W miarę zbliżania się terminu zamknięcia okna transferowego w NHL, prawdopodobnie dojdzie do rozmowy między dyrektorem generalnym Chicago Blackhawks, Kyle’em Davidsonem, a kapitanem Nickiem Foligno na temat jego przyszłości Foligno doskonale to rozumie. Dostrzega też, że jego sytuacja jest skomplikowana. Z jednej strony, w idealnym świecie, 38-letni Foligno chciałby pozostać w Blackhawks do końca sezonu i powalczyć z nimi o awans do play-offów w ostatnich 25 meczach. Przez ostatnie trzy sezony, a zwłaszcza dwa, będąc kapitanem drużyny, angażował się w krótkoterminową i długoterminową przyszłość Blackhawks, więc chciałby doprowadzić to do końca. Gdyby klub chciał go zatrzymać także po tym sezonie, to również mogłoby być możliwe.

„Chciałbym wkrótce porozmawiać, żeby zobaczyć, co on myśli” — powiedział Foligno po środowym treningu, myśląc o Davidsonie. „Czy wiem? Niekoniecznie. Czy nadal czuję się świetnie na lodzie? Tak. Czy nadal chcę grać? … Strzelili?” W tym momencie na Igrzyskach Olimpijskich, Kanada zdobyła zwycięską bramkę w dogrywce przeciwko Czechom, a rozmowa została przerwana, gdyż Foligno oraz jego koledzy z drużyny musieli obejrzeć powtórkę gola. Rozmowę wznowiono, gdy emocje opadły. „Powiem tak: widząc, gdzie jest teraz ta drużyna, naprawdę lubię Blasha (Jeffa Blashilla) i sztab szkoleniowy. Bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierzamy” — kontynuował Foligno. „Czy byłoby fajnie być tego częścią? Tak. Ale rozumiem też ten biznes i to, jak on działa. Więc jest, jak jest. Podejmę decyzję, kiedy nadejdzie właściwy moment. Nie mogę też tego wymusić. To jedna z tych rzeczy, gdzie trzeba po prostu poczekać i zobaczyć co życie pokaże.”
Foligno jest świadomy realiów biznesowych, sytuacji w tabeli ligi i własnej kariery. Blackhawks tracą 10 punktów do ostatniego miejsca dającego dziką kartę, a kontrakt Foligno wygasa po sezonie. Nie podjął jeszcze decyzji dotyczących swojej kariery po obecnych rozgrywkach, ale istnieje możliwość, że to jego ostatni sezon w NHL. Blackhawks mogą również rozważać rozstanie po tym sezonie, biorąc pod uwagę napływ młodych talentów. Jeśli jakaś drużyna walcząca o play-offy byłaby nim zainteresowana i udałoby się przeprowadzić transfer — który musiałby uwzględniać jego 4,5-milionowy hit w limicie płac — mogłaby to być jego ostatnia szansa na walkę o Puchar Stanleya. Oczywiście, to również jest gdzieś w jego myślach. „Kłamałbym, gdybym powiedział, że nie, prawda?” — powiedział Nick. „Duża część mnie tego chce. To ostateczny cel, a gdy już zakończysz karierę, chcesz wiedzieć, że dałeś sobie każdą możliwą szansę na zdobycie Pucharu Stanleya. Więc tak, to na pewno jest gdzieś z tyłu mojej głowy. Czy chcę, żeby było to z tą grupą? Tak, bardzo i dlatego mówię, że ocenię to, gdy nadejdzie czas. W tydzień z kawałkiem wiele może się zmienić, prawda? Szkoda, że nie jesteśmy dokładnie tam, gdzie chciałbym, byśmy byli przed przerwą, ale tak to bywa.”

Jeśli Blackhawks mają mieć jakiekolwiek szanse na włączenie się do walki o play-offy, prawdopodobnie muszą mocno wejść w grę po przerwie olimpijskiej. Wznawiają sezon czteromeczowym wyjazdem do Nashville, Colorado, Utah i Winnipeg. To także ich ostatnie cztery mecze przed terminem zamknięcia okna transferowego, który przypada w tym roku na 6 marca. Foligno był zadowolony, że Blackhawks od razu zaczynają na wyjeździe. „Podoba mi się to, że ruszamy w trasę” — powiedział. „Możemy się zjednoczyć i przygotować do rozpędzenia się. Czasami, gdy jesteś w domu, wciąż jesteś trochę w trybie wakacyjnym, a tak, gdy wyjeżdżamy, to wiemy, że wracamy do pracy. Zwłaszcza w Nashville — mamy tam drużynę, która też naciska. To dobry początek, żeby podejść poważnie do tego, co chcemy osiągnąć i zrozumieć, że z tego, jak weszliśmy w przerwę, trzeba wyciągnąć wnioski. Trochę odwrócić scenariusz i przygotować się na solidny atak. Przekaz teraz jest taki: hej, czas stać się świetną drużyną. Trochę flirtowaliśmy z tym w pierwszej części sezonu, a teraz skupmy się na tym. Stańmy się drużyną bardziej konsekwentną i zrozummy, czego to będzie wymagać. Widzieliśmy, jak to wygląda, gdy robimy to naprawdę dobrze. Widzieliśmy też, gdy tak nie jest. Pokażmy więc, że się rozwinęliśmy i włożyliśmy wysiłek, by dać sobie realną szansę na walkę.”

Biorąc pod uwagę pozycję Foligno w drużynie, jako kapitana oraz szacunek, jaki Davidson w przeszłości okazywał weteranom, można zakładać, że GM byłby otwarty na spełnienie ewentualnej prośby Foligno. Sam Foligno przyznał, że to możliwe. Po prostu jeszcze nie wie, jaka to miałaby być prośba. „Myślę, że to będzie ta rozmowa, którą odbędziemy” — powiedział Foligno. „To nie jest łatwe i pewnie wynika to z mojego wieku czy czegokolwiek innego. Ale teraz jestem w pełni zaangażowany w prowadzenie tej drużyny. Trudno mi więc rozglądać się, czy myśleć o czymś innym, gdy jestem tu i teraz. Dlatego pewnie wszystko rozstrzygnie się niemal w ostatniej chwili, mówiąc szczerze, jeśli dojdzie do rozmowy między mną a Kyle’em.”
Mimo całej niepewności, Foligno nie pozwala się jej pochłonąć. Jest w lidze wystarczająco długo, by lepiej radzić sobie z tą stroną życia w NHL. „Myślę, że podszedłem do tego roku tak, że po prostu będę się nim cieszył i to pozwoliło mi się nie stresować sytuacją” — powiedział. „Czuję się niezwykle szczęśliwy, że jestem w lidze tak długo, że mogę grać z tą grupą chłopaków i nadal czuć się tak dobrze oraz mieć poczucie, że wciąż w tym wieku wnoszę wkład do zespołu. Po prostu się tym cieszę i dobrze się bawię z tą grupą, obserwując, jak się rozwija. Szczerze mówiąc, to było w tym roku naprawdę satysfakcjonujące widzieć kroki, które wykonaliśmy. Nadal uważam, że mamy o wiele więcej do zaoferowania, więc to też mnie ekscytuje. To coś, w co młodsza wersja mnie pewnie by się za bardzo zaangażowała i chyba tak było, gdy pierwszy raz zostałem wymieniony do Toronto, gdy odchodziłem z Columbus. To było bardziej emocjonalne, bo byłem tam długo. Teraz jednak rozumiem, jak to działa i jaka jest rzeczywistość tego biznesu” – zakończył.

