Przed wylotem do Columbus, Chicago Blackhawks wyszli wczoraj na lód w Fifth Third Arena, odbywając ostatni trening przed przerwą olimpijską. Była to ostatnia jednostka treningowa co najmniej do 17 lutego, kiedy to kluby NHL będą mogły wznowić treningi po zakończeniu początkowego okresu ograniczeń.

Mimo, że Blackhawks przystępowali do zajęć po satysfakcjonującym zwycięstwie 6:3 nad San Jose Sharks — wygranej, która przerwała serię pięciu porażek z rzędu i przyniosła pierwsze od 7 stycznia spotkanie z więcej niż trzema zdobytymi bramkami — trener Jeff Blashill zdecydował się na roszady w ustawieniu formacji ofensywnych. Oliver Moore, który w dwóch ostatnich meczach występował w czwartej linii, został przesunięty do czołowej szóstki, natomiast Ryan Greene spadł w hierarchii. Moore ma być środkowym drugiej formacji Chicago w najbliższym meczu z Blue Jackets, gdzie zagra u boku Teuvo Teräväinena i Andre Burakovsky’ego. W związku z tym, że Frank Nazar występuje obecnie na skrzydle pierwszej linii z Connorem Bedardem, pojawiło się wolne miejsce na pozycji centra drugiego ataku, a Moore dostaje kolejną szansę, by je sobie zapewnić. Najlepszym sposobem, by Moore utrzymał tę rolę do końca sezonu zasadniczego, będzie tchnąć życie w całkowicie zamarzniętą ofensywnie formację, ponieważ zarówno Teräväinen, jak i Burakovsky mają poważne problemy z produkcją punktową przy grze pięć na pięciu.

Burakovsky, który w ostatnich 12 meczach zanotował zaledwie jedną asystę, od 13 grudnia zdobył tylko cztery punkty przy grze w równych składach. Co może zaskakiwać, Teräväinen wypada jeszcze gorzej. Od początku grudnia zdobył zaledwie dwa punkty przy grze 5-na-5, rozgrywając w tym czasie 24 spotkania. Oba były bramkami — jego ostatnia asysta przy równych składach miała miejsce… 20 listopada. To było dokładnie 29 meczów temu. To bardzo trudne zadanie dla debiutanta, by wyciągnąć z dołka dwóch doświadczonych weteranów — wystarczy zapytać o to Greene’a, który na wtorkowym treningu stracił miejsce właśnie w tej formacji ataku. Greene nie był w stanie odnaleźć się w tej roli po odejściu z formacji Bedarda, ale wcale nie wynikało to z jego winy. Przesunięcie do czwartej linii nie powinno być postrzegane jako degradacja, gdyż jest to po prostu kolejna próba Blashilla, by znaleźć działające zestawienie.

Mając na uwadze mecz z San Jose, trzecia linia w składzie Ryan Donato – Jason Dickinson – Ilya Mikheyev funkcjonuje znakomicie – trójka tych napastników zdobyła w sumie 10 punktów w tym pojedynku. Nie było więc koniecznie dokonanie żadnych zmian w jej ustawieniu, ale bardzo możliwe, że w najbliższym meczu w Nationwide Arena dojdzie do korekty w czwartej formacji. Kapitan Nick Foligno, który opuścił dwa ostatnie mecze z powodu nieujawnionego urazu, powinien być gotowy do powrotu do składu na spotkanie przeciwko swojej byłej drużynie. Foligno spędził dziewięć sezonów w barwach Columbus Blue Jackets, rozgrywając dla klubu 599 spotkań. Przez sześć ostatnich lat pobytu tam, nosił na koszulce literę „C”, zanim ostatecznie został wymieniony do Toronto Maple Leafs. „To zawsze coś wyjątkowego” — powiedział Foligno o powrocie do Columbus. „Miło będzie tam wrócić. Uważam to miejsce za swój dom. W pewnym sensie tam dorastałem. To było dziesięć lat kształtowania się jako zawodnik, którym jestem dzisiaj. Mam stamtąd mnóstwo wspaniałych wspomnień, więc za każdym razem, gdy mam okazję tam zagrać, to szczególne uczucie.”
Foligno brał udział w treningu jako dodatkowy zawodnik podczas symulacji zmian, ale oczekuje się, że w Columbus zagra w czwartej linii, najprawdopodobniej zastępując debiutanta Coltona Dacha. Jeśli faktycznie tak się stanie, będzie to już piąty raz w ciągu ostatnich dwóch tygodni, gdy Dach pozostanie zdrowym rezerwowym. Choć Blashill bez wątpienia chce dawać młodym zawodnikom szanse gry, jego pole manewru jest ograniczone — przynajmniej do momentu, gdy jeden z napastników, prawdopodobnie Dickinson, zostanie wymieniony przed trade deadline.

