Ewolucja Louisa Creviera – zawodnika mającego obecnie realny wpływ na grę Blackhawks

Louis Crevier nie był nawet pewien, czy kiedykolwiek uda mu się dotrzeć do NHL. W 2019 roku, czyli w swoim pierwszym roku kwalifikacji do draftu, nie został wybrany przez żadną drużynę. Rok później został jednak wyselekcjonowany w siódmej rundzie draftu z 188 numerem przez Chicago Blackhawks. W tamtym momencie jego największym atutem była przede wszystkim imponująca postura – mierzy aż 203 cm. Młody defensor zaprzeczył jednak wszelkim przeciwnościom losu i dziś wywiera znaczący wpływ na grę przebudowujących się Blackhawks. Historie takich „underdogów” zawsze są przyjemne do śledzenia. Równie ciekawie jest obserwować, jak rośnie pewność siebie Creviera pod okiem obecnego głównego trenera Blackhawks, Jeffa Blashilla. Przyjrzyjmy się bliżej, jak 24-letni obrońca dotarł do tego miejsca.

Początki Creviera w organizacji Blackhawks

Po wyborze w drafcie, Crevier podpisał z Blackhawks trzyletni debiutancki kontrakt w listopadzie 2021 roku. Wciąż występował wtedy w swojej juniorskiej drużynie Quebec Remparts z ligi QMJHL, jednak w sezonie 2022–23 zadebiutował w AHL w barwach Rockford IceHogs. W Rockford Crevier oraz inny obrońca, Alex Vlasic, odnieśli sporo sukcesów. Obaj byli w tym samym wieku (Vlasic został wybrany w drafcie w 2019 roku), a przy wzroście 198 cm Alexa i wspomnianych 203 cm Creviera,  tworzyli niezwykle solidny duet w defensywie.

Crevier zadebiutował w NHL w sezonie 2023–24. Został powołany w grudniu 2023 roku w związku z kontuzjami i rozegrał 24 mecze, notując trzy asysty i średni czas gry 15:41 minut na spotkanie. Jego postawa była na tyle obiecująca, że Blackhawks po wygaśnięciu kontraktu debiutanckiego przedłużyli z nim w lipcu 2024 roku, umowę o jeden rok.

W sezonie 2024–25 pełnił podobną rolę – dzielił czas między IceHogs i Blackhawks, będąc swego rodzaju uzupełnieniem składu pierwszej drużyny (trzy bramki i cztery punkty w 32 meczach). Latem 2025 roku nie było jednak jasne, czy Blackhawks zdecydują się na dalsze wiązanie przyszłości z Crevierem. Owszem, był solidnym obrońcą typu shutdown, dysponującym dobrymi warunkami fizycznymi i przyzwoitą jazdą na łyżwach, ale w systemie klubu znajdowało się wielu innych defensorów o wyższym potencjalnym „suficie”. Z wyjątkiem Artyoma Levshunova i Sama Rinzela, większość z tych prospektów była jednak leworęczna. Praworęczność Creviera działała na jego korzyść, podobnie jak wspomniany wcześniej wzrost. Blackhawks złożyli mu ofertę kwalifikacyjną, a następnie w lipcu 2025 roku, podpisali z nim dwuletnie przedłużenie kontraktu.

Mimo to większość obserwatorów spodziewała się, że Crevier pozostanie raczej zawodnikiem „asekuracyjnym”. Aby odesłać go do Rockford, trzeba byłoby przeprowadzić go przez listę odrzutków, więc było jasne, że będzie grał w Chicago. Jednak praworęczni obrońcy – Connor Murphy (wciąż bardzo użyteczny weteran, gdy jest zdrowy) oraz Levshunov i Rinzel – znajdowali się wyżej w hierarchii. Crevier miał więc ponownie pełnić rolę siódmego obrońcy, wskakującego do składu w razie kontuzji.

Rola Creviera w systemie Jeffa Blashilla

Ale wówczas na scenę wkroczył Jeff Blashill – nowy trener główny Blackhawks, odpowiedzialny za przeprowadzenie młodego zespołu przez kolejny etap rozwoju. Na początku nie znał on dobrze Creviera, ale bardzo szybko dostrzegł w nim potencjał na wyższy sufit i większą rolę.

