Pomimo fatalnego zakończenia sezonu zasadniczego w kwietniu, sezon 2025-2026 był krokiem we właściwym kierunku. Wiele rzeczy ułożyło się pomyślnie dla Blackhawks w tym sezonie – Connor Bedard stał się graczem zdobywającym punkt w każdym meczu, Spencer Knight pokazał, że jest w stanie rozegrać ponad 55 spotkań, a gracze rezerwowi, tacy jak Ryan Greene i Nick Lardis, udowodnili, że potrafią być skuteczni w NHL wcześniej niż oczekiwano. Oczekiwania wobec tej młodej grupy graczy rosną zarówno wewnątrz klubu, jak i poza nim. Jeśli młodzi Blackhawks mają odnieść sukces, potrzebują więcej sprzyjających okoliczności.

Rozwój
Być może to najbardziej oczywisty czynnik, ale to właśnie rozwój młodych graczy stanowi podstawę sukcesu tej przebudowy. W trakcie ostatniego sezonu widzieliśmy znaczące postępy u większości młodych graczy. Niezależnie od tego, czy tego lata dołączy do nich jakaś wielka gwiazda, indywidualny rozwój jest głównym motorem sukcesu tej drużyny.
Artyom Levshunov jest obecnie prawdopodobnie najważniejszym elementem drużynowej układanki i kluczowe znaczenie ma to, aby w przyszłym sezonie zobaczyć jego postępy. Levshunov jest jednym z trzech filarów tej przebudowy, obok Bedarda, który udowodnił, że jest supergwiazdą, oraz Antona Frondella, który po krótkim, 12-meczowym występie pod koniec kampanii, wygląda na prawdziwą gwiazdę. Levshunov ma być pierwszym obrońcą Blackhawks, który będzie w stanie grać 20 minut w każdym meczu, odgrywać znaczącą rolę w grze w osłabieniu i kierować najlepszą formacją do gry w przewadze. Jak dotąd jego rozwój był pełen wzlotów i upadków. Miał okresy, w których grał 20 minut w każdym meczu i był skuteczny we wszystkich trzech strefach, a potem miał okresy, w których wyglądał na zagubionego i pozbawionego pewności siebie. Najważniejszą rzeczą, jaką musimy zobaczyć u Levshunova w przyszłym sezonie, jest konsekwencja. Obrońcy naturalnie potrzebują więcej czasu, aby osiągnąć szczyt formy, więc nikt nie oczekuje, że młody Białorusin będzie jednym z 10 najlepszych obrońców w NHL w wieku 21 lat, ale musimy zobaczyć duży krok naprzód, ze strony gracza wybranego z drugim numerem w drafcie. Jego gra z mniej ekstremalnymi spadkami formy i bardziej konsekwentnymi wzlotami, jest niezbędna dla sukcesu drużyny w przyszłym sezonie. Postępy w środkowej części składu, takich graczy jak Oliver Moore, Greene, Lardis, Sam Rinzel i Kevin Korchinski, również mogą znacząco pomóc w poprawie ogólnej pozycji w tabeli ligowej.

Utrzymanie zdrowia
Z pewnością można argumentować, że zanim Bedard i Frank Nazar odnieśli kontuzje, Blackhawks już tracili formę po świetnym początku sezonu, ale nie trudno wyobrazić sobie, jak ten sezon mógłby się potoczyć, gdyby te kontuzje nigdy nie miały miejsca. Blackhawks notowali bilans 13-12-6, kiedy Bedard doznał kontuzji barku, która nie tylko wykluczyła go z gry na 13 meczów, ale także uniemożliwiła mu wykonywanie wznowień po powrocie. Ta sama kontuzja uniemożliwia mu również grę w reprezentacji Kanady podczas nadchodzących Mistrzostw Świata Elity. Przed kontuzją Bedard zdobył 44 punkty w 31 meczach i znalazł się w pierwszej piątce NHL, a gdyby Blackhawks utrzymało dobrą passę i awansowało do play-offów, pojawiłyby się wczesne spekulacje o nagrodzie Hart Trophy. Jeśli połączymy utratę takiego gracza z utratą środkowego drugiej linii oraz kapitana, wszystko mniej więcej w tym samym czasie, to trudno sobie wyobrazić sytuację, że pędzący pociąg nie z wypadnie z torów. Fakt, że Blackhawks są tak młodą drużyną, sprawia, że te straty były jeszcze trudniejsze do przezwyciężenia.
Nazar zmagał się z kontuzjami przez cały rok – dwa razy dostał krążkiem w twarz, co doprowadziło do złamania szczęki i utraty zębów, a także doznał urazu brzucha po uderzeniu kijem przez napastnika Calgary Flames, Joela Farabee, który dokuczał mu przez większą część sezonu. Niezależnie od tego, czy dotyczy to drużyny w fazie przebudowy czy pretendenta do Pucharu Stanleya – jeśli stracisz dwóch najlepszych środkowych na ponad miesiąc, zdolność zespołu do wygrywania meczów ucierpi. Dotyczy to zwłaszcza najmłodszej drużyny w NHL.
Dopracowywanie szczegółów
Jedno jest pewne – Blackhawks wkraczają w nową fazę przebudowy. Przechodząc od gromadzenia wyborów i perspektywicznych graczy, do tworzenia pełnego składu, który może wygrywać – muszą zacząć strategicznie wykorzystywać swoje atuty. Mają mnóstwo talentów wśród napastników. Niektórzy gracze już udowodnili, że są gotowi do gry w NHL, jak Moore, Lardis, Nazar, Frondell i Greene. Są też gracze, którzy są o krok od przejścia na zawodowstwo lub już to zrobili, jak Roman Kantserov, Sacha Boisvert, Marek Vanacker, Jack Pridham, a w kolejce jest jeszcze więcej wyborów z pierwszej rundy. Wszyscy ci napastnicy mają szansę znaleźć się co najmniej w pierwszej dziewiątce składu NHL, a Blackhawks po prostu nie mają wystarczająco dużo miejsca, aby zapewnić każdemu z nich miejsce w składzie w ciągu najbliższych kilku lat.
Również draft w 2026 roku może potencjalnie pogłębić ten impas. Ponieważ Blackhawks mają zagwarantowany wybór w pierwszej czwórce, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pozyskają napastnika, takiego jak Gavin McKenna, Ivar Stenberg czy Caleb Malhotra. Wszyscy trzej napastnicy prawdopodobnie już w przyszłym sezonie znajdą się w pierwszej szóstce ataku. Nawet jeśli Blackhawks ostatecznie zdecydują się na obrońcę, takiego jak Chase Ried czy Carson Carels, prawdopodobnie nadal będą borykać się z podobnym problemem w defensywie.
Jeśli weźmiemy pod uwagę obecny zastój w ataku oraz fakt, że Blackhawks są gotowi, by zacząć wspinać się z dna tabeli, to logiczne wydaje się wykorzystanie niektórych z tych zawodników do pozyskania graczy, którzy uzupełnią skład i pomogą młodemu trzonowi drużyny w odnoszeniu zwycięstw. Jeśli plotki są prawdziwe i Blackhawks rzeczywiście planują tego lata dokonać jednego lub dwóch znaczących ruchów, to prawdopodobnie wielu młodych graczy zostanie sprzedanych, aby zrobić miejsce dla przyszłego trzonu drużyny.

