Miniona kampania była dla Chicago Blackhawks pełen wzlotów i upadków. Tak, rozczarowujące jest to, że ponownie znaleźli się blisko dna ligowej tabeli. Ale mimo to podczas wywiadów końcowych panowało wyraźne poczucie pozytywnego nastawienia. Ta młoda grupa czuje, że robi kroki we właściwym kierunku i jest dużo ekscytacji związanej z bardziej obiecującą przyszłością. Mając to na uwadze, zamknijmy ten sezon, rozdając kilka indywidualnych nagród zawodnikom. Bez dalszego przedłużania i bez konkretnej kolejności, oto wewnętrzne nagrody dla hokeistów Blackhawks za sezon 2025-26.

Obrońca roku: Wyatt Kaiser
Nie jest tajemnicą, że były to przełomowe rozgrywki dla Wyatta Kaisera. Był to jego czwarty sezon w organizacji, ale pierwszy, w którym ugruntował swoją pozycję jako podstawowy zawodnik Blackhawks. Hokeista pochodzący z Minnesoty, wystąpił w 77 meczach, notując sześć bramek (drugie miejsce wśród obrońców) i 17 punktów. Ale jest bardziej znany jako defensywny obrońca i właśnie tutaj zrobił ogromne postępy, pomimo urazu dolnej części ciała, który wykluczył go z „drugiego obozu treningowego”, jaki Blackhawks przeszli po przerwie olimpijskiej, aby przebudować swoje systemy. W miarę upływu sezonu stało się powszechnym motywem, że główny trener, Jeff Blashill, chwalił Kaisera niemal po każdym meczu. Na treningu 22 marca powiedział: „Naprawdę dobrze wykonał pracę w tym roku, ucząc się używać nóg, aby wyjeżdżać spod presji, a potem znajdować równowagę między tym, kiedy wykonać następne zagranie, a kiedy po prostu „przetrwać kolejny dzień”. I myślę, że naprawdę dobrze się tego nauczył. A jeśli to robi, jest naprawdę utalentowanym zawodnikiem, który może tworzyć ofensywę, nie oddając przy tym zbyt wiele.” 31 marca po meczu przeciwko Winnipeg, Jets Blashill bez pytania sam wyróżnił młodego obrońcę: „Myślę, że Wyatt Kaiser był znakomity. Zdecydowanie bym go wyróżnił. Wyatt to trochę typ gracza meczowego. Człowieku, on atakuje grę. Uwielbiam sposób, w jaki to robi.” Ponieważ zdobył zaufanie trenera, pod koniec sezonu Blashill dawał Kaiserowi więcej czasu na lodzie i wystawiał go w większej liczbie sytuacji. Zakończył sezon ze średnią 19:37 minut na mecz, co było drugim wynikiem wśród obrońców po Alexie Vlasicu. Poza tym Kaiser liderował wśród wszystkich Blackhawks z 36 przechwytami.

Debiutant roku: Anton Frondell
Wielu młodych zawodników zasłużyło na to miejsce w tym sezonie, ale nikt nie wszedł do gry tak szybko jak 18-letni Anton Frondell. Trzeci wybór Blackhawks w Drafcie NHL 2025 roku dołączył do drużyny na ostatnie 12 meczów, po tym jak jego poprzedni zespół, Djurgardens IF ze szwedzkiej SHL, odpadł z play-offów. Frondell wyróżniał się od pierwszego dnia jako silny, inteligentny zawodnik i ktoś, kto już wiedział, jak grać wśród mężczyzn. Został natychmiast ustawiony w pierwszej linii obok Connora Bedarda, a także w pierwszej formacji power play. Szwed zdobył swój pierwszy punkt (asysta pierwszego stopnia) już w debiucie NHL, a w drugim meczu powtórzył ten wyczyn. Już w czwartym spotkaniu trener Blashill dał mu obowiązki centra drugiej linii. Frondell odpowiedział swoim pierwszym meczem wielopunktowym (kolejne dwie asysty). Pierwszego gola zdobył w piątym meczu, a w dziewiątym spotkaniu NHL zanotował dwa gole.
Bramki Antona Frondella w meczu z Hurricanes
Łącznie Frondell zdobył trzy gole i dziewięć punktów, oddając 36 strzałów na bramkę i notując średnio 17:42 minut czasu na lodzie. Dołożył także 13 zablokowanych strzałów i osiem zagrań ciałem oraz zakończył sezon z bilansem plus/minus +1. Naprawdę jedynym zarzutem wobec niego było 30,2% skuteczności na wznowieniach, choć sam powiedział, że czuł się z tym coraz pewniej pod koniec sezonu. Nie trzeba przypominać, że ma dopiero 18 lat i rozegrał jak dotąd tylko 12 meczów w NHL. Ten dzieciak jest prawdziwy i oglądanie go w przyszłym sezonie oraz kolejnych latach powinno być ogromną frajdą.

