Play-offy? Może się to wydawać mało realnym celem dla drużyny Chicago Blackhawks w sezonie 2026–2027. W końcu jest to klub w trakcie przebudowy, który przez trzy kolejne lata zajmował 31 miejsce w tabeli NHL. Nie wspominając już o tym, że grają w silnej dywizji Centralnej, w której rywalizacja jest zawsze zacięta. Niezależnie od tego, nadchodzący sezon jest pierwszym, w którym wydaje się, że wobec tej młodej grupy istnieją realne oczekiwania. Kyle Davidson stał się pierwszym od ponad dwóch dekad, generalnym menadżerem pracującym w Chicago, który pozbył się wyboru z pierwszej czwórki draftu, decydując się tego lata na transfer Bowena Byrama. Nie jest to oznaka drużyny, która planuje rozpocząć kolejny sezon, zmagając się na dnie tabeli. Jeśli faktycznie celem tego zespołu są play-offy, będzie to trudny do osiągnięcia cel. Aby tak się stało, wiele czynników będzie musiało ułożyć się na korzyść teamu z Wietrznego Miasta. Przyjrzyjmy się temu, jak wyglądałby idealny sezon w ich wykonaniu.

Connor Bedard walczy o nagrodę Harta
Nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że sukces Blackhawks w przyszłym sezonie będzie zależał głównie od gry czołowego zawodnika drużyny, Connora Bedarda. Jest on zdecydowanie najlepszym graczem tej drużyny. W dłuższej perspektywie, Chicago zajdzie tak daleko, jak daleko zaprowadzi ich Bedard. W przyszłym roku Bedsy musi zrobić kolejny krok – i to naprawdę duży. Jeśli ta drużyna ma walczyć o miejsce w play-offach, Connor musi znaleźć się w gronie pretendentów do nagrody Hart Trophy, tak jak to zrobił w minionej kampanii Macklin Celebrini w barwach San Jose Sharks. Może się to wydawać nierealne, ale Bedard grał najlepiej w swojej karierze przed kontuzją barku, której doznał w grudniu ubiegłego roku. Kluczem do sukcesu będzie uniknięcie urazów – niestety jak dotąd w okresie między sezonowym nie udało mu się tego osiągnąć i już wiemy, że straci pierwszy miesiąc rozgrywek, bo wczoraj przeszedł operację lewego barku i oczekuje się, że do pełni zdrowia wróci w przybliżonym czasie czterech miesięcy.

Frondell i Kantserov walczą o nagrodę Caldera
W przyszłym sezonie do czołowej szóstki napastników Blackhawks, dołączą na stałe dwaj gracze, którzy mogą okazać się czynnikiem X. Tymi obiecującymi hokeistami są Anton Frondell i Roman Kantserov. Frondell ma już za sobą 12 meczów w NHL, dzięki czemu zdobył pierwsze doświadczenie na tym poziomie. Kantserov będzie zupełnie nowym graczem w tej lidze, trafiając do najlepszej hokejowej ligi na świecie po niesamowitej passie w KHL. Obaj gracze będą musieli znaleźć się w gronie pretendentów do nagrody Caldera dla debiutanta roku. Muszą stanowić natychmiastowe zagrożenie w dwóch najlepszych formacjach Chicago. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której Davidson nie dokona żadnych dalszych wzmocnień w ataku. Bedard potrzebuje graczy, z którymi będzie mógł grać. Miejmy nadzieję, że ta dwójka okaże się realną opcją na przyszłość.

Byram staje się czołowym obrońcą
Największym wzmocnieniem tej drużyny jest Byram. Wkrótce po transferze z Buffalo, podpisał z Blackhawks najdroższy kontrakt dla obrońcy w NHL. Biorąc pod uwagę, jak wiele drużyna zainwestowała w Byrama – zarówno w jego kontrakt, jak i w pakiet rekompensacyjny dla Sabres – nadszedł czas, by Byram się odwdzięczył. Davidson pokłada wielką wiarę w to, że Bowen stanie się tym prawdziwym obrońcą numer jeden, do bycia którym predestynuje go fakt, że został wybrany z czwartym numerem w drafcie 2019 roku. Aby drużyna mogła iść do przodu, w przyszłym sezonie Byram musi potwierdzić swoją wartość w tej roli. Musi być w stanie grać skutecznie we wszystkich sytuacjach, zwłaszcza w przewadze, gdzie będzie miał za zadanie kierować grą.

Frank Nazar odzyskuje formę
Dla Franka Nazara miniony sezon był pełen wzlotów i upadków. Podobnie jak Bedard, rozpoczął sezon bardzo mocno. I podobnie jak w przypadku Bedarda, dobry początek kampanii został w jej połowie zniweczony przez kontuzję. Przez resztę rozgrywek Frank grał nierówno. Będzie musiał wziąć byka za rogi, ponieważ w przyszłym sezonie wchodzi w życie jego siedmioletnie przedłużenie kontraktu o wartości 6,6 miliona dolarów. Nazar musi udowodnić, że jest kluczowym elementem, który może pomóc drużynie w dalszym rozwoju.
Młodzi gracze wciąż się rozwijają
Blackhawks wystawili w składzie na sezon 2025–2026 całą rzeszę debiutantów. Ci gracze będą musieli wykazać się postępami w swoim drugim sezonie. Co Oliver Moore i Nick Lardis mogą osiągnąć w swoim pierwszym pełnym sezonie w drużynie po tym, jak dzielili swój czas między Rockford a Chicago? O ile lepszy może stać się Ryan Greene? Czy Artyom Levshunov i Sam Rinzel zdołają zrobić znaczący krok naprzód? Przełom tej drużyny zależy od tego, czy młody trzon zespołu będzie w stanie poprowadzić ją do sukcesu.

Spencer Knight pozostaje w świetnej formie
Po Bedardzie, to właśnie Spencer Knight był w zeszłym sezonie najlepszym graczem tej drużyny. W wielu meczach jedynym powodem, dla którego wynik na tablicy wyników wyglądał na wyrównany, była świetna gra Knighta w bramce. Przez cały okres gry w Blackhawks, potrafił ratować niedoświadczoną obronę, którą miał przed sobą. W przyszłym roku ta obrona powinna być lepsza, co powinno mu pomóc. Miejmy nadzieję, że będzie mniej meczów, w których Knight będzie musiał zmierzyć się z 30–40 strzałami. Jeśli ta drużyna ma mieć szansę na awans do fazy play-off, Knight po raz kolejny będzie musiał być filarem w bramce.

