W miniony piątek przyszły członek Galerii Sław, Patrick Kane, rozmawiał z mediami w ośrodku treningowym drużyny. W spotkaniu z dziennikarzami Kane’owi towarzyszył generalny menadżer Blackhawks, Kyle Davidson, a obaj zostali zapytani o to, co stało się przyczyną ponownego połączenia sił tego lata. W końcu Davidson wydawał się dość niechętny do dążenia do ewentualnego powrotu Kane’a za każdym razem, gdy pytano go o ten pomysł od czasu, gdy trzy lata temu wymienił Showtime’a do New York Rangers. Kiedy Davidson podjął tę trudną decyzję o oficjalnym zakończeniu ery dynastii i rozpoczęciu gruntownej przebudowy, wydawało się raczej mało prawdopodobne, by obie strony kiedykolwiek ponownie połączyły siły w trakcie kariery zawodniczej Kane’a.

Davidson zauważył jednak, że po trzech latach przebudowy, wielu z jego najlepszych wyborów z draftu dotarło już do poziomu NHL i poznało realia ligi. Upływ czasu pozwolił również nowej grupie młodych talentów na wypracowanie własnej wewnętrznej struktury przywództwa, a obecnie drużyną wyraźnie kieruje Connor Bedard. Davidson poczuł się na tyle pewnie, by sprowadzić Kane’a z powrotem, nie obawiając się, że następne pokolenie znajdzie się w jego cieniu. „Myślę, że kiedy Patrick odszedł, jako klub znajdowaliśmy się w zupełnie innej sytuacji. Byliśmy wtedy znacznie bliżej początku tego projektu. Teraz, gdy niektórzy z tych zawodników wybranych w drafcie wkroczyli do NHL i ugruntowali swoją pozycję, zarówno z punktu widzenia organizacji, jak i składu, nadszedł odpowiedni moment”. Davidson wspomniał również, że intrygujące są umiejętności Kane’a na lodzie, biorąc pod uwagę, że nadal jest on niezawodnym punktującym, mimo że zbliża się do końcowej fazy swojej kariery. 37-latek ma za sobą przyzwoity sezon 2025–26 w barwach Detroit Red Wings, w którym w 67 meczach zdobył 57 punktów (16 bramek, 41 asyst). „To, co wnosi… sprowadzamy go, aby wzmocnić naszą drużynę” – powiedział Davidson. „Jesteśmy głęboko przekonani, że to zrobi, i jesteśmy gotowi podjąć odpowiednie kroki. Uważamy, że jest on ważnym elementem tego wszystkiego”.

Kane otwarcie mówił o tym, że nostalgia oraz jego miłość do Chicago i organizacji Blackhawks były czynnikami, które wpłynęły na jego decyzję o powrocie tego lata do Wietrznego Miasta. Powiedział, że myśl o powrocie do domu zawsze krążyła mu w głowie przez ostatnie trzy lata, ale nie był pewien, czy ponowne połączenie sił jest naprawdę możliwe. Teraz, gdy Blackhawks są gotowi do kontynuowania przebudowy drużyny, Kane uznał również, że nadszedł odpowiedni moment na powrót. Mówił o całej swojej historii związanej z Chicago, ale również o tym, że obecnie skupia się wyłącznie na tym, by pomóc swojej drużynie osiągnąć znaczący postęp i ponownie zakwalifikować się do play-offów Puchar Stanleya. „Oczywiście to wspaniała historia – powrót do Chicago i ponowne bycie graczem Blackhawks” – powiedział Kane. „Ale najważniejsze było dołączenie do drużyny, w której, jak sądzę, dobrze się odnajdę – drużyny, która jest w fazie wzrostu, która chce zrobić duży krok naprzód i stara się awansować do play-offów. Wszystko inne jest świetne, ale nie dlatego tu jestem. To nie jest sedno sprawy. Chodzi o to, by wrócić, pomóc tej drużynie wygrywać i awansować do play-offów. Wspaniale jest znów być członkiem Blackhawks – znam to miasto, obiekty i wszystko dookoła – ale chcę wrócić, aby coś zmienić i pomóc drużynie wygrywać. To nie jest tak, że wracam do domu, by odjechać w stronę zachodu słońca. Chcę być tutaj kluczowym graczem i pomóc drużynie wygrywać, pomóc mieszkańcom Chicago i zawodnikom w tej organizacji poczuć, jak to jest wygrywać w tym mieście.”
Już samo to oświadczenie powinno podgrzać atmosferę wśród kibiców Blackhawks, kierownictwa klubu i jego nowych kolegów z drużyny przed tym, co czeka ich w tym sezonie. Kane jest w pełni przekonany, że może wywrzeć znaczący wpływ, a później dodał, że czuje się świetnie fizycznie przed swoim dwudziestym sezonem w NHL. „Mam wielkie nadzieje” – odparł szybko Kane, zapytany o to, jak wiele może wnieść do drużyny Blackhawks w tym roku. „Fizycznie nadal czuję się całkiem dobrze. Minęły już trzy lata od operacji biodra i czuję się naprawdę świetnie. Nie mogę się doczekać powrotu, aby spróbować osiągać wyniki i wtopić się w grono tych wszystkich młodych zawodników”. Na lodzie Patrick jest przekonany, że jego umiejętności mogą przynieść korzyści drużynie Blackhawks i jej młodemu składowi. Poza lodowiskiem, Kaner nie może się również doczekać, by pełnić rolę lidera dla wszystkich młodych zawodników w szatni. Zdaje sobie również sprawę, że wielu z nich podziwiało go, gdy dorastali, co jest dość zabawną myślą. Mając to na uwadze, ma nadzieję, że momenty „zachwytu gwiazdą” będą rzadkością i chce mieć je za sobą jak najwcześniej. Wie, że nawiązanie relacji z młodymi zawodnikami będzie miało kluczowe znaczenie i chce zacząć budować te więzi przez resztę lata, aż do obozu treningowego, który rozpocznie się za dwa miesiące. „Mam nadzieję, że nie będzie tak, że kiedy dołączę do drużyny, będą patrzeć na mnie inaczej niż na pozostałych członków zespołu. Wiem, że pewnie będą sytuacje, w których tak się stanie, ale… Chcę być prawdziwym liderem i pomóc drużynie zrobić kolejny krok naprzód. Chcę, żeby postrzegali mnie jako kolegę z drużyny, tak jak każdego innego. Myślę, że na początku będzie dla mnie ważne, żeby zbudować relacje z młodymi zawodnikami”.

