Wszyscy fani Blackhawks zastanawiają się, co Andre Burakovsky musiałby zrobić, aby zostać zdegradowanym z pierwszej formacji ataku? Przecież ma na swoim koncie zaledwie dwa punkty w ostatnich 22 meczach. Sezon 2025-2026 można podzielić na dwie części, jeśli chodzi o szwedzkiego skrzydłowego. Pierwsza połowa obecnej kampanii była naprawdę mocna w jego wykonaniu, ponieważ znalazł chemię z Connorem Bedardem w pierwszej formacji. Jednak druga połowa w ogóle nie potoczyła się zgodnie z planem, ponieważ 31-letni weteran zmaga się z problemami w ofensywie. Pomimo jego ciągłych trudności, trener Blackhawks Jeff Blashill, nadal wystawia Burakovsky’ego w pierwszym ataku. Mając tak słaby dorobek punktowy w ostatnich 22 meczach, jest to niezwykle osobliwe i rodzi pytanie, co jeszcze musi się wydarzyć, aby Blashill zdecydował się na zmianę.

Argumentem przemawiającym na korzyść Burakovsky’ego może być to, że skład Blackhawks w 2026 roku jest dość ubogi wśród napastników, co pozostawia Blashillowi niewiele możliwości, jeśli chodzi o otoczenie talentem gwiazdy drużyny. Kogoś trzeba tam wystawić, a Burakovsky jest jednym z niewielu nowych dodatków do grupy, która w trakcie lata w większości pozostała niezmieniona. Generalny menedżer Blackhawks, Kyle Davidson, sprowadził „Burky’ego” w ostatnim offseasonie w wymianie z Seattle Kraken, w której Chicago oddało w zamian Joe Veleno. Davidson miał nadzieję, że Burakovsky odnajdzie swoją grę po potrzebnej zmianie otoczenia, mając na uwadze kilka burzliwych ostatnich sezonów w Seattle.
I trzeba uczciwie przyznać, że początkowo rezultaty były pozytywne. Burakovsky zgromadził 10 goli i 19 asyst w pierwszych 38 meczach sezonu, korzystając z gry u boku rozpędzonego Bedarda. Był to także dobry rozwój sytuacji dla Connora, ponieważ wyglądało na to, że w końcu znalazł stabilnego partnera, po sezonie 2024-25, w którym w pewnym momencie grał na skrzydle praktycznie z całą drużyną.
Jednak od 9 stycznia ofensywa Burakovsky’ego całkowicie wyschła — zdobył tylko jednego gola w ciągu dwóch miesięcy, w zwycięstwie przeciwko Utah Mammoth. Ewidentnie widać, że Andre stracił swoją formę, więc można by pomyśleć, że nadszedł czas, aby sprawdzić alternatywne opcje w pierwszej formacji. Pytanie brzmi: kto miałby być tym zawodnikiem? Dlaczego Blashill nie spróbuje przesunąć do pierwszej formacji Tylera Bertuzziego? W tym sezonie nieźle współpracował z Bedardem, szczególnie w przewagach, w których Bedsy obsłużył go wieloma podaniami na tzw. „pustaka”. A może Nick Lardis? Dla rozwoju debiutanta byłoby lepsze, aby częściej grał u boku gwiazdy takiej jak Bedard, niż aby był wykorzystywany w ograniczonych minutach w czwartej formacji o charakterze checkingowym.

Zawsze pozostaje też opcja nuklearna, czyli Frank Nazar. Bedard i Nazar zbudowali świetną relację zarówno na lodzie, jak i poza nim. Chociaż można zrozumieć, że Blashill specjalnie ich rozdziela, aby stworzyć bardziej zrównoważony atak. Jednak ta drużyna na tym etapie sezonu ma niewiele do stracenia, zajmując 30 miejsce w tabeli. Dlaczego więc nie zestawić ich razem i nie zakończyć sezonu w bardziej efektowny sposób?
Sedno sprawy jest takie, że obecnie Burakovsky nie funkcjonuje dobrze w pierwszej formacji i potrzebna jest zmiana. Natomiast problem polega na tym, gdzie można by go w składzie przesunąć. Role w dolnej szóstce napastników są zazwyczaj przeznaczone dla zawodników bardziej odpowiedzialnych defensywnie. Niestety gra defensywna Burakovsky’ego nie należy do jego mocnych stron. Jest zawodnikiem technicznym, dlatego zwykle gra w top-6.
Problem z przesunięciem go do drugiej formacji polega na tym, że musiałby próbować stworzyć chemię z Nazarem — zakładając, że sztab szkoleniowy chce utrzymać Franka na pozycji drugiego centra. Jego gra ostatnio znacząco się poprawiła, ponieważ zdobył osiem punktów w ostatnich sześciu meczach. Wrzucenie na jego skrzydło Burakovsky’ego, który ma ogromny problem z produkcją punktów, mogłoby zahamować ten postęp. Z kolei Bedard jest tak elitarnym zawodnikiem, że może grać praktycznie z każdym, a i tak znajdzie sposób, aby zapisać się w protokole meczowym.
Wygląda na to, że w tej chwili nie ma oczywistej odpowiedzi na pytanie, co zrobić z Burakovskym. Zawsze pozostaje ostateczność w postaci odsunięcia go od składu jako zdrowego zawodnika, aby wysłać sygnał, który mógłby go zmotywować. Mimo to trudno wyobrazić sobie, aby Blashill zdecydował się na taki krok — trudno przecież posadzić na trybunach weterana z kontraktem wartym 5,5 miliona dolarów.
Ponieważ do końca jego kontraktu pozostał jeszcze jeden rok, wygląda na to, że Chicago nie ma w tej chwili wyboru. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym w nadchodzącym offseason, drużyny regularnie będą dzwonić do Davidsona z zapytaniami o Burakovsky’ego, ponieważ jego kontrakt sprawia, że trudno go wymienić. Dlatego może to być problem, który będzie ciągnął się również w następnym sezonie.
Poza tym Szwed jest bardzo lubiany w szatni. Bedard i inni hokeiści zawsze wypowiadali się o nim w samych superlatywach. Wystarczy spojrzeć na radość zawodników, gdy ostatnio Andre trafił do siatki. To była naprawdę naturalna, niewymuszona reakcja na strzelonego przez niego gola. Pozostaje mieć nadzieję, że Burakovsky odnajdzie swoją grę i mocno zakończy sezon. Miło byłoby zobaczyć go z powrotem w formie z początku sezonu.
Bramka Andre Burakovsky’ego w meczu z Utah Mammoth

