Porównując przedsezonowe oczekiwania z wynikami na koniec roku, nikt nie przerósł ich bardziej niż Ryan Greene. Jego debiutancki sezon w NHL może nie przyniósł oszałamiających statystyk, ale 22-latek przez większą część sezonu wykazał się ponadprzeciętnym zaangażowaniem. Bardzo dobrze grał w pierwszej linii z Connorem Bedardem i udowodnił, że zasługuje na miejsce w NHL. Wygląda na to, że ma przed sobą długą karierę w Chicago Blackhawks, ale prawdopodobnie nie będzie to ta sama pozycja, na której widzieliśmy go przez większość tego sezonu. „W tym roku najważniejsza była dla mnie konsekwencja” – powiedział Greene podczas wywiadu podsumowującego sezon. „Musiałem pojawiać się na lodzie i grać co drugą noc lub w dwóch meczach z rzędu. Oczywiście bardzo różni się to od sezonu w college’u”.

Można było zarobić mnóstwo pieniędzy, obstawiając po ostatnim meczu przedsezonowym, że Greene zagra w 81 z 82 meczów Blackhawks w tym sezonie. Miał rozpocząć rok w AHL w barwach Rockford IceHogs, ale kontuzja Landona Slaggert zmieniła te plany i znalazł się w składzie na mecz otwarcia przeciwko Florida Panthers. Greene strzelił swoją pierwszą bramkę w NHL 15 października, podczas meczu z St. Louis Blues.
Pierwsza bramka Ryana Greene’a w NHL w meczu z St. Loius Blues
Ryan konsekwentnie stwarzał okazje do zdobycia bramki, gdy grał w pierwszej linii ataku. Sezon zakończył trafiając do siatki w ostatnich trzech meczach, ale z łatwością mógłby mieć na swoim koncie nawet 20 goli, gdyby nie kilka niecelnych strzałów i irytujące słupki. Zyskał mnóstwo czasu na lodzie u boku Bedarda. Między tymi dwoma młodymi gwiazdami od razu zaiskrzyło, ponieważ Greene był na tej samej fali co młoda gwiazda Blackhawks. „Wykonał świetną robotę w linii Bedsy’ego, jeśli chodzi o rozgrywanie akcji – jest wystarczająco sprytny, by grać z Connorem” – powiedział główny trener Jeff Blashill. „Connor to naprawdę bardzo inteligentny gracz, więc potrzebujesz ludzi, którzy są na tyle sprytni, by z nim grać i maksymalnie wykorzystać jego potencjał. Z Greenerem nie ma tego, co w żargonie trenerskim nazywamy »szaleństwem«. Wiesz mniej więcej, co zrobi”.

W całym sezonie kombinacja Greene’a, Bedarda i Andre Burakovsky’ego stworzyła najwięcej okazji do zdobycia bramki spośród wszystkich linii ataku. Greene zdobył połowę swoich bramek i 16 z 29 punktów, grając z tą dwójką. Siedem z jego 10 asyst w tej linii było asystami pierwszego stopnia, co pokazuje, że ma świetną wizję i rozumie, gdzie krążek powinien trafić. „To było niesamowite” – powiedział Greene o grze z Bedardem. „To niesamowity zawodnik i świetny kolega z szatni. Samo obserwowanie, jak potrafi napędzać grę i czasami tworzyć akcje z niczego, jest czymś wyjątkowym i rzadkim”.
Statystyki sezonu Greene’a
Rozegrane mecze: 81
Bramki: 12
Asysty: 17
Punkty w przewadze: 4 (1 gol, 3 asysty)
Bilans bramkowy: -14
Strzały na bramkę: 109
Próby strzałów: 200
Skuteczność strzałów: 11,0%
Średni czas na lodzie: 16:45 minut
Minuty karne: 14
Wykorzystane kary: 14
Zablokowane strzały: 37
Skuteczność wznowień: 42,7%
Indywidualne okazje bramkowe: 140
Indywidualne okazje wysokiego ryzyka: 67
Wskaźnik Corsi (CF%): 43,27%
Wskaźnik okazji bramkowych (SCF%): 40,70%
Wskaźnik okazji wysokiego ryzyka (HDCF%): 36,83%

W swoim debiutanckim sezonie Greene pokazał, że może być skuteczny jako gracz pierwszej linii. Chociaż dobrze jest wiedzieć, że jest wszechstronny, raczej nie będzie to dla niego długoterminowa perspektywa. Może grać z Bedardem, ale gdy w składzie pojawi się więcej utalentowanych graczy, jego skuteczność w wykańczaniu akcji musi być lepsza, aby grać w tej linii. Wydaje się, że jego gra w obu kierunkach będzie ostatecznie najlepiej wykorzystana w trzecim ataku. Kiedy zostanie ustalony skład, który przywróci drużynie szanse na tytuł, Greene nie powinien grać na skrzydle u boku Bedarda. Może pełnić swoją bardziej naturalną rolę jako środkowy w defensywnej linii, zapewniając jednocześnie pewną głębię punktową. Ostatecznie jednak to Green zdecyduje, gdzie najlepiej pasuje do tej drużyny. W tym sezonie przekroczył wszelkie oczekiwania, ale wciąż ma spore pole do rozwoju, przez co otrzymuje 4+ w szkolnej skali ocen.

