Ponieważ Blackhawks są już nieco za półmetkiem sezonu, oto kilka przemyśleń i obserwacji z pierwszej jego połowy.
Artyom Levshunov – nauka nie idzie w las
Raz po raz w tym sezonie trener Chicago Blackhawks, Jeff Blashill, wraz ze swoim sztabem, naciskał na obrońcę Artyoma Levshunova, by grał bardziej agresywnie. Bywały momenty, gdy 20-letni Levshunov słuchał. Bywały też takie, gdy wyglądało to tak, jakby o tym zapominał. Zdecydowanie brakowało mu regularności. Jednak ostatnio to się zmieniło. Białorusin gra agresywnie częściej niż kiedykolwiek wcześniej w NHL. W swoich czterech meczach — od spotkania z New York Islanders 31 grudnia do meczu z Vegas Golden Knights — nie hamował się w ofensywnej tercji. Włączał się do akcji, szukał korytarzy strzału, próbował zaznaczyć swoją obecność. W grze pięciu na pięciu oddał 18 prób strzałów i stworzył pięć okazji bramkowych. We wszystkich ustawieniach próbował strzelać 25 razy, siedem razy trafił w światło bramki, miał dziewięć okazji bramkowych oraz zdobył gola i zanotował dwie asysty. Czy wreszcie coś „zaskoczyło”? „Bez cienia wątpliwości” — powiedział Blashill. „Myślę, że w ostatnich trzech meczach Arti wyniósł swoją grę ofensywną na zupełnie inny poziom. To coś, o czym rozmawiamy od bardzo dawna. Dlaczego to kliknęło akurat teraz — nie wiem. Od długiego czasu naszym stałym przekazem było to, by atakować grę. Jest też niesamowicie silny, więc nawet gdy wpakuje się w kłopoty wysoko na lodzie — a ja wtedy naprawdę się denerwuję — on potrafi odzyskać krążek i zrobić wszystkie właściwe rzeczy. To naprawdę imponujące, bo on jest naprawdę, naprawdę silny. Chcemy widzieć, jak w ten sposób przesuwa granice swojej gry i zobaczyć, gdzie tak naprawdę leży jego sufit.”

Blashill powiedział Levshunovowi, gdzie jego zdaniem może jeszcze przesunąć granice swojej gry. Ta rozmowa zaczęła się od pytania. „Zapytałem go, czy wie, kim jest „rover” (inaczej „wolny elektron” – przyp. red.), a on nie miał pojęcia” — powiedział Blashill. „Nie mam nic przeciwko temu, żeby momentami grał jak rover w ofensywie — byle tylko wygrał wyścig z powrotem do naszej tercji. Jeśli spojrzysz na najlepszych obrońców — Cale’a Makara, Quinna Hughesa, Zacha Werenskiego — oni są wysoko w akcjach ofensywnych, ale zawsze wygrywają wyścig do własnej tercji. Victor Hedman na początku kariery robił dokładnie to samo — Heddy zawsze wracał na czas. Arti ma potężny krok łyżwiarski — może angażować się w ofensywę, dalej przesuwać granice i wygrywać wyścig z powrotem do naszej tercji.”
Ten sezon może potoczyć się dla Blackhawks w różnym kierunku.
Z jednej strony mają ex aequo czwarty najgorszy procent punktów w lidze. Z drugie strony – ich wynik 48,8% jest wyraźnie lepszy niż 38,1% po 42 meczach w poprzednim sezonie. Problem w tym, że dół ligi jest w tym roku znacznie silniejszy. Z kolejnej strony patrząc, Blackhawks tracą tylko cztery punkty do ostatniego miejsca dającego dziką kartę. W Konferencji Zachodniej aż osiem zespołów ma między 42 a 47 punktów. To zapowiada ciekawy finisz po przerwie olimpijskiej.

