Czy Xavier Villeneuve zostanie przyszłą gwiazdą Blackhawks?

Kibice Blackhawks mogą za kilka lat zakochać się w Xavierze Villeneuve’wie i spędzić następną dekadę, podziwiając z zachwytem, jak tańczy na lodzie w United Center. Albo mogą go w ogóle nigdy nie zobaczyć. Jeden z tych scenariuszy jest stosunkowo prawdopodobny w przypadku Villeneuve’a, pierwszego z dwóch zawodników wybranych przez Hawks na początku drugiej rundy draftu, co do których opinie są skrajnie podzielone. Ten mierzący 180 cm wzrostu i ważący 74 kg obrońca, jest porównywany do wschodzącej gwiazdy Canadiens, Lane’a Hutsona, który również został wybrany w drugiej rundzie. To oczywiście scenariusz marzeń dla Hawks. Ale na każdego Hutsona przypada Nicolas Beaudin, jeden z największych niewypałów draftowych Blackhawks ostatnich lat. Fakt ten nie umknął nikomu, w tym Alexandre’owi Jacquesowi, trenerowi Villeneuve’a w zeszłym sezonie w drużynie Blainville-Boisbriand z ligi QMJHL. „Xavier nie jest jak, powiedzmy, zawodnik mierzący ponad 190 cm wzrostu, który jest duży i silny, a ty wiesz, że wybierając go w drafcie, idziesz na pewniaka” – powiedział Jacques. „Nie oczekujesz, że zostanie supergwiazdą, ale wiesz, że może grać w trzeciej linii, więc to bezpieczny wybór. W przypadku Xaviera to jak uderzenie home runa. Albo będzie jak Lane Hutson, albo w ogóle nie zagra. Trudno przewidzieć przyszłość dla tego typu zawodnika”.

Dla Blackhawks to ryzyko ma sens, ponieważ nie potrzebują oni gracza do trzeciej pary obronnej. Mają innych młodych zawodników, którzy mają spore szanse, by rozwinąć się w tego typu graczy. Potrzebują natomiast tego, czego potrzebuje każda drużyna – gwiazdorskiego potencjału. A Villeneuve ma go znacznie więcej niż ktokolwiek inny, kto był jeszcze dostępny z numerem 34 w klasyfikacji ogólnej. „Był po prostu jednym z tych zawodników, którzy naprawdę mnie zachwycili, kiedy spotkałem go osobiście” – powiedział generalny menadżer Blackhawks, Kyle Davidson. „Sposób, w jaki mówił o hokeju, a nawet sama jego wiedza o lidze, pokazują, że kocha tę grę i ten sport. Po prostu czułem, jak tryska z niego pasja. To daje przekonanie, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby stać się graczem, jakim może być”.

Ojciec Villeneuve’a, Alexandre, przekazał tę pasję synowi, który zaczął grać w wieku 4 lat, dorastając w Quebec. Nie było konkretnego momentu, w którym Villeneuve zdał sobie sprawę, że może mieć przyszłość w hokeju, ponieważ tak właśnie funkcjonował od samego początku, mimo że był najmłodszym zawodnikiem w każdej drużynie, ze względu na swoje wrześniowe urodziny. „Może to zabrzmieć arogancko, ale to zawsze było moim marzeniem i zawsze w to wierzyłem, nawet mając zaledwie 9 lat” – powiedział Villeneuve. „Moje oczekiwania i standardy były zawsze dość wysokie, aby osiągnąć ten cel. Jeszcze nie dotarłem do mety, ale myślę, że idzie mi dobrze”. Szczególnie dobrze szło mu w styczniu, kiedy to Villeneuve zdobył 36 punktów w 35 meczach dla Blainville-Boisbriand, jednocześnie poprawiając swoją grę w obronie. Jacques bez wahania powierzał Villeneuve’owi starty w strefie obronnej i trudne pojedynki, czego wcześniej nie robił, a skauci z NHL to zauważyli. Następnie kontuzja biodra wykluczyła Villeneuve’a z gry na ponad dwa miesiące, a po powrocie nie udało mu się odzyskać rytmu w dwóch meczach sezonu zasadniczego i 17 meczach play-off. Szczególnie zmagał się z problemami w obronie. „Te 2,5 miesiąca bez gry dały mu się we znaki” – powiedział Jacques. „W play-offach, w starciu z potężnymi przeciwnikami, było mu trochę trudniej. Jest na tyle bystry, że wie, iż nie będzie bronił w bezpośrednim starciu ciało w ciało, siła przeciwko sile. Musi bronić się, wykorzystując krawędzie łyżew i prędkość”. Villeneuve podsumował: „To nie był dla mnie dobry sezon. Myślę, że coach ujął to w bardziej uprzejmy sposób, ale nie poszło tak, jak planowałem”. Rozważał, czy nie opuścić końcówki sezonu, aby nie zagrozić swojej pozycji w drafcie NHL i prawdopodobnie powinien był to zrobić. Mógłby zostać wybrany w pierwszej rundzie. Hawks byli jednak zadowoleni z tego, jak się sprawy potoczyły. Podczas obozu szkoleniowego po drafcie, Villeneuve otwarcie przyznał, że jego biodro nadal nie jest w 100% sprawne, ale powinno być gotowe na początek sezonu.

