Szczegóły kontuzji Connora Bedarda

Młodzi napastnicy Chicago Blackhawks, Connor Bedard i Frank Nazar, wystąpili wspólnie jako goście, w najnowszym odcinku podcastu „32 Thoughts” z Elliotte’em Friedmanem i Kyle’em Bukauskasem. Pomimo umieszczenia na liście kontuzjowanych, Bedard zdecydował się wspierać swoich kolegów z drużyny i podróżuje z Blackhawks podczas ich trzymeczowej wyjazdowej serii w Kanadzie. Po tym, jak zespół dotarł do Toronto, Bedard i Nazar dołączyli do podcastu ze swojego pokoju hotelowego. W trakcie podcastu Bedsy został zapytany o aktualną kontuzję, z którą się zmaga. Numer jeden draftu 2023 roku doznał urazu w pechowym zdarzeniu, które miało miejsce 0,8 sekundy do końca piątkowego meczu przeciwko St. Louis Blues. Gdy Bedard walczył na buliku z kapitanem Blues, Braydenem Schennem, jego prawe ramię zdawało się nienaturalnie wykręcić, po czym Connor zjechał z lodu z wyraźnymi oznakami bólu. Blackhawks wykluczyli Bedarda z gry do końca grudnia, a ponowna ocena jego stanu zdrowia nastąpi po Nowym Roku.

Podobnie jak trener Jeff Blashill po poniedziałkowym treningu, Bedard nie sprecyzował dokładnie, na czym polega uraz, ale potwierdził, że chodzi o problem z barkiem. Sprawiał również wrażenie, że jest w stosunkowo dobrym nastroju mimo kontuzji. „Wydaje mi się, że to chyba jeszcze nie wyszło na zewnątrz, więc zachowam ogólnikowość” – powiedział Bedard. – „To po prostu coś z barkiem, ale czuje się całkiem nieźle. Więc po prostu rozpocznę proces rehabilitacji i mam nadzieję, że wrócę tak szybko, jak to możliwe.”

Bedard i Blashill nie chcieli zdradzać szczegółów, ale jeden z insiderów NHL, dostarczył kontekstu do tej kontuzji. Według Kevina Weekesa z ESPN, uraz, którego Bedard doznał w meczu z Blues, to oddzielenie barku. Jest to uraz stawu barkowo-obojczykowego, czyli miejsca, w którym obojczyk łączy się z wyrostkiem barkowym łopatki. W oddzielonym barku dochodzi do naderwania lub zerwania więzadeł stabilizujących staw barkowo-obojczykowy, w efekcie obojczyk „odstaje” od łopatki (stąd określenie „oddzielony”). Kości nie wypadają z panewki – problem dotyczy więzadeł, a nie samego stawu ramiennego.

Podobnie jak w poniedziałkowej prognozie, Blackhawks powinni patrzeć na to pozytywnie, gdyż gracz uniknął jakichkolwiek złamań kości lub poważnych naderwań mięśni i nie musi przechodzić operacji. Istniały również obawy, że doszło do zwichnięcia barku, co także nie ma miejsca. Zazwyczaj zwichnięcie barku jest poważniejszym urazem niż jego oddzielenie. Zwichnięcie często wiąże się z większym bólem oraz całkowitą utratą zakresu ruchu. Leczenie oddzielonego barku obejmuje wyłącznie rehabilitację, odpoczynek oraz regularne okładanie lodem w celu zmniejszenia obrzęku i stanu zapalnego. Nie ma oficjalnego harmonogramu powrotu Bedarda, ale sensowne wydaje się, że zostanie ponownie oceniony za około dwa tygodnie, biorąc pod uwagę standardowy czas rekonwalescencji przy tego typu urazie.

Choć każda kontuzja jest niefortunna, Bedard i Blackhawks najprawdopodobniej wychodzą z tej sytuacji z poczuciem sporego szczęścia. Jak powiedział Blashill w poniedziałek, mogło to skończyć się znacznie gorzej. Wiedza, że Bedard zmaga się jedynie z oddzielonym barkiem, wydaje się niemal najlepszym możliwym scenariuszem, biorąc pod uwagę jego reakcję bezpośrednio po urazie.

Poprzedni wpis
Porażka Blackhawks w wyjazdowym meczu z Toronto Maple Leafs
Następny wpis
Reminiscencje z wczorajszego meczu przeciwko Toronto Maple Leafs