Blashill był w ostatnich dniach kilkukrotnie pytany o to, jak obecnie ocenia zespół.
„Nie patrzę na to w ten sposób” — powiedział we wtorek. „Rozumiem, że to mniej więcej półmetek sezonu. Ale prawda jest taka, że my cały czas oceniamy, gdzie jesteśmy. Chcemy mieć długofalowe cele — w sensie tego, w czym chcemy być naprawdę dobrzy, idąc naprzód w tym sezonie i w kolejnych. Podoba mi się to, że robimy postępy w niektórych obszarach. Myślę, że jesteśmy lepsi. Mamy nieco lepsze nawyki niż na początku sezonu. Jesteśmy trochę lepsi fundamentalnie w defensywie niż na starcie. Rozwijamy też naszą grę, szczególnie w tercji ofensywnej. Przez cały sezon byliśmy całkiem dobrzy w ataku z kontry, ale to też kwestia talentu. Z Connorem i Frankiem gra z kontry może przychodzić — nie chcę powiedzieć, że łatwo — ale dość naturalnie. Jest więc wiele elementów naszej gry, które się rozwijają — zarówno indywidualne nawyki, jak i gra zespołowa — i dla mnie to jest najważniejsze. Chodzi o ciągłe skupienie na rozwoju.”

Czy Blackhawks znaleźli swoją parę „shutdown”, której głównym zadaniem jest neutralizowanie najlepszych zawodników rywala, w duecie Alex Vlasic – Louis Crevier?
W ostatnich 10 meczach (nie licząc wczorajszej wygranej z St. Louis Blues), przez 142 minuty gry pięciu na pięciu, ten duet osiągnął: 53,38% Corsi, 50,47% strzałów na bramkę, 54,14% okazji bramkowych oraz 54,65% oczekiwanych goli. Mimo że ten duet częściej rozpoczyna zmiany w neutralnej lub własnej tercji (tylko 44% startów w ofensywie), przy grze pięciu na pięciu regularnie przechyla przebieg gry na stronę Blackhawks. Gdy są na lodzie, Chicago oddaje więcej prób strzałów, tworzy więcej okazji bramkowych i generuje wyższą jakość szans niż rywale, co potwierdzają zarówno wskaźniki Corsi, jak i expected goals. To nie są minuty „chronione” ani efekt łatwych matchupów — wręcz przeciwnie, para radzi sobie w trudnych warunkach, a mimo to wychodzi z nich z wyraźną przewagą. Właśnie w tym przejawia się jej wartość: to duet, który można posłać na lód w odpowiedzialnych momentach, nie tracąc kontroli nad grą.
Pozostając przy Crevierze — ciekawie będzie zobaczyć, jak będzie wyglądała jego kolejna umowa.
Louis nie zostanie zastrzeżonym wolnym agentem aż do zakończenia sezonu 2026–27, ale buduje argumenty, by otrzymać długoterminowy kontrakt podobny do tego, jaki dostał Vlasic. Crevier, który w maju skończy 25 lat, jest zaledwie o miesiąc starszy od Vlasica. Przed sezonem raczej nikt nie wyobrażał sobie, że stanie się filarem obrony w trakcie przebudowy — a jednak tak się stało, co jest bardzo pozytywne. Awans Creviera może potencjalnie wyeliminować jedno przyszłe miejsce w obronie. Obok Vlasica, Levshunova, Wyatta Kaisera i Sama Rinzela, Blackhawks mogą potrzebować już tylko jednego zawodnika do skompletowania trzonu defensywy. Oczywistym kandydatem pozostaje Kevin Korchinski. Można też powiedzieć, że Rinzel jeszcze się nie „dotarł”, bo obecnie gra w AHL, ale wygląda to raczej na kwestię czasu, zanim wróci do swojej wcześniejszej formy.
Jeszcze jedna uwaga o Crevierze.
Według NHL Edge jest on właścicielem całej pierwszej dziesiątki najsilniejszych strzałów Blackhawks w tym sezonie. Prędkości wahają się od około 152 do 165 km/h — a ten najwyższy wynik jest czwartym najlepszym w całej lidze w tym sezonie. To naprawdę bardzo dobry wynik…

Wszelkie wczesnosezonowe obawy dotyczące frekwencji w United Center całkowicie zniknęły.
Choć w czterech z pierwszych sześciu meczów na trybunach było mniej niż 17 tysięcy kibiców, od tamtej pory frekwencja ani razu nie zeszła poniżej tej liczby i utrzymuje się na wysokim poziomie. Blackhawks zajmują siódme miejsce w lidze ze średnią 18 613 widzów. W poprzednim sezonie średnia wynosiła 18 585.

Co stoi za 22 bramkami Tylera Bertuzziego w tym sezonie?
Wyróżniają się dwie rzeczy. Po pierwsze, jego skuteczność strzelecka na poziomie 25,58 procent — zazwyczaj była bliżej 16 procent. Po drugie, liczba okazji bramkowych na 60 minut — 9,61, co jest drugim najlepszym wynikiem w jego karierze. Rekordowe 9,81 miał w sezonie 2021–22, który był jednocześnie jego najlepszym strzelecko (30 goli).