Chcąc chronić niezwykle utalentowanych, ale wciąż bardzo „zielonych” obrońców, czyli Levshunova i Rinzela, Blashill zastosował na początku sezonu bardzo niekonwencjonalne ustawienie z siedmioma obrońcami. Mógł sobie na to pozwolić dzięki zaufaniu do mocnych stron Creviera. Tak wówczas tłumaczył swój tok myślenia i rolę Creviera: „Pozwala nam to wyrównać minuty. Uważam, że Louis Crevier jest świetnym zawodnikiem do gry w osłabieniach. Więc mamy Murpha (Connora Murphy’ego) i Crevsa, którzy mogą zaczynać zmiany w penalty kill, o ile któryś z nich nie siedzi akurat na ławce kar. Rinz (Sam Rinzel) i Artyom dostają minuty w przewagach. Po prawej stronie to naprawdę wyrównuje obciążenie minutowe, co uważam za coś pozytywnego.”

Crevier faktycznie jest dużą wartością w grze w osłabieniach i dobrze wywiązywał się z roli siódmego, aktywnego obrońcy przez pierwsze dwa miesiące sezonu. Gdy jednak debiutant Rinzel zaczął mieć problemy z codziennymi wymaganiami gry w NHL, Blashill uznał, że Crevier jest gotowy na większą odpowiedzialność. Został ponownie zestawiony z Vlasicem – dokładnie tak jak w czasach gry w IceHogs – i obaj zaczęli tworzyć pierwszą parę defensywną Blackhawks. Rinzel z kolei został przesunięty do roli siódmego obrońcy, a w połowie grudnia odesłany do Rockford, by popracować nad kompletnością swojej gry. Crevier natomiast pozostał w pierwszej parze z Vlasicem. Blashill wyjaśniał: „Vlas i Crev, kiedy grali chyba najlepiej, mieli bardzo konkretną rolę – mierzyć się z najlepszymi zawodnikami rywali, z pierwszą linią przeciwnika. To wyzwanie, które – moim zdaniem – przyjęli bardzo dobrze. Są tak wysokimi zawodnikami, że naprawdę, naprawdę, naprawdę trudno się przeciwko nim gra.”

Ten duet rzeczywiście jest trudny do gry przeciwko niemu i wydaje się dobrze się uzupełniać. Siódmorundowy wybór w pierwszej parze defensywnej? Prawdopodobnie nie jest to rozwiązanie długoterminowe, ale Blashill dopasował system do mocnych stron Creviera, a sam zawodnik odpowiada na to bardzo solidną grą.

Postępy Creviera i jego atuty

Zwykle więksi hokeiści nie słyną z dobrej jazdy na łyżwach, co wynika z ich masywnej i dużej sylwetki. Blashill zauważył jednak poprawę właśnie w tym elemencie. Już w październiku zeszłego roku mówił: „To gigantyczny zawodnik, mierzący 203 cm wzrostu, który potrafi całkiem nieźle jeździć na łyżwach. Myślę, że jego jazda się poprawiła. Nie mogę powiedzieć tego z całą pewnością, ale wykonywaliśmy ćwiczenia, które stawiały obrońców w trudnych sytuacjach i jego jazda na łyżwach była naprawdę bardzo dobra. A wtedy stajesz się naprawdę dobrym obrońcą – jeśli masz dobrą pozycję ciała, dobry kij, a on robi to wszystko bardzo dobrze.”

W grudniu, po większej próbie meczów w bardziej odpowiedzialnej roli, Blashill dodał: „Wchodząc w sezon, nie wiedzieliśmy, jaki krok naprzód zrobi, a uważam, że zrobił naprawdę duży. Grając przeciwko niemu w zeszłym roku (gdy Blashill był asystentem trenera w Tampa Bay Lightning – przyp. red), widziałem naprawdę ogromnego zawodnika, który poruszał się całkiem dobrze. I myślę, że jego mobilność staje się coraz lepsza. W przypadku dużych graczy, często płynność ruchów poprawia się wraz z wiekiem i uważam, że dokładnie tak jest w jego przypadku. Ten chłopak ma 203 cm wzrostu, a jego praca nóg jak na taki rozmiar jest naprawdę dobra. Jest mądry w defensywie, a do tego zyskał spokój z krążkiem. Myślę, że zrozumiał, iż dzięki swoim warunkom fizycznym ma dodatkowy ułamek sekundy, by podjąć właściwą decyzję z krążkiem. Ta właściwa decyzja może być wciąż trudnym zagraniem, ale ta dodatkowa chwila pozwala mu zagrać dokładniej i wtedy stajesz się naprawdę ważnym zawodnikiem.”

Crevier zyskał dużą pewność siebie dzięki rolom dopasowanym do jego atutów, co widać w jego ostatnich występach.

