Od kilku lat trwa oczekiwanie na znaczący ruch ze strony Chicago Blackhawks. Klub ten pozbył się wielu ważnych graczy i w kolejnych draftach wybierał coraz wyższe pozycje. Jednak główne pytanie, jakie zadawali sobie fani drużyny brzmiało – kiedy organizacja w końcu wzmocni skład? Generalny menadżer, Kyle Davidson, oświadczył w zeszłym okresie między sezonowym, że jest otwarty na transfery i powtórzył to na początku obecnego, ale ostatecznym dowodem miały być jego działania. Albo coś zrobi, albo nie. We wtorek zdecydowanie podjął działanie, gdyż jak wiemy, Blackhawks pozyskali 25-letniego obrońcę Bowena Byrama z Buffalo Sabres, wraz z doświadczonym napastnikiem Jordanem Greenwayem, w zamian za czwarty wybór w tegorocznym drafcie, trzeci z trzech wyborów Blackhawks w drugiej rundzie oraz obrońcę Louisa Creviera. Była to zdecydowanie największa transakcja, jaką Davidson przeprowadził podczas swojej kadencji, mająca na celu wzmocnienie składu Blackhawks o znaczącego gracza. Davidson zaryzykował. Teraz czas pokaże, czy trafił w cel, czy nie.

Już teraz opinie są bardzo podzielone, a oceny nie są przychylne dla części transakcji dotyczącej Blackhawks, ani dla samego Davidsona, czego prawdopodobnie się spodziewał. Podjął kolejną odważną decyzję dotyczącą obrońcy i ponownie nie zapewnił tego, o co wielu fanów Blackhawks domagało się od lat – logicznego partnera do linii ataku dla Connora Bedarda. Dwa lata temu to właśnie decyzja Davidsona o wybraniu w drafcie obrońcy Artyoma Levshunova, zamiast napastnika Ivana Demidova, wzburzyła niektórych kibiców. Teraz chodzi o Byrama, zamiast praktycznie każdego renomowanego napastnika z pierwszej szóstki, o którym mówiło się w plotkach od terminu zamknięcia okienka transferowego w zeszłym sezonie. Nie chodzi o to, że Davidson tego nie chce, po prostu zaczął lepiej rozumieć swoje opcje. Jego wielką nadzieją było wybranie w drafcie Ivara Stenberga, który mógłby być idealnym skrzydłowym dla Bedarda. Davidson miał cichą nadzieję, że młody Szwed spadnie do Blackhawks z czwartym numerem, ale był też więcej niż gotów zaproponować pakiet, by pozyskać drugi wybór od San Jose Sharks. Kiedy we wtorek Sharks dokonali własnego znaczącego ruchu, pozyskując dziewiąty wybór w drafcie za napastnika Williama Eklunda, dla Davidsona stało się jasne, że w piątek Sharks wybiorą Stenberga. To marzenie się skończyło. W obliczu prawdopodobieństwa, że Gavin McKenna, Stenberg i Caleb Malhotra – wszyscy napastnicy – zostaną wybrani jako trzej pierwsi gracze na początku draftu, Blackhawks musieli pogodzić się z tą rzeczywistością. Kolejnym graczem na ich liście draftowej był obrońca. Wszystko wskazuje na to, że tym graczem byłby Chase Reid. Czy mogliby wybrać kolejnego obrońcę? Czy powinni wybrać kolejnego obrońcę?

Zanim odpowiemy na to pytanie, cofnijmy się do końca minionego sezonu. Blackhawks mieli nadzieję, że wystawiając w ostatnich tygodniach sezonu sześciu obrońców poniżej 25 roku życia, zobaczą wystarczająco dużo, by z przekonaniem zatrzymać tę grupę w całości. Grupa ta miała jednak trudności i choć długoterminowe nadzieje związane z tymi młodymi obrońcami nie osłabły, eksperyment ten pokazał, czego najbardziej potrzeba na sezon 2026-27. Kolejny napastnik z pierwszej szóstki byłby mile widziany, ale Blackhawks musieli pozyskać sprawdzonego obrońcę, aby ustabilizować skład. Bez tego następny sezon mógłby okazać się katastrofą. W idealnym scenariuszu Blackhawks poszukiwali stosunkowo młodego, leworęcznego obrońcy, który potrafi dobrze rozgrywać krążek i mógłby grać u boku takich zawodników jak Levshunov i Sam Rinzel, jednocześnie podnosząc poziom tej grupy i wspierać jej rozwój. Kiedy nazwisko Byrama pojawiło się w plotkach transferowych, zainteresowanie Blackhawks wzrosło. Był to zawodnik, którego cenili od lat i który spełniał wiele kryteriów. Wybór Reida mógłby mieć sens. Wielu uważa go za najlepszego obrońcę w tym drafcie i przypisuje mu duży potencjał. Jednak Reid prawdopodobnie nie będzie gotowy do gry najwcześniej przed sezonem 2027–28, a może potrzebować jeszcze więcej czasu, by w pełni rozwinąć się na tym poziomie. Poza Matthew Schaeferem, większość młodych obrońców, którzy odnieśli sukces w NHL w ostatnich latach, zrobiła to ponad dwa lata po tym, jak zostali wybrani w drafcie i spędzili czas grając w hokeja na poziomie uniwersyteckim lub rozwijając się gdzieś indziej.

Chociaż nic nie wskazuje na to, by czas na przebudowę drużyny pod kierownictwem Davidsona dobiegał końca – właśnie przedłużono z nim kontrakt – prezes Blackhawks Danny Wirtz oczekuje, że plan Davidsona ostatecznie doprowadzi do sytuacji, w której Blackhawks znów będą walczyć o awans do play-offów. Davidson musiał wziąć pod uwagę te oczekiwania, gdy zaczął zastanawiać się, co mógłby zrobić z tym czwartym wyborem. Reid nie pomoże drużynie w perspektywie krótkoterminowej. Byram mógłby. Kyle postanowił więc zaryzykować. Nie jest wcale pewne, że Byram okaże się zbawcą dla Blackhawks. Pokazał się jako naprawdę dobry obrońca w NHL i wykazał potencjał, by stać się świetnym. Nie osiągał jednak tego poziomu w Colorado Avalanche, co skłoniło klub dwa sezony temu do wymiany go do Buffalo, po tym jak w 2019 roku wybrali go z czwartym numerem w drafcie. W barwach Sabres radził sobie lepiej, ale nie należał do elity i ustępował miejsca Rasmusowi Dahlinowi. Gdy Sabres zastanawiali się, ile będzie ich kosztował kolejny kontrakt z Byramem – jest on w ostatnim roku dwuletniej umowy i po przyszłym sezonie może stać się nieograniczonym wolnym agentem – uznali, że przy odpowiedniej cenie można się go pozbyć.

Blackhawks najwyraźniej zaproponowali odpowiednią kwotę. Chociaż wielu może uznać to za przepłacenie, w Chicago są przekonani, że Byram może stać się elitarnym obrońcą, dysponującym umiejętnościami pozwalającymi mu być wysokiej klasy ofensywnym, kreatywnym defensorem, który potrafi dobrze rozgrywać krążek i wyniesie drużynę na wyższy poziom. Byram jest stosunkowo młody (jest o osiem dni młodszy od Alexa Vlasica) i w Wietrznym Mieście będzie miał większe możliwości, w tym czas na lodzie jako obrońca nr 1 oraz rolę rozgrywającego w najlepszej formacji w przewadze. Będzie spędzał dużo czasu na lodzie z Bedardem i najbardziej utalentowanymi napastnikami Blackhawks. Wyniki Byrama w tegorocznych play-offach pomogły umocnić zaufanie Blackhawks w stosunku do niego. Podobnie jak w przypadku bramkarza Spencera Knighta, w którego wierzyli, gdy go pozyskali, Blackhawks są przekonani, że Byram może osiągnąć więcej niż dotychczas w NHL, jeśli tylko otrzyma taką szansę. „Myślę, że Byram będzie dobrym nabytkiem dla Blackhawks. Jest utalentowany i ma dobrą pracę nóg. Tworzy okazje zarówno w kontrataku, jak i przy niebieskiej linii. Czasami zdarza mu się dać się wciągnąć w grę w strefie obronnej lub pozwolić na akcję za plecami. Wierzę jednak w jego kreatywność ofensywną, która zrównoważy sporadyczne wpadki w obronie. Uważam, że dojrzał do roli dobrego obrońcy z pierwszej czwórki” – powiedział jeden ze scoutów NHL, który wypowiadał się pod warunkiem zachowania anonimowości, ponieważ jego drużyna nie zezwoliła mu na rozmowę na temat Byrama.

To, co sprawia, że sytuacja Byrama jest wyjątkowa i stanowi dla Davidsona jeszcze większe ryzyko, to wygasający kontrakt zawodnika. Byram prawdopodobnie będzie domagał się przedłużenia umowy, zanim jeszcze pojawi się na lodzie w barwach Blackhawks. Nie będzie okresu próbnego. Jeśli Blackhawks chcą zatrzymać Byrama po zakończeniu tego sezonu, prawdopodobnie będą musieli podjąć zobowiązanie wobec niego już teraz. Bowen prawdopodobnie zażąda również wynagrodzenia na poziomie najlepszego obrońcy, mimo braku pełnego dowodu, że jest w stanie nim być. W dzisiejszej NHL, przy rosnącym limicie wynagrodzeń, oznacza to prawdopodobnie, że Blackhawks będą musieli zapłacić Byramowi ponad 10 milionów dolarów w ramach długoterminowej umowy. Zdawano sobie z tego sprawę przed dokonaniem transferu, będąc przekonanym, że uda się zawrzeć umowę, ale będzie to kosztowne i wiąże się z pewnym ryzykiem.
Jeśli chodzi o partnera Bedarda w linii ataku, w Blackhawks uważają, że Roman Kantserov ma taki potencjał. Chcą zobaczyć, co Kantserov, Anton Frondell, Nick Lardis, Frank Nazar i reszta zespołu potrafią w nadchodzącym sezonie osiągnąć u boku Bedarda i w jego otoczeniu. Oczywiście, gdy opadnie kurz, może nadal zaistnieć potrzeba pozyskania kolejnego gracza. Do tego czasu w centrum uwagi będzie Byram. Blackhawks potrzebują, by stał się wszystkim, na co liczą. Nie da się przecenić tego, jak wielki wpływ będzie miała decyzja Davidsona dotycząca tego obrońcy – w taki czy inny sposób – na Blackhawks przez wiele kolejnych lat. Czas pokaże, czy ryzyko podjęte przez generalnego menadżera się opłaci…

