Kyle Davidson ignoruje dane analityczne, kierując się przeczuciem

Odważna transakcja Kyle Davidsona dotycząca Bowena Byrama oraz przesunięcie wyboru w drafcie 2025 roku, w celu pozyskania Masona Westa, ujawniają tendencję, do której Davidson nie boi się przyznać: „Samo pozyskanie odpowiedniego gracza ma ogromną wartość”. Byram, nowy obrońca nr 1 Blackhawks oraz Mason West, jeden z wielu obiecujących napastników tej drużyny, nie są w najmniejszym stopniu podobnymi graczami – ani pod względem wieku, ani klasy, ani pozycji. Jednak dla generalnego menadżera Hawks, Byram i West to dwa punkty, które stanowią początek pewnego schematu.

Mason West

Pełne pasji wyjaśnienia i uzasadnienia Davidsona, dotyczące wymiany Byrama – co stanowiło pewnego rodzaju odejście od charakteru człowieka, który lubi stawiać niskie oczekiwania i zazwyczaj nie jest zbyt wygadany – przypominają w rzeczywistości jego uzasadnienie, dotyczące przesunięcia się w górę w kolejności wyboru, aby pozyskać Westa w drafcie 2025 roku. Był to koniec długiej, pełnej wydarzeń i męczącej czerwcowej nocy, kiedy Davidson spotkał się z dziennikarzami po pierwszej rundzie ówczesnego draftu, a generalni menadżerowie NHL często są najbardziej szczerzy i bezpośredni w takich sytuacjach (gdy ich umysły są już wyczerpane). Davidson z pewnością taki był, omawiając swoją decyzję o oddaniu Hurricanes dwóch dodatkowych wyborów – w drugiej i piątej rundzie – tylko po to, by przesunąć się z 34 na 29 miejsce, by wybrać Westa. Wynikające z tego wypowiedzi należą do najbardziej pamiętnych w całej jego karierze GM’a. „Nie wiem, jak to nazwać, czy to statystyki, czy analizy, ale wymiana, którą przeprowadziliśmy, aby wrócić do pierwszej rundy, nie polegała na tym” – powiedział wówczas Davidson. „Prawdopodobnie poświęciłem o wiele więcej, by wrócić do pierwszej rundy i wybrać Masona, niż sugerowałyby to wykresy. I to jest w porządku. Czasami jesteśmy gotowi to zrobić, a ja jestem gotów zaryzykować i naprawdę rzucić się na danego zawodnika. Po prostu bardzo chciałem wrócić do pierwszej rundy i wybrać kogoś, kogo uważałem za strzał w dziesiątkę. Celowałem wysoko i pomyślałem: »Dlaczego nie? Zróbmy to z rozmachem’”.

Bowen Byram

Niedawna decyzja Davidsona, by oddać Sabres czwarty wybór w drafcie, a także uwielbianego obrońcę Louisa Creviera i wybór w drugiej rundzie w zamian za Byrama (oraz napastnika Jordana Greenwaya, którego pozbyto się ze względu na wysoką pensję), mieściła się w podobnej kategorii. Żaden model analityczny nie uznał tej wymiany za zbliżoną pod względem wartości – ani modele publiczne, ani prawdopodobnie wewnętrzny model Blackhawks. Czwarty wybór w drafcie za Bowena, który sam był kiedyś czwartym wyborem w drafcie, mógłby być niemal równoważny, ale pozostałe elementy transakcji przechyliły szalę. Ogromne przedłużenie kontraktu, jakie Hawks następnie zaoferowali Byramowi – obciążające pułap wynagrodzeń kwotą 12,5 mln dolarów – również zostało uznane przez modele analityczne za znaczną przepłatę. A przecież organizacja sporo zainwestowałą w analitykę – ich dziewięcioosobowy dział, złożony z analityków danych i inżynierów, jest jednym z największych w lidze – a niektórzy krytycy kwestionowali sens tej inwestycji, skoro Hawks i tak zamierzają wykonywać tego typu posunięcia. Jednak ryzyko związane z Byramem sprowadzało się w dużej mierze do tego, że Davidson postanowił – po raz kolejny, jako wyjątek – zignorować analizy oraz logikę i podjąć ryzykowny krok. Jego skłonność do sporadycznego podejmowania takich decyzji, staje się jedną z jego charakterystycznych cech, wyróżniających go spośród innych generalnych menadżerów. Potrzeba czasu, aby ustalić, czy ta cecha okaże się dla Davidsona owocna, czy też zniweczy starannie budowany skład, nad którym pracuje przez pozostałe 364 dni w roku.

