Jeżeli przeanalizujemy sobie liczby Ryana Greene’a w tym sezonie, to nie specjalnie predestynują one tego zawodnika do gry w pierwszej formacji na poziomie NHL. Po 69 meczach 22-letni debiutant, ma na swoim koncie dziewięć goli i 17 asyst, grając niemal wyłącznie u boku jednego z największych młodych talentów ligi, Connora Bedarda. Ale kiedy widzimy, jak zagrywa delikatne, wyprzedzające podanie do nurkującego Wyatta Kaisera przy golu przeciwko Colorado albo gdy znajduje Bedarda idealnym podaniem na kij przez całe lodowisko, które kończy się sytuacją sam na sam w meczu przeciwko Nashville, można zacząć się do tego przekonywać. Greene nigdy nie był wielkim strzelcem ani w United States Hockey League, ani na Boston University, ale jest inteligentny, odpowiedzialny w defensywie i przez cały sezon potrafił nadążyć za nogami, rękami oraz umysłem Bedarda. W najlepszym razie z pewnością przekroczył oczekiwania — w tym własne. „Myślałem, że zacznę sezon w Rockford” — powiedział z lekkim uśmiechem po ostatniej porażce Blackhawks 2:3 po dogrywce z Predators. „Powiedziałbym, że je przekroczyłem.”

Oczywiście, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem przebudowy Kyle’a Davidsona, Greene nie będzie długoterminowym rozwiązaniem na lewym skrzydle Bedarda. W odwodzie są zawodnicy o większym potencjale ofensywnym — wybory z pierwszej rundy z ofensywnym rodowodem i wysokimi oczekiwaniami. Anton Frondell, numer trzy zeszłorocznego draftu, nadchodzi, być może znajdzie się w składzie Blackhawks już na Long Island, w nadchodzącym dziś w nocy meczu z Islanders. I przychodzi po to, aby zająć miejsce Greene’a w składzie. „Biorąc pod uwagę poziom, jaki prezentował przez cały rok, to jak dobrze grał w końcówce sezonu oraz mając na uwadze fakt, że o tej porze roku nie ma praktycznie czasu na treningi — jestem trenerem typu ‘wrzuć go w ogień’” — powiedział o Frondellu coach Blackhawks, Jeff Blashill. „Nie zawsze tak się robi. To zależy od sytuacji. Ale w tym przypadku zostanie wrzucony w ogień.”

Blashill nie powiedział wprost, że Frondell zagra w formacji z Bedardem, ale przyznał, że będzie grał „z dobrym zawodnikiem, na pewno”. Są spore szanse, że będzie to Bedard. I mimo trwającej posuchy strzeleckiej André Burakovsky’ego — pechowy prawoskrzydłowy miał kolejne trzy świetne okazje przeciwko Nashville i nie wykorzystał żadnej, jak to bywało w ostatnich miesiącach — to Greene jest najbardziej prawdopodobnym kandydatem do utraty miejsca na rzecz Szweda. Blashill zasugerował to po meczu, mówiąc, że prawdopodobnie spróbuje Greene’a na środku ataku, w którymś momencie końcówki sezonu. Przy Bedardzie i Franku Nazarze, mocno osadzonych w dwóch pierwszych formacjach, oznacza to rolę w bottom-six dla Greene’a. To właśnie tam zawsze go projektowano, ale Greene uważa, że udowodnił, iż jest zawodnikiem top 6. „Uważam, że tak” — stwierdził. „Oczywiście mogę grać w bottom-six. Ale jeśli trener Blash chce mnie teraz w top 6, to właśnie tam będę grał.” Greene podkreślił, że nie ogląda się za siebie, mimo przyjazdu Frondella, a także Sachy Boisverta i w przyszłości Romana Kantserova, Marka Vanackera, Václava Nestrašila, Johna Mustarda oraz kolejnych napastników, którzy są w drodze do NHL. Ale jednocześnie stara się udowodnić, że powinien być dokładnie tam, gdzie jest — tam, gdzie był przez cały sezon. „Nie próbuję za bardzo analizować potencjalnych scenariuszy i tego, co stanie się w przyszłości” — powiedział Greene. „Ci zawodnicy są niesamowici i cokolwiek się stanie, to się stanie. To część tej pracy, prawda? To najlepsza liga świata, bo jest tak duża rywalizacja i tylko najlepsi mogą grać na najwyższym poziomie. Więc zrobię wszystko, co mogę, żeby utrzymać się tam, gdzie jestem, ale jednocześnie spróbuję pomóc tym chłopakom, kiedy przyjdą.”

