Wczorajsze starcie w Dywizji Centralnej z Minnesota Wild, zaczęło się bardzo obiecująco dla Chicago Blackhawks, którzy w pierwszych 26 minutach wypracowali prowadzenie 3:0. Connor Bedard był bardzo aktywny od pierwszych zmian, nowa pierwsza linia ataku wyglądała groźnie praktycznie za każdym razem, gdy pojawiała się na lodzie, a obrona regularnie zmuszała Wild do strat. Blackhawks wydawali się zmierzać po swoje pierwsze zwycięstwo w Minnesocie od 2019 roku, jednak finalnie to spotkanie zakończyło się katastrofą. Trzy gole Wild bez odpowiedzi — w tym jeden przy wycofanym bramkarzu w końcówce trzeciej tercji — doprowadziły do remisu 3:3 i dogrywki. Chicago miało wiele okazji pod koniec regulaminowego czasu gry oraz w doliczonym czasie, by uniknąć bolesnej porażki, ale nie potrafiło „zamknąć” meczu. Po raz drugi w tym sezonie w meczu z Minnesotą, comeback rywali przypieczętował Kirill Kaprizov, zdobywając jedynego gola w serii rzutów karnych i dając Wild zwycięstwo 4:3.
Choć zdobycie tylko jednego punktu na tafli Grand Casino Arena — biorąc pod uwagę, jak dominujący był początek spotkania — jest całkowicie nieakceptowalne, Blackhawks nie byli szczególnie przybici tym, co wydarzyło się w końcowej fazie meczu. Główny trener Jeff Blashill dostrzegł wiele pozytywów w grze swojego zespołu, przeciwko jednej z najlepszych drużyn NHL. „Kiedy odsuniesz emocje na bok — a oczywiście jesteśmy sfrustrowani — przewaga w sytuacjach bramkowych wynosiła 23:14 dla nas. Taki mecz wygrywa się w 98 procentach przypadków. Po prostu nie wygraliśmy go dziś. Szczerze mówiąc, to była nasza najlepsza gra od dłuższego czasu”.
Blashill ma rację — Blackhawks zaprezentowali swój najlepszy występ od kilku tygodni. Przez większość spotkania byli lepszą drużyną i nawet mimo dwóch goli Wild w trzeciej tercji, statystyki oraz analityka tej odsłony faworyzowały gości. Blashill i Blackhawks nie szukają „moralnych zwycięstw” ani pocieszeń, jednak mimo niekorzystnego wyniku, wczorajszy występ dostarczył wielu zachęcających sygnałów.
Przyjrzyjmy się najważniejszym aspektom bolesnej porażki 3:4 po rzutach karnych.
Pierwsza linia ataku w rozkwicie
Po raz pierwszy w tym sezonie, Blashill zestawił pierwszą linię ataku z dwoma najlepszymi kreatorami gry. Connor Bedard i Frank Nazar, którzy na poziomie NHL rzadko grali razem, zostali połączeni, a dołączył do nich Teuvo Teravainen, wracający do składu po kontuzji. Już w pierwszej zmianie Teravainen zdobył „brudnego” gola, dając Blackhawks prowadzenie 1:0, a cała trójka była skuteczna przez resztę meczu.
Szybkość i umiejętności gry zespołowej Nazara doskonale współgrały z Bedardem, który nie musiał brać na siebie aż tak dużego ciężaru gry. Bedsy odpowiedział swoim najlepszym występem od powrotu po urazie – liderował w zespole z 11 próbami strzałów, 10 indywidualnymi sytuacjami bramkowymi, ośmioma strzałami na bramkę i czterema sytuacjami wysokiego zagrożenia, podczas 23:49 minut spędzonych na lodzie. Zanotował również asystę pierwszego stopnia przy golu Teravainena, przerywając krótką, trzymeczową serię bez punktu i wreszcie wyglądał tak, jak przed kontuzją.
Gol Teravainena był jedynym trafieniem pierwszej linii ataku, ale Wild mieli sporo szczęścia, że tylko na nim się skończyło. Bedard miał kilka znakomitych okazji z bliskiej odległości, które Jesper Wallstedt w cudowny sposób obronił, a Nazar i Teravainen także mieli swoje szanse. Podczas 11:46 minut wspólnej gry w równych składach, pierwsza linia ataku prowadziła 16:6 w próbach strzałów, 11:3 w strzałach na bramkę, 9:3 w sytuacjach bramkowych i 6:1 w sytuacjach wysokiego zagrożenia. Ta trójka odpowiadała za 14 z 32 strzałów Chicago na bramkę w całym meczu.

