Wraz z zakończeniem sezonu zasadniczego dla Chicago Blackhawks, zwyczajowo ostatnim krokiem przed okresem międzysezonowym jest przeprowadzenie wywiadów z zawodnikami drużyny. Kilku z nich, wraz z głównym trenerem Jeffem Blashillem oraz generalnym menedżerem Kyle’em Davidsonem, rozmawiało z mediami, podsumowując sezon, przedstawiając indywidualne plany na nadchodzące lato oraz omawiając przyszłość organizacji.

Gwiazda Blackhawks, Connor Bedard, był jednym z pierwszych zawodników, który był przepytywany i poruszył kilka godnych uwagi tematów. Być może najważniejsza była ocena Bedarda dotycząca kierunku odbudowy klubu, ponieważ zdaje on sobie sprawę, że zajęcie po raz kolejny miejsca w pobliżu dna tabeli w sezonie 2026–27, nie będzie wchodziło w grę. Czas, aby w przyszłej kampanii Blackhawks ponownie stali się kandydatami do fazy play-off i Bedard w pełni to rozumie. „Oczywiście mecze nie są bez znaczenia, ale miniony sezon musi być w pewnym sensie ostatnim rokiem bez grania grania o coś” – powiedział Bedsy. „To zależy od nas jako jednostek. Biorę za to dużą odpowiedzialność i czuję, że wszyscy możemy ciągnąć za tę samą linę. Widzieliście to przez pewien czas w pierwszej połowie sezonu. Byliśmy w tym miejscu, a potem trochę się osunęliśmy. Gdy moja produkcja spadła, czuję się za to odpowiedzialny, co dodaje mi motywacji. Myślę, że wszyscy nasi chłopcy są gotowi, by wykonać ten krok.”

Obrońca Alex Vlasic, obecnie najdłużej grający zawodnik w barwach Blackhawks, mimo że ma zaledwie 24 lata, powiedział coś podobnego, rozmawiając z mediami nieco później. Vlasic poszedł nawet o krok dalej, ponieważ uważa, że poprzeczka w przyszłym roku powinna być ustawiona na awans do play-offów Pucharu Stanleya. „Wchodząc w następny sezon, play-offy muszą być naszym oczekiwaniem” – powiedział Vlasic. „Wszyscy o tym wiemy w szatni. Mamy wiarę w naszą grupę. Wchodząc w lato, wszyscy jesteśmy podekscytowani powrotem tutaj w przyszłym roku i naprawdę wykonaniem mocnego kroku.”
Chociaż Bedard i Vlasic byli jedynymi, którzy wyraźnie określili pewnego rodzaju cele i/lub standardy na sezon 2026–27, niemal każdy zawodnik, który wypowiadał się podczas konferencji, odzwierciedlał to samo nastawienie. Biorąc pod uwagę liczbę zawodników, którzy mogą trafić do Blackhawks w przyszłym sezonie, w młodej grupie jest ogromna wiara, że możliwy jest duży zwrot. Jest również absolutnie jasne, że grupa stała się bardzo zżyta, przy czym większość zawodników w składzie jest teraz w podobnym wieku i wciąż stosunkowo jest nowa w profesjonalnym sporcie. Prawie każdy wspominał, jak bardzo drużyna się zbliżyła i jak bardzo czekają na powrót jesienią na obóz przygotowawczy. Większość wspominała o letnich wyjazdach i planach, które były omawiane albo na czacie grupowym drużyny, albo w szatni. Mimo tego, że sezon 2025–26 nie zakończył się tak, jak Blackhawks mieli nadzieję, nie było widać żadnego spadku pewności siebie zawodników co do tego, co jest tutaj budowane. Jeśli już, było wręcz odwrotnie. Wszyscy nie mogą się doczekać powrotu w przyszłym roku i udowodnienia, że w Chicago rozwija się coś wyjątkowego.

Wracając do Bedarda, jednym z pierwszych pytań, które mu zadano, było oczywiście jego przedłużenie kontraktu. Zawodnik i sama organizacja zdecydowali się poczekać do zakończenia sezonu 2025–26, aby pracować nad nową umową i teraz nadszedł czas, aby obie strony doszły do porozumienia. „Ze mną będzie łatwo” – powiedział Connor ze śmiechem, zapytany o wypracowanie swojego kolejnego kontraktu. „Myślę, że chodzi o to, że po prostu powiedzieliśmy sobie, że będę grał i skupiał się na grze dzień po dniu. Nie uważałem, że muszę o tym rozmawiać między meczami. Po prostu chciałem rozegrać sezon i ani przez chwilę się tym nie martwiłem. Szczerze mówiąc, ani razu o tym nie myślałem w tym roku. Wiem, że chcę tu być i załatwimy to wkrótce. Nie sądzę, żeby był jakikolwiek powód do obaw czy cokolwiek, jeśli nie będzie to zrobione za miesiąc. Zostanie to po prostu zrobione, kiedy zostanie zrobione.” Bedsy nie wspomniał konkretnie, czy myśli o długoterminowej czy krótkoterminowej umowie, ale stwierdził, że jest gotów zrobić wszystko, co będzie najlepsze dla drużyny i zarządu. „Na koniec dnia chodzi po prostu o to, żeby zobaczyć, co najlepiej pasuje do drużyny, co najlepiej pasuje do mnie i od tego wyjść. Jestem bardzo otwarty na to, jak zarząd to widzi i co mają do powiedzenia.” Chociaż wyniki Blackhawks w pierwszych trzech sezonach Bedarda w NHL nie były najlepsze, on w pełni rozumie sytuację i pozostaje pewny przyszłości drużyny. Jest oddany organizacji, ale mimo wszystko wszyscy są ciekawi długość jego kolejnego kontraktu.

