Wydarzenia z minionego weekendu — fatalna, przetrzebionej przez chorobę hokeistów, porażka z Washington Capitals oraz imponujący shutout przeciwko Nashville Predators — są sezonem Blackhawks w pigułce. Teraz znów czuć dobre wibracje, więc zanurzmy się w większości w pozytywne aspekty funkcjonowania drużyny.

1. Connor Bedard
Dzięki serii czterech zwycięstw pod koniec absencji Bedarda, Blackhawks zdołali w miarę „utrzymać się na wodzie”. Ale od momentu, gdy w piątkowy wieczór znów pojawił się na lodzie, było jasne, czego zespołowi brakowało. Bedard jest zdecydowanie najbardziej niebezpiecznym zawodnikiem Blackhawks z krążkiem na kiju, a tempo gry drużyny wygląda zupełnie inaczej, gdy jest na lodzie.
Przeciwko Washingtonowi mógł być jeszcze nieco „zardzewiały”, ale w Nashville był już dynamiczny, notując dwie znakomite asysty pierwszego stopnia przy golach Tylera Bertuzziego i Nicka Lardisa. Był to jego 14 mecz z wielopunktowym dorobkiem w 33 spotkaniach tego sezonu. Bedard może przez jakiś czas nie stać na wznowieniach, ale wciąż jest zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Blackhawks i jednym z najlepszych na świecie.
2. Przerwa świąteczna
Blackhawks wchodzili w trzydniową przerwę z serią sześciu porażek, na ostatnim miejscu w lidze i z dwoma podstawowymi centrami wyłączonymi z gry na czas nieokreślony. Dwa tygodnie później tracą już tylko trzy punkty do miejsca w play-offach, notując bilans 6-2-1, z wygranymi nad Washingtonem, Vegas Golden Knights i dwukrotnie Dallas Stars. To dowód na strasznie wyrównaną rywalizację w NHL w tym sezonie oraz na świetną pracę trenerską Jeffa Blashilla. Ale może to też zasługa suto zastawionych świątecznych stołów? Co zawodnicy robili w trakcie przerwy? „Pewnie to samo co wszyscy” — powiedział ze śmiechem Connor Murphy. — „Świętowali, jedli za dużo i wrócili. Fajnie to oglądać.”

3. Tyler Bertuzzi
W ośmiu meczach bez Bedarda i Franka Nazara, Bertuzzi zdobył sześć bramek i zaliczył dwie asysty. Tyler, którego oglądamy w tym sezonie, to inny zawodnik niż rok temu. W poprzednich rozgrywkach strzelił 23 gole w 82 meczach. W tym sezonie ma już 23 gole po 42 spotkaniach. Choć znany jest jako strzelec „falowy” — sam narzekał, że potrafi mieć tygodnie bez trafienia — w tym sezonie jest wzorem regularności. Jego nieustępliwość pod bramką i w forecheckingu, często odbierała chęć do walki rywalom Blackhawks. Gdy Blashill tak entuzjastycznie mówił w obozie przygotowawczym o jego etyce pracy, zaangażowaniu i konsekwencji, brzmiało to niemal jak opis kogoś innego. Już nie teraz.

4. Anton Frondell
Część kibiców Blackhawks pewnie po raz pierwszy zobaczyła Frondella niedawno, gdy dołączył do reprezentacji Szwecji na Mistrzostwach Świata Juniorów w Minnesocie. Nie zawiódł. Zdobył pięć goli i trzy asysty w siedmiu meczach, pomagając Szwecji sięgnąć po złoto. Został wybrany najlepszym napastnikiem turnieju. Zobaczymy, jak potoczą się najbliższe miesiące, ale jest szansa, że Frondell dołączy do Blackhawks już w marcu lub kwietniu.

5. Nick Lardis
Widzieliście ten strzał Lardisa w ostatnim meczu? Juuse Saros na pewno nie.
Bramka Nicka Lardisa w meczu z Predators
Lardis rozwiewa wszelkie wątpliwości, czy jego zdolności strzeleckie przełożą się na NHL tak, jak na każdym wcześniejszym poziomie rozgrywkowym. Po 14 meczach ustępuje tylko Bertuzziemu i Bedardowi pod względem goli na 60 minut gry oraz tylko Bedardowi w liczbie strzałów na 60 minut. Gra u boku Bedarda też mu pomoże, co pokazali w ostatnim spotkaniu. Trudno sobie wyobrazić, by po pełnym wyzdrowieniu składu, Lardis miał wrócić do Rockford.

