Chicago Blackhawks weszli w przerwę olimpijską w trudnym momencie, z tylko dwoma zwycięstwami w ostatnich ośmiu meczach. Jednak wśród tego trudnego czasu widać pewne pozytywne sygnały. Ponieważ zespół wciąż koncentruje się na rozwoju, wielu zawodników w tym sezonie wdarło się na hokejową scenę NHL. Mając to na uwadze, przedstawiamy trzech zawodników, których kibice Blackhawks pokochali w sezonie 2025–26, poza oczywistymi nazwiskami, którymi są Connor Bedard i Frank Nazar.

3. Spencer Knight
Mimo że bramkarz Spencer Knight rozegrał w Chicago tylko 15 meczów w zeszłym sezonie, po transferze z Florida Panthers w wymianie Setha Jonesa, stało się jasne, że ma potencjał, by zostać bramkarzem numer jeden zespołu. Potencjał na tyle duży, że generalny menedżer Kyle Davidson, we wrześniu dał mu trzyletni kontrakt o wartości 17,5 miliona dolarów.
W 39 startach w tym sezonie, Spencer ma na swoim koncie bilans 16-16-7, średnią straconych bramek na mecz – 2,62 i 90,8% skuteczności obron. Jego liczba zwycięstw oraz wspomniane wcześniej statystyki, znajdują się w czołowej dwudziestce wśród bramkarzy w NHL. Jest ex aequo na piątym miejscu pod względem shutoutów (3), a jego procent obron najgroźniejszych strzałów przeciwnika jest dziesiąty w lidze (84,3%).
Pomimo problemów drużyny w ofensywie, która jest siódma od końca w NHL (2,65 gola na mecz), Knight i jego koledzy z defensywy wykonali solidną pracę, często utrzymując mecze na styku. Liczba straconych goli na mecz przez Blackhawks plasuje ich na 13 miejscu w lidze (3,16). Knight nie miał w tym sezonie wielu „słabszych” występów i był silnym punktem drużyny. Główny trener Jeff Blashill chwalił jego spokój, a koledzy z drużyny mają bardzo dobre zdanie o jego występach i postawie w bramce. Jeszcze w grudniu, kiedy Jason Dickinson został zapytany o Bedarda i jego ewentualne powołanie do składu reprezentacji Kanady na Igrzyska, zaczął swoją odpowiedź od słów: „Tak, myślę, że nie trzeba tego mówić, Connor jest najcenniejszym zawodnikiem w naszej drużynie, może obok Knighty’ego. Knighty gra dla nas fenomenalnie…”
Zawsze będą pozycje wymagające wzmocnienia, ale jednym obszarem, który nie budzi obaw w Chicago, jest pozycja bramkarza, a kibice uwielbiają to, jak Knight kontroluje bramkę i czekają na kolejne jego starty.

2. Ryan Greene
W każdej kolejnej kampanii jest coś świetnego w historiach „underdogów”, a 22-letni Ryan Greene jest właśnie taką historią. Biorąc pod uwagę, że nie miał nawet znaleźć się w składzie na pierwszy mecz sezonu i miał zacząć w Rockford IceHogs – stał się teraz jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników drużyny. Według Natural Stat Trick, formacja Blackhawks, która spędziła razem najwięcej czasu na lodzie w tym sezonie, to trio pierwszej linii: Connor Bedard, Andre Burakovsky i Greene (22 mecze).
Wracając do wypowiedzi Greene’a na początku sezonu, mogliśmy usłyszeć z jego ust następujące zdania: „Myślę, że muszę być zawodnikiem defensywnym, to na pewno. Muszę grać rolę bottom-six. Muszę być kimś, kto gra na całej długości lodu i jest solidny oraz dokładny. To właśnie staram się robić i to coś, co, moim zdaniem, mogę wnieść do tej drużyny.” Dla kibiców fajnie było zobaczyć ten rozwój w ciągu czterech miesięcy — od mówienia o roli w bottom-six do bycia stałym elementem pierwszej linii z Bedsym. Ryan ma 45,5% skuteczności na bulikach i często na nim polegano, zwłaszcza gdy Bedard i Frank Nazar byli wyłączeni przez kontuzje.
Co więcej, jego 13 asyst daje mu ex aequo 13 miejsce wśród debiutantów NHL. Jego siedem goli to 21 miejsce, a 20 punktów — 16 pozycję. Jego 20 punktów to dziewiąty wynik w Blackhawks. Ogólnie Greene był bardzo przyjemnym zaskoczeniem w składzie Chicago. Pomimo kontrowersyjnej decyzji o wysłanie go na trybuny, po raz pierwszy w tym sezonie, w ostatnim meczu przeciwko Columbus Blue Jackets, będzie kimś, na kogo warto zwrócić uwagę po przerwie olimpijskiej. Kibice pokochali obserwowanie jego awansu w drużynie, a reakcja fanów na jego healthy scratch również pokazuje, jak bardzo jest lubiany.

1. Wyatt Kaiser
Skoro mowa o przyjemnych niespodziankach, nie można nie wspomnieć obrońcy Wyattcie Kaiserze. Był zawodnikiem, z którym Blackhawks nie doszli do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu aż do okresu tuż przed obozem treningowym. Jednak dwuletnia umowa o wartości 3,4 miliona dolarów okazała się strzałem w dziesiątkę pod każdym względem.
Wyatt jest czwarty w drużynie pod względem spędzanego czasu na lodzie (19:10 minut), prowadzi wśród obrońców w liczbie goli (5) i ma w tym sezonie na swoim koncie 12 punktów. Rozgrywa fantastyczny sezon, czy to przez partnerstwo z Artyomem Levshunovem, skuteczność po obu stronach lodu, czy ogólne spojrzenie na jego grę. Podobnie jak Knight, rzadko zdarzało się, by miał „słabszy” mecz, a jego rozwój w tym sezonie doczekał się nawet hashtagu na X: #wkfc, znanego jako „Wyatt Kaiser Fan Club”.
Główny trener Jeff Blashill chwalił grę Kaisera wspominając, że gra swój najlepszy swój hokej w tym sezonie. Co sprawia, że fakt, iż doznał urazu dolnej części ciała w ostatnim meczu z Columbus, jest trudny do przełknięcia. Ale są też dobre wieści. Scott Powers z The Athletic ostatnio poinformował: „Z tego, co słychać, kontuzja nie jest tak poważna, jak początkowo obawiali się Blackhawks. Wkrótce zobaczymy, co to oznacza dla harmonogramu jego powrotu.” Davidson wiedział, że Kaiser ma potencjał, co było jednym z powodów ponownego podpisania z nim kontraktu, a kibice uwielbiają obserwować, jak rozkwitł w tym sezonie w defensywie, w tym czyniąc penalty kill zespołu bardziej groźnym i będąc kolejnym jasnym punktem przyszłości formacji obronnej.
Wyróżnienia dla zawodników, którzy również pokazali się z dobrej strony, obejmują Louisa Creviera, Olivera Moore’a i Tylera Bertuzziego. Gdy Blackhawks wznowią mecze 27 lutego, interesujące będzie zobaczyć, kto z nich wybije się w końcowej fazie sezonu zasadniczego.