Debiutancka kampania napastnika Olivera Moore’a została skrócona z powodu urazu dolnej części ciała, którego doznał 8 marca przeciwko Dallas Stars, ale nie powstrzyma go to przed założeniem wkrótce koszulki reprezentacji USA na Mistrzostwach Świata Elity. Jest gotowy do powrotu po kontuzji i w pełni uczestniczył w dwóch ostatnich porannych rozjazdach Blackhawks, mimo że nie znalazł się w składzie na ostatnie mecze. „Jestem zdrowy, czuję, że mógłbym zagrać nawet jutro. Czuję się dobrze, jeśli chodzi o kontuzję i mentalnie czuję się świetnie.” Moore nie może się doczekać pomocy drużynie narodowej w próbie obrony złotego medalu. Turniej w Szwajcarii rozpoczyna się 15 maja i potrwa do 31 maja. „Tak, nie mogę się doczekać. To też będzie ogromne wyzwanie. Mam teraz miesiąc, żeby wrócić do formy meczowej i zrobię wszystko, co trzeba, ale myślę, że to wyjątkowa okazja, żeby obronić tytuł. Myślę, że będziemy mieli też całkiem dobrą drużynę. Znam kilku chłopaków, którzy jadą na mistrzostwa i bardzo się cieszę z tego powodu.”
Warto też podzielić się cytatem z Moore’a, gdy zapytano go o jego plany na lato. Miejmy nadzieję, że każdy młody gracz Blackhawks wniesie tę mentalność w okres między sezonowy. Po usłyszeniu tego, kibice powinni być podekscytowani, widząc, jak Moore będzie wyglądał po letnich treningach. „Myślę, że wielcy w wielu różnych sportach nie robią sobie przerwy latem. To czas, żeby stać się lepszym, to czas na rozwój. Myślę, że jeśli nasza drużyna chce być w lepszej pozycji, nie możemy po prostu wziąć trzech miesięcy wolnego czy czegokolwiek. Musimy pracować ekstremalnie ciężko. To będzie mocne lato pod tym względem.”

Podczas gdy Moore zagra dla USA w Szwajcarii, inny debiutant Anton Frondell wciąż nie jest pewien, czy będzie reprezentował Szwecję na Mistrzostwach Świata. „Nie mam pojęcia” – powiedział Frondell. „Są jakieś obozy przygotowawcze oraz turnieje przed mistrzostwami, ale nie wiem, co się wydarzy. Jeśli się dostanę, super, ale myślę, że to dość trudne, więc zobaczymy.” Frondell rozegrał w tym sezonie mnóstwo meczów — od pełnego sezonu zasadniczego plus jednej rundy play-offów z Djurgårdens w SHL, po swoje pierwsze 12 występów w NHL w barwach Blackhawks. Do tego siedem meczów na Mistrzostwach Świata Juniorów, gdzie poprowadził Szwecję do pierwszego złotego medalu w tym turnieju od 2012 roku. Mimo to Anton nie wyglądał na zmęczonego ani gotowego na przerwę, ponieważ jego miłość do gry sprawia, że jest gotowy grać w każdej chwili. „To była duża dawka hokeja. Długi rok. Pierwszy mecz sparingowy był w pierwszym tygodniu sierpnia. Gram już bardzo długo, ale hokej to jest to, co kocham robić. Chcę po prostu grać mecze, chcę po prostu być na lodzie. Mój sezon, nie wiem, czy już się skończył, ale zobaczymy.”
Jeśli chodzi o samoocenę Frondella dotyczącą jego pierwszego kontaktu z NHL, uważał, że był to nierówny początek z wieloma lekcjami po drodze. Wspomniał, że tempo sprawiało mu momentami problemy, choć nie było tego widać, patrząc na jego dziewięć punktów w 12 meczach. „Po prostu czułem, że gra ogólnie była bardzo szybka. Dla mnie to było przebudzenie, uświadomienie sobie, jak dobrzy są gracze w tej lidze. W tym roku rywalizowałem z jednymi z najlepszych zawodników w Szwecji, a teraz gram przeciwko najlepszym zawodnikom na świecie. Fajnie było zobaczyć, jak wysoki poziom mają niektórzy hokeiści i że wciąż jestem daleko od bycia najlepszą wersją siebie.”
Ta sama pracowita postawa, którą Frondell prezentuje na lodzie, była widoczna także w jego podejściu, gdy zapytano go o to, co musi poprawić przed sezonem 2026–27, który będzie jego pierwszym jako pełnoetatowego zawodnika NHL. „Zawsze chcę poprawiać swoją grę, ciężko pracować i stawać się lepszym. Mam to samo uczucie każdego roku. Ale oczywiście teraz czuję, że rozegrałem tu kilka meczów, wiem, jak to wygląda i nad czym mam pracować. Powiedziałbym, że gra na środku przez kilka meczów była dla mnie nowością, bo przez prawie cały rok nie grałem na tej pozycji. Czuję, że jeśli chcę grać na środku w przyszłym roku albo kiedyś, muszę nad tym dalej pracować.”

Nick Lardis wystąpił w 41 z 82 meczów Blackhawks w tym sezonie, zdobywając 10 bramek i dokładając pięć asyst. To całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę, że przez większość czasu pełnił rolę napastnika trzeciej lub czwartej formacji aż do końcówki sezonu. Lardis został zapytany o konieczność „zasłużenia na swoje miejsce” w kontekście awansu do top-six pod koniec sezonu, ponieważ nie został od razu ustawiony w pierwszej linii przez trenera Jeffa Blashilla. Choć z pewnością był sfrustrowany brakiem czasu na lodzie, powiedział, że wiele się nauczył, będąc w tej sytuacji. „Myślę, że to pomaga. To oczywiście mnie zmotywowało, żeby chcieć grać wyżej w składzie. Nauczyłem się dużo, grając w różnych rolach, czy to mając większą odpowiedzialność, czy też będąc bardziej dwukierunkowym zawodnikiem. Myślę, że to bardzo pomogło mojej grze.”
Chociaż Lardis prawdopodobnie nigdy nie będzie znany ze swojej gry defensywnej, aby odnosić sukcesy, nie może ignorować na najwyższym poziomie tego ważnego aspektu gry. Jego czas w dolnych formacjach pomógł mu lepiej rozwinąć ten element. Wspomniał o tym, jak dobra gra w defensywie pomaga tworzyć więcej okazji po drugiej stronie lodu. „Myślę, że wiele zaczyna się w strefie defensywnej” – powiedział, zapytany o różnice w zdobywaniu bramek w NHL w porównaniu do innych lig. „Jeśli grasz dobrze w obronie, dostaniesz szanse w drugą stronę. Jako skrzydłowy muszę upewnić się, że jestem konsekwentny i podejmuję dobre decyzje przy bandzie. Myślę też o drobnych detalach związanych z systemami, w których gramy. Upewnić się, że jestem w odpowiednich miejscach i przewidywać gdzie może być krążek. Myślę, że to wszystko prowadzi do ofensywy.”
Na koniec Lardis został zapytany, czy śledzi swoich kolegów z Brantford Bulldogs i ich występy w play-offach OHL. Nick planuje odwiedzić swoich dobrych znajomych w najbliższym czasie, ponieważ to krótka podróż z jego rodzinnego miasta. „Tak, będę. Jadę tam. Rozmawiałem z wieloma chłopakami z drużyny. Jestem teraz ich fanem numer jeden. Oglądam wszystkie ich mecze. Uwielbiam to. Kiedy wrócę do domu, to tylko około 45 minut jazdy. Więc pojadę tam i obejrzę jak najwięcej meczów.”

Dla Franka Nazara pierwszy pełny sezon w NHL był prawdziwą kolejką górską i sam powiedział coś podobnego podczas swojego wywiadu końcowego. Zaczął rok bardzo mocno, ale ten impet został zatrzymany przez kontuzję, której doznał przeciwko Calgary Flames na początku listopada. Po powrocie do gry Nazar nie produkował już w tym samym tempie i nie miał tak dużego wpływu na grę. Gdy w połowie grudnia zaczynał znowu łapać rytm, dostał krążkiem w twarz w meczu przeciwko Ottawa Senators, co wykluczyło go z gry na ponad miesiąc. „Ta kontuzja w Calgary, powrót i po prostu chęć grania w hokeja, to było coś innego niż sprawa ze szczęką. Szczerze mówiąc, czułem się dobrze po powrocie po uderzeniu w twarz, co było dla mnie zaskakujące. Wydaje mi się, że grałem naprawdę dobry hokej, kiedy wróciłem”. Na jego korzyść działa to, że Nazar przetrwał wszystkie te przeciwności, w tym kolejne uderzenie krążkiem w twarz pod koniec sezonu, które wybiło mu dwa przednie zęby. Zakończył sezon mocno, zdobywając 17 punktów w ostatnich 22 meczach, w tym miał na swoim koncie siedem występów z wieloma punktami. Łącznie Nazar zdobył 41 punktów (15 goli, 26 asyst) w 66 meczach, co daje tempo blisko 60 punktów w przeliczeniu na 82 mecze. Pomimo całego zamieszania był to całkiem efektywny sezon dla 22-latka, więc miejmy nadzieję, że przełoży to się też na przyszłą kampanię.

