Kolejne symulacje draftu powiały optymizmem w przypadku Blackhawks

Na nieco ponad pięć tygodni przed draftem NHL 2026, nadal pojawiają się różne opinie na temat tego, jak ukształtuje się czołówka rankingu, w dniu 26 czerwca w KeyBank Center w Buffalo w stanie Nowy Jork. Chicago Blackhawks posiadają prawa do czwartego wyboru w klasyfikacji ogólnej, a to, kogo wybiorą, będzie w dużej mierze zależało od tego, co zrobią przed nimi Toronto Maple Leafs, San Jose Sharks i Vancouver Canucks.

Gavin McKenna

Na tym etapie oczekuje się, że Maple Leafs wybiorą skrzydłowego Gavina McKennę z numerem 1, ale wciąż są tacy, którzy uważają, że w grę wchodzi również szwedzki napastnik Ivar Stenberg. W zeszły piątek Jason Bukala z Sportsnet sporządził ranking 45 najlepszych kandydatów do draftu 2026, a Stenberg znalazł się na szczycie jego listy, wyprzedzając McKennę. W porównaniu z opiniami większości czołowych skautów i analityków, uznanie Stenberga za lepszego od McKenny jest opinią mniejszościową. Leafs prawdopodobnie ostatecznie wybiorą McKennę, ale bardziej zrównoważony zestaw umiejętności Stenberga i jego wyższy potencjał sprawiają, że debata jest intrygująca. Grając w tym sezonie w najwyższej lidze w Szwecji, 18-letni Stenberg świetnie sobie radził, zdobywając 33 punkty (11 bramek, 22 asysty) w 43 występach dla Frolundy. Jego średnia 0,77 punktu na mecz, jest drugą najwyższą w historii SHL wśród zawodników kwalifikujących się do draftu, wyprzedzając takie sławy jak Peter Forsberg, Henrik Sedin i Leo Carlsson, a ustępując jedynie Danielowi Sedinowi. Stenberg może nie ma tak dużego potencjału jak McKenna, ale sam w sobie jest elitarnym talentem ofensywnym. Spośród tej dwójki jest on również znacznie bardziej wpływowym i zaangażowanym graczem defensywnym, a jego gra bez krążka budzi mniej wątpliwości. Podobnie jak większość utalentowanych szwedzkich zawodników przechodzących obecnie przez krajowy system szkolenia, Stenberg nie zaniedbuje obrony na rzecz ataku i wkłada wiele wysiłku w grę obronną. Jest bardziej dopracowanym i wszechstronnym zawodnikiem, ale to prawdopodobnie nie wystarczy, aby wyprzedził McKennę i został wybrany z pierwszym numerem w drafcie.

Caleb Malhotra

Bardziej uzasadniona jest dyskusja na temat tego, co zrobi San Jose, gdy nadejdzie ich kolej na drugi wybór w drafcie. Ta decyzja wpłynie na przebieg kolejnych wyborów, zwłaszcza w przypadku Blackhawks. Czy dyrektor generalny Sharks, Mike Grier, doda do składu kolejnego niezwykle utalentowanego napastnika, jakim jest Stenberg, lub potencjalnie Caleba Malhotrę, aby dołączył do Macklina Celebriniego, Michaela Misy i Willa Smitha? A może zajmie się słabą obroną swojej drużyny, wybierając Chase’a Reida, Carsona Carelsa, Keatona Verhoeffa lub Alberta Smitsa? To pytanie, na które wszyscy szukają odpowiedzi, w tym osoby z branży, które o tej porze roku publikują symulacje draftu. Od czasu ogłoszenia wyników loterii draftu NHL 2026 dwa tygodnie temu, znane osobistości, takie jak Chris Peters (FloHockey), Craig Button (TSN), Steven Ellis (Daily Faceoff), Cam Robinson (Elite Prospects) i Sam Costentino (Sportsnet), opublikowały swoje symulacje draftu, przewidując, jak potoczy się pierwsza runda pod koniec czerwca. W każdym z tych pięciu symulowanych draftów Toronto wybierało McKennę z pierwszym numerem, a Peters, Button, Robinson i Cosentino przewidywali, że San Jose wybierze obrońcę z drugim numerem. Ellis był jedynym z tej grupy, który przewidywał, że Sharks wybiorą Stenberga z numerem 2. Warto również zaznaczyć, że wszyscy przewidywali, że Vancouver Canucks wybierze Caleba Malhotrę z trzecim numerem.

