Gavin McKenna, czołowy prospekt draftu 2026 roku, od czasu Mistrzostw Świata Juniorów, podniósł poziom swojej wszechstronnej gry w Penn State i teraz pasuje do modelu Hawks znacznie lepiej niż wcześniej. McKenna przyciągnął w ostatnim miesiącu dużo uwagi, w tym właśnie ze strony Blackhawks. Najpierw pojawił się zarzut napaści kwalifikowanej jako przestępstwo, postawiony temu młodemu graczowi — i wycofany dwa dni później — po bójce przed studenckim barem 31 stycznia. Potem tydzień temu nastąpił oszałamiający występ z ośmioma punktami w zwycięstwie 11:4 nad Ohio State, który ponownie skierował reflektory na jego świetną grę.

Zawodnik pochodzący z terytorium Jukonu, który w grudniu skończył 18 lat, jest w czołówce klasyfikacji punktowej NCAA z dorobkiem 43 punktów w 28 meczach obecnego sezonu, w tym zaliczył 25 punktów od powrotu z Mistrzostw Świata Juniorów na początku stycznia. Wygląda na to, że organizacja z Wietrznego Miasta zauważyła poprawę wszechstronnej gry McKenny. Choć wcześniej w tym sezonie byli wobec niego sceptyczni, nie jest to już aktualne. Mało prawdopodobne jest, aby zarzut przestępstwa wpłynął na jego pozycję w drafcie NHL, teraz, gdy został wycofany. Co prawda wciąż grozi mu zarzut wykroczenia, ale rozprawa została przełożona, a Penn State nie nałożyło na Gavina żadnej wewnętrznej kary dyscyplinarnej. Natomiast nigdy nie było żadnych wątpliwości co do ofensywnego talentu McKenny, dlatego rozpoczynał sezon jako przewidywana jedynka draftu. Kompilacje jego najlepszych zagrań zwykle szybko przekonują kibiców do jego talentu.
Największym atutem tego gracza są fantastyczne ręce. Potrafi formować krążek kijem jak garncarz misę na kole garncarskim. Kontroluje go bez wysiłku, wykonując drobne ruchy, by utrzymać go z dala od przeciwników, zanim ustawi go pod idealnym kątem do kolejnego ruchu. Łączy to ze znakomitą wizją gry, jej czytaniem, zwrotnością i kreatywnością. Trzydzieści z jego 43 punktów w tym sezonie to asysty, podobnie jak 88 oczek z jego niewiarygodnych 129 punktów w 56 meczach w WHL w poprzednim sezonie.
7 asyst Gavina McKenny w meczu z Ohio State
Mimo to, McKenna rozczarował wielu skautów tej jesieni i stracił status przewidywanego numeru 1 draftu, z powodu nierównej etyki pracy oraz poziomu zaangażowania, szczególnie w defensywie i w powrotach do obrony. Jak wielu nastoletnich prospektów, musi przybrać na wadze i sile (ma obecnie 183 cm wzrostu i 77 kg wagi). Pozwalał jednak także zbyt łatwo się przepychać i wypychać na obwód bardziej niż powinien. Przestawienie się z hokeja juniorskiego na hokej akademicki, okazało się dla niego trudniejsze, niż oczekiwano. Jednak z upływem czasu znacznie się rozwinął, dojrzewając w grze defensywnej i ucząc się fizycznie dorównywać starszym oraz silniejszym przeciwnikom. Generalnie, obecna jego zdobycz punktowa w większym stopniu niż wcześniej przesłania słabości.

Przez cztery lata kadencji Kyle’a Davidsona jako generalnego menedżera Hawks, przywiązywano dużą wagę do etyki pracy przy decyzjach draftowych, więc rozwój McKenny w tym aspekcie, nagle znów czyni go odpowiednim kandydatem. Największym brakującym elementem przyszłego trzonu drużyny jest jeszcze jeden dynamiczny ofensywny skrzydłowy, a on z pewnością spełniałby to kryterium. Jednak wciąż wiele pozostaje do ustalenia przed draftem pod koniec czerwca, zarówno pod względem dalszego rozwoju McKenny, jak i miejsca wyboru Blackhawks. Gdyby sezon zakończył się dzisiaj, mieliby jedynie 15,2% szans na wygranie loterii i wybór w pierwszej dwójce, przy znacznie większych szansach na wybór z numerem szóstym lub siódmym.
Patrząc na innych zawodników draftowych, szwedzki napastnik Ivar Stenberg, kolejny główny kandydat do numeru 1 draftu, nadal gra znakomicie przeciwko zawodowcom w Europie. Uniknął też kontrowersji i od początku był bardziej wszechstronnym zawodnikiem niż McKenna. Łotewski obrońca Alberts Smits był z kolei znakomity jako nastolatek na Igrzyskach Olimpijskich, włączając się do dyskusji o najlepszego obrońcę tej klasy draftu obok Keatona Verhoeffa i Chase’a Reida. Blackhawks od dawna interesują się również kanadyjskim środkowym Tynanem Lawrence’em, którego brak produkcji punktowej od czasu przenosin w trakcie sezonu na Boston University, należy traktować z pewną ostrożnością, biorąc pod uwagę nietypowe problemy całej drużyny Terriers.
Kluczowe z pewnością będzie miejsce, z którym Chicago będzie wybierać. Należy pamiętać, że w dalszym ciągu realne jest przejęcie wyboru w pierwszej rundzie draftu od Florida Panthers, więc możliwości może być sporo. Czas pokaże na co zdecyduje się Kyle Davidson.