Świetny Mikheyev
Ilya Mikheyev rozgrywa kolejny bardzo wpływowy sezon w Chicago — do tego stopnia, że Blackhawks mogą zaoferować mu przedłużenie kontraktu jeszcze przed tegorocznym trade deadline. 31-letni skrzydłowy jest jednym z głównych powodów, dla których Chicago ma najlepsze osłabienia w NHL, skutecznie wykorzystując szybkość i aktywny kij do siania spustoszenia w przewagach rywali. Penalty killing ma bilans 31 na 33 w 14 meczach 2026 roku.
Mikheyev nie tylko nadal prezentuje znakomitą grę defensywną, ale coraz częściej dokłada również punkty. Po zdobyciu swojego 10 gola w sezonie w drugiej tercji, zanotował punkt w czterech z ostatnich pięciu spotkań. W 13 meczach w styczniu strzelił cztery gole i dorzucił pięć asyst. Mikheyev wykonuje świetną pracę po obu stronach tafli, imponując zdolnością do wyłączania czołowych linii rywali przy jednoczesnym zdobywaniu punktów.
Obrona zasłużyła na więcej
Blackhawks nie utrzymali dwubramkowego prowadzenia w trzeciej tercji, ale nie wynikało to z załamania ich gry. Wild oddali w tej tercji tylko sześć strzałów i stworzyli osiem sytuacji bramkowych, jednak dwa „brudne” gole wystarczyły, by doprowadzić do remisu 3:3.
W ciągu 65 minut tego spotkania, Minnesota wygenerowała zaledwie osiem sytuacji wysokiego zagrożenia i oddała 23 strzały na bramkę. To był kolejny solidny występ defensywy Blackhawks, która zasługiwała na lepszy końcowy rezultat. Szczególnie wyróżnili się Louis Crevier i Alex Vlasic, obaj kończąc mecz z wynikiem +2 w klasyfikacji plus/minus. Chicago prowadziło 5:0 w sytuacjach bramkowych, gdy Vlasic i Crevier byli razem na lodzie przy grze pięciu na pięciu.
Dolne formacje ataku dokładają swoje
Brak wystarczającego wsparcia ofensywnego był ostatnio problemem Blackhawks, dlatego cieszy fakt, że w tym meczu trzy z czterech linii zdobyły gole. Do Teravainena i Mikheyeva dołączył Ryan Donato, który przerwał serię 11 meczów bez gola, zaliczając swoje 11 trafienie w sezonie. Donato nie otrzymuje tylu szans co w sezonie 2024–25, gdy grał głównie w pierwszej linii z Bedardem i zakończył rozgrywki z 30 golami. W tym roku częściej występuje w dolnej szóstce, a mimo to ma trzeci najlepszy dorobek bramkowy w drużynie. Blackhawks potrzebują teraz większego wkładu ofensywnego od weteranów. Oby produkcja czwartej linii się utrzymała, a Donato złapał dobrą serię przed przerwą olimpijską.
Problemów w przewadze ciąg dalszy
Najbardziej frustrującym elementem straty prowadzenia w tym spotkaniu jest fakt, że Blackhawks mogli łatwo uniknąć katastrofy, gdyby wykorzystali swoje przewagi w końcówce meczu. Danila Yurov i Matt Boldy otrzymali kary w ostatnich 12 minutach regulaminowego czasu gry, a Boldy został ukarany po raz drugi w dogrywce.
Jednak podobnie jak w siedmiu poprzednich spotkaniach, gra w przewadze nie przyniosła kluczowego gola, co pozwoliło Wild wrócić do meczu i ostatecznie go wygrać. Co prawda gra w power play wyglądała lepiej i guma krążyła z kija na kij, ale nadal liczy się wykończenie. Blackhawks ponownie go zabrakło, a seria bez gola w przewadze wynosi teraz 0 na 22 w ostatnich ośmiu meczach. Ostatnie trafienie w power play padło 11 stycznia.
Aby pokonywać najlepsze drużyny ligi, zwłaszcza na ich lodzie, gra formacjach specjalnych musi funkcjonować perfekcyjnie. Chicago zakończyło mecz w Minnesocie z bilansem 0 na 5 w przewagach. Formacje do gry w osłabieniu po raz kolejny wywiązały się ze swojej roli, ale power play niestety zawiódł.