6. Rollercoaster Drew Commesso
Ten weekend może przejść do historii chicagowskiego sportu głównie dzięki zwycięstwu Bears nad Packers w NFL oraz podpisaniu kontraktu z Alexem Bregmanem przez Cubs w MLB, ale Commesso będzie miał swoje pięć minut podczas jego trwania. Od awaryjnego startera w meczu z Washingtonem, który wpuścił pięć goli, do drugiego z rzędu startu następnego dnia, zakończonego pierwszym zwycięstwem i shutoutem w NHL, po 36 obronach strzałów zawodników Predators. Wraca do Rockford, ale z pewnością może być zadowolony ze swojego występu.
7. Grypa żołądkowa
Albo cokolwiek to było za żołądkowe paskudztwo, które przetoczyło się przez szatnię Blackhawks. W piątek kompletnie zdominowało Chicago, ale nie zdołało dokończyć weekendowego „sweepu”, mimo że wyeliminowało obu bramkarzy drużyny. W każdym razie ten pojedynek Hawks vs Wirus należy uznać za remisowy.
8. Byli obrońcy Predators w składzie Blackhawks
Wymiany mogą być ekscytujące — jak choćby transfer Setha Jonesa za Spencera Knighta. Ale przejmowanie „martwych” kontraktów już niekoniecznie. Blackhawks zrobili to w zeszłym sezonie z umową Shey’a Webera i powtórzyli tego typu manewr w zeszłym tygodniu, przejmując kontrakt Ryana Ellisa z San Jose Sharks. Były to konieczne ruchy dla Kyle’a Davidsona, by osiągnąć minimalny pułap wynagrodzeń i jednocześnie dalej wypełniać skład młodymi zawodnikami (oraz umożliwić Laurentowi Brossoitowi grę gdzie indziej), ale oczywiście nie są to transfery, które realnie zmieniają jakość drużyny. Dwóch kibiców powinno się chyba zrzucić na personalizowane koszulki Blackhawks z nazwiskami Weber i Ellis i przyjść w nich na mecz — w końcu to dwaj najlepiej opłacani gracze zespołu.

9. Kevin Korchinski
Korchinski został powołany w piątek razem z Commesso, by załatać braki spowodowane grypą żołądkową. W drugim meczu wyglądał lepiej niż w pierwszym, ale jego występy nie wzbudziły większego optymizmu co do kierunku jego rozwoju. Według Natural Stat Trick, w dwóch meczach z nim na lodzie przy grze pięciu na pięciu, rywale prowadzili 29:13 w próbach strzałów, 20:8 w strzałach na bramkę, 16:6 w sytuacjach bramkowych, 12:3 w groźnych okazjach oraz 3:1 w golach. Być może niesprawiedliwe jest wyciąganie daleko idących wniosków z dwóch meczów, ale jasne jest, że Korchinski nadal powinien korzystać z gry w Rockford.
Dobra wiadomość jest taka, że ma dopiero 21 lat. On i Blackhawks mogą sobie pozwolić na cierpliwość. Matthew Schaefer z New York Islanders może zaburzać percepcję rozwoju młodych obrońców (podobnie jak Artyom Levshunov), ale warto pamiętać, że Duncan Keith spędził dwa lata w college’u i dwa w AHL, zanim na dobre zaistniał w NHL.
10. Blackhawks na igrzyskach olimpijskich
Dwanaście lat temu Blackhawks wysłali aż 10 zawodników na igrzyska w Soczi. W przyszłym miesiącu pojedzie tylko Teuvo Teräväinen, który zagra w barwach Finlandii oraz bramkarski prospekt Adam Gajan w barwach Słowacji. Tym razem stawkę prowadzi Tampa Bay Lightning z 10 olimpijczykami. Jedynym innym zespołem NHL, z jednym reprezentantem, są New York Islanders. Bedard bez wątpienia zasługuje na miejsce w kadrze Kanady, ale biorąc pod uwagę problemy organizacyjne z areną w Mediolanie, może to pominięcie nie jest najgorszą rzeczą, jaka mogła go spotkać…

