Po wymianie weterana Connora Murphy’ego do Edmonton Oilers, Chicago Blackhawks wystawili ultra-młody korpus defensywny przeciwko Winnipeg Jets, przy czym Matt Grzelcyk był jedynym z szóstki, który ma więcej niż 24 lata. W pierwszym meczu sezonu bez Murphy’ego, Blackhawks i ich niedoświadczona linia obrony trzymali się zaskakująco dobrze, szczególnie przez 40 minut. Winnipeg zaliczono zaledwie dziewięć okazji strzeleckich po dwóch tercjach, a tylko jedna z nich została zarejestrowana jako sytuacja wysokiego zagrożenia.
Biorąc pod uwagę, że Artyom Levshunov (73 mecze), Sam Rinzel (41 meczów) i Ethan Del Mastro (28 meczów), stanowiący połowę obrońców w składzie, wszyscy rozegrali mniej, niż równowartość jednego pełnego sezonu meczów NHL, ich mocny start podczas wczorajszego starcia był godny odnotowania. Niestety, część tego braku doświadczenia odegrała rolę w tym, że mecz zakończył się w gorzkim tonie, gdy Blackhawks roztrwonili jednobramkowe prowadzenie, w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Zamiast kontynuować agresywną grę po objęciu prowadzenia na początku trzeciej tercji, Blackhawks cofnęli się i próbowali doczołgać się do końca meczu, co okazało się głupią decyzją.
Winnipeg ostatecznie wyrównało na 2:2 na 38,6 sekundy do końca tercji, a ich bramkowa akcja wynikła z sytuacji, gdy Blackhawks wybili krążek na uwolnienie, zamiast próbować przeprowadzić skuteczne wyjście z własnej tercji. Oczywiście są momenty, w których wybicie krążka z dala od zagrożenia jest właściwą decyzją. Ale w tym przypadku to wybicie spaliło na panewce.
Choć oglądanie tego było frustrujące, nadzieja jest taka, że posłuży to jako kolejny moment nauki dla młodej grupy w kwestii tego, jak kończyć mecze. Albo jak ich nie kończyć. Utrzymywanie późnych prowadzeń było problemem przez cały sezon i nie stanie się to łatwiejsze bez Murphy’ego w składzie. Mówiąc o nauce, wiele jej na przyszłość miało miejsce w kontekście „odświeżonej” obrony bez Murphy’ego. Wczorajsze spotkanie był pierwszą okazją do zobaczenia, jak główny trener Jeff Blashill wyobraża sobie swoją linię obrony na ostatnie 21 meczów roku i było wiele do przeanalizowania w przypadku wszystkich sześciu obrońców.
Rozłóżmy to na czynniki pierwsze, a potem przejdźmy do kilku dodatkowych ciekawostek z porażki z Jets.
Role defensywne
Dwie najlepsze pary obronne Blackhawks, pozostały takie same jak w zwycięstwie do zera z Utah Mammoth. Alex Vlasic i Louis Crevier byli pierwszą parą, podczas gdy Grzelcyk i Levshunov – drugą. Trzecia para to miejsce, gdzie wprowadzono pewne zmiany. W miejsce Murphy’ego, po opuszczeniu dwóch poprzednich meczów z powodu choroby, wskoczył Rinzel. Jego partnerem został świeżo powołany z Rockford, Ethan Del Mastro, ponownie zwiększając skład NHL do siedmiu obrońców. Podczas niedawnego pobytu Rinzela w AHL, w trakcie przerwy olimpijskiej, często grał on u boku Del Mastro w pierwszej parze Rockford IceHogs.
Przed wymianą, Murphy był kluczowym „pożeraczem minut” w sytuacjach defensywnych. Jego odejście pozostawiło lukę, którą należało wypełnić, a Blashill, co nie było zaskoczeniem, w dużym stopniu w grze w strefie obronnej polegał na parze Vlasic-Crevier. Vlasic i Crevier byli w tym meczu odpowiednio na pierwszym i drugim miejscu w drużynie, pod względem wznowień w strefie defensywnej. Byli również numerami 1 i 2 wśród obrońców pod względem czasu gry w osłabieniu.
Jeśli chodzi o ofensywę to duet Grzelcyk-Rinzel otrzymał najwięcej okazji. Levshunov również dostał swoją sporą ich część, chociaż zdecydowana większość miała miejsce, gdy był rozgrywającym pierwszej formacji gry w przewadze. Przy równych składach Blashill preferował drugą parę w strefie ofensywnej.
W tym meczu była tylko jedna realna okazja gry w osłabieniu, ale jako obrońcy drugiej jednostki penalty kill wystąpili Levshunov i Grzelcyk. Bez Murphy’ego i z Wyatta Kaisera, będącego wciąż na liście kontuzjowanych, dwóch bardziej ofensywnie usposobionych obrońców zostało poproszonych o wzięcie na siebie odpowiedzialności, gdy drużyna grała w osłabieniu.

Liderzy czasu gry
Alex Vlasic przejął zwiększoną rolę jako obrońca numer 1 od zadań defensywnych Blackhawks, więc nie było zaskoczeniem zobaczyć, że uzbierał rekordowe w sezonie 25:47 minut czasu na lodzie. Prawdopodobnie będzie grał ponad 22 minuty na mecz przez większość pozostałej części sezonu.
Drugi w drużynie pod względem czasu gry przeciwko Winnipeg był Rinzel, którego 22:19 minut czasu na lodzie było piątym najwyższym wynikiem w jego 41 meczach w tym roku. Tylko jeden z czterech meczów, w których grał więcej niż wczoraj, miał miejsce w październiku, kiedy to rozpoczął sezon w pierwszej parze z Vlasicem.
Crevier był trzeci z 20:13 minut czasu gry, co było jego szóstym najwyższym wynikiem w meczu NHL w sezonie 2025-26. Była to dopiero ósma okazja, kiedy Crevier przekroczył 20 minut, z czego siedem miało miejsce od początku Nowego Roku.

Jaki jest plan wobec Kevina Korchinskiego?
Wskoczenie Del Mastro do składu oznaczało, że Kevin Korchinski został zdrowym rezerwowym. Z jednej strony, bez Murphy’ego i Kaisera, Blackhawks potrzebowali bardziej defensywnego obrońcy, takiego jak Del Mastro, zamiast ofensywnego Korchinskiego.
Z drugiej strony, chłopak jest byłym wyborem z top-10 draftu, nie wspominając o pierwszym wyborze, jakiego Kyle Davidson dokonał jako pełnoetatowy generalny menedżer w drafcie 2022 roku. Korchinski ma wciąż tylko 21 lat i rozegrał zaledwie 20 meczów NHL od momentu, gdy miał przyspieszone wejście na profesjonalny poziom, jako 19-latek w sezonie 2023-24. Po rozwijaniu się w niższych ligach przez ostatnie dwa lata, nie dano mu praktycznie żadnej szansy, aby udowodnił, że może być pełnoetatowym graczem ligi.
Wygląda na to, że Blackhawks już podjęli decyzję w sprawie Korchinskiego, ponieważ w żadnym ze swoich czterech występów w tym sezonie nie otrzymał więcej niż 14:04 minut czasu gry. Del Mastro zagrał wczoraj 15:14 minut, w swoim zaledwie trzecim meczu NHL w roku i wydaje się być bardziej obdarzony zaufaniem przez sztab trenerski.
Jeśli Korchinski nie jest w stanie na tym etapie regularnie przebić się do składu Chicago, trudno wyobrazić sobie, by kiedykolwiek do tego doszło. Biorąc pod uwagę jego potencjał jako siódmego wyboru draftu, powinien otrzymywać wszelkie możliwe szanse, szczególnie w takiej drużynie, jak Blackhawks, która już nie walczy o miejsce w play-offach. Z jakiegoś powodu tak się nie dzieje i być może nadszedł czas, aby rozważyć ruch typu zmiana otoczenia.
Gra w przewadze znów stała się groźna
Blackhawks zdobyli gola w przewadze w każdym z czterech meczów od przerwy olimpijskiej. To bardzo przyjemna zmiana tempa po bilansie 1-na-33 w ostatnich 12 meczach przed przerwą.
Po tym, jak kara Rinzela anulowała pierwszą okazję gry w przewadze wieczoru, Blackhawks dopilnowali, aby nie zmarnować drugiej, która była podwójną karą mniejszą po tym, jak Vlasic został trafiony wysokim kijem przez Gabriela Vilardiego. Gdy Vilardi przebywał na ławce kar, pierwsza jednostka gry w przewadze Chicago skutecznie rozgrywała krążek w strefie ofensywnej i wygenerowała trzy okazje strzeleckie w ostatnich dwóch minutach pierwszej tercji. Na nieco ponad minutę przed jej końcem, Connor Bedard i Frank Nazar wykonali dwa znakomite podania, przygotowując w slocie sytuację dla Teuvo Teravainena, który zdobył swojego szóstego gola w przewadze w obecnej kampanii.
W pierwszych czterech meczach po powrocie do rozgrywek, gra w przewadze Blackhawks ma teraz bilans 4-na-16 i jest na 18 miejscu w NHL z 19,7% skuteczności. Przed przerwą ich przewaga liczebna spadła z miejsca w top-10 ligi aż na 21 miejsce.

Czas Teuvo Teravainena
Mówiąc o Teuvo, zanotował on punkt w czterech meczach z rzędu od powrotu z Mediolanu, gdzie pomógł Finlandii zdobyć brązowy medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026. Teravainen ma na swoim koncie pięć oczek podczas swojej czteromeczowej serii punktowej i wszystkie pięć zaliczył w formacjach specjalnych. Był ogromną częścią niedawnego sukcesu gry w przewadze, z dwoma golami i dwiema asystami. „Turbo” zdobył również piątego gola Blackhawks w osłabieniu w tym sezonie, w wygranej 4:0 z Utah.
To wspaniale widzieć, jak Teravainen ponownie odnajduje swój rytm po igrzyskach, ponieważ w ostatnim miesiącu przed przerwą, znajdował się w środku koszmarnego okresu gry. Jednak wciąż można oczekiwać więcej przy równych składach od tego doświadczonego skrzydłowego. W 54 meczach tego sezonu, Fin zanotował tylko 11 punktów przy równych składach. Ma tylko jednego gola przy równych składach w 16 meczach w 2026 roku, a jego ostatnia asysta przy równych składach miała miejsce 20 listopada. Odegrał dużą rolę w przywróceniu gry w przewadze do formy z pierwszej połowy sezonu, ale przy grze 5-na-5 pozostaje zbyt długo bez wyrazu.

