Sześciu napastników Blackhawks, na których warto zwrócić uwagę w sezonie 2026-27

Czy Chicago Blackhawks osiągną w tym sezonie lepsze wyniki niż w kampanii 2025–26? W zeszłym sezonie zajęli 31 miejsce w lidze, więc mają spore pole do poprawy. Jak wiemy w okresie między sezonowym w zespole odbyły się liczne ruchy transferowe, co, miejmy nadzieję, przełoży się na większe sukcesy. Niektórzy uważają jednak, że to wciąż za mało, by znacząco zmienić sytuację. Ponadto najlepszy zawodnik drużyny, Connor Bedard, będzie nieobecny do początku listopada z powodu przebytej operacji barku. Spójrzmy prawdzie w oczy – realia są takie, że aby osiągnąć znaczący postęp, drużyna musi liczyć na stopniową poprawę formy młodych zawodników, którzy w ciągu ostatnich kilku sezonów awansowali do NHL. Generalny menadżer Kyle Davidson stara się zbudować drużynę zdolną do walki o tytuł głównie poprzez draft. W ciągu ostatnich kilku lat dokonał wielu wyborów w drafcie, a teraz wielu z tych zawodników na stałe wkracza do ligi. Nadszedł czas, by zabłysnęli. Przyjrzymy się sześciu młodym napastnikom, na których warto zwrócić szczególną uwagę w sezonie 2026–27. Celowo w tej analizie pominięto samego Bedarda, ponieważ wiemy już, że drużyna kręci się wokół niego. Dokąd idzie Bedard, tam idą Blackhawks. Nie da jednak rady samemu. Który z poniższych młodych graczy ma szansę się wykazać?

Nick Lardis

W zeszłym roku Lardis był debiutantem, więc dopiero stawiał pierwsze kroki w lidze. Spędził też prawie tyle samo czasu w Rockford IceHogs (35 meczów), co w Blackhawks (41 meczów). Znany jest ze swojej skuteczności strzeleckiej z czasów gry w OHL. Zasłynął tym, że w sezonie 2024-25 zdobył 71 bramek w 65 meczach dla Brantford Bulldogs. Jednak na razie nie udało mu się w pełni przenieść tej skuteczności na poziom profesjonalny. Co prawda Lardis radził sobie całkiem nieźle w barwach IceHogs, zdobywając 18 bramek i 32 punkty, grając głównie w pierwszej linii. Jednak w drużynie Blackhawks został nieco oszczędzony. Zaczynał grać w trzeciej i czwartej linii, a czas spędzony na lodzie był ograniczony. Wielu uważało, że nie pasuje to do jego umiejętności, ale główny trener Jeff Blashill ostatecznie chciał, aby Lardis dopracował swoją grę – pracował nad swoją fizycznością i walczył o krążek z większym zaangażowaniem. W ofensywie Nick przez cały sezon pracował nad znajdowaniem wolnej przestrzeni i ustawianiem się w odpowiednich miejscach, by oddać strzał. Mówił o konieczności priorytetowego traktowania jazdy na łyżwach oraz szybszego oddawania strzałów. Lardis zasłużył na awans w składzie, a sezon zakończył grając na skrzydle u boku Bedarda. Jednak wraz z dołączeniem do drużyny Patricka Kane’a i Romana Kantserova to miejsce może nie być już dla niego gwarantowane. Należy jednak spodziewać się, że Lardis w jakiś sposób znajdzie się wśród sześciu najlepszych napastników. Nieobecność Bedarda na początku sezonu może być dla Nicka okazją do szybkiego wejścia w rytm gry i udowodnienia, że zasługuje na swoje miejsce. Będzie musiał grać właściwie, stwarzać okazje do zdobycia bramki i je wykorzystywać.