Z kolei Nick Lardis nie ma w tym sezonie takiego dorobku jak Greene, ale również stara się udowodnić, że należy do top 6. Po sezonie z 71 golami w Ontario Hockey League, oczekiwania wobec Lardisa były wysokie. Jednak utknął w czwartej formacji, od momentu powołania z Rockford dwa tygodnie temu. Ostatnio Blashill przesunął go do drugiej formacji z Tylerem Bertuzzim i Nazarem, w drugiej tercji meczu z Colorado, ale nie był zadowolony z efektów. Ale już niedzielny występ był dużym krokiem w dobrą stronę, ponieważ ta formacja była najlepsza w Chicago przeciwko Nashville — mieli bilans 8:3 w próbach strzałów, 4:3 w okazjach strzeleckich i 1:0 w golach. „To był najlepszy mecz Nicka odkąd jest w drużynie” — powiedział Blashill. „Używałem go z dobrymi zawodnikami w różnych momentach (podczas jego pierwszego pobytu w NHL wcześniej w sezonie). Grał sporo z Connorem, użyłem go w drugiej połowie ostatniego meczu w tej samej roli i to był jego najlepszy występ, bo wreszcie zaczął jeździć na łyżwach. Myślę, że wykonał dobrą robotę.”
Szósty gol Lardisa w sezonie nie trafi do kompilacji jego najlepszych akcji — podanie do Nazara w sytuacji dwóch na jednego odbiło się od kija obrońcy Nashville, Nicolasa Hague’a i wpadło do siatki — ale liczy się tak samo. Później Bedard wykorzystał długie podanie Greene’a i pokonał bramkarza Predators Juuse Sarosa efektownym ruchem pod bramką. Lardis zażartował, że zapytał kolegów na ławce, czyj gol był lepszy. „Może był remis” — powiedział. Podobnie jak Greene, Lardis ma wąskie okno, aby udowodnić, że może na stałe grać w top 6, gdy Frondell i reszta młodych graczy są w drodze. „Chcę po prostu pokazać swoje atuty, kiedy dostaję taką szansę” — powiedział. „Myślę, że dzisiaj całkiem dobrze się poruszałem. Wygenerowaliśmy sporo okazji.” Blashill nadal nie jest jednak w pełni przekonany do Lardisa, choć oczywiście widzi jego potencjał. Jest natomiast przekonany do Greene’a. Można śmiało powiedzieć, że Greene będzie częścią tej drużyny, gdy w końcu wykona ona krok naprzód. Pytanie tylko, jaką rolę będzie wtedy pełnił. „Nie jest chaotyczny w swojej grze” — powiedział Blashill. „Jego gra jest dość spokojna i jest bardzo inteligentny, co pomaga mu grać z kimś takim jak Connor, bo potrafi się do niego dostosować. Nie ma wielu szalonych momentów. Po prostu gra — nie chcę powiedzieć, że prosty hokej, ale wystarczająco prosty. A jednocześnie potrafi zagrać idealne podanie i znaleźć dobre rozwiązanie w różnych sytuacjach. Jest całkiem dobry w defensywie. Zobaczymy, jak to się rozwinie.”
Blackhawks są podekscytowani przybyciem Frondella. Obrońca Alex Vlasic powiedział: „Wygląda na bardzo groźnego z krążkiem, więc nie możemy się doczekać, aż do nas dołączy.” Greene nie jest zabójczy z krążkiem. Prawdopodobnie nigdy nie będzie. Nawet nie na poziomie Lardisa. Tym czym się charakteryzuje jest stabilność. Niezawodność. Solidność. I na tym etapie sezonu — udowodniona wartość. „Po prostu staram się spuszczać głowę i codziennie ciężko pracować” — powiedział Ryan. „Jestem zadowolony z tego, gdzie jestem teraz.” A my wkrótce przekonamy się, czy będzie mógł tam pozostać.
Blashill nawiązując do przyjazdu Frondella nie przesadzał, mówiąc, że o tej porze roku jest „zero czasu na treningi”. Skondensowany kalendarz w roku olimpijskim sprawił, że znalezienie czasu na trening jest niemal niemożliwe. Niedzielny mecz był czwartym Chicago w ciągu sześciu dni, a nadchodzący wyjazd to kolejne cztery spotkania w sześć dni. Zachowanie równowagi między potrzebnym odpoczynkiem a potrzebnymi treningami jest trudne, ale Blashill powiedział, że jego młoda drużyna dobrze radzi sobie z poprawą gry, dzięki analizie wideo. „To ogromna liczba meczów, więc robisz zawodnikom krzywdę, jeśli trenujesz, a oni nie mają energii” — powiedział Blashill. „A czasami robisz krzywdę drużynie, jeśli w ogóle nie trenujesz. Więc trzeba zachować balans, który teraz zdecydowanie przesunął się w stronę grania. To trudna sprawa, w sytuacji gdy do drużyny przychodzą nowi zawodnicy, którzy treningiem powinni wypracować sobie pewne nawyki, po to, aby czuli się komfortowo w systemie. Więc gdy Frondell, Sacha i inni dołączą do zespołu, będzie to trochę utrudnione. Ale takie jest życie.”
Wracając jeszcze do ostatniego meczu przeciwko Nashville, który był 13 porażką Blackhawks w tym sezonie po dogrywce lub rzutach karnych – San Jose ma tylko o jedno zwycięstwo w regulaminowym czasie gry więcej niż Chicago, ale nadal liczy się w walce o play-offy, dzięki 12 zwycięstwom po dogrywce. To, że loteryjny charakter gry trzy na trzech ma tak duży wpływ na miejsce drużyny w tabeli, jest źródłem frustracji, ale Blashill nie narzeka na ten format. Powiedział, że to od Blackhawks zależy poprawa w tym, co okazuje się kluczowym elementem współczesnej gry. „To frustrujące w tym sensie, że nie byliśmy w tym lepsi” — powiedział. „Nie chodzi o format czy coś takiego. Rozumiem to. Jestem fanem gry trzy na trzech. Ale dla nas to jest słabe, że nie byliśmy w tym lepsi.”

