Ciesząc się letnią pogodą na świeżym powietrzu w swoim rodzinnym Vancouver, filar drużyny Chicago Blackhawks, Connor Bedard, połączył się w poniedziałek rano przez Zoom i rozmawiał z mediami po raz pierwszy od podpisania w weekend nowej, pięcioletniej umowy o wartości 75 milionów dolarów. Świeżo upieczony 21-latek, został zasypany gratulacjami od różnych dziennikarzy, odpowiadając jednocześnie na pytania dotyczące szerokiego zakresu tematów. Poniedziałek był również pierwszym dniem, w którym Bedard pojawił się przed mediami od czasu doznania kontuzji lewego barku, której doznał podczas treningu poza sezonem na początku tego miesiąca i która, po pomyślnym zabiegu chirurgicznym, zmusi go do opuszczenia początku sezonu zasadniczego 2026-27.

Kwestia powrotu do zdrowia
Oczywiście pierwszym tematem, o którym mówił gwiazdor, było jego lewe ramię – od razu zapytano go, jak się czuje i jak dotychczas przebiega rekonwalescencja. Bedard wydawał się być w dobrym nastroju, omawiając kontuzję, mimo że z pewnością odczuwa wewnętrzną frustrację, że kolejny pechowy wypadek, na dłuższy czas wykluczy go z gry na lodzie. „Czuję się dobrze. Minęły już prawie dwa tygodnie od operacji” – powiedział Bedsy. „Po prostu ciężko pracuję i robię wszystko, co w mojej mocy, aby proces ten przebiegał jak najlepiej i jak najszybciej. Oczywiście jest jeszcze dość wcześnie, ale czuję się dobrze”. Napastnik podzielił się również spostrzeżeniami na temat procesu podejmowania decyzji o operacji. W zeszłym sezonie, po kontuzji prawego barku odniesionej 13 grudnia w meczu z St. Louis Blues, zdecydował się jej nie przeprowadzać. Teraz omówił dostępne opcje z klubem i lekarzami, aby ustalić najlepszy sposób postępowania, a ostateczny wniosek był niestety taki, że operacja była konieczna, aby zmniejszyć ryzyko ponownego urazu. Pomimo tej druzgocącej wiadomości, Bedard stara się zachować pozytywne nastawienie do sytuacji i zdaje sobie sprawę, że nie pozostaje mu nic innego, jak tylko jak najszybciej podjąć rehabilitację. „Kiedy coś się już wydarzy, nie można tego zmienić. Staram się podchodzić do tego z pozytywnym nastawieniem i robić wszystko, co w mojej mocy, aby przebiegło to jak najsprawniej. Nikt nie chce doznać kontuzji, ale teraz jedyne, co mogę zrobić, to podchodzić do tego dzień po dniu i dawać z siebie wszystko” – powiedział.
Jeśli chodzi o to, jak będzie wyglądała reszta jego lata, skoro teraz skoncentruje się na powrocie do zdrowia, Bedard planuje pozostać głównie w Vancouver, w otoczeniu zespołu osób, którym ufają zarówno Blackhawks, jak i jego chirurg. Operacja odbyła się 8 lipca, a przewidywany czas powrotu do zdrowia wynosi cztery miesiące. Obozy treningowe NHL mają się rozpocząć na początku lub w połowie września, czyli za niecałe dwa miesiące. „Mam tu świetny zespół ludzi, którzy pomogą mi w tym i postarają się zapewnić, by powrót do zdrowia przebiegał bez problemów. Zaplanowano różne zabiegi fizjoterapeutyczne i różne ćwiczenia, które mam wykonywać, aby pozostać w gotowości i jak najszybciej wrócić do pełnej sprawności”.