Kyle Davidson

Zapytany jednak o ten wyłaniający się schemat, nie wahał się tego przyznać. Fakt, że pytanie padło pod koniec kolejnego długiego, pełnego wydarzeń i męczącego dnia – tym razem 1 lipca, czyli w dniu rozpoczęcia okresu transferowego – mogło ponownie przyczynić się do szczerości jego odpowiedzi. „Nie sądzę, żeby było to coś, co warto robić konsekwentnie” – powiedział Davidson. „Ale kiedy nadarza się odpowiednia okazja i masz przed sobą kogoś, w kogo naprawdę wierzysz i wobec kogo chcesz wykazać się agresywnością, to uważam, że samo pozyskanie takiego gracza i włączenie go do zespołu ma ogromną wartość. Jeśli będziesz tak postępować przy każdym ruchu, to na dłuższą metę na tym stracisz. Nie chcesz, żeby to stało się nawykiem. Ale… nie ma zbyt wielu okazji, by pozyskać niektórych graczy, w których naprawdę wierzysz, ponieważ po prostu nie są oni tak często dostępni – czy to w drafcie, czy w ramach wymiany, czy w jakikolwiek inny sposób. Dobrzy gracze są bardzo trudni do zdobycia. Kiedy naprawdę w kogoś wierzysz i masz otwartą drogę, by spróbować coś zrobić, uważam, że twoim obowiązkiem jest podjąć działanie i sprawić, by to się stało”. Kontynuował jeszcze przez chwilę, dodając, że ta strategia „może nie jest dla każdego, ale ja mam skłonność do tego, by to realizować”.

Tematem rozmów w całej lidze tego lata było to, że trudniej jest zbudować drużynę niż ją rozmontować. Jest to szczególnie trudne w obecnej sytuacji, ponieważ obecnie jest niewiele drużyn przechodzących przebudowę, z którymi można by nawiązać współpracę w ramach potencjalnie korzystnych dla obu stron transferów. Kyle wkroczył teraz w ten trudniejszy etap i spotyka się z krytyką za swoje dotychczasowe działania — nie tylko za sam transfer Byrama, ale także za to, że zdecydował się na to, zamiast pozyskać sprawdzonego napastnika z pierwszej szóstki, który pomógłby Connorowi Bedardowi. Teraz, gdy Bedard ma opuścić pierwszy miesiąc lub dwa sezonu zasadniczego, dochodząc do siebie po operacji barku, ciekawie będzie zobaczyć, czy Davidson zdecyduje się na pozyskanie kolejnego napastnika, czy też cierpliwie poczeka na powrót Bedarda. Ponowne połączenie sił z Patrickiem Kane’em, który obecnie jest wolnym agentem, wydaje się możliwe.

Mike Grier

Generalny menadżer Sharks, Mike Grier, niegdyś ulubieniec społeczności analityków (w niemal absurdalnym stopniu), również spotkał się ostatnio z krytyką, za pozyskanie i przepłacenie za Keifera Sherwooda, za przepłacenie za Jacoba Troubę oraz za pozyskanie przepłacanego Darnella Nurse’a. To nie przypadek, że ta krytyka zbiega się w czasie z rozpoczęciem przez Griera własnej ery budowania drużyny. Warto również zauważyć, że silne zainteresowanie Griera Byramem, rzekomo zmusiło Blackhawks do podwyższenia oferty, aby go pozyskać – w przeciwnym razie mogliby być w stanie zatrzymać, powiedzmy, Creviera.

W ciągu najbliższych kilku lat może się okazać, że żaden GM nie będzie w stanie dobrze wyjść z wczesnej fazy odbudowy, na tym ekstremalnym rynku sprzedających. Być może nikt nie jest w stanie wygrać tego rodzaju transferów w sądzie opinii publicznej. Być może drużyny, które z powodzeniem wyjdą z przebudowy w latach 20-tych XXI wieku – tak jak robią to obecnie Canadiens – będą tymi, których duże ryzyko się opłaciło, a nie tymi, które unikały dużego ryzyka. To nadal sprawiłoby, że Hawks byliby uzależnieni od tego, czy przeczucia Davidsona okażą się słuszne. Ale przynajmniej Davidson, ze swojej strony, wierzy w te przeczucia całym sercem, żarliwie i bezwarunkowo.

Poprzedni wpis
Zawodnicy Blackhawks, którzy będą musieli podnieść poziom gry w związku z nieobecnością Bedarda
Następny wpis
Sacha Boisvert w pełni gotowy na kolejny krok