W meczu rozegranym minionej nocy w Rogers Arena, Chicago Blackhawks wygrali z Vancouver Canucks 5:2 (0:0, 0:0, 5:2). Bramki dla gospodarzy strzelili: Aatu Raty (Pierre-Olivier Joseph) oraz Evander Kane (Quinn Hughes, Tom Willander). Bramki dla gości strzelili: Tyler Bertuzzi (Matt Grzelcyk, Connor Murphy), ponownie Tyler Bertuzzi (Connor Bedard, Artyom Levshunov – w przewadze), Ilya Mikheyev (Ryan Donato, Oliver Moore), po raz kolejny Tyler Bertuzzi (Louis Crevier, Ryan Donato) oraz Connor Bedard (Spencer Knight – do pustej bramki).
Po zdobyciu zaledwie sześciu goli w pierwszych trzech meczach wyjazdowej serii, Chicago Blackhawks eksplodowali w trzeciej tercji dzisiejszego meczu, trafiając aż pięć razy i pokonując Vancouver Canucks 5:2 w Rogers Arena. Było to pierwsze zwycięstwo Blackhawks z Canucks od 21 listopada 2021 roku, które zakończyło serię jedenastu porażek z rzędu.
Blackhawks zakończyli również swoją serię trzech przegranych spotkań, głównie dzięki Tylerowi Bertuzziemu i Spencerowi Knightowi. Bertuzzi zanotował czwarty hat trick w karierze, ale pierwszy w barwach Blackhawks, natomiast Knight obronił aż 43 z 45 strzałów, notując swoje piąte zwycięstwo w sezonie. Knight był odpowiedzialny za utrzymanie bezbramkowego wyniku przez 40 minut, w trakcie których Canucks zasypywali go wieloma strzałami. 24-letni bramkarz miał na swoim koncie 35 obron po dwóch tercjach i utrzymał swój zespół przy życiu, mimo kolejnej fatalnej drugiej odsłony. W samej drugiej tercji, Vancouver prowadziło 19:8 w liczbie strzałów na bramkę, 19:6 w sytuacjach strzeleckich i 12:2 w okazjach wysokiego zagrożenia, lecz Knight zachował spokój i utrzymał remis do przerwy.
Po fatalnej drugiej tercji, Blackhawks zdołali odwrócić scenariusz meczu w trzeciej odsłonie, zapewniając wsparcie Knightowi w ataku, na jakie sobie bezapelacyjnie zasłużył. Bertuzzi był katalizatorem ofensywnego szaleństwa, gdyż wszystkie swoje gole zdobył właśnie w ostatniej tercji. Jak to ma w zwyczaju, „zaparkował” przed bramką rywali i został nagrodzony trzykrotnie za swoją determinację. „Z biegiem lat naprawdę nauczył się, jak zbudować mur przy dalszym słupku” — powiedział trener Jeff Blashill o Bertuzzim. „Ludzie celują w to miejsce, a krążki wpadają. To świetny sposób na zdobywanie bramek.” Wszystkie sześć goli Bertuzziego w tym sezonie, włącznie z dzisiejszymi trzema, padło sprzed samej bramki. Jego gotowość do wchodzenia w brudne strefy przyniosła efekty w meczu z Vancouver. Dzięki temu zwycięstwu Blackhawks poprawili bilans sezonu do 6–5–3 i zdobyli cenne dwa punkty, po wygraniu zaledwie jednego z poprzednich pięciu meczów.
Hattrick Berta
Bertuzzi był gwiazdą nr 1 meczu, wyciągając Blackhawks z paszczy porażki w momencie, gdy Canucks mieli cały impet po swojej stronie, przed rozpoczęciem trzeciej tercji. Jego pierwszy z trzech goli otworzył wynik meczu. Podanie Matta Grzelcyka odbiło się od łyżwy Bertuzziego, dając gościom prowadzenie 1:0, zaledwie trzy minuty po rozpoczęciu tercji.
🎥 Pierwsza bramka Tylera Bertuzziego
Drugi gol Bertuzziego tego wieczoru był zarazem jego trzecim trafieniem w przewadze w tym sezonie. Connor Bedard popisał się znakomitym podaniem, znajdując Bertuzziego przy dalszym słupku, a ten podwyższył wynik na 2:0.
🎥 Druga bramka Tylera Bertuzziego
Bertuzzi skompletował swojego hattricka, dobijając strzał Louisa Creviera, ustalając wynik na 4:0 dla gości.
🎥 Trzecia bramka Tylera Bertuzziego
Tyler w Vancouver podwoił swój dorobek bramkowy — ma teraz na swoim koncie sześć goli w 13 meczach, co daje mu drugie miejsce w klasyfikacji strzelców Blackhawks. Cztery z tych trafień padły w dwóch meczach przeciwko Canucks. To była słodka zemsta po tym, jak w pierwszym spotkaniu sezonu został pozbawiony potencjalnej zwycięskiej bramki.
🏒 Connor Bedard pokonuje drużynę z rodzinnego miasta
Connor Bedard również rozegrał spotkanie z ogromną motywacją, wracając do swojego rodzinnego Vancouver po raz trzeci w karierze NHL. Bedard nie zdobył punktu w dwóch poprzednich wizytach i nie wygrał żadnego z pięciu meczów przeciwko drużynie, której kibicował jako dziecko. W środę był zdeterminowany, by to zmienić.
Bedsy był bardzo aktywny – napędzał grę, tworzył sytuacje i stwarzał zagrożenie przez cały mecz. Liderował w zespole z 13 próbami strzału, 5 strzałami na bramkę i 8 indywidualnymi okazjami strzeleckimi, podczas 20:32 minut swojego pobytu na lodzie. Po raz kolejny był najgroźniejszym ofensywnym orężem Blackhawks. Na efekt końcowy swoich starań, musiał jednak czekać do końcówki trzeciej tercji, gdy trafił do pustej bramki, zdobywając pierwszego gola w karierze przeciwko Canucks.
🎥 Bramka Connora Bedarda
Był to symboliczny sposób na przypieczętowanie pierwszego zwycięstwa nad drużyną z rodzinnego miasta. Dzięki dwóm punktom, zdobytym w tym meczu, Bedard przedłużył swoją serię punktową do sześciu meczów i ma obecnie na swoim koncie 18 punktów (7 goli, 11 asyst) w 14 meczach, co daje mu dziewiąte miejsce w klasyfikacji NHL
⚠️ Problemów w drugich tercjach ciąg dalszy…
W cieniu znakomitej trzeciej tercji pozostaje fakt, jak koszmarnie ponownie wyglądała druga. To staje się poważnym problemem, który pojawia się zbyt często. Od 15 października, Blackhawks mają bilans w bramkach 3:15 w drugich tercjach, w dziewięciu meczach. Mieli szczęście, że ta różnica nie wzrosła jeszcze bardziej, ale Knight utrzymał czyste konto dzięki kilku kluczowym interwencjom. To był dopiero drugi raz w ostatnich dziewięciu spotkaniach, gdy Blackhawks nie zostali pokonani w środkowej tercji meczu.
⚡ Zemsta Ilyi Mikheyeva
GM Kyle Davidson pozyskał Ilyę Mikhejeva oraz wybór w drugiej rundzie draftu od Canucks w zamian za… wybór w czwartej rundzie. To okazało się kapitalnym ruchem, a Mikheyev odegrał się na swoim byłym klubie w dzisiejszym meczu, kończąc ciężko wypracowaną akcję trzeciego ataku, dobijając luźny krążek i zdobywając czwarte trafienie w sezonie.
🎥 Bramka Ilyi Mikheyeva
Trio Moore–Donato–Mikheyev rozegrało solidny mecz, mając bilans 12:7 w próbach strzału, 6:2 w sytuacjach strzeleckich, 5:1 w okazjach wysokiego zagrożenia i 1:0 w bramkach przy grze 5 na 5. Moore zdobył swój pierwszy punkt sezonu (asysta drugiego stopnia przy golu Mikheyeva). Podobnie jak w Seattle, walczył twardo przy bandach i za bramką rywali, co przyniosło mu piątą asystę w karierze w barwach Chicago.
✅ Jeff Blashill wygrywa pierwszy challenge
W trakcie naporu Canucks podczas drugiej odsłony meczu, Drew O’Connor wjechał w pole bramkowe Blackhawks i wcisnął krążek za plecami Knighta. Wydawało się, że będzie 1:0 dla Orek, jednak O’Connor wyraźnie zainicjował kontakt z bramkarzem, przewracając go przed zdobyciem gola. Blashill postanowił wziąć challenge, a po analizie wideo sędziowie uznali, że doszło do przeszkadzania bramkarzowi. Po dwóch wcześniejszych nieudanych próbach, Blashill wygrał swój pierwszy challenge jako trener Blackhawks i to w kluczowym momencie tego pojedynku. Decyzja ta pozwoliła jego drużynie odbić się przed decydującą tercją meczu.
🎥 Udany challenge Jeffa Blashila
🧊 Anonimowy występ Lukasa Reichela
Zaledwie 12 dni po transferze, Lukas Reichel po raz pierwszy zmierzył się z Blackhawks jako zawodnik Canucks. Reichel nie rozpoczął kariery w nowym klubie tak, jak chciał, gdyż nie zdobył punktu w sześciu pierwszych meczach przed dzisiejszym spotkaniem. Niestety dla byłego wyboru Blackhawks w pierwszej rundzie draftu, sytuacja nie uległa zmianie. Zarejestrował dwa strzały na bramkę, wygrał tylko 2 z 9 wznowień i zakończył mecz z wynikiem minus dwa w klasyfikacji plus/minus, podczas 15:53 minut swojego pobytu na lodzie. Obecnie ma siedem meczów z rzędu bez punktu i niechlubny bilans –7.
Reichel miał znakomitą okazję sam na sam, by zdobyć pierwszego gola dla Canucks, ale Knight zatrzymał go w wielkim stylu. Reichel błysnął szybkością, lecz zabrakło wykończenia. Niestety, to kwintesencja jego kariery w NHL.
🎥 Niewykorzystane sam na sam Lukasa Reichela
Następny mecz
Blackhawks wracają do gry w nocy z soboty na niedzielę, gdy na wyjeździe zagrają z Calgary Flames. Rozpoczęcie meczu zaplanowano na godzinę 03:00 czasu polskiego.
Skład Blackhawks i statystyki zawodników w meczu z Canucks