Villeneuve spędzi nadchodzący sezon – i prawdopodobnie również sezon 2027–28 – na Uniwersytecie Bostońskim, który wybrał częściowo dlatego, że Hutson stał się tam czołowym kandydatem do draftu. „W Montrealu wszyscy kochają Habs, więc ciągle pojawiały się porównania między Hutsonem a mną” – powiedział Villeneuve. „Gdy dorastałem, biorąc pod uwagę to, co on teraz osiąga, ludzie zaczęli nas naprawdę porównywać. Ale to, co on teraz robi, jest niewiarygodne. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się osiągnąć podobny poziom”. Dyrektor ds. skautingu Blackhawks, Mike Doneghey, również popiera wybór Uniwersytetu Bostońskiego przez Villeneuve’a, zwłaszcza że nadal działa tam ten sam sztab trenerski, który ukształtował Hutsona. Jacques nie będzie już zaangażowany w rozwój Villeneuve’a, ale udzielił mu kilku rad. „Musi poprawić swoją grę pod presją, odzyskiwanie krążka przy intensywnym forechecku oraz umiejętność gry w ciasnych przestrzeniach pod presją” – powiedział Jacques. „Ma do tego zdolności, umiejętności i atuty. Teraz chodzi o to, by robił to na stałym poziomie. Aby być dobrym w odzyskiwaniu krążków w narożnikach po odbiciach, będzie musiał robić to po swojemu, a nie próbować pokonać przeciwników siłą”.

Stosunkowo lekki harmonogram zajęć na uczelni zapewni Villeneuve’owi więcej czasu na siłowni, aby nabrać masy i siły. Doneghey ma nadzieję, że w końcu uda mu się osiągnąć „krępszą budowę ciała” na wzór Matta Grzelcyka, do około 82 kg. Villeneuve uważa, że może urosnąć jeszcze kilka centymetrów, ponieważ jego ojciec ma 185 cm wzrostu. Byłoby to niezwykłe, ale nie bez precedensu w jego wieku. Sam określa się mianem „maniaka hokeja”, który ogląda wiele meczów NHL, co jest obecnie zaskakującą rzadkością wśród młodych talentów. W wolne wieczory, po meczu Canadiens, często wybierał mecz Konferencji Zachodniej do obejrzenia, skupiając się na czołowych obrońcach, takich jak Quinn Hughes i Cale Makar. „Nie porównuję się z nimi, ale oglądając tych zawodników, mogę się naprawdę wiele nauczyć” – powiedział. Jacques dodał: „Xavier będzie potrafił robić na niebieskiej linii ofensywnej rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy, ale teraz zaczyna to być trendem w NHL dzięki takim graczom jak Hughes i Hutson”. Wykonanie tych zagrań wymaga nie tylko ogromnego talentu, ale także ogromnej pewności siebie, a właśnie ta cecha naprawdę wyróżnia Villeneuve’a. Jacques nazwał to „pewną bezczelnością”, której każdy sportowiec potrzebuje, by dostać się do ligi zawodowej i dostrzega ją u swojego byłego zawodnika. Miną lata, zanim okaże się, czy Villeneuve osiągnie sukces, ale wiosenna porażka wcale go nie zniechęciła. Od razu wraca do pracy. „Obecność na treningach, wykonywanie wszystkich dodatkowych ćwiczeń – dla mnie to właśnie stąd bierze się pewność siebie” – powiedział Villeneuve. „Bo ten ruch, który zamierzam wykonać i który dla niektórych brzmi szalenie, wykonałem już prawdopodobnie 25 000 razy” – zakończył.

Poprzedni wpis
Artyom Levshunov oswaja się z Chicago i angażuje się w kolejny etap swojej kariery
Następny wpis
A.J. Spellacy – prospekt Blackhawks walczący o miejsce w składzie NHL