani w jego wieku skupialiby się wyłącznie na pogoni za swoim pierwszym Pucharem Stanleya, ale Foligno znalazł sens w swojej roli w tym, co budowali Blackhawks. Spłacał dług wdzięczności. „Lubię wyzwanie polegające na zjednoczeniu szatni” – powiedział. „Lubię koleżeństwo. To mnie napędza i uwielbiałem wyzwanie, które brzmiało: ‘zobaczmy, czy możemy doprowadzić tę drużynę tam, gdzie mam nadzieję, że dotrzemy, zanim skończę tutaj.’ Czy spodziewałem się, że będę tu trzy lata? Może. Ale kiedy podpisałem kolejny kontrakt, naprawdę się cieszyłem, że mam jeszcze kilka lat, żeby naprawdę popchnąć to wszystko do przodu.”
Wtedy też pojawił się „Camp Foligno”. Zawodnicy mieszkali u Nicka nad Long Lake, a jego brat Marcus Foligno, weteran Wild, również spędzał z nimi większość czasu, ponieważ mieszka obok. Pewnego dnia na łodzi, Nick powiedział im o miejscu na jeziorze, z którego można skakać z klifu. Powiedział, że jest niższe i bardzo wysokie. Jego nerwy dały o sobie znać, gdy chłopaki wybrały bardziej niebezpieczne. „To była czysta panika: jeśli coś pójdzie nie tak, to nie będzie dobrze” – powiedział Foligno ze śmiechem. „To byłoby na mnie. Ale wszyscy skoczyli.” Wstawali o 6 rano i o 7 byli już na lodzie. O 8:30 byli na siłowni. Foligno zauważył, że wielu zawodników ucinało sobie drzemki po treningach przez kilka godzin i śmiał się, gdy zapytali go, co on robi. „Ja mam trójkę dzieci” – powiedział. „A oni na to: ‘Robisz to codziennie?’ To ich pytanie było zabawne.” Foligno uwielbiał, jak młodzi zawodnicy Blackhawks zżyli się z jego rodziną: żoną Janelle i ich trójką dzieci — Milaną, Hudsonem i Landonem. Organizowali na tyłach domu mecze baseballa i flag footballu, w których wszyscy brali udział. Nick uwielbiał siedzenie przy pomoście, picie kilku piw i prowadzenie głębszych rozmów z chłopakami.

Colton Dach mówił o tym, jak to jest mieć w lidze „starszego brata”, takiego jak Foligno, pytając: „Jak ty to zrobiłeś?” W pewnym momencie Nazar odwrócił się do Foligno, patrząc na dom nad jeziorem i powiedział: „Chcę mieć kiedyś taki.” Foligno czuł, że ten tydzień otworzył im oczy na to, jak „wspaniała może być ta gra i jakim przywilejem jest”. „Szczerze mówiąc, to był najlepszy moment mojego lata, bycie tam z chłopakami” – powiedział Nazar. „Nick ma niesamowitą posiadłość. Spędzanie czasu z nim i jego rodziną, robienie tych wszystkich fajnych rzeczy, wchodzenie do wody, treningi, jazda na łyżwach i to wszystko — to była świetna zabawa. Możliwość uczenia się od takich gości jak on i jego brat, którzy mają taką historię w tej lidze i wiedzą tak dużo, jest bardzo pomocne i to naprawdę świetne doświadczenie dla młodego zawodnika.”

Connor Bedard nie mógł pojawić się na „Camp Foligno”, ale Nick cieszył się, mogąc obserwować jego rozwój i przekonał się, że Bedard w pełni zasługuje na cały ten hype. „To facet, któremu naprawdę będę kibicował” – powiedział Foligno. „Myślę, że to niesamowity człowiek. To, przez co przeszedł w swojej karierze, jest czymś wyjątkowym. Cieszę się, że odnalazł siebie. Wydaje się czuć komfortowo we własnej skórze. I myślę, że jego zdolności przywódcze naprawdę teraz wychodzą na wierzch. On jest zdeterminowany. Ten dzieciak chce wygrywać. Ten dzieciak chce być najlepszy. A kiedy masz kogoś takiego w organizacji, może to zaprowadzić cię bardzo daleko.” Foligno był zaskoczony, jak zabawny jest Bedard, jak bardzo jest świadomy społecznie, jak szybko potrafi przejąć kontrolę nad pomieszczeniem i jak często „dogaduje”. Po tym jak Foligno został wymieniony do Minnesoty, Bedard zażartował, że powinien uważać na siebie, gdy będą grać przeciwko sobie. „Nie martwię się zbytnio o Bedsy’ego,” – zażartował Foligno. „Chociaż ostatnio często uderza.”
Blackhawks nie wyznaczyli jeszcze kapitana w miejsce Foligno, ale Bedard może być następny. Czy jest gotowy? „Myślę, że nigdy nie jesteś gotowy, żeby być kapitanem” – powiedział Foligno. „Szczerze, ja nigdy nie byłem i nadal nie jestem. Jest po prostu tak dużo rzeczy do nauczenia się. Ale myślę, że on przyjąłby to wyzwanie. To ktoś, kto potrafi udźwignąć ciężar, jeśli o to pytasz. Potrafi poradzić sobie ze stresem i odpowiedzialnością. Będzie wspierany przez kilku gości, którzy mu pomogą, żeby nie czuł się, jakby był sam. To zawsze jest proces nauki.”

Foligno powiedział, że generalny menedżer Blackhawks, Kyle Davidson, podszedł do niego kilka tygodni przed trade deadline, tuż przed powrotem drużyny z przerwy olimpijskiej i zadał proste pytanie: „Chcesz zostać czy chcesz odejść?” Ponieważ Foligno był nadchodzącym niezastrzeżonym wolnym agentem, Davidson chciał postąpić właściwie wobec weterana i sprawdzić, czy chciałby zostać wymieniony do zespołu walczącego o tytuł, jeśli pojawi się odpowiednia oferta. Powiedział Foligno, że prawdopodobnie wymieni kilka elementów składu, kontynuując przebudowę. Nick wrócił do domu i porozmawiał z żoną. Zdecydowali, że przejście do drużyny, z którą mógłby walczyć o Puchar, jest ważne. Davidson zapytał, czy Foligno ma jakieś preferencje, a on powiedział, że jego pierwszym wyborem jest Minnesota, żeby grać z bratem.
Powitanie Nicka Foligno w barwach Wild w United Center
Teraz rozegrał już sześć meczów dla Wild. Wciąż czeka, aż Marcus wróci z listy kontuzjowanych, żeby w końcu mogli razem zagrać. Ale dobrze wpasował się w grupę w Minnesocie i widzi w niej wyjątkowy potencjał. „Miałem inne możliwości, żeby iść gdzie indziej” – powiedział. „Ale naprawdę chciałem zobaczyć, czy będę tam pasować, bo to drużyna, w którą jestem najbardziej zaangażowany poza Chicago. To ta, na której najbardziej mi zależy. Rozmawiałem z Marcusem. W pewnym sensie znam już ich ‘puls’. Więc to było łatwe i mam nadzieję, że tak zostanie.”