Oliver Moore

Moore znany jest ze swojej wyjątkowej szybkości i z pewnością będzie chciał to wykorzystać w tym sezonie. W zeszłym roku zaczynał jako skrzydłowy, ale kiedy zarówno Bedard, jak i Frank Nazar wypadli z gry z powodu kontuzji, trener Blashill spróbował wystawić Moore’a na pozycji środkowego. To całkowicie zmieniło przebieg gry. Tak trener przedstawił swoją ocenę przed jednym ze styczniowych meczów: „Ollie bez wątpienia wie, jak lepiej wykorzystać swoją szybkość na środku niż na skrzydle. W tej roli czuje się bardziej naturalnie. Jako środkowy musisz nieco zwolnić, a potem z prędkością wbić się w lukę. Natomiast na skrzydle jeździł tak szybko przez cały czas, że nie był w stanie wykorzystać tych luk. Uważam, że jest bardzo waleczny. Jest silny w strefie podbramkowej. Oczywiście jest wystarczająco szybki i zwinny, by grać z każdym innym środkowym lub przeciwko niemu. Ale zdecydowanie wygląda na kogoś, kto – jak dotąd, moim zdaniem – radzi sobie wykładniczo lepiej na pozycji środkowego”. Jason Dickinson przez większość sezonu pełnił rolę defensywnego środkowego w trzeciej linii Blackhawks. Jest on faktycznie uważany za jednego z najlepszych w lidze na tej pozycji. Jednak kiedy w marcu został sprzedany do Edmonton Oilers, jego miejsce zajął Moore. Niestety, wkrótce potem doznał kontuzji dolnej części ciała, która zakończyła jego sezon. Moore gra bardzo intensywnie i wykazuje się wysokim poziomem zaangażowania. Jest odpowiedzialny w defensywie. Wszystko to powinno stanowić atuty w roli defensywnego środkowego. Jeśli uda mu się odnieść sukces na tej pozycji w tym sezonie, będzie to niezwykle korzystne zarówno dla niego samego, jak i dla drużyny, która zapełni w ten sposób tę bardzo potrzebną rolę.

Ryan Greene

W zeszłym roku, w swoim debiutanckim sezonie, Greene stał się niezwykle inspirującym przykładem sukcesu. Nie spodziewano się, że po obozie treningowym znajdzie się w składzie drużyny. Jednak kiedy to się stało, od razu ruszył pełną parą i nie oglądał się za siebie. Zaimponował trenerowi Blashillowi swoją wszechstronną grą, sprytem i konsekwencją. Greene jest również wszechstronny, ponieważ może grać zarówno na pozycji środkowego, jak i skrzydłowego, a także w różnych miejscach w składzie. Nawiązał dobrą współpracę z Bedardem i ostatecznie większość sezonu spędził u jego boku w pierwszej linii. Nie tylko utrzymał się w składzie, ale wręcz rozkwitł, zdobywając imponujące 12 bramek i 29 punktów w 81 meczach (mogłoby być 82, gdyby nie nieco kontrowersyjna decyzja o pozostawieniu go na ławce rezerwowych mimo braku kontuzji). W przypadku Greene’a istnieją dwa nurty myślenia. Jeden z nich głosi, że znacznie skorzystał na grze u boku Bedarda i tak naprawdę nie jest zawodnikiem z pierwszej szóstki. Wielu uważa, że gdyby grał w lepszej drużynie niż zeszłoroczni Blackhawks, byłby niewiele więcej niż napastnikiem z dolnej szóstki ataku. Cóż, chyba się o tym przekonamy, ponieważ drużyna z sezonu 2026–27 jest lepsza od zeszłorocznej. Czy zatem w nadchodzącej kampanii Greene będzie wykorzystywany raczej jako gracz dolnych formacji ataku? Z pewnością ma do tego predyspozycje, ponieważ jest bardzo odpowiedzialny w defensywie. Rozważmy jednak drugi pogląd. Ten 22-latek ewidentnie zaskoczył wielu, ujawniając w zeszłym roku swoje umiejętności ofensywne. Pokazał, że jest inteligentnym graczem, który potrafi dotrzymać kroku innym elitarnym zawodnikom. Dodaje też nieco masy do składu (ma 185 cm wzrostu i 89 kg wagi), w którym pozostali napastnicy z pierwszej szóstki są raczej drobnej postury (Bedard, Kane, Kantserov, Nazar, Lardis). Mógłby wspierać niektórych kolegów, którzy niekoniecznie dysponują taką siłą. Bez względu na to, gdzie ostatecznie zostanie wystawiony, powinien być ogromnym atutem.

Frank Nazar

Można śmiało powiedzieć, że w zeszłym sezonie oczekiwania wobec Nazara były wyższe. Z 41 punktami zajął trzecie miejsce w drużynie, ale Tyler Bertuzzi (58 punktów) i Bedard (75 punktów) znacznie go przewyższyli. Mając na uwadze, że został wybrany z 13 numerem w drafcie 2022 roku, można by oczekiwać co najmniej 20 bramek. Nazar strzelił tylko 15. Co prawda opuścił część sezonu z powodu złamanej szczęki (14 meczów), a był to dopiero jego drugi pełny sezon w NHL. Mimo to problemem Nazara był brak regularności. W listopadzie i grudniu miał passę 21 meczów, w których nie strzelił ani jednej bramki. Sezon zakończył jednak stosunkowo mocno, zdobywając osiem bramek i 17 punktów w okresie od 3 marca do 6 kwietnia. Kiedy Nazar jest w formie, jego największymi atutami są szybkość, jazda na łyżwach i umiejętność kreowania gry. Jest silny przy krążku i agresywnie podchodzi do gry. Musi tylko robić to bardziej konsekwentnie, a następnie nauczyć się wykorzystywać swoje okazje. Jak sam powiedział na początku marca: „Wszystko tam było, ale chodzi tylko o to, czy krążek przekroczył linię bramkową. Będę więc trzymał głowę wysoko, pozostanę pokorny i po prostu będę dalej pracował, a kluczem jest bycie coraz lepszym każdego dnia”. Wiele elementów wskazuje na to, że Nazar ma szansę na przełomowy sezon.

