Trzech wolnych agentów, którzy mogliby zastąpić Ilyę Mikheyeva

Napastnik Ilya Mikheyev nie podjął jeszcze decyzji, czy tego lata przedłuży kontrakt z Chicago Blackhawks. Po dwóch najbardziej udanych sezonach w swojej karierze w Wietrznym Mieście, 31-letni Rosjanin chce zarobić na kolejnym kontrakcie. Dysponując nieco ponad 40 milionami dolarów tego lata, dyrektor generalny Kyle Davidson, ma wystarczająco dużo pieniędzy, aby przedłużyć kontrakt z Mikheyevem i nie ukrywa, że chce mieć numer 95 w składzie drużyny w październiku.  Jednak rosnący pułap wynagrodzeń oznacza, że Blackhawks nie są jedyną drużyną z dużą przestrzenią pod czapką płac i chęcią podpisania kontraktu z Mikheyevem. Słaba oferta na rynku wolnych agentów podniosła wartość Mikheyeva i jest całkiem możliwe, że 1 lipca jego cena sprawi, że Chicago nie będzie na niego stać.

Wraz z dołączeniem lidera strzelców KHL, Romana Kantserova i ewentualnym potencjalnym dołączeniem Ivara Stenberga do składu (jeśli draft przebiegnie po myśli organizacji), Blackhawks mogą nawet nie potrzebować zastępować wyników osiąganych przez Mikheyeva, wobec czego ta dyskusja staje się bezprzedmiotowa. Jednak Davidson nigdy nie był typem osoby, która siedzi z założonymi rękami i nie zmienia składu, więc zastąpienie Mikheyeva wydaje się realną możliwością. Oto trzech nieograniczonych wolnych agentów, którzy mogliby zająć miejsce rosyjskiego napastnika w sezonie 2026-2027.

Viktor Arvidsson

Blackhawks dobrze znają Arvidssona, który pierwsze siedem lat swojej kariery spędził w drużynie Nashville Predators, rywala z dywizji Centralnej. Podobnie jak Mikheyev, Arvidsson charakteryzuje się niesamowitą szybkością i wytrwałością, a w tym sezonie zdobył 54 punkty, co jest trzecim najlepszym wynikiem w jego karierze. Szwed nie zastąpi wpływu Mikheyeva na grę w osłabieniu, ponieważ w tym roku nie grał w formacjach penalty kill Bostonu, ale jego dotychczasowa skuteczność ofensywna i obecny potencjał, znacznie przewyższają możliwości strzeleckie Mikheyeva. W wieku 33 lat Arvidsson będzie żądał więcej, niż jego obecny limit wynagrodzenia wynoszący 4 miliony dolarów, ale Blackhawks mogą zaoferować mu znaczne pieniądze w ramach krótkoterminowej umowy.

Kasperi Kapanen

Kapanen, wybrany w pierwszej rundzie draftu 2014, pod koniec 2024 roku znalazł się na krawędzi kariery po tym, jak w ciągu 21 miesięcy dwukrotnie trafił na listę odrzutków, ale od tego czasu jest skutecznym graczem drugoplanowym, w walczącej o tytuł drużynie z Edmonton. Profil statystyczny Finn jest bardziej podobny do Mikheyeva niż Arvidssona, ale dysponuje imponującą szybkością i na początku swojej kariery grał w osłabieniu w barwach Toronto. Zrobił również wrażenie w tegorocznych rozgrywkach, liderując w Oilers pod względem liczby bramek w play-offach, z czterema trafieniami w sześciu meczach. Z pensją wynoszącą 1,3 miliona dolarów, Kapanen nie zrujnuje klubu swoim następnym kontraktem i będzie tańszym, młodszym zastępcą Mikheyeva.

Bobby McMann

Spośród tych trzech graczy to właśnie McMann będzie starał się o największy kontrakt na wolnym rynku. Zdobył rekordowe w karierze 29 bramek, w sezonie spędzonym na przemian w Toronto oraz Seattle, może pochwalić się niesamowitą szybkością i gra fizycznie po obu stronach lodu. Ten wychowanek Colgate University, mógłby stanowić interesujące wzmocnienie składu Chicago, choć jego potencjalny sześcioletni kontrakt będzie dość kosztowny. Jego prawie pół punktu na mecz, które ma na swoim koncie w trakcie 4 sezonów gry na poziomie NHL (218 meczów, 64 gole i 41 asyst) oraz co ciekawe, wskaźnik +20 w klasyfikacji plus/minus, pokazują, że jest to naprawdę ciekawy zawodnik. Pytanie, czy jego liczby sprawiłyby, że byłby łakomym kąskiem dla Davidsona. Generalny menadżer Blackhawks prawdopodobnie nie chce blokować drogi do NHL swoim licznym obiecującym napastnikom, więc musiałby na szali postawić tego prawie 30-letniego napastnika z ofensywnymi młodymi graczami, będącymi w zasobach organizacji.

Poprzedni wpis
Canadiens – dobry wzór dla Blackhawks, choć inna strategia
Następny wpis
Jack Pridham prowadzi Kitchener Rangers do finału Memorial Cup