Podsumowanie wczorajszej porażki z Columbus Blue Jackets

Podczas wczorajszego meczu z Columbus Blue Jackets, wyglądało na to, że gracze Chicago Blackhawks myślami byli już na przerwie olimpijskiej, a stało się to jeszcze zanim weszli do samolotu lecącego do Ohio. A nawet, że zaczęli ją w momencie zakończenia poniedziałkowego meczu z San Jose Sharks. W przegranym 0:4 spotkaniu z Jackets, zespół przez cały czas nie potrafił złapać właściwego rytmu. Zbyt wiele strat krążka i wątpliwych decyzji przełożyło się na nieskładną grę. Nie pomogło też to, że przez dużą część meczu drużyna grała w zaledwie 16 zawodników z pola. Po słabej pierwszej tercji, później było nieco lepiej, ale Blue Jackets ani przez moment nie mogli się czuć realnie zagrożeni. Blackhawks stworzyli tylko dziewięć groźnych sytuacji strzeleckich i zostali wyzerowani po raz czwarty w tym sezonie. „Brakowało nam pilności i czujności, które muszą być obecne” – powiedział trener Jeff Blashill. „Każdy mecz ma znaczenie. Zbyt wielu zawodników nie miało odpowiedniego poziomu zaangażowania. Nie zawsze będziesz czuł się najlepiej, ale ten poziom pilności musi być. Szczerze mówiąc, to nie zdarzało się często w tej drużynie. Nie chodzi o to, że nie pracowaliśmy. Ale brakowało tej odrobiny dodatkowej determinacji – przy przyjęciu podania, prowadzeniu krążka, atakowaniu bramki czy wygrywaniu pojedynków. Tego po prostu dziś nie było.”

Dwie kontuzje zawodników Blackhawks

Choć sama gra nie była imponująca, sytuację pogorszyły jeszcze dwie kontuzje. Obrońca Wyatt Kaiser opuścił mecz w ósmej minucie pierwszej tercji. Defensor Columbus, Zach Werenski, został popchnięty od tyłu przez Sama Rinzela i wpadł prosto na lewe kolano Kaisera. Sytuacja wyglądała groźnie – zawodnik praktycznie nie obciążał nogi, schodząc do szatni. Blashill po meczu powiedział, że Kaiser będzie pauzował „przez jakiś czas”. Na szczęście mamy trzy tygodnie przerwy, więc może młody zawodnik Blackhawks dojdzie do siebie.

Na początku drugiej tercji z lodu zjechał Colton Dach po starciu z Erikem Gudbransonem. Blashill zaznaczył, że uraz jest niewielki i nie powinien wykluczyć go z gry po przerwie.

„Tak to działa – pojawiają się kontuzje i trzeba grać w osłabionym składzie, a my nie zagraliśmy wystarczająco mądrze, żeby sobie z tym poradzić” – powiedział kapitan Nick Foligno. „Musimy być bardziej zdecydowani jako napastnicy, wprowadzać krążek do ich tercji i męczyć rywali, żeby nasi obrońcy nie byli pod ciągłą presją. Nie robiliśmy tego wystarczająco dobrze.”

Grając z tylko pięcioma obrońcami przez większość meczu, najwięcej czasu na lodzie spędził Rinzel – 25:42 minut. Co ciekawe, Louis Crevier był jedynym defensorem z tej piątki, który nie przekroczył 20 minut na lodzie.

Problemy w power play trwają nadal

Gdy Connor Bedard zdobył gola w przewadze przeciwko Sharks, można było mieć nadzieję, że coś drgnie w tym temacie. Jednak w kolejnych trzech okazjach niewiele z tego wynikło. W Columbus, Blackhawks mieli trzy gry w power play w drugiej tercji i żadnego nie wykorzystali. Pierwszy wyglądał najgorzej – prawie połowę czasu zajęło im samo wprowadzenie krążka do tercji ofensywnej. Mniej niż 30 sekund po nieudanej próbie gry w przewadze, Danton Heinen podwyższył na 3:0 i mecz był w zasadzie rozstrzygnięty.

W sześciu minutach gry w przewadze, Blackhawks mieli na swoim koncie 10 prób strzałów, z czego sześć celnych, stworzyli siedem sytuacji bramkowych i trzy z kategorii „high-danger”. W ostatnich dwunastu meczach mają jednak bilans 1/33 w power play. Po przerwie olimpijskiej będą mieli sporo czasu, by popracować nad wyprowadzeniem krążka i wejściami do tercji. Gdy już ustawią się w ofensywie, gra w przewadze wygląda dobrze – problemem jest samo wejście z krążkiem.

Ciekawostki i obserwacje

Najlepszym przykładem braku koncentracji graczy Chicago, był drugi gol Blue Jackets. Ryan Donato został podcięty za bramką i był zły, że nie odgwizdano kary. Najpierw bardzo długo zbierał się z lodu, a chwilę później odpowiedział mocnym bodycheckiem na Masonie Marchmencie, by następnie podjąć dziwną decyzję o zjeździe na zmianę, gdy rywale wciąż mieli krążek. Columbus przez moment grało 5 na 4 i to wystarczyło, by Ivan Provorov objechał w tercję i podwoił prowadzenie gospodarzy.

Innym sygnałem braku odpowiedniego nastawienia do meczu, było 18 strat krążka przy zaledwie trzech odbiorach. Z takim bilansem trudno wygrywać mecze. W spotkaniu, w którym drużyna miała „zostawić wszystko na lodzie” przed trzytygodniową przerwą, niewielu zawodników grało z taką mentalnością. Blackhawks zanotowali tylko 38 prób strzałów w grze 5 na 5 – po 12 w pierwszej i drugiej tercji oraz 14 w trzeciej.

Na koniec należy zwrócić uwagę na jednego z graczy Columbus, który najbardziej wyróżnił się w tym meczu. Chodzi o Zacha Werenskiego, który był prawdziwym koszmarem dla rywali. Najpierw zdobył gola na 1:0, przedłużając swoją serię punktową do siedmiu meczów, potem przypadkowo przyczynił się do kontuzji Kaisera. W trzeciej tercji uczestniczył też w groźnej sytuacji – potknął się przy wjeździe pod bramkę i zahaczył o głowę Spencera Knighta, gdy jego łyżwa niebezpiecznie uniosła się w górę. Knight był wyraźnie zirytowany, że sędziowie nie przerwali gry od razu po tym, jak spadła mu maska.

Poprzedni wpis
Porażka Blackhawks w wyjazdowym meczu z Columbus Blue Jackets
Następny wpis
Analiza ostatnich dokonań Blackhawks przed przerwą olimpijską