Przez lata był to proces powolny i żmudny, ale przebudowa Chicago Blackhawks wreszcie zaczyna pokazywać oznaki dużego postępu. Od momentu mianowania na stanowisku menedżera generalnego w marcu 2022 roku, Kyle Davidson wytyczył precyzyjny plan odwrócenia losów organizacji i ponownego uczynienia Blackhawks stałymi kandydatami w walce o Puchar Stanleya.
Przez pierwsze kilka lat jego kadencji, dostrzeżenie światła w tunelu bywało momentami uciążliwe. Ikony takie jak Patrick Kane i Jonathan Toews zakończyły swoją przygodę z organizacją w rozczarowującym stylu, a inne filary, takie jak Alex DeBrincat i Brandon Hagel, zostali oddani za wybory w drafcie. Na lodzie porażki piętrzyły się, co doprowadziło do kilku zapomnianych kampanii, spędzonych na dnