W ciągu ostatnich kilku lat kibice Chicago Blackhawks bardzo dobrze poznali losowanie draftu NHL. Wielu z nich ma nadzieję, że to ostatni raz, kiedy mają tak duże szanse na zdobycie pierwszego miejsca w klasyfikacji ogólnej. W pewnym momencie przebudowa drużyny musi osiągnąć punkt zwrotny, a zwycięstwa i porażki muszą zacząć mieć znaczenie. Zarząd, sztab trenerski i zawodnicy zgodnie twierdzą, że to będzie ostatni sezon, w którym będą rozgrywać bezsensowne mecze w końcowej fazie rozgrywek. Dodanie kolejnego czołowego zawodnika pomoże w urzeczywistnieniu tej prognozy.
Procedury i szanse w loterii draftu
Loteria draftowa NHL 2026 odbędzie się w nocy z wtorku na środę, o godzinie 01:00 polskiego czasu, w studiu NHL Network. To już drugi rok z rzędu, kiedy losowanie będzie transmitowane na żywo, więc fani i drużyny dowiedzą się o zwycięzcach w tym samym czasie. W miarę losowania szanse będą się zmieniać, a drużyny będą eliminowane w czasie rzeczywistym. Zestaw 14 ponumerowanych kul daje 1001 różnych kombinacji czterech liczb. Kombinacje te są losowo rozdzielane między 16 drużyn, które nie zakwalifikowały się do play-offów Pucharu Stanleya. Im gorszy był wynik w sezonie zasadniczym, tym otrzymuje się więcej kombinacji. Odbywają się dwa losowania: jedno dotyczące pierwszego miejsca w klasyfikacji ogólnej, a drugie dotyczące drugiego miejsca. Oznacza to, że drużyna Blackhawks może spaść najdalej na czwarte miejsce, jeśli nie wygra żadnego z losowań.
Zgodnie z zasadami, drużyna może awansować maksymalnie o 10 miejsc. Zatem tylko 11 najlepszych drużyn może zdobyć pierwsze miejsce w klasyfikacji ogólnej. Jeśli drużyna z miejsc 12–16 wygra którekolwiek z losowań, awansuje o 10 miejsc, a drużyna z najniższym miejscem w tabeli zajmie to miejsce. Jeśli więc Columbus Blue Jackets wygrają drugie losowanie, awansują na czwarte miejsce, a Blackhawks zachowają drugi wybór, zakładając, że nie wygrali pierwszego losowania. Blackhawks mają 13,5% szans na zdobycie pierwszego miejsca w klasyfikacji ogólnej, 14,1% na utrzymanie drugiego miejsca, 30,7% na spadek na trzecie miejsce i 41,7% na spadek na czwarte miejsce.

Szanse na zdobycie pierwszego miejsca w klasyfikacji ogólnej są następujące:
Vancouver Canucks – 25,5%
Chicago Blackhawks – 13,5%
New York Rangers – 11,5%
Calgary Flames – 9,5%
Toronto Maple Leafs – 8,5%
Seattle Kraken – 7,5%
Winnipeg Jets – 6,5%
Florida Panthers – 6,0%
San Jose Sharks – 5,0%
Nashville Predators – 3,5%
St. Louis Blues – 3,0%

O co toczy się gra?
Zdobycie pierwszego miejsca w tegorocznym drafcie prawdopodobnie oznacza wybór Gavina McKenny z Penn State. Słyszymy o nim odkąd w wieku 15 lat otrzymał specjalne zezwolenie na grę w Western Hockey League. Jest dynamicznym graczem o niesamowitej wizji gry i zdolnościach do kreowania akcji. Byłby świetnym uzupełnieniem dla Connora Bedarda na długie lata. Jeśli Blackhawks pozostaną na drugim miejscu, logicznym wyborem będzie szwedzki napastnik Ivar Stenberg. Ten 18-letni skrzydłowy miał świetny sezon w SHL, podobnie jak jego rodak Anton Frondell. Zdobył 11 bramek i 33 punkty w 43 meczach w barwach Frolundy. Odegrał również ważną rolę w zdobyciu przez Szwecję złotego medalu na Mistrzostwach Świata Juniorów, strzelając cztery bramki i zdobywając 10 punktów w siedmiu meczach. Stenberg jest świetnym łyżwiarzem, ma wysokie hokejowe IQ i potrafi grać na całym lodowisku.
Jeśli ktoś wyprzedzi Blackhawks i spadną oni na trzecie miejsce w klasyfikacji ogólnej, dyrektor generalny Kyle Davidson będzie miał do wyboru najlepszego obrońcę w drafcie. Trwają liczne dyskusje na temat tego, kto to będzie. W tym miejscu dział skautingu będzie musiał naprawdę dobrze się przygotować. W grę wchodzą Chase Reid (OHL), Keaton Verhoff (NCAA), Carson Carels (WHL), Alberts Smits (Liiga) i Xavier Villeneuve (QMJHL), a każdy z nich wnosi coś innego do drużyny.
W najgorszym scenariuszu, w którym Blackhawks mieliby wybierać z czwartym numerem, Davidson będzie miał mnóstwo możliwości. Może wybrać jednego z obrońców, zwłaszcza jeśli któryś z czołówki ich listy draftowej byłby nadal dostępny. Albo mógłby pomyśleć o dodaniu kolejnego napastnika. W tym sezonie wiele uwagi poświęcono Calebowi Malhotrze z Brantford Bulldogs, podczas gdy klub skupiał się na Marku Vanackerze i Parkerze Holmesie. Dzięki znakomitej grze w fazie play-off, Malhotra gwałtownie pnie się w górę rankingów przed draftem, więc może być brany pod uwagę z czwartym numerem, jeśli okaże się najlepszym dostępnym zawodnikiem.
Będziemy mieli mnóstwo czasu na dyskusję o tym, kogo Blackhawks powinni wybrać, gdy dowiemy się, z którym numerem będą wybierać. Na szczęście tę część równania poznamy już wkrótce.

