Podczas jednej z ostatnich transmisji meczów Chicago Blackhawks, analityk hokejowy Frank Seravalli, zaprojektował skład drużyny na sezon zasadniczy 2026-27. Wyglądał on następująco:
Formacje ataku:
Ryan Greene — Connor Bedard — Andre Burakovsky
Anton Frondell — Frank Nazar — Roman Kantserov
Tyler Bertuzzi — Oliver Moore — Nick Lardis
Ryan Donato — ???????? — Teuvo Teravainen
Pary obrońcow:
Alex Vlasic — Artyom Levshunov
Wyatt Kaiser — Louis Crevier
Ethan Del Mastro — Sam Rinzel
Zmiennicy: Colton Dach (dziś już wiemy, że nie ma go w Blackhawks), Samuel Savoie, Landon Slaggert, Kevin Korchinski
„Kiedy widzimy, jak to wszystko się składa, że kawaleria nie nadchodzi, jeśli chodzi o kogoś, kto wyciągnie tę grupę z kłopotów, to znaczy, że drużyna będzie musieła nauczyć się kreować ofensywę i wygrywać w obecnym składzie.” — powiedział Seravalli.
Odnosząc się do rywalizujących napastników oraz możliwego uzupełnienia miejsca oznaczonego znakami zapytania w czwartej linii, Seravalli powiedział: „Nie wiem, czy będą plany wiązania się długoterminowymi zobowiązaniami, ale ktoś taki jak Michael McCarron… jego archetyp… po prostu zespół potrzebuje więcej pazura.”
Odnosząc się do obrony, Seravalli tak wyjaśnił utrzymanie młodej grupy: „Wszyscy dość szybko się zgrali, a kluczem będzie to, by Artyom Levshunov zrobił kolejny krok naprzód pod względem regularności.”
Reakcje
Reakcje na te formacje w mediach społecznościowych były bardzo różne. Niektórzy wyrazili niezadowolenie z pomysłu pozostawienia Burakovsky’ego w pierwszej linii. Inni ubolewali nad brakiem dodania znaczących umiejętności, szczególnie do top six. Mimo to, linie Seravalliego mogą pokazywać, jak Blackhawks podejdą do offseason.

Analiza
Z zaproponowanych linii wyraźnie wynika, że Blackhawks mogą iść w pełny ruch młodzieżowy w NHL. Przy perspektywach takich jak Frondell, Kantserov i Lardis, przewidywanych do rozpoczęcia przyszłego sezonu w Chicago, era zawodników „na przeczekanie”, zaśmiecających skład Blackhawks, dobiegła końca. Chicago nie będzie już sprowadzać takich graczy jak Pat Maroon, Craig Smith czy TJ Brodie. Jeśli wygasające kontrakty zostaną przeniesione przed deadline’em, ruch młodzieżowy może rozpocząć się już dzisiaj.
Ponieważ jedynym otwartym miejscem pozostaje rola centra czwartej linii, a trzech kandydatów już jest w organizacji, kluczowe miejsca w składzie pozostają dostępne dla młodych zawodników. Nie byłoby zaskoczeniem, gdyby Burakovsky również został wymieniony tego lata, aby zrobić jeszcze więcej miejsca dla prospektów. Wraz z ruchem młodzieżowym, bezużyteczne byłoby projektowanie wielkich transferów wolnych agentów i wymian z wielkimi nazwiskami. Niektórzy uważają, że Blackhawks powinni spróbować dużego ruchu po skrzydłowego Dallas Stars, Jasona Robertsona. Choć Robertson jest intrygujący, jaki sens ma przewidywanie wymiany Robertsona? Nawet jeśli Dallas handlowałoby nim tego lata, a Blackhawks byliby zainteresowani, nie ma sensu zakładać, że Robertson — lub jakikolwiek skrzydłowy pierwszej linii — zostanie pozyskany w tym offseason.
Nie tylko NHL, ale też Rockford
Linie Seravalliego poruszają ciekawą ideę. Ruch młodzieżowy nie powinien ograniczać się do NHL. Przy tak wielu prospektach kończących wiek juniorski oraz z Sachą Boisvertem dołączającym do organizacji po zakończeniu sezonu Boston University, IceHogs mogą wręcz utonąć w prospektach. Mając to na uwadze, korzystając z funkcji PuckGM serwisu PuckPedia, spróbowano przewidzieć wyjściowy skład IceHogs na sezon 2026-27. Wyglądałby on następująco:

Zalanie Rockford prospektami takimi jak Marek Vanacker, AJ Spellacy i Jack Pridham odzwierciedla to, co Seravalli prognozował dla Chicago. Pozwolenie wygasającym kontraktom na odejście i zastąpienie ich wewnętrznymi zasobami, tworzy pas startowy dla kluczowych prospektów Blackhawks. W dwóch kolejnych sezonach, Blackhawks rozpoczynali sezon z kluczowymi prospektami w AHL, tylko po to, by ci wymusili swój awans. Danie wielu wysoko notowanym prospektom tej samej szansy w przyszłym sezonie, powinno być priorytetem tej organizacji.
Końcowe przemyślenia
Łatwo jest krytykować projekcje. Na pewno można się krzywić, widząc Burakovsky’ego nadal przewidywanego w pierwszej linii w przyszłym sezonie. Mimo to w projekcjach Seravalliego jest logika. W zeszłym sezonie krytykowano Chicago za posiadanie jednego z najstarszych składów w NHL. Teraz, gdy pojawia się szansa na pełne postawienie na młodzież, krytyka nadal trwa. Tworzenie wewnętrznej rywalizacji i unikanie zobowiązań wobec przeciętnie uzdolnionych zawodników, ma sens w kontekście tego, gdzie obecnie znajduje się organizacja Blackhawks.

