Informacje z zakończonego obozu szkoleniowego Blackhawks

Po raz pierwszy od czterech lat, Chicago Blackhawks przywrócili część obozu szkoleniowego odbywającą się na lodzie, po tym jak przez poprzednie trzy lata organizowano wyłącznie treningi poza lodowiskiem oraz zajęcia integracyjne. W składzie Blackhawks znalazło się zaledwie 17 zawodników (12 napastników i pięciu obrońców) oraz dwóch bramkarzy, co było jednym z powodów, dla których klub zdecydował się przywrócić część zajęć na lodzie. Treningi skupiały się na ćwiczeniach i nie były zbyt intensywne. Nie odbywały się żadne mecze sparingowe. „Dobrze to zostało ujęte – trochę więcej czasu na lodzie, stopniowe wprowadzanie tego z powrotem do obozu” – powiedział Mark Eaton, zastępca generalnego menadżera Blackhawks ds. rozwoju zawodników. „Myślę, że to liczba zawodników o tym zadecydowała. Ostatnie 4–5 obozów były tak liczne, że kiedy wychodziliśmy na lód, nie chcieliśmy przeprowadzać zwykłych, rutynowych treningów. Przy mniejszej grupie, liczącej 18 zawodników, a przy tym mając kilku bramkarzy, mogliśmy podzielić ich na grupy. Były treningi jazdy na łyżwach, więc mogliśmy wysłać czterech zawodników, aby pracowali pod tym względem, podczas gdy czterech innych było na lodzie z trenerami umiejętności, w tym ze mną. Chodzi po prostu o to, aby nieco zwolnić tempo, popracować nad techniką, pokazać im nagrania, nagrać ich na wideo, ustalić punkt odniesienia dla ich obecnego poziomu i móc śledzić postępy w miarę jak opanowują nowe umiejętności i techniki jazdy na łyżwach – przynajmniej w przypadku niektórych z nich”.

Generalny menadżer, Kyle Davidson powiedział: „Chodzi raczej o to, że sprawdzimy, czy uda nam się uzyskać nieco więcej informacji z części treningu na lodzie, a z naszej strony jest to bardziej pouczające, aby stworzyć dla nich odpowiedni profil zawodnika i program treningowy w ramach ich planów rozwoju. Możemy uzyskać nieco więcej informacji na temat jazdy na łyżwach, pracy nad umiejętnościami i zrozumienia różnych obszarów, dzięki czemu będziemy mogli stworzyć bardziej całościowy plan, zamiast ograniczać się wyłącznie do zajęć poza lodowiskiem. Uznaliśmy, że być może uda nam się coś dodać i wyciągnąć z części treningowej na lodzie, więc zobaczymy, jak to się sprawdzi w tym roku. Nie jest to coś, czego będziemy się trzymać w przyszłości, ale uznaliśmy, że warto podjąć ten wysiłek, aby sprawdzić, czy uda nam się wyciągnąć nieco więcej informacji z tego tygodnia”. Mając to za sobą, czas zagłębić się w bogaty zbiór spostrzeżeń z obozu rozwojowego 2026, który wczoraj się zakończył.