Największe zaskoczenie/największy progres: Ryan Greene
Czy ktokolwiek spodziewałby się, że debiutant Ryan Greene będzie grał w pierwszej linii z Bedardem przez większość sezonu? Pewnie nie, ale ten chłopak wyglądał naprawdę całkiem dobrze, grając obok prawdopodobnie jednego z najlepszych zawodników na świecie. Nie był efektowny, ale był konsekwentny. Jak powiedział trener Blashill – Greene nie ma żadnych szalonych, nieprzemyślanych zagrań. Jest niezawodnym, odpowiedzialnym dwukierunkowym zawodnikiem, który jest też wystarczająco inteligentny, by czytać grę Bedarda. Ale to nie przyszło samo z siebie. Greene musiał ciężko pracować, aby zasłużyć na to stałe miejsce w składzie. Pod koniec lutego po treningu powiedział: „Tak, myślę, że po prostu trzymałem się tego. Oczywiście byłem wtedy na granicy składu, a potem udało mi się zostać. I czuję, że wykorzystałem szansę, która była przede mną. I od tamtej pory już się nie oglądałem za siebie.” To zawodnik, który miał rozpocząć sezon w Rockford IceHogs. Zamiast tego zaliczył bardzo imponujący debiutancki sezon w Blackhawks, notując 12 goli i 29 punktów przy średnim czasie gry 16:45 minut w 81 meczach. Greene daje także elastyczność w składzie, ponieważ jest tak samo solidny zarówno jako center, jak i skrzydłowy, niezależnie od tego, gdzie zostanie ustawiony. Czy będzie grał w pierwszej linii z Bedardem w przyszłym sezonie? Być może tak, być może nie. Ale Greene ma już solidną przewagę nad każdą konkurencją walczącą o to miejsce. Niezależnie od tego, powinien być bardzo dumny ze swoich osiągnięć w debiutanckim sezonie.

Najsilniejszy strzelec i hitter: Louis Crevier
Gdybyśmy wybierali tylko najmocniejszego hittera, Colton Dach wygrałby tę nagrodę z ogromną przewagą. W 53 meczach dla Blackhawks, Dach zanotował 189 zagrań ciałem. Ale ten młody napastnik został wymieniony do Edmonton Oilers. Obrońca Louis Crevier był drugi w Blackhawks z 124 zagraniami ciałem w 78 meczach. Można by też argumentować, że mierzący 203 cm i ważący 103 kg defensor, mógłby być kandydatem do obrońcy roku. Ale skoro ta nagroda już została przyznana Kaiserowi, wyróżnijmy Creviera jako największego hittera, a także gracza z najsilniejszym strzałem wśród Blackhawks w tym sezonie. Według NHL Edge, Crevier ma jeden z najmocniejszych strzałów w lidze. Wykorzystał ten potężny strzał, zdobywając siedem goli, co było najlepszym wynikiem wśród obrońców drużyny. Poza tym młody defensor wyrósł na czołowego obrońcę (obok Vlasica) dzięki inteligentnym instynktom, długiemu zasięgowi i umiejętności zatrzymywania akcji rywali. Wkroczył też mocno w aspekt bronienia kolegów z drużyny, zaliczając swoją pierwszą bójkę w NHL w tym sezonie.
Bójka Louisa Creviera w meczu z Montreal Canadiens

