Blackhawks rozegrali w tym sezonie osiem serii rzutów karnych (bilans 3:5), co jest wynikiem wyrównującym ich najwyższe tego typu osiągnięcie od 2015 roku i wbrew pozorom kryje się za nimi zaskakująco dużo przemyśleń. Krytycy rzutów karnych twierdzą, że są one losowym sposobem na wyłonienie zwycięzcy meczu NHL i mają w tym pewną rację. Jednak wraz z tym, jak strategia dogrywki trzech na trzech przesuwa się w kierunku utrzymywania posiadania krążka, czy się to komuś podoba, czy nie – rzuty karne znów stają się coraz częstsze. Dlatego też, niezależnie od tej loteryjności, drużyny starają się mieć większy wpływ na całą sytuację. Oto spojrzenie na strategię Hawks podczas wykonywania rzutów karnych.

Przed każdym meczem zawodnicy otrzymują raport skautingów dotyczący rzutów karnych, skupiony na bramkarzu rywali, ale jak zauważył Frank Nazar – w trakcie meczu wykonuje własny raport. „Zazwyczaj, gdy mam dobrą okazję blisko bramkarza to staram się czytać, jak on broni takie sytuacje” — powiedział Nazar, który w tym sezonie w najazdach ma skuteczność 1 na 5. „Używam tej wiedzy, kiedy jadę w rzutach karnych. Poza tym nigdy nie wiesz, czy nie dostaniesz rzutu karnego, prawda? Chcesz być przygotowany, bez względu na wszystko.”
Większość zawodników zanim zacznie wykonywać najazd, lubi mieć w głowie pomysł na drogę przejazdu i ruch, który spróbują wykonać na bramkarzu. Muszą jednak być również gotowi w każdej chwili na zmianę tego pomysłu. „Uważam, że radzę sobie trochę lepiej, kiedy mam coś w głowie i się tego trzymam” — powiedział Connor Bedard, który ma skuteczność 2 na 5. „Ale czasami bramkarz stoi w innym miejscu, niż się spodziewasz, więc zmieniasz to, jeśli musisz.”
Karny wykorzystany przez Connora Bedarda przeciwko Hurricanes
Teuvo Teravainen, który w tym sezonie ma bilans 0 na 4, ale w karierze 10 na 30, lubi trzymać się jednego podejścia przez pewien czas, a potem nagle je zmienić, gdy bramkarze zaczynają się spodziewać tego ruchu. „To taka mała walka — czy zrobisz ten sam ruch, czy coś innego” — powiedział Teravainen.
Czasami jednak zawodnik ma w swoim repertuarze tylko jeden ruch. Tak jest w przypadku obrońcy Louisa Creviera, który przeciąga krążek przez pole bramkowe i oddaje strzał backhandem, zanim bramkarz zdąży w pełni przesunąć się z lewej strony na prawą. Zadziałało to 10 grudnia, w sytuacji sam na sam przeciwko bramkarzowi Igorowi Shesterkinowi z New York Rangers. Dzięki temu w styczniu, Crevier dostał dwie niespodziewane okazje do strzału w rzutach karnych, z czego drugą wykorzystał przeciwko Andreiowi Vasilevskiyemu z Tampa Bay Lightning. Prawdopodobnie na dłuższą metę jednak ma to ograniczoną skuteczność, bo w końcu skauci drużyn przeciwnych też nie zasypują gruszek w popiele i analizują zachowania zawodników Blackhawks.
Karny wykorzystany przez Louisa Creviera przeciwko Lightning
Sztab trenerski, prowadzony przez Jeffa Blashilla, decyduje, których zawodników wysłać do rzutów karnych i w jakiej kolejności. Czasami coach kieruje się czystą intuicją, tak jak wtedy, gdy Nick Foligno — który wcześniej miał w karierze bilans 0 na 13 — zdobył zwycięską bramkę w szóstej rundzie najazdów, 4 stycznia przeciwko Washington Capitals.
Karny wykorzystany przez Nicka Foligno przeciwko Capitals

Zazwyczaj jednak Blashill korzysta z obszernego archiwum danych dotyczących rzutów karnych, obejmującego także kariery zawodników w college’u i niższych ligach, a także z tego, co widział w seriach najazdów, wykonywanych przez graczy po treningach. Za kolejnością strzelających również stoi pewna logika. Bedard na przykład zawsze strzela jako drugi — z konkretnego powodu. „Niektórzy zawodnicy lubią strzelać jako drudzy, bo chcą zobaczyć zachowanie bramkarza” — powiedział Blashill. „Nie chodzi o to, że nie widzieli wcześniej nagrań z danym goalkeeperem, ale żeby po prostu poczuć sytuację. Poza tym często ktoś taki jak Connor gra dużo minut w dogrywce, więc daje mu to chwilę, żeby złapać oddech.”
Nick Lardis, który ma skuteczność 2 na 5, zwykle jedzie jako pierwszy, ponieważ Blashill uważa, że na samym początku serii presja jest mniejsza. Z kolei weteran Ryan Donato, który w tym sezonie ma bilans 1 na 7, ale w karierze 11 na 34, często strzela jako trzeci, bo Blashill uważa, że potrafi poradzić sobie z presją. „Na pewno trzeba dopilnować, żeby twoi najlepsi strzelcy dostali szansę na strzał” — powiedział Blashill. „To prawdopodobnie zasada numer jeden.” – dodał z uśmiechem.