Pierwsze wrażenia na temat Xaviera Villeneuve’a

Pierwszym wyborem Chicago w drafcie NHL 2026 z numerem 34 był Villeneuve. Jest to elektryzujący, dynamiczny obrońca o ofensywnym profilu. Jego kompilacja najlepszych akcji robi ogromne wrażenie, a podczas treningów na obozie rozwojowym oglądało się go równie fascynująco. Davidson powiedział, że Villeneuve przekonał go do siebie podczas osobistej rozmowy kwalifikacyjnej na NHL Scouting Combine w Buffalo i łatwo zrozumieć, dlaczego. Ma zaraźliwą energię, ogromną pewność siebie, która równoważy się z pokorą i jest prawdziwym maniakiem hokeja. Jego największa inspiracja z dzieciństwa? Legenda Blackhawks, Duncan Keith. „Wszystko” – odpowiedział Villeneuve na pytanie, co mu się podoba w Keithie. „To, co robił na lodzie, jaki był jego średni czas spędzony na lodzie podczas playoffów? Prawdopodobnie 30 minut, a może nawet ponad 30 minut? Po prostu prawdziwy koń na lodzie. Potrafił wszystko. To właśnie on sprawił, że zakochałem się w pozycji obrońcy. To niesamowite, że będę tutaj i mam nadzieję, że uda mi się choć trochę naśladować to, co on robił”. Villeneuve mógłby potencjalnie wziąć przykład z Keitha pod jednym względem: w roku draftu Keith miał 183 cm wzrostu i ważył 76 kg, podczas gdy Villeneuve mierzy 180 cm i waży 74 kg. Obaj byli przez niektórych pomijani ze względu na swój wzrost. „Mimo że nie jestem największy, to jeśli nabiorę siły – powiedzmy, że osiągnę 79 kg wagi i będę super silny – to dam sobie radę” – powiedział Villeneuve. „Nie sądzę, żeby to miało aż takie znaczenie. Z pewnością są pewne szczegóły, nad którymi muszę popracować, ale kiedy już będę w tym konsekwentnie dobry, wszystko będzie w porządku”. W przyszłym sezonie Villeneuve rozpocznie studia, gdzie zmierzy się ze starszymi, silniejszymi i bardziej dojrzałymi fizycznie zawodnikami. Będzie to dobry sprawdzian jego umiejętności i ważny punkt odniesienia w drodze do NHL. „Jestem podekscytowany” – powiedział Villeneuve. „Zawsze, gdy pojawia się wyzwanie, chcę je podjąć. Nie mogę się doczekać, aż tam dotrę”.

Ryan Roobroeck pragnie powrócić do formy

Blackhawks przesunęli się o dwa miejsca w górę, aby zagwarantować sobie pozyskanie Roobroecka z 35 numerem w klasyfikacji ogólnej, zamiast ryzykować, że nie będzie go już dostępny przy 37 numerze. Przed rozpoczęciem minionego sezonu, Roobroeck był typowany do pierwszej dziesiątki draftu, ale jego notowania spadły z powodu kontuzji i wątpliwości co do jego wytrzymałości. Nadal uważał ten sezon za „dobry”, ale pragnie udowodnić, że może być graczem, którego wielu uważało za jednego z najlepszych perspektywicznych zawodników w tej klasie. „Oczywiście miałem trochę kłopotów z kontuzjami i tym podobnymi sprawami, więc nie rozegrałem pełnego sezonu” – powiedział Roobroeck. „Ale kiedy byłem na lodzie, włożyłem mnóstwo pracy i dopracowywałem swoją grę”. W jakich obszarach ma nadzieję poprawić się w przyszłym sezonie? „Chcę stać się bardziej wszechstronnym graczem” – powiedział Roobroeck. „W tym roku kładłem ogromny nacisk na obronę, a dopiero potem na atak. Po prostu chodzi o rozgrywanie meczu na całej tafli lodowiska i oprócz tego utrzymywanie ruchu nóg – to dla mnie ogromna sprawa. Oczywiście na wyższym poziomie gra nie zwalnia tempa, więc chodzi po prostu o to, by nadążyć za rytmem”. Roobroeck wypowiedział również jedną z najlepszych wypowiedzi spośród wszystkich uczestników obozu szkoleniowego, gdy zapytano go o pierwsze wrażenia z Chicago – miasta, które odwiedził po raz pierwszy. „To niesamowite miasto” – powiedział Roobroeck. „Bardzo mi się tu podoba. Na zewnątrz jest bardzo ładnie. Nie było ani jednej chwili, w której pomyślałbym: »Rany, to nie jest miejsce, w którym chciałbym być«. To zdecydowanie miejsce, w którym widzę siebie”. Kiedy kamery się wyłączyły, przypomniano mu, że zimy w Chicago to zupełnie inna historia. Ale szczerze mówiąc, kiedy to mówił, było 32 stopnie Celsjusza i świeciło słońce. Nie myli się jednak. To najlepsze letnie miasto w Ameryce.

