W ciągu ostatnich 48 godzin, wśród kibiców Chicago Blackhawks było mnóstwo nerwowego wyczekiwania, w związku z niepewnością dotyczącą kontuzji Connora Bedarda. Wreszcie, po poniedziałkowej sesji treningowej w Fifth Third Arena, główny trener Jeff Blashill przekazał aktualne informacje na temat statusu Bedarda. Według Blashilla, Bedard będzie pauzował przez resztę grudnia i jego stan zdrowia ma zostać ponownie oceniony po Nowym Roku. Choć Blashill nie wchodził w szczegóły urazu, mówiąc jedynie, że jest to problem „górnej części ciała”, dodał, że Bedard nie będzie musiał w tym momencie przechodzić operacji ani żadnego zabiegu. „Zacznijmy od rehabilitacji i zobaczymy, jak to pójdzie” — powiedział Blashill. „Po tym będę miał lepszą aktualizację.”

Blackhawks mają jeszcze siedem meczów do rozegrania w tym roku i Bedard nie znajdzie się w składzie na żaden z nich. Chicago rozpoczyna również Nowy Rok od sześciu spotkań w pierwszych dziesięciu dniach stycznia. Choć to niefortunne, że Bedard — obecnie czwarty w NHL z dorobkiem 44 punktów — opuści kilka tygodni, poniedziałkową aktualizację należy postrzegać w stosunkowo pozytywnym świetle. Bedsy najwyraźniej uniknął groźniejszego urazu i potrzebuje jedynie rehabilitacji, aby uporać się z tym, na czym polega problem. Obiecujące jest także to, że Blackhawks umieścili Connora na standardowej liście kontuzjowanych, a nie na długoterminowej liście kontuzjowanych. „Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale powiedziałbym, że to zdecydowanie nie jest najgorsza prognoza” — stwierdził Blashill. „Mogło być gorzej.”
Teoretycznie Bedard mógłby wrócić do Blackhawks już w najbliższą sobotę na ostatni mecz wyjazdu, ponieważ na liście kontuzjowanych musi pauzować jedynie siedem dni, z datą wsteczną od 12 grudnia. Klub jednak zatrzyma go poza grą na dłużej, nawet jeśli gwiazda drużyny chciałaby, żeby było inaczej. „On chciałby już wrócić w przyszłym tygodniu” — powiedział Blashill ze śmiechem. „Takie jest jego podejście. Wolałby być traktowany jako kontuzjowany dzień po dniu. Rzeczywistość jest jednak taka, że nie pozwolimy mu wrócić przed Nowym Rokiem.”
Blashill wspomniał, że Bedard był w ostatnich dniach w dobrym nastroju i zachowywał pozytywne nastawienie. Potwierdził również, że do urazu Bedarda — który wydarzył się podczas walki z kapitanem St. Louis Blues Braydenem Schennem przy wznowieniu w strefie ataku — doszło jeszcze przed kontaktem między tymi dwoma zawodnikami. „Widać, że stało się to przed odepchnięciem… Szczerze mówiąc, był to nieszczęśliwy wypadek. Nie miało to nic wspólnego z tym, że Schenn go popchnął. To po prostu naturalna reakcja po przegranym wznowieniu. Brayden to porządny facet i nie było w tym żadnych złych intencji.”

Życie bez Bedarda z pewnością będzie dla Blackhawks trudne, zwłaszcza w ofensywie. Numer jeden draftu 2023 roku, zdobył gola lub zanotował asystę przy niemal 50 procentach bramek zespołu w 32 meczach tego sezonu. Utrzymanie konkurencyjności bez swojej supergwiazdy, będzie dla Chicago bardzo trudnym zadaniem, ale mogą uważać się za szczęśliwych, że Bedard nie doznał poważniejszej kontuzji.