Anton Frondell

To naprawdę niesamowite, jak imponujące wrażenie wywarł Frondell już od samego początku, mimo, że ma zaledwie 18 lat. Trener Blashill pochwalił szwedzką ligę, w której Frondell grał wcześniej, mówiąc, że „nie oszukują w ataku” i uczą bardzo odpowiedzialnej, wszechstronnej gry. To bardzo pomogło Frondellowi. W swoim debiucie w NHL zaliczył pierwszą asystę, kolejną dodał w drugim meczu, a swoją pierwszą bramkę strzelił w piątym spotkaniu. W czwartym meczu Blashill przesunął go na pozycję środkowego drugiej linii, dając do zrozumienia, że właśnie tam widzi go w przyszłości. „W ostatnim meczu przesunęliśmy go na pozycję środkowego i dzisiaj znów wystawimy go na tej pozycji. Po prostu uważam, że w dłuższej perspektywie, skoro ma on tę zdolność do obrony lodowiska na całej jego długości i wniesienia swojego wkładu ofensywnego – chcę to zrobić teraz, zamiast czekać do przyszłego roku. I uważam, że dobrze sobie z tym poradził”. W środku tej wypowiedzi Blashill porównał Frondella do jednego z najlepszych dwukierunkowych środkowych w lidze, Jonathana Toewsa. To dość znacząca pochwała. „Ma świetne profesjonalne nawyki” – kontynuował coach. „Ma naprawdę, naprawdę mocny kij. Jest silny na łyżwach. Jest inteligentny. To dobry zawodnik. To było zaledwie 12 meczów, ale z pewnością nie wygląda to na przypadek”. Umiejętności Frondella należą do elitarnych, a jego potencjał wydaje się niezwykle wysoki. Obserwowanie jego postępów powinno być fascynujące.

Roman Kantserov

Na koniec należy zwrócić uwagę na Romana Kantserova, jako młodego gracza, którego warto obserwować. Ten 21-latek jest najmniej znanym z wymienionych wcześniej zawodników, ponieważ pochodzi z Rosji. Jednak jego sukcesy w KHL są bardzo obiecujące – w zeszłym sezonie zdobył 36 bramek i 64 punkty w 63 meczach. Większość ekspertów uważa, że uda mu się przenieść tę formę do NHL. Został wybrany w drugiej rundzie z 44 numerem w drafcie 2023 roku, co nie jest zbyt wysokim wyborem. Nie był też głośnym nabytkiem z rynku wolnych agentów, więc pozostawał nieco w cieniu. Od momentu, gdy Bedard pojawił się w zespole, kibice narzekają, że nie ma u swojego boku odpowiedniego partnera. Blackhawks pozyskali w okresie między sezonowym Patricka Kane’a, ale czy będzie on w stanie w swoim wieku dotrzymać kroku Bedsy’emu? Krótko mówiąc, być może Kantserov mógłby być partnerem Bedarda. Ma w swoim arsenale wiele atutów – może grać zarówno na pozycji środkowego, jak i skrzydłowego, a przez ostatnie trzy sezony grał w barwach Metallurga Magnitogorsk przeciwko dorosłym zawodnikom. Podczas niedawnego NHLPA Rookie Showcase w Chicago ten rosyjski zawodnik prezentował się pewnie i był podekscytowany dołączeniem do Blackhawks. Wyglądał też na bardziej umięśnionego, wyraźnie większego niż wynikałoby to z podanej wagi 80 kg. W organizacji panuje duże podekscytowanie związane z pierwszym sezonem Kantserova w NHL.

Wszystkich sześciu wymienionych powyżej napastników ma ogromny potencjał i będą to gracze, na których warto zwrócić uwagę w nadchodzącym sezonie. Ich postępy i wpływ na grę mogą w znacznym stopniu wpłynąć na ogólny sukces Blackhawks.

Poprzedni wpis
Anton Frondell przygotowuje się do gry na pozycji środkowego
Następny wpis
Trzech obrońców Blackhawks, na których warto zwrócić uwagę w sezonie 2026–27