Asystent trenera Chicago Blackhawks, Michael Peca, wystąpił w jednym z odcinków podcastu Morning Cuppa Hockey, u boku amerykańskiego dziennikarza hokejowego Jonny’ego Lazarusa i byłego analityka Blackhawks, Colby’ego Cohena. Chociaż większość czasu poświęcił na rozmowę o rozgrywkach o Puchar Stanleya, to jego wypowiedzi na temat Blackhawks były bardzo interesujące.
Młodzież przejmuje kontrolę
Jak widać w obecnych meczach fazy play-off, ruch młodzieżowy w lidze zaczyna przejmować kontrolę. Canadiens to najmłodsza drużyna, która dotarła do finału konferencji od ponad 30 lat. Jackson Blake i Logan Stankoven to dwaj najlepsi gracze w drużynie Carolina Hurricanes. Anaheim Ducks zabrakło dwóch zwycięstw do finału Konferencji Zachodniej, a nawet Utah Mammoth prezentowało się imponująco w swoim pierwszym postseason. „Ci młodzi chłopcy są po prostu niewzruszeni” – powiedział Peca. „Wchodzą do ligi w młodym wieku, od razu grają i odnoszą sukcesy – wtedy nie ma dla nich żadnych ograniczeń. Teraz po prostu wchodzą z pewną dozą pewności siebie. Kiedy ja grałem w lidze, wiadomo było, że istnieje hierarchia. Bałeś się nawet odezwać w szatni. Bałeś się robić różne rzeczy, żeby kogoś nie urazić. Nie można było strzelać wysoko na treningu do rezerwowego bramkarza. Były po prostu rzeczy, których nie można było robić”.
Blackhawks mają w obecnym składzie mnóstwo utalentowanych młodych graczy, a kilku kolejnych jest w drodze. Te rozgrywki pokazują, że nie trzeba mieć drużyny złożonej wyłącznie z facetów powyżej 188 cm wzrostu, aby wygrywać mecze play-off. Chociaż nadal potrzebna jest siła fizyczna i gabaryty, najlepsi gracze nie muszą być olbrzymami. „Gra powoli znów staje się grą opartą na umiejętnościach” – powiedział Peca. „Wiem, że w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z agresywnymi Florida Panthers, a Tampa próbowała grać w ten sposób w tym roku. Ale ostatecznie widać, że wielu zawodników się tym nie przejmuje”. Peca ma nadzieję, że jego drużyna będzie kolejną młodą drużyną, która udowodni, że umiejętności są najważniejsze.
Budowanie tożsamości Blackhawks
Michael spędził poprzednie dwa sezony jako asystent w New York Rangers, doświadczonej drużynie stworzonej z myślą o zdobyciu Pucharu Stanleya. Teraz ma za zadanie poprowadzić na wyższy poziom drużynę pełną młodych graczy, aby mogli oni wygrywać przez wiele kolejnych lat. On i reszta sztabu trenerskiego wiedzą, czego się od nich oczekuje i są gotowi to zrealizować. „Nasza młoda drużyna ma wiele atutów, nie tylko dlatego, że wielu z nich jest utalentowanych, ale także dlatego, że chcą wygrywać” – powiedział. „Kiedy przebywają w otoczeniu wielu byłych graczy z Chicago, którzy odwiedzają lodowisko i odnieśli wiele sukcesów w NHL, zaczynają rozumieć, co jest potrzebne, aby wygrywać. Jako sztab staramy się być cierpliwi. Staramy się pomóc tym chłopakom odkryć kim są – zachowując cierpliwość w tym procesie, ponieważ łatwo jest chcieć wygrywać już teraz. Jednak jako sztab wiemy, że naszym celem nie jest wygrywanie teraz, ale budowanie tożsamości drużyny i nastawienia, dzięki którym gracze w końcu poczują się za to odpowiedzialni”.
Artyom Levshunov otrzymuje wotum zaufania
Po pochwaleniu niektórych młodych napastników, w tym Ryana Greene’a i Olivera Moore’a, Peca skupił się na młodej formacji obronnej. W szczególności docenił jednego defensora. „W obronie praca z niektórymi z tych młodych obrońców wygląda inaczej niż z napastnikami” – powiedział. „Czasami chłopaki muszą grać w niższych ligach i zdobywać doświadczenie na poziomie profesjonalnym. Muszą nauczyć się lepiej bronić, bo w końcu, jeśli jesteś obrońcą i nie bronisz ani nie wybijasz krążka, prawdopodobnie nie utrzymasz się w lidze zbyt długo. Myślę, że Artyom Levshunov będzie świetnym graczem. Może nie jest najlepszym ofensywnym obrońcą, jakiego kiedykolwiek miała ta organizacja, ale jeśli chodzi o wszechstronnego obrońcę, który potrafi bronić, jest niesamowicie silny jak na chłopaka w jego wieku. Jest genialny. Widzi grę. Musi tylko zbudować tę pewność siebie. To dosłownie dziecko w ciele dorosłego mężczyzny, a kiedy to osiągnie, o rany, będzie naprawdę, naprawdę, naprawdę dobry”. Levshunov miał swoje wzloty i upadki w swoim pierwszym pełnym sezonie w NHL, czego można się spodziewać po 20-letnim obrońcy. Były trudności, ale także przebłyski tego, dlaczego został wybrany z drugim numerem w drafcie w 2024 roku. Niektórzy fani są w stosunku do niego krytyczni, bo nie osiągnął wielkości od pierwszego dnia. Chociaż w ostatnich latach widzieliśmy to częściej, chociażby u takich graczy jak Cale Makar, Quinn Hughes, a ostatnio Matthew Schaeffer, to wciąż bardzo rzadko zdarza się, by młodzi obrońcy odnosili wielki sukces na początku kariery w NHL. Według Pecy, ocenianie Levshunova negatywnie, na tym etapie jego rozwoju, jest po prostu bez sensu. Michael jest przekonany, że młody Białorusin osiągnie poziom, którego oczekują wszyscy kibice Blackhawks.