Pewny siebie Crevier = większa produkcja

Pierwotnie Louis został pominięty w składzie na pierwszy mecz tego sezonu, gdy Blackhawks grali jeszcze sześcioma obrońcami, zanim przeszli na ustawienie z siedmioma. Od tamtej pory wystąpił jednak we wszystkich kolejnych 42 spotkaniach – co z pewnością nie było oczywiste na początku rozgrywek. Wiemy już, że pochodzący z Quebecu obrońca, świetnie radzi sobie w osłabieniach – jest szósty w zespole pod względem czasu gry w penalty kill (83:30 minut). Co więcej, ma na koncie gola zdobytego w osłabieniu – jednego z zaledwie trzech takich trafień Blackhawks w tym sezonie – strzelonego 11 grudnia przeciwko New York Rangers

Jego 63 zagrania ciałem dają mu drugie miejsce w drużynie, a 36 zablokowanych strzałów – piąte. Wystarczy spojrzeć na jego poczynania na lodzie i od razu widać, że Crevier gra coraz bardziej fizycznie i agresywnie we własnej tercji, dokładnie tak, jak sugerował Blashill. Jest także w czołówce zespołu pod względem wskaźnika plus/minus, z wynikiem +2.

Poza wkładem defensywnym uczy się również, że może pomagać zespołowi w ofensywie. W 42 rozegranych meczach ma na koncie cztery bramki, 10 asyst i 14 punktów. Liczba goli daje mu ex aequo pierwsze miejsce wśród obrońców razem z Wyattem Kaiserem. Dziesięć asyst to drugi wynik wśród defensorów (na równi z Mattem Grzelcykiem), a 14 punktów to również drugie miejsce (Levshunov prowadzi w dwóch ostatnich kategoriach).

Kolejnym atutem Creviera jest jego potężny strzał. Ma najsilniejsze uderzenie w drużynie, mierzone na ponad 164 km na godzinę. Wraz z upływem sezonu, 24-latek staje się coraz pewniejszy swojego silnego strzału z niebieskiej linii. Blashill zachęca obrońców do aktywniejszego udziału w ofensywie i do włączania się do akcji, a Crevier nie waha się z tego korzystać. Jego 62 strzały na bramkę to najlepszy wynik wśród obrońców. Blashill tak to opisuje: „Kiedy krążek trafia do Crevsa, właściwie wiesz, co się wydarzy – i to wydarzy się mocno i szybko. Gdybym miał taki strzał, też bym strzelał. To jest bomba. To broń – bez dwóch zdań – i sposób, by nawet bez wielkiej finezji ofensywnej być bardzo wartościowym ofensywnie. Ta przewidywalność jest ważna. Rozmawialiśmy o obszarach gry w tercji ataku, w których warto być przewidywalnym, i to jest jeden z nich – gdy krążek idzie z dołu do góry, pierwszą decyzją ma być strzał. On wykonuje to naprawdę dobrze. Strzał Louiego jest najlepszą bronią w tej grupie obrońców. Jest tak mocny, że potrafi znaleźć sobie drogę do bramki. A im większa będzie jego reputacja, tym częściej będzie się tam przedzierał. Ja bym nie chciał go blokować!”

Blashill niedawno wykorzystał Creviera i jego strzał w konkursie rzutów karnych przeciwko Washington Capitals. Wówczas nie trafił, ale już w meczu przeciwko St. Louis Blues był skuteczny pod bramką. Ruszył z linii niebieskiej i dobił krążek szybciej niż Jason Dickinson.

Dickinson po meczu żartował: „Ma trochę przewagi zasięgu. Byłem trochę zaskoczony, że w ogóle tam się znalazł. Wracaj na niebieską, jesteś defensywnym obrońcą, Crevs!” – podsumował tą akcję z uśmiechem.

Cóż – pewność siebie potrafi działać w nieoczywisty sposób. Crevier wyraźnie odnajduje swoją drogę. Łatwo zapomnieć o jego skromnych początkach jako wyboru z siódmej rundy draftu NHL. Ten młody obrońca ma za sobą naprawdę imponujący sezon, znajdując się we właściwym miejscu o właściwym czasie – zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Czy Crevier utrzyma taką formę? Jak jego rola zmieni się – na lepsze lub gorsze – gdy kolejni młodzi obrońcy będą gotowi do gry w NHL? Odpowiedź przyniesie czas. Na razie jednak Crevier ma ogromny wpływ na grę Blackhawks i w pełni wykorzystuje swoją szansę. I taka historia nam się naprawdę podoba – historia Kopciuszka, który stał się „królem”.

Poprzedni wpis
Zwycięstwo Blackhawks w wyjazdowym meczu z Nashville Predators
Następny wpis
Chicago Blackhawks vs Edmonton Oilers – zapowiedź meczu