Nowy kontrakt
Po najlepszym sezonie w karierze, w którym po raz pierwszy osiągnął próg 30 bramek i 75 punktów, Bedard bez wątpienia zasługiwał na znaczną podwyżkę w swoim drugim kontrakcie. Jednak, gdy Leo Carlsson, kolejny napastnik będący tego lata zastrzeżonym wolnym agentem, podpisał pięcioletni kontrakt z Philadelphia Flyers o wartości 90 milionów dolarów w ramach offer sheet – który Anaheim Ducks ostatecznie wyrównało – wydawało się, że Bedard otrzyma wyższą wypłatę niż początkowo przewidywano. Ostatecznie zawodnik i Blackhawks uzgodnili przedłużenie kontraktu o pięć lat, z obciążeniem pułapu wynagrodzeń w wysokości 15 milionów dolarów, czyli o 3 miliony mniej niż obciążenie pułapu wynagrodzeń Carlssona w drużynie Ducks. Biorąc pod uwagę różnicę w wynikach w ciągu trzech sezonów pomiędzy tymi dwoma czołowymi graczami wybranymi w drafcie 2023 roku – Bedard zdobył o 62 punkty więcej niż Carlsson, rozgrywając o 18 meczów więcej w swojej karierze – wydaje się, że Chicago zawarło bardzo korzystną umowę.
Chociaż w ostatnich tygodniach pojawiło się wiele spekulacji, że oferta kontraktowa Carlssona wpłynie na negocjacje Bedarda, ten stwierdził w poniedziałek, że z jego perspektywy nie zmieniło to tak naprawdę niczego w relacjach z Blackhawks. „Jestem bardzo zadowolony z kwoty, którą zarobię” – powiedział Bedard z uśmiechem. „To dużo. Myślę, że w przypadku Carlssona sytuacja jest po prostu inna. Gdy drużyna stara się pozyskać zawodnika, jego wartość będzie inna. Dla mnie to niczego nie zmieniło.” Po raz kolejny od czasu, gdy trzy lata temu został wybrany w drafcie, Bedard ponownie potwierdził swoje przywiązanie do Blackhawks i zaangażowanie w działalność klubu. Pomimo tego, co niektórzy mogą pisać w internecie po tym, jak zdecydował się nie podpisywać najdłuższego możliwego kontraktu na osiem lat, widać wyraźnie, że wierzy w to, co buduje dyrektor generalny Kyle Davidson. „Powtarzałem to już wielokrotnie i nie jest to żadna sztuczka. Chicago to naprawdę jedyne miejsce, w którym chcę grać. Wystarczy spojrzeć na rozwój naszych młodych zawodników, na to, jak świetną grupę tworzymy w szatni, jak bardzo jesteśmy zgrani i jak dobrze się bawimy. Bardzo się cieszę, że podpisałem tę umowę i mogę skupić się na drużynie. Nie mogę się doczekać powrotu i rozpoczęcia gry”.
Wzmocnienia poza sezonem
Connor bardzo pozytywnie ocenił również ruchy transferowe Davidsona poza sezonem, w tym pozyskanie jako wolnych agentów, Cole’a Smitha i Iana Cole’a oraz transfery Bowena Byrama i Jordana Greenwaya z Buffalo Sabres. Bedsy wyraził ogromne uznanie dla Byrama, który od przyszłego sezonu będzie pełnił rolę pierwszego obrońcy Blackhawks. „Myślę, że mieliśmy świetne lato. Pozyskaliśmy Bowena, który będzie jednym z najlepszych obrońców w lidze” – powiedział Bedard. „Zawsze to pokazywał, ale grał za plecami Cale’a Makara i Rasmusa Dahlina, więc nie jest łatwo zająć ich miejsca. Jest jednym z najbardziej utalentowanych graczy w lidze. Jego motywacja, by udowodnić, że jest obrońcą numer jeden, jest niesamowita, a jego entuzjazm związany z dołączeniem do nas jest świetny dla drużyny”.
Mówiąc o Cole’u, Bedard zażartował, że w przeszłości kilka razy padł ofiarą ataków tego doświadczonego obrońcy i cieszy się, że w tym roku będzie walczył u jego boku. „Myślę, że Ian Cole zadał mi prawdopodobnie najwięcej uderzeń kijem spośród wszystkich osób w moim życiu, ale teraz jest moim kolegą z drużyny i obaj będziemy pracować dla siebie nawzajem, co jest najpiękniejszą rzeczą w hokeju. Pozyskanie Cole’a na rynku wolnych agentów, a także Greenwaya, stanowi wzmocnienie naszej drużyny i sprawiło, że jesteśmy lepsi. Trudno nie być szczęśliwym”.

Refleksje na temat ponownego spotkania z Kane’em
Podczas końcowej fazy swojej 20-minutowej rozmowy z mediami, Bedsy został zapytany o oświadczenie obrońcy z Galerii Sław, Chrisa Cheliosa, który niedawno stwierdził w chicagowskiej stacji radiowej, że Patrick Kane rozważa podpisanie kontraktu tego lata albo z Blackhawks, albo z drużyną ze swojego rodzinnego miasta – Sabres. Podobnie jak większość fanów Blackhawks na platformach społecznościowych, Bedard nie mógł powstrzymać ekscytacji na myśl o możliwości powrotu „Showtime’a” do Wietrznego Miasta. Wydaje się wręcz, że całkowicie popiera ten pomysł. „Nie potrafię sobie wyobrazić jego pierwszego meczu po powrocie do United Center, reakcji, jaką wywoła, i jak wiele energii to wniesie, nie tylko do naszej drużyny, ale także do naszych kibiców” – powiedział Bedard. „Byłoby niesamowicie móc z nim grać i uczyć się od niego. Mam nadzieję, że zdecyduje się wrócić. Dzięki temu stalibyśmy się o wiele lepszą drużyną. Nadal jest niesamowitym graczem. Nie wiem, to pewnie nie jest najlepszy argument, ale mam nadzieję, że wróci i będziemy mogli grać razem”.
Przez trzy sezony Bedard nie miał jeszcze partnera z linii, którego umiejętności choćby w najmniejszym stopniu przypominałyby umiejętności Kane’a, więc pomysł sprowadzenia trzykrotnego zdobywcy Pucharu Stanleya naturalnie powinien go zaintrygować. Connor otwarcie mówił również o celu drużyny, jakim jest zwiększenie konkurencyjności w przyszłym sezonie, a Kane nadal może pomóc Blackhawks również w tym zakresie. „W tym roku chcemy zrobić duży krok naprzód. Chcemy być drużyną, która awansuje do play-offów, i to jest nasz jedyny cel” – zakończył.