Najbardziej niedoceniany zawodnik: Ilya Mikheyev
Ilya Mikheyev może ginąć w tłumie dla zwykłego kibica, ale z pewnością jest doceniany przez kolegów z drużyny i trenerów. Blashill powiedział na początku lutego: „Był naprawdę bardzo dobry. Może pełnić różne role. Tak naprawdę nie dostał szansy gry w power play, ale mógłby tam grać. To bardziej decyzja, którą ja podjąłem. Równie dobrze można argumentować, że powinien tam być. Zdecydowanie może więc grać w różnych miejscach składu. Może grać w roli defensywnego napastnika. W tym był znakomity. Jest świetnym graczem do penalty kill. Jedyna rzecz, której nie robi, to gra na środku. Poza tym ma naprawdę dużą wszechstronność. To typ zawodnika do wygrywania.” Prawda jest taka, że Mikheyev nigdy nie zagrał żadnej zmiany na pół gwizdka – zawsze jeździł szybko, walczył o krążki, mocno naciskał i odbierał gumę rywalom. Robił wszystkie te małe rzeczy, które czasem pozostają niezauważone. Przełożyło się to na jego produkcję w tym sezonie, bo 31-latek zanotował rekordowe w karierze 36 punktów. Jego 18 goli było trzecim wynikiem w drużynie, a 36 punktów – czwartym. A mówimy o zawodniku, którego rola jest bardziej defensywna. Tę rolę również wykonywał perfekcyjnie — 75,9% jego zmian zaczynało się w strefie defensywnej, a mimo to zakończył sezon z dodatnim bilansem plus/minus (+2). Mikheyev specjalizował się także w penalty kill, ustępując jedynie obrońcy Vlasicowi z czasem 202:10 minut na lodzie podczas gry w osłabieniu. Był liderem w drużynie zaliczając trzy punkty w osłabieniu (w tym jednego gola). Pamiętajmy, że penalty kill Blackhawks zajęło w tym sezonie drugie miejsce w lidze. Kolega z drużyny, Oliver Moore, podczas końcowych wywiadów, podzielił się kilkoma spostrzeżeniami na temat ogólnego wkładu Mikheyeva w grę zespołu. „Tak, Mickey to pies. To znaczy, że dawał z siebie wszystko każdej nocy. Myślę, że zdecydowanie jest niedocenianym gościem w naszej drużynie. I tak, myślę, że jego motor, jego rywalizacja i jego determinacja — to wszystko jest czymś, czym sam chciałbym być i zawodnikiem, do którego chciałbym być podobny, na pewno. Za każdym razem, kiedy możesz mieć w swojej drużynie takiego zawodnika jak Ilya Mikheyev, twoja drużyna będzie lepsza. Był naszym najlepszym graczem od penalty kill przez cały sezon. Nie wiem, ile miał zagrań kijem na krążku, ale to było absurdalne. A tak poza tym to po prostu świetny gość.” Mikheyev jest obecnie niezastrzeżonym wolnym agentem, a Blackhawks będą próbowali podpisać z nim nowy kontrakt w offseason. Był i nadal może być niezwykle uzupełniającym elementem tej młodej drużyny.

Najbardziej zgrany duet: Nick Lardis i Oliver Moore
Oczywiście jest połączenie Bedzar (Bedard i Frank Nazar). Ale debiutanci Moore i Nick Lardis zbudowali wyjątkowo silną więź. Obaj zostali wybrani przez Blackhawks w Drafcie NHL 2023 roku — Moore w pierwszej rundzie (z numerem 19), a Lardis w trzeciej rundzie (z numerem 67). Obaj rozpoczęli sezon 2025-26 w IceHogs, ustawieni razem w pierwszej linii, natychmiast budując chemię. Moore został powołany do Blackhawks na początku listopada, a Lardis niedługo po nim, w połowie grudnia. Najczęściej byli ustawiani razem w tej samej linii i od razu podjęli grę dokładnie tam, gdzie skończyli w Rockford. Ich miejsca w szatni były tuż obok siebie. Gdy rozmawiałeś z jednym, nieuchronnie rozmawiałeś też z drugim. Moore pytany, czy lubi grać z Lardisem odpowiedział: „To trudne, czasami” (spoglądając w bok na Lardisa, żeby upewnić się, że załapał żart). Nie, ale to super, super świetne, super łatwe przejście. Oczywiście, jest wyjątkowym zawodnikiem do gry, wyjątkowym gościem, z którym można przebywać. Więc tak, to była świetna zabawa i musimy dalej rozwijać nasze indywidualne gry, a także wspólną grę. Jestem podekscytowany, żeby zobaczyć, dokąd możemy to doprowadzić, bo to było od razu. Jakbyśmy od razu złapali chemię i myślę, że też ją rozwijaliśmy. Więc było dobrze.” Moore stoczył pierwszą bójkę swojej kariery w NHL, broniąc Lardisa, a drobniejszy Lardis (180 cm wzrostu, 75 kg wagi) nigdy nie cofał się przed bronieniem Moore’a.
Nick Lardis stający w obronie Olivera Moore’a w meczu z Washington Capitals
Lardis został zapytany podczas wywiadów końcowych, czy jest jeden zawodnik, z którym zbudował największą chemię w trakcie sezonu. Powiedział, że było ich wielu, ale szczególnie wskazał Moore’a. „Oczywiście dużo grałem z Mooresym. W Rockford mieliśmy świetną chemię. A potem, kiedy zostałem powołany za pierwszym razem, myślę, że graliśmy razem naprawdę dobrze. Więc powiedziałbym, że jeśli jest jedna osoba, to wskazałbym właśnie jego, po prostu dlatego, że grałem z nim najwięcej. I myślę, że naprawdę zbudowaliśmy dużo chemii. Poza lodem też, mieszkając z nim w Rockford. Rozmawialiśmy o tym wczoraj, że tak naprawdę przeszliśmy razem przez wiele w tym roku. Więc całkiem fajnie jest spojrzeć wstecz na ten sezon razem z nim i zobaczyć wszystko, przez co przeszliśmy.” Moore był wyłączony z gry pod koniec sezonu z powodu urazu dolnej części ciała, a Lardis zakończył sezon w pierwszej linii obok Bedarda. Ale wcale nie byłoby dziwne, gdyby Moore i Lardis grali razem również w przyszłym sezonie. Ta świetna współpraca może trwać dalej.