Ofensywa Ilyi Mikheyeva zaczyna się rozkręcać.
W ostatnich ośmiu meczach zdobył cztery gole i zaliczył trzy asysty. W 30 wcześniejszych spotkaniach miał tyle samo. Wraz z tym zaczynają poprawiać się jego ogólne statystyki. Nie jest jeszcze tam, gdzie był w zeszłym sezonie, ale widać progres. Mając to na uwadze, istnieje szansa, iż Blackhawks przedłużą z nim kontrakt. Organizacja prawdopodobnie pozostawi tylko jednego weterana z wygasającą umową. Ilya to solidny gracz, który może wypełnić ważną rolę w penalty kill i może być pomocny dla Romana Kantserowa, gdy ten pojawi się w Chcicago — tak jak był i jest wsparciem dla Levshunova. Zobaczymy, co wydarzy się przed trade deadline, ale możliwe, że Mikheyev dostanie krótkoterminowe przedłużenie kontraktu.
Trade deadline przypada na 6 marca.
Oznacza to, że po przerwie olimpijskiej, Blackhawks rozegrają tylko cztery mecze przed zamknięciem okienka transferowego. W swoich zasobach mają jeszcze dwa z trzech dostępnych slotów, związanych z możliwością zatrzymania części wynagrodzenia zawodnika. Więc, jeśli przykładowo otrzymają zapytanie o Mikheyeva, Jasona Dickinsona lub Connora Murphy’ego, można się spodziewać, że mogą zaoferować zatrzymanie części ich pensji, aby otrzymać lepszy zwrot: wyższy pick, lepszego prospekta albo oba te aktywa. Matt Grzelcyk to kolejna potencjalna opcja transferowa, choć jego cap hit wynosi tylko 1 milion dolarów.

Ryan Donato zmierza raczej w stronę 20 goli niż 30, które zdobył w zeszłym sezonie.
Jednym z powodów tej sytuacji jest spadek skuteczności strzeleckiej tego hokeisty z około 17 procent do 14 procent. Oddaje też mniej strzałów i gra nieco mniej. Natomiast jeśli chodzi o indywidualne okazje bramkowe i sytuacje wysokiego zagrożenia, jest mniej więcej tam, gdzie był rok temu. Być może jeszcze złapie serię w tym sezonie, żeby zbliżyć się do osiągnięć z zeszłej kampanii.
Według modelu Goals Above Replacement serwisu Evolving Hockey (wskaźnik mówiący o tym, o ile więcej goli i w efekcie zwycięstw, daje drużynie zawodnik w porównaniu z łatwo zastępowalnym graczem z zaplecza drużyny), najlepszymi zawodnikami Blackhawks byli:
Bertuzzi (10,2), Bedard (6,6), Dickinson (4,5), André Burakovsky (3,8) i Grzelcyk (3,7).
Na drugim biegunie znajdują się Colton Dach (–6,1), Nazar (–4,7) i Teuvo Teräväinen (–4,5).

W 11 meczach bez Bedarda można zauważyć, że Dickinson był najważniejszym zawodnikiem Blackhawks.
Spośród graczy, którzy wystąpili we wszystkich tych 11 spotkaniach, Dickinson jest jedynym z dodatnim procentem goli na lodzie powyżej 50. Blackhawks wygrali w bramkach 9:7 i mają 50,95% oczekiwanych goli, gdy Dickinson przebywa na lodzie w grze pięciu na pięciu.

Statystyki Spencera Knighta nie są już tak imponujące jak na początku sezonu, ale Blackhawks nie byliby w tym miejscu bez niego.
Spencer zaliczył skuteczność obron na poziomie 91% w 29 startach. To już więcej meczów w jednym sezonie, niż rozegrał kiedykolwiek wcześniej w NHL — jego poprzedni rekord wynosił 27 spotkań.

Roman Kantserov jest jak dotąd bezdyskusyjnym wygranym w kategorii prospekt sezonu.
To, co robi ten chłopak w KHL w tym wieku, nie zdarzało się od bardzo dawna. Ma 21 lat i w obecnym sezonie, w 40 meczach, zaliczył 47 punktów, na które złożyło się 27 bramek i 20 asyst. To rokuje naprawdę dobrze przed następną kampanią, w której miejmy nadzieję, pojawi się w NHL.

