Generalny menadżer Chicago Blackhawks, Kyle Davidson, ma przed sobą intensywny okres poza sezonem. Podpisanie nowego kontraktu z Connorem Bedardem znajduje się na szczycie jego letniej listy zadań. Niektórzy kibice zaczynają się niepokoić, że umowa jeszcze nie została zawarta, ponieważ z wiarygodnych źródeł nie napływa zbyt wiele informacji na ten temat. Szczerze mówiąc, fakt, że nie słyszeliśmy nic poza spekulacjami, nie jest niczym złym. To oznacza, że negocjacje postępują. Zazwyczaj słyszy się o czymś tylko wtedy, gdy jedna ze stron nie jest zadowolona i ujawnia pewne informacje, aby wywrzeć presję na drugą stronę. Nie ma wątpliwości, że Bedard otrzyma sowite wynagrodzenie, a Blackhawks zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zapewnić mu satysfakcję i bezpieczeństwo. Sztuka polega na tym, jaką umowę chcą mu zaproponować: długoterminowy kontrakt na maksymalnych warunkach czy umowę pomostową, która wygaśnie, zanim stanie się on nieograniczonym wolnym agentem? Tak więc klub ma dwie opcje dotyczące kolejnej umowy ze swoją młodą gwiazdą.

Zatrzymanie go za wszelką cenę
Większość fanów i kierownictwo Blackhawks chcieliby podpisać z Bedardem ośmioletni kontrakt. Mają na to czas do 1 września, zanim wejdzie w życie nowa umowa zbiorowa, a maksymalny okres obowiązywania umowy zostanie ograniczony do siedmiu lat. Podpisanie kontraktu z młodą gwiazdą na osiem lat prawdopodobnie oznacza, że druga połowa umowy będzie okazją. Wraz ze wzrostem pułapu wynagrodzeń i miejmy nadzieję, wzrostem wydajności Bedarda, to, na co się zgodził w 2026 roku, stanie się świetną okazją. AFP Analytics specjalizuje się w prognozowaniu kontraktów na podstawie wyników zawodników i sytuacji rynkowej. Firma przewiduje wynagrodzenie w wysokości 98,9 mln dolarów w ramach ośmioletniego kontraktu, co daje średnią roczną wartość na poziomie 12,3 mln dolarów. Obecnie wydaje się to sporą kwotą, ale jeśli przez cały okres trwania umowy Bedard będzie grał tak, jak przed grudniową kontuzją, to dla Blackhawks będzie to prawdziwa okazja. Jednak pod koniec kontraktu, mając prawie 29 lat, stanie się nieograniczonym wolnym agentem. Bez wątpienia będzie szukał kolejnego dużego kontraktu, a jeśli przebudowa Blackhawks nie zakończy się sukcesem, może chcieć zdobyć Puchar Stanleya gdzieś indziej. Nie są to rzeczy, o które Davidson martwi się w tej chwili i nikt inny też nie powinien. Jeśli ciągle martwisz się, że zawodnik odejdzie, nie warto go w ogóle podpisywać.

Most do przyszłości
Inną opcją dla Bedarda jest podpisanie trzyletniej umowy pomostowej. Jest to najdłuższy kontrakt, jaki może podpisać, pozostając przy tym po jego wygaśnięciu zastrzeżonym wolnym agentem. Nieograniczonym wolnym agentem stanie się po swoim siódmym sezonie w lidze. To właśnie takiej umowy prawdopodobnie oczekuje jego agent. AFP szacuje, że trzyletnia umowa pomostowa będzie warta 28,14 mln dolarów, z średnią roczną wartością 9,8 mln dolarów. Dlaczego więc Bedard i jego agent mieliby chcieć około 2,5 mln dolarów mniej rocznie przez następne trzy sezony? To proste. Po trzech latach będzie mógł wynegocjować nową długoterminową umowę, która może być warta znacznie więcej niż 12,3 mln dolarów, które otrzymałby przez następne pięć lat w ramach podpisanej przez siebie ośmioletniej umowy. Tak, to obstawianie na siebie, ale Bedard nie ma z tym żadnego problemu.
Ostatecznie nie ma znaczenia, którą drogą pójdą Blackhawks, o ile tylko sprawa zostanie załatwiona… a tak się stanie. Fani woleliby umowę pomostową, ponieważ potencjalnie mieliby Bedarda pod kontraktem przez 10 lat, a nie osiem, zanim kwestia statusu wolnego agenta stanie się problemem.