Chase Reid

W tym tygodniu ukazał się kolejny symulowany draft autorstwa Scotta Wheelera i Coreya Pronmana z serwisu The Athletic, którzy połączyli siły, aby przewidzieć wszystkie 63 wybory w pierwszych dwóch rundach. Podobnie jak w przypadku wspomnianych powyżej symulowanych draftów, Wheeler i Pronman przewidzieli, że Toronto wybierze McKennę jako pierwszego, Sharks obrońcę Reida jako drugiego, a Canucks Caleba Malhotrę jako trzeciego. Po raz kolejny Blackhawks zostali z Stenbergiem, który wpadł im w ręce. Decyzja nie będzie łatwa dla Griera i Sharks, ale Wheeler i Pronman przewidują, że ostatecznie to Reid zostanie ich wyborem z numerem 2. Pronman wyraźnie wspomniał o Stenbergu jako intrygującej opcji, ale pozyskanie potencjalnego obrońcy do pierwszej pary jest zbyt istotne dla przebudowy San Jose. „Sharks zyskują podstawowego obrońcę, którego potrzebowali podczas przebudowy, ponieważ Reid ma szansę kierować grą w przewadze i spędzać na lodzie wiele minut w NHL” – napisał Pronman. „Ivar Stenberg jest tutaj kuszący, ale wydaje się, że gwiazdy zbyt dobrze ułożyłyby się dla Sharks i Reida, biorąc pod uwagę, jak zbliżony jest poziom talentu tych dwóch graczy”. Wheeler i Pronman podtrzymali ten trend, wybierając Malhotrę zamiast Stenberga dla Vancouver. Pronman zwrócił uwagę na lokalne powiązania Malhotry i wspomniał, że może on zostać przyszłym kapitanem Canucks.

Ivar Stenberg

Ponieważ Stenberg byłby nadal dostępny z czwartym numerem – tak jak w zdecydowanej większości opublikowanych dotychczas symulacji draftu – dyrektor generalny Kyle Davidson i drużyna Blackhawks byliby zachwyceni, mogąc wzbogacić swoją grupę młodych talentów o kolejnego wysokiej klasy napastnika. Przyszła formacja ataku Chicago byłaby wówczas niezwykle utalentowana, a w jej skład weszliby m.in. Connor Bedard, Anton Frondell, Frank Nazar, Roman Kantserov, Oliver Moore i Stenberg. „Chicago pozyskałoby najbardziej dynamicznego gracza pozostałego na liście, jakim jest Stenberg, potencjalnego skrzydłowego pierwszej linii o wysokim poziomie rywalizacji, nawet jeśli sprawi to, że główna grupa napastników będzie nieco niższa” – napisał Pronman. Tak, dodanie Stenberga dałoby Blackhawks kolejnego niewysokiego napastnika w pierwszej szóstce w perspektywie długoterminowej, ale nie ma szans, żeby nawet rozważali pominięcie go, jeśli nadal byłby dostępny. Zapewnienie większego wsparcia dla Bedarda i spółki jest priorytetem, a Davidson spełniłby ten warunek, wybierając Stenberga.

Należy przypomnieć, że o tej porze roku do symulacji draftu należy podchodzić z rezerwą. To, w co wierzy dany analityk, dziennikarz lub scout, niekoniecznie oznacza, że tak właśnie będzie 26 czerwca. Nie da się jednak zaprzeczyć, że szansa na to, że Stenberg trafi do Blackhawks z czwartym wyborem, jest większa niż początkowo przewidywano po wynikach loterii draftowej.

Poprzedni wpis
Prognozy dotyczące linii ataku Blackhawks w sezonie 2026-27
Następny wpis
Insider NHL Frank Seravalli typuje kandydatów do transferów – kto do Blackhawks?