Insider NHL Frank Seravalli typuje kandydatów do transferów – kto do Blackhawks?

W tym tygodniu, jeden ze znaczących insiderów NHL, Frank Seravalli, opublikował swoją listę potencjalnych transferów w okresie poza sezonem, wymieniając 25 graczy, którzy tego lata mogą zmienić barwy klubowe. Lista zawiera siedmiu środkowych, sześciu skrzydłowych, sześciu obrońców i sześciu bramkarzy. Znajduje się na niej kilka realnych celów transferowych dla Chicago Blackhawks, kilka intrygujących nazwisk oraz kilku graczy, których klub powinien unikać. Co ciekawe, dwa nazwiska, których nie ma na liście Seravalliego, to Jason Robertson z Dallas Stars oraz napastnik Toronto Maple Leafs, Matthews Knies – gracze, którzy od dłuższego czasu pojawiają się w plotkach transferowych i znajdują się na szczycie listy życzeń fanów Blackhawks. Brak ich na liście jest znakiem, że żaden z nich nie zostanie przeniesiony podczas offseason.

Robert Thomas i Jordan Kyrou

Center St. Louis Blues, Robert Thomas, który od miesięcy pojawia się w plotkach transferowych, zajmuje 13 miejsce na liście Seravalliego. Jest to zawodnik, o którego powinien zapytać generalny menadżer Blackhawks, Kyle Davidson, ale niestety, jeśli trafi on na listę transferową, wiele drużyn złoży mu oferty. Kolega Thomasa z drużyny, Jordan Kyrou, zajmuje drugie miejsce na liście i mógłby być lepszym wyborem oraz bardziej prawdopodobnym celem transferowym. Podobno cena za Kyrou to uznany gracz, młoda nadzieja i wybór w drafcie. Blackhawks nie mieliby problemu z spełnieniem dwóch z tych trzech warunków, ale z uznanym graczem mogłoby być trochę trudniej.

Elias Pettersson

Kolejnym głównym celem dla Hawks na liście Seravalliego, jest gracz znajdujący się aż na 25 miejscu, a jest nim napastnik Vancouver Canucks, Elias Pettersson. To hokeista, który wręcz krzyczy, że chciałby zmienić otoczenie. Ma za sobą dwa kolejne słabe sezony, w których zdobył po 15 bramek. Wcześniej miał sezony, w których zdobywał 32, 39 i 34 bramki, opuszczając w nich zaledwie cztery mecze. Ostatnie dwa sezony były koszmarem w Vancouver, zarówno na lodzie, jak i poza nim. Biorąc pod uwagę bardzo chaotyczną i publicznie znaną sytuację w szatni, transfer Quinna Hughesa, system Adama Foote’a, który nie pasuje do stylu gry Szweda, a także pewne osobiste tragedie, nowy start w Chicago jest dokładnie tym, czego Pettersson potrzebuje, aby ożywić swoją karierę. 27-letni napastnik ma jeszcze sześć lat kontraktu z limitem wynagrodzeń wynoszącym 11,6 mln dolarów. Niektórzy się tym martwią, zwłaszcza biorąc pod uwagę słabe statystyki w tym sezonie. Jednak klub może sobie teraz pozwolić na ten limit wynagrodzeń, a jeśli Pettersson będzie grał na poziomie zbliżonym do tego z pierwszych sześciu lat kariery, kontrakt ten nigdy nie będzie stanowił problemu. Istnieje ryzyko, ale wydaje się, że przeniesienie go z Vancouver do młodszego zespołu zdziałałoby cuda. Cena wywoławcza może nie być tak wysoka, jak się wydaje, jeśli klub jest gotów przejąć cały kontrakt, co Blackhawks są w stanie zrobić.

Idealny okres między sezonowy dla Blackhawks byłby wtedy, gdyby organizacja pozyskała napastnika z pierwszej szóstki ataku, napastnika z drugiej szóstki linii ofensywnej, który gra agresywnie, oraz doświadczonego obrońcy, najlepiej z lewym uchwytem kija. Głównym celem transferowym Seravalliego jest leworęczny obrońca Morgan Rielly, ale pozyskanie go w przypadku drużyny z Wietrznego Miasta nie ma sensu. Ma 32 lata i jeszcze cztery lata kontraktu, a poza tym można się założyć, że cena wywoławcza nowego dyrektora generalnego Toronto, Johna Chayki, będzie wysoka.

Jedynymi dwoma innymi leworęcznymi obrońcami na liście Franka są Darnell Nurse i Jake Middleton. Davidson nie pozbył się w zeszłym roku kontraktu Setha Jonesa tylko po to, by przejąć umowę Nurse’a, która jest jeszcze gorsza. A jeśli oglądaliście ostatni mecz pomiędzy Minnesota Wild, a Colorado Avalanche, Middleton jest zdecydowanie nie do przyjęcia. Jeśli Kyle chce doświadczonego obrońcy, prawdopodobnie będzie musiał pozyskać go na rynku wolnych agentów.

Ross Colton i Jack Drury

Na liście Seravalliego jest wielu innych graczy, których można by rozważyćw przypadku drużyny z Chicago. Jake DeBrusk to szybki napastnik gwarantujący około 20 bramek w sezonie, ale podpisanie z nim pięcioletniego kontraktu nie ma zbytniego sensu. Blake Coleman mógłby zaspokoić potrzebę posiadania gracza z charakterem, a wkracza on w ostatni rok swojego kontraktu. Ale dwóch napastników z Avalanche ma sens dla Blackhawks. Zarówno Ross Colton, jak i Jack Drury byliby warci wykonania telefonu przez Davidsona. Colton to twardy napastnik, który jest wytrwały w forecheckingu i ma talent do strzelania ważnych bramek. Fakt, że grał zarówno dla Avalanche, jak i Tampa Bay Lightning, jest dodatkowym atutem. Drury to wszechstronny środkowy, który może grać w każdej sytuacji i nie boi się fizycznej gry. W swojej karierze ma 56,8% wskaźnika Corsi i 57,1% skuteczności na buliku. To bardzo fajne statystyki, ale z drugiej strony, czy drużynie potrzeba kolejnego środkowego, mając na uwadze, że coach Jeff Blashill może zakładać, że Anton Frondell zagra jako center. Przecież jest też Frank Nazar – hmm, trochę dużo tych potencjalnych środkowych ataku. A może właśnie trzeba wziąć jakiegoś dobrego centra i posłać Antona oraz Franka na skrzydła? Młody Szwed dostał szansę w ostatnich dwóch meczach Mistrzostw Świata Elity na skrzydle narodowego teamu i bardzo dobrze się tam prezentuje.

Uwagę przyciąga również młode trio graczy, którzy mogą potrzebować nowego startu. Chodzi o Kenta Johnsona, Masona McTavisha i Shane’a Wrighta, którzy znajdują się na liście Seravalliego. Mogą to być sprytne ruchy, które opłacą się w przyszłości, ale mogą też skończyć się zmarnowaniem miejsc w składzie. W przypadku Blackhawks, chyba lepiej dodać graczy z większym dorobkiem, niż wymieniona trójka.

Poprzedni wpis
Kolejne symulacje draftu powiały optymizmem w przypadku Blackhawks
Następny wpis
Posezonowe rozważania Michaela Pecy