AJ Spellacy jawi się jako intrygująca opcja na pozycji silnego skrzydłowego

Dwa lata temu Spellacy został wybrany przez Chicago w trzeciej rundzie draftu i zaliczył niesamowity obóz treningowy. Został w drużynie znacznie dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał, do tego stopnia, że zaczęto zastanawiać się, czy zdąży rozegrać mecze w NHL, zanim wróci do ligi juniorskiej. Nigdy tego nie zrobił, ale dał przedsmak tego, co może wnieść do drużyny i jak płynnie jego styl gry mógłby przełożyć się na grę w NHL. „Ma już za sobą kilka obozów treningowych, dzięki którym zdobył doświadczenie, wie, co musi robić i jakie cechy musi wnieść, by stać się graczem mającym realny wpływ na grę naszego zespołu” – powiedział Eaton. „Jest rozsądny, skupia się na tym tygodniu, a kiedy nadejdzie obóz treningowy, będzie w pełni gotowy do działania. Kolejny rok doświadczenia i dojrzałości bardzo mu się przyda”. Spellacy jest dla fachowców z Chicago czarnym koniem, który w tym sezonie awansuje do NHL i w pewnym momencie stanie się pełnoprawnym graczem. Wydaje się, że może to nastąpić raczej wcześniej niż później. To chłopak, który może rozwinąć się w gracza pokroju Toma Wilsona. Spellacy również od samego początku ma na celowniku miejsce w składzie NHL. „To mój cel i powinien to być cel każdego, kto przyjeżdża na obóz” – powiedział Spellacy. „To był mój cel, gdy jako 18-latek dołączałem do drużyny, a nie jest łatwo dostać się do składu. Oczywiście uważam, że miałem dobry obóz i zaprezentowałem się całkiem nieźle, więc muszę po prostu robić to, co potrafię i pokazać swoje mocne strony oraz to, co mogę wnieść do drużyny. Jeśli nie dostanę się do składu, pojadę do Rockford i oczywiście będę się tam rozwijał”. Ponieważ gra Spellacy’ego opiera się na sile fizycznej, szybkości, umiejętnościach i wkraczaniu w trudne obszary – a także dlatego, że jest już fizycznie dojrzały, mierząc 191 cm i ważąc 93 kg – wydaje się, że jego styl mógłby sprawdzić się w NHL nawet lepiej niż w AHL, gdzie gra jest zazwyczaj mniej ustrukturyzowana. Na lodzie jest prawdziwą siłą niszczącą, a jego doświadczenie w futbolu amerykańskim tylko to potęguje. „To mój trzeci obóz szkoleniowy i czuję, że wciąż się rozwijam, uczę się nowych rzeczy” – powiedział Spellacy. „Za każdym razem, gdy tu przyjeżdżam, wyjeżdżam czując się lepiej niż przed przyjazdem. Oczywiście zeszły rok był dla mnie całkiem udanym sezonem. Udało mi się poprawić zarówno moje mocne, jak i słabe strony i myślę, że jestem gotowy, by zrobić kolejny krok i zobaczyć, dokąd mnie to zaprowadzi”.

Pełne poświęcenie Masona Westa dla hokeja

Rok temu drużyna Blackhawks ponownie wkroczyła do pierwszej rundy draftu, aby wybrać Westa – co Davidson nazwał „Grand Slam Hack” ze względu na jego potencjał. West uprawiał dwie dyscypliny sportowe i obiecał, że będzie nadal grał w futbol amerykański podczas ostatniego roku nauki w liceum Edina High School w Minnesocie, zanim całkowicie poświęci się hokejowi. Pomógł już swojej szkole zdobyć stanowe mistrzostwo w hokeju i czuł, że jest winien swoim kolegom z drużyny, by doprowadzić do końca również sprawę futbolu, jako ich rozgrywający i kapitan. Zrobił to i stało się to wydarzeniem o zasięgu ogólnokrajowym. „To było po prostu wyjątkowe” – powiedział West. „Oczywiście wciąż jestem dzieciakiem, po prostu staram się dobrze się bawić, więc spędzanie czasu z tymi chłopakami i możliwość dążenia do czegoś wyjątkowego było dla mnie czymś szczególnym, więc świetnie się bawiłem. Potem mogłem przejść do hokeja, co było świetnym posunięciem. Fargo było wspaniałym doświadczeniem i wiele mnie nauczyło. Przeszedłem przez trudności, wiele wzlotów i upadków. Ale ostatecznie jestem za to wszystko bardzo wdzięczny i cieszę się, jak to wszystko się potoczyło”. Po tygodniu lub dwóch odpoczynku i regeneracji, zarówno fizycznej, jak i psychicznej, West całkowicie skupił się na hokeju i dołączył do drużyny Fargo Force w lidze USHL. W 38 meczach sezonu zasadniczego zdobył 25 punktów (10 bramek, 15 asyst), a w dziewięciu meczach play-offów dodał do tego sześć punktów (dwie bramki, cztery asysty). Nieźle, biorąc pod uwagę okoliczności. „Myślę, że trochę czasu zajęło mu rozkręcenie się, ale ma potężną sylwetkę, świetnie jeździ na łyżwach i jest fizyczną siłą na lodzie” – powiedział Eaton. „W miarę upływu roku coraz bardziej to akceptował i przyjął strategię gry rezerwowej, zgodnie z którą – jeśli nie pojawia się w protokole meczowym i nie generuje akcji ofensywnych – musi przynajmniej wywierać wpływ fizyczny i być trudnym przeciwnikiem”. West zobowiązał się do gry w Michigan State w sezonie 2026–27, a zarówno on, jak i Blackhawks powinni lepiej ocenić, na jakim etapie rozwoju się znajduje, mierząc się ze starszymi rywalami. Jest to jednak również jego pierwsze lato poświęcone wyłącznie hokejowi, co sprawia, że jego długoterminowy potencjał jest jeszcze bardziej intrygujący. Przyznał, że skupianie się teraz wyłącznie na jednym sporcie jest „trochę” dziwne. „Zawsze będę miał futbol w zanadrzu, ale teraz jestem całkowicie oddany hokejowi” – powiedział West. „I w pewnym sensie to uwielbiam, bo mogę naprawdę poświęcić swój czas tej dyscyplinie sportu i skupić się na rzeczach, w których muszę się poprawić”. Drużyna futbolowa Michigan State nie próbowała go zwerbować. „Nie, nie, nie próbowali” – roześmiał się West. „Wiedzieli, że jestem całkowicie oddany hokejowi”.

Vaclav Nestrasil realizuje swój potencjał

Być może nie ma w systemie Blackhawks żadnego innego zawodnika, który intrygowałby bardziej niż Nestrasil. Miał rewelacyjny debiutancki sezon na UMass, zdobywając 31 punktów (13 bramek, 18 asyst) w 34 meczach. Mierzy 198 cm wzrostu i waży 93 kg. Gra w stylu silnego napastnika, ale ma też niesamowity zestaw umiejętności, co czyni go tak intrygującym zawodnikiem. „UMass pomogło mi w pewnym sensie zrealizować mój pełny potencjał” – powiedział Nestrasil. „Cieszę się, że dostałem tyle czasu na lodzie, ile chciałem i mogłem pokazać się z takiej strony, z jakiej prawdopodobnie nie pokazywałem się w juniorskich rozgrywkach – czy to w kreowaniu gry, czy w przedostawaniu się pod bramkę, czy w podobnych sytuacjach”. Eaton dodał: „Nie widziałem go, dopóki nie obejrzałem jednego z jego pierwszych meczów w UMass i byłem pod ogromnym wrażeniem. Oczywiście jego wzrost rzuca się w oczy, ale imponujące jest to, jak potrafi się poruszać przy takich gabarytach. Często Europejczykom zarzuca się, że unikają kontaktu fizycznego, ale on nigdy nie miał żadnych problemów z wchodzeniem w walkę, wjeżdżaniem w narożniki i walczeniem o pozycję przed bramką. Bardzo podoba mi się jego styl gry, jako silnego napastnika. Myślę, że wraz z rozwojem fizycznym wzmocni to jego krok i sprawi, że stanie się jeszcze lepszym łyżwiarzem, a kiedy zdecyduje się zatrzymać krążek, naprawdę trudno będzie mu go odebrać”. Nestrasil zwrócił na siebie uwagę również podczas Mistrzostw Świata Juniorów, gdzie w siedmiu meczach zdobył łącznie osiem punktów (dwie bramki, sześć asyst), pomagając Czechom zdobyć srebrny medal. Ma nadzieję, że zimą przyszłego roku znów będzie miał szansę wystąpić w tym turnieju. „Cały miesiąc obozu treningowego przed turniejem i całe to doświadczenie były niesamowite” – powiedział Nestrasil. „Naprawdę mam nadzieję, że w tym roku też tam pojadę, po prostu będę z moimi najlepszymi kumplami, z którymi dorastałem i będę reprezentował swój kraj. Myślę, że to wszystko, dotarcie do finału, było po prostu doświadczeniem jedynym w życiu i mam szczęście, że miałem szansę to przeżyć i mam nadzieję, że zrobię to dwa razy, więc zobaczymy, jak to będzie w tym roku”. Podczas tego turnieju zaliczył też kilka momentów, które stały się hitem w sieci, wykonując podania „na ślepo”, co przyniosło mu przydomek „No-look Nestrasil”. „To było fajne” – powiedział z uśmiechem Nestrasil. „Myślę, że to całkiem nieźle wyszło. Muszę tylko trochę częściej wykorzystywać to w mojej grze”.

Na koniec kilka krótkich ciekawostek

Sacha Boisvert zakończył sezon z wagą między 84, a 86 kg. Zaledwie dwa miesiące później waży już 93 kg. To naprawdę widać. Wygląda na umięśnionego, co jest obiecującym znakiem dla kogoś, kto chce grać fizycznie. Ma nadzieję na dalszy przyrost masy mięśniowej, ale już teraz czuje się dobrze przy obecnej wadze.

Marek Vanacker, wybrany w pierwszej rundzie draftu w 2024 roku, oficjalnie przechodzi do ligi zawodowej, po spędzeniu ostatnich kilku sezonów w drużynie Brantford Bulldogs z ligi OHL. Nie rozmawiał zbyt wiele na temat tego kroku, ze swoim byłym kolegą z drużyny w Brantford, Nickiem Lardisem, ale ma nadzieję podążać podobną ścieżką. Jeśli nie dostanie się do składu Blackhawks po obozie treningowym, dobry start w Rockford może zapewnić mu powołanie do NHL raczej wcześniej niż później.

Adam Gajan uważa, że jest gotowy na kolejny krok, po spędzeniu ostatnich dwóch sezonów na studiach, ale wchodząc do świata zawodowców, trafia do bardzo zatłoczonej grupy bramkarzy. Obecnie Arvid Soderblom jest rezerwowym bramkarzem w NHL, podczas gdy Stanislav Berezhnoy i Drew Commesso mają dzielić się obowiązkami w Rockford, o ile żaden z nich nie wywalczy sobie miejsca w NHL. To może sprawić, że Gajan zostanie na uboczu, a jeśli nie pojawi się żadna inna szansa, jego potencjalnym miejscem docelowym może stać się drużyna Indy Fuel z ligi ECHL.

Poprzedni wpis
Dlaczego w składzie Blackhawks obok Connora Bedarda wciąż pozostaje ogromna luka?
Następny wpis
Co oferta kontraktowa Leo Carlssona oznacza dla Connora Bedarda i Blackhawks?