Ofensywny zawodnik roku: Connor Bedard
To oczywistość, która nie jest to dla nikogo zaskoczeniem. Bedard zrobił kolejny krok w tym sezonie, rozwijając się zarówno na lodzie, jak i poza nim. Poprawił wszystkie swoje dotychczasowe liczby w karierze, zdobywając 30 goli, 45 asyst, 75 punktów, oddając 226 strzałów na bramkę i notując średnio 20:52 minut czasu gry na lodzie. Jego statystyki ofensywne liderowały w drużynie praktycznie w każdej kategorii (jedynie Tyler Bertuzzi pokonał go w bramkach, zdobywając 32 gole), mimo że opuścił 13 meczów w środku sezonu z powodu kontuzji barku. 20-latek dokonał również ogromnej poprawy na wznowieniach, przechodząc z 38,3% skuteczności do 47,1%. Bedard liderował w drużynie z pięcioma zwycięskimi golami. Jego 14 asyst w power play również było najlepszym wynikiem w zespole, a jego 21 punktów w przewadze było na równi z Bertuzzim. Młoda supergwiazda poprawiła się także defensywnie, rozumiejąc potrzebę drużyny do zaangażowania się w checking, aby tworzyć ofensywę. Pojawiła się również zadziorna, fizyczna strona gry Bedarda.
Walka Connora Bedarda z Kaedanem Korczakiem z Vegas Golden Knights
Bedardowi należy się nowy kontrakt tego lata, ale wszyscy wiemy, że to tylko formalność. To zostanie załatwione. A wtedy ten młody człowiek będzie mógł naprawdę przejąć rolę lidera, którym już się stał dla tej organizacji. Kapitańska literka „C” również jest blisko. Zapytany o bycie kapitanem, Bedard powiedział, że byłby to zaszczyt i że czuje się gotowy na to zobowiązanie. Trener Blashill wskazywał, że Bedard jest idealnym kandydatem do prowadzenia tej drużyny ze względu na swoje zaangażowanie w zwycięski hokej. Sam Bedsy tak się wypowiedział na temat wygrywania. „Mówię o tym, że chcę wygrywać. Wszyscy tutaj chcemy wygrywać, tak długo jak będę grał. Ale na koniec dnia mam ogromne zaufanie do zarządu, sztabu trenerskiego, a także do naszych zawodników. Widzimy się każdego dnia. To, jak podchodzimy do gry, jak chłopaki trenują, ile jest tutaj umiejętności. Poszedłbym w ogień za każdym jednym gościem w tej szatni i kłócił się o to, że osiągną swój pełny potencjał tylko dlatego, jakie nastawienie i jaką etykę pracy mamy w naszej grupie. Nie mógłbym być bardziej pewny, że dojdziemy tam, gdzie chcemy dojść. I to będzie fajna podróż. Myślę, że właśnie to ludzie później wspominają — takie dorastanie razem, a potem stawanie się coraz lepszym. I jesteśmy zmotywowani, żeby to zrobić.” Bedard zaczął iść tą drogą, a jego pasja i zaangażowanie są zaraźliwe.

Najbardziej wartościowy zawodnik: Spencer Knight
Na końcu, ale nie mniej ważny, bramkarz Spencer Knight w pełni zasługuje na nagrodę MVP. Bedard prowadził ofensywę, Kaiser i spółka robili postępy w defensywie, a zawodnicy uzupełniający wykonali swoją część pracy. Ale Knight był kręgosłupem tej drużyny, zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Każdej nocy (z bardzo nielicznymi wyjątkami) bronił te strzały, które musiały zostać obronione, aby utrzymać drużynę w meczu i dać jej szansę na zwycięstwo. Knight na dobre ugruntował swoją pozycję jako podstawowy bramkarz po raz pierwszy w swojej karierze NHL, rozpoczynając 55 meczów. Jego 90,2% skuteczności obron i średnia 2,82 gola straconego na mecz nie rzucają na kolana, ale są to bardzo solidne statystyki, biorąc pod uwagę, że miał przed sobą rozwijającą się drużynę. Podczas sprzątania szatni, Knight tak ocenił swój sezon: „Myślę, że ogólnie mój rok, granie większej liczby meczów, było dobre. Czułem, że mogłem grać więcej. I w pewnym momencie będę musiał grać więcej, czyli 50-60 meczów w sezonie regularnym i nawet 70-80, jeśli zagramy w play-offach, a to właśnie chcemy kiedyś robić. Więc czułem się dobrze. Myślę, że moja gra wyglądała dobrze. Po prostu się rozwijałem i nadal uczę się, jak podejmować lepsze decyzje, przechodzić przez wszystkie sytuacje, różne rodzaje meczów, różne rodzaje presji. Więc myślę, że to wszystko było naprawdę dobre.” Knight już teraz myśli o play-offach i traktuje każdą sytuację jako sposób na naukę i rozwój na przyszłość. Wielokrotnie mówił w trakcie sezonu, że przywilejem jest grać w wyrównanych meczach, ponieważ to da drużynie doświadczenie, którego będzie potrzebować, kiedy będzie gotowa walczyć o najwyższe cele. Nie zapominajmy też, że podstawowy bramkarz Blackhawks wcześniej pochodził z drużyny Florida Panthers, która zdobyła dwa kolejne Puchary Stanleya w sezonach 2023-24 i 2024-25. Nie jest mu obca kultura zwyciężania i może wnieść to doświadczenie oraz takie nastawienie do Blackhawks. Poza tym Knight skończył właśnie niedawno dopiero 25 lat. A w realiach Chicago to już dojrzały starszy pan.

Bonusowe nagrody dla Blackhawks
Oto kilka bonusowych nagród dla zasługujących na wyróżnienie kilku kolejnych zawodników Blackhawks.
Specjalista od power play: Tyler Bertuzzi
Bertuzzi liderował w drużynie z 11 golami w power play i zrównał się z Bedardem na pierwszym miejscu z 21 punktami w przewadze. Jego obecność pod bramką była bezcenna zarówno podczas gry w przewadze, jak i przy grze pięciu na pięciu. Nie ma wątpliwości, że ten weteran będzie ważną postacią w tej młodej grupie również w przyszłym sezonie.
Największy pechowiec: Frank Nazar
Kto dostaje krążkiem w twarz dwa razy w jednym sezonie? Nazar przeszedł złamanie szczęki, które wykluczyło go na 12 meczów pod koniec grudnia i na początku stycznia. Do tego pod koniec sezonu ponownie dostał krążkiem w twarz, co zakończyło się utratą dwóch zębów. Miejmy nadzieję, że Nazar zostawił już pecha za sobą, a hokejowi bogowie będą się do niego uśmiechać w przyszłości. Przy odrobinie szczęścia może to otworzyć drogę do przełomowego sezonu w przyszłym roku.
Najbardziej miły gość: Sam Lafferty
Weteran Sam Lafferty miał być zabezpieczeniem na wypadek, gdyby część młodych zawodników nie była jeszcze gotowa na grę w NHL w tym sezonie. Zła wiadomość dla Lafferty’ego była taka, że większość z nich była gotowa. Ten 31-latek był najczęściej pomijanym graczem, lądującym na trybunach, występując tylko w 29 meczach. Ale rozmawiając z Laffertym nigdy nie można było tego odczuć. Zyskał w szatni reputację jednego z najmilszych gości, nigdy nie wprowadzając negatywnej energii do drużyny i zawsze mając pozytywne oraz mentorskie nastawienie. Zawodnicy go pokochali. Jak pewnego dnia powiedział Landon Slaggert: „Twój dzień jest lepszy, kiedy Sam Lafferty jest jego częścią.”
To był trudny sezon dla Blackhawks. Ale wielu zawodników indywidualnie przekroczyło oczekiwania i powinno zostać docenionych za swoje osiągnięcia. Miejmy nadzieję, że bardziej produktywny sezon 2026-27 będzie odpowiadającym temu rezultatem.

