Jednym z zawodników Blackhawks, dla których obecne rozgrywki NHL nie potoczyły się w tym roku zgodnie z oczekiwaniami, jest Teuvo Teräväinen. 31-letni fiński skrzydłowy ma problemy w swoim drugim sezonie po powrocie do klubu, który go draftował. Teräväinen zanotował zaledwie 10 goli i 13 asyst, co daje 23 punkty w 50 meczach. To wynik znacznie słabszy niż przed rokiem, gdy „Turbo” uzbierał 15 bramek i 43 asysty, kończąc sezon z 58 punktami w 82 spotkaniach. Teräväinen jest jedynym zawodnikiem Blackhawks, który przez najbliższe trzy tygodnie nie będzie na lodzie w NHL, ponieważ będzie reprezentował Finlandię na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie. Ten okres może być dla niego cenną okazją, by odzyskać skuteczność i pewność siebie, pomóc by losy jego sezonu się odwróciły.

Jak udany turniej olimpijski może pomóc Teuvo Teräväinenowi? Podobnie jak w ubiegłym sezonie podczas turnieju Four Nations Faceoff 2025, Teräväinen po raz kolejny wystąpi w barwach Finlandii na arenie międzynarodowej. W trakcie kariery wielokrotnie odnosił sukcesy reprezentacyjne, szczególnie w Mistrzostwach Świata Juniorów. W turniejach w latach 2013 i 2014 roku zdobył łącznie siedem goli i 19 asyst (26 punktów w 13 meczach), a jego drużyna sięgnęła po złoty medal. Teräväinen wielokrotnie reprezentował też Finlandię na Mistrzostwach Świata Elity, gdzie łącznie zanotował sześć bramek i 19 asyst (25 punktów w 15 spotkaniach). Wystąpił również w ostatnim Pucharze Świata w 2016 roku. Krótko mówiąc, przez całą karierę Teräväinen był zawodnikiem, na którym Finlandia polegała i najczęściej spełniał pokładane w nim oczekiwania. Będzie jednym z graczy, którzy muszą wziąć odpowiedzialność, jeśli Finowie chcą rywalizować z Kanadą, USA i Szwecją o złoty medal. Zwłaszcza pod nieobecność kapitana Sashy Barkova, Teuvo będzie bardzo ważnym elementem układanki.

Teräväinen zagra obok wielu utalentowanych ofensywnie hokeistów będących w fińskiej kadrze, takich jak Mikko Rantanen, Sebastian Aho, Roope Hintz czy Anton Lundell. To zdecydowanie silniejsze wsparcie niż to, do którego przywykł w Chicago. Udany turniej w najbliższych trzech tygodniach może być dla niego kluczowy. W tym sezonie wyraźnie widać, że jego gra w Blackhawks nie stoi na takim poziomie jak wcześniej. Być może dobra dyspozycja na Igrzyskach Olimpijskich przełoży się na momentum, które będzie mógł przenieść na resztę sezonu NHL i wrócić na właściwe tory. Blackhawks z pewnością potrzebują większego wkładu ze strony Fina, jeśli chcą dobrze zakończyć ostatnie 25 meczów sezonu.
Długoterminowa przyszłość Teräväinena w Chicago stoi pod znakiem zapytania, ponieważ po tym sezonie pozostanie mu już tylko rok kontraktu z klubem. Jeśli chce być częścią rodzącego się nowego trzonu drużyny, budowanej przez generalnego menedżera Kyle’a Davidsona, jego forma musi od teraz pójść w górę — w przeciwnym razie prawdopodobnie będzie kontynuował karierę gdzie indziej. Jest to na pewno wartościowy hokeista dla Blackhawks, którego doświadczenie przydałoby się tej młodej, rozwijającej się drużynie. Dlatego szkoda by było, gdyby jego drogi oraz drogi organizacji z Wietrznego Miasta w najbliższej przyszłości się rozeszły. Dlatego pozostaje nam liczyć na to, że występ w Mediolanie da mu potężnego „kopa” i wróci do Chicago z jednej strony z jakimś medalem olimpijskim, a z drugiej strony z świeżą głową oraz wewnętrzną siłą, dzięki której jego indywidualne wyniki zdecydowanie się poprawią w końcówce sezonu NHL. Tak więc kibicujmy fińskiej drużynie, która zagra już w pierwszym dniu olimpijskich zmagań, a jej rywalem będzie reprezentacja Słowacji.