Napastnik oczywiście został również zapytany o grę u boku jednego konkretnego młodego zawodnika, a mianowicie Connora Bedarda. Podobnie jak w przypadku Bedsy’ego, gdy w poniedziałek zapytano go o potencjalny powrót Kane’a do Wietrznego Miasta, 37-latek uśmiechnął się szeroko i nie ukrywał swojego podekscytowania. „No cóż, jak można by się nie cieszyć, prawda?” – powiedział Kane z uśmiechem. „To naprawdę wyjątkowy zawodnik. To będzie mój dwudziesty sezon w lidze i grając z nim, prawdopodobnie zobaczę podania, jakich nigdy wcześniej nie widziałem. To świadczy o tym, jak świetnym jest graczem”. Kane dodał również, że czuje się źle z powodu tego, że Bedard musiał odpowiadać na pytania dotyczące doniesień, które pojawiły się w związku z jego zbliżającą się decyzją, w kontekście nowej pięcioletniej umowy, którą ten gwiazdor podpisał z Blackhawks. „Connor podpisał świetny kontrakt, a mimo to musi odpowiadać na pytania na ten temat – to trochę niefortunne. Ale jednocześnie fajnie było usłyszeć jego komentarze i podekscytowanie, jakie by odczuwał, gdybym wrócił”.

Jednak Bedard nie był jedynym młodym zawodnikiem, o którym Kane wspomniał, mówiąc, że nie może się doczekać gry z nim. Wspomniał również, że tego lata często jeździł na łyżwach z Frankiem Nazarem i był pod wrażeniem tego, co w nim dostrzegł. „Niezależnie od tego, z kim będę grał, postaram się jak najlepiej to wykorzystać” – powiedział Kane. „Często jeżdżę na łyżwach z Frankie’em i staram się zbudować z nim dobrą współpracę, mimo że podpisałem kontrakt zaledwie dzień temu. W głębi duszy myślę, że może będę grał właśnie z tym zawodnikiem. Być może więc spróbujemy zbudować między sobą zgranie, ale on też jest świetnym graczem. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego etyki pracy, szybkości i umiejętności”. Ponieważ Bedard opuści początek sezonu zasadniczego 2026–27, Kane i Nazar mogą zagrać razem w pierwszej linii Blackhawks w meczu otwarcia. Inną opcją byłoby granie na skrzydle u boku debiutanta Antona Frondella, o którym Kane zauważył, że jest bliższy wiekiem jego synowi, Trickowi, niż jemu samemu. „Widziałem gdzieś, że Frondell jest bliższy wiekiem mojemu synowi niż mnie” – powiedział Kane, a cała sala prasowa wybuchła śmiechem. „To będzie trochę inne doświadczenie, ale uwielbiam grać z młodymi chłopakami. To pomaga mi zachować świeżość” – zakończył.

