Dzisiejszy trening w Fifth Third Arena — obiekcie, który pod koniec stycznia ma zostać przemianowany na Blackhawks Ice Center — rozpoczął się od dwóch dość obiecujących sygnałów. Connor Bedard i Frank Nazar jeździli razem na łyżwach przed rozpoczęciem treningu, obaj w szarych koszulkach bezkontaktowych. Bedard pauzuje od 13 grudnia z powodu urazu barku, który według doniesień jest zwichnięciem stawu barkowego. Nazar jest wyłączony z gry od 20 grudnia w związku z prawdopodobnym złamaniem szczęki.
Connor Bedard i Frank Nazar razem na lodzie
Bedard był widziany na lodzie po raz pierwszy od odniesienia kontuzji już w zeszły poniedziałek, tuż przed Nowym Rokiem. Nie dołączył wtedy do reszty zespołu podczas sesji treningowej i nie mógł strzelać, ale był przynajmniej na tyle sprawny, by założyć sprzęt i przez chwilę pojeździć po lodzie. Podczas dzisiejszego treningu Bedard wykonał jednak kolejny krok — po raz pierwszy od kontuzji zaczął oddawać strzały. Został zauważony, jak mocno posyła krążek w kierunku bramki, pozornie z pełną siłą. Bedard wziął także częściowy udział w kilku ćwiczeniach wraz z kolegami z drużyny, choć nadal nie mógł przyjmować kontaktu fizycznego. Opuścił lód mniej więcej w połowie zajęć.
Silne strzały Connora Bedarda
Trener Jeff Blashill wysyłał wcześniej mieszane sygnały, udzielając krótkiej aktualizacji na temat Bedarda przed meczem z Vegas. Blashill powiedział, że gwiazdor ma wrócić do gry przed przerwą olimpijską, która dla Chicago rozpoczyna się 5 lutego. Biorąc pod uwagę, że Bedard miał zostać ponownie oceniony przez klub w pierwszym tygodniu 2026 roku, większość obserwatorów zakładała, że będzie mógł wrócić jeszcze przed wyjazdem zawodników NHL do Mediolanu. Ta wypowiedź Blashilla wzbudziła jednak pewne obawy, że powrót Bedarda może nastąpić później, niż pierwotnie oczekiwano. Dzisiejsze wydarzenia wskazywały jednak na coś zupełnie odwrotnego — Bedard poruszał się po lodzie bardzo dynamicznie i nie wyglądał na zawodnika, który się oszczędza. Jego jazda na łyżwach była ostra, a strzał wyglądał na tak samo mocny jak zawsze.
Connor Bedard jeżdżący na pełnej szybkości
Po treningu Bedsy porozmawiał z mediami i podzielił się informacjami na temat swojego powrotu do zdrowia. Choć nie podał potencjalnej daty powrotu, sprawiał wrażenie wyjątkowo zadowolonego z tego, jak obecnie czuje się jego bark. „Czuję się dobrze” — powiedział. „Oczywiście dziś trochę pojeździłem z chłopakami. Po prostu stopniowo zwiększam obciążenia. Ale naprawdę czuję się bardzo dobrze.”
Blashill również skomentował sytuację Bedarda, tym razem przedstawiając jaśniejszy obraz tego, kiedy numer jeden draftu z 2023 roku może wrócić do gry. „Świetnie jest widzieć go z powrotem na lodzie” — powiedział coach. „Będziemy robić kolejne kroki. Dobrze go widzieć i dobrze widzieć, jaki zrobił postęp. Przeciwko St. Louis nie zagra, a potem będziemy podchodzić do tego z dnia na dzień.”

Z kolei dla Nazara był to pierwszy raz, gdy widziano go na lodzie w Fifth Third Arena od momentu, gdy dwa i pół tygodnia temu dostał krążkiem w twarz w meczu przeciwko Ottawa Senators. Frank jeździł w pełnej osłonie twarzy, chroniącej jego szczękę.
Nazar jeździł po lodzie razem z Bedardem, wymieniając się z nim podaniami i oddając kilka strzałów. W przeciwieństwie do Bedarda, nie pozostał jednak na lodzie, gdy rozpoczął się właściwy trening, lecz wrócił do szatni. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że nadal nie może przyjmować kontaktu fizycznego i dopiero wznawia aktywności hokejowe. Wyraźnie widać, że Nazar jest na wcześniejszym etapie rehabilitacji, niż Bedard. Blashill potwierdził to dzisiaj i nadal nie podał żadnego harmonogramu dotyczącego jego powrotu. „Dobrze, że Frank znowu jeździ na łyżwach” – powiedział. „Jest dalej od powrotu niż Connor, ale to krok we właściwym kierunku. Zaczęło się od możliwości jedzenia stałych posiłków, a teraz przeszło do tego etapu. To dobre wieści.”
Widok obu środkowych ponownie jeżdżących razem na lodzie, to bez wątpienia świetna informacja dla Blackhawks, którzy w ostatnim tygodniu prezentują solidną grę i wrócili do walki o miejsca premiowane awansem do play-offów w Konferencji Zachodniej. Z bilansem 4–1–1 w ostatnich sześciu meczach, Chicago traci zaledwie cztery punkty do ostatniego miejsca dającego dziką kartę. Biorąc pod uwagę, że Bedard może dołączyć do zespołu w niezbyt odległej przyszłości, Blackhawks wciąż mają sporo czasu, by ruszyć w pościg za grą w fazie posezonowej. W końcu byli w samym środku walki o play-offy aż do momentu, gdy w odstępie zaledwie ośmiu dni, Bedard i Nazar wypadli z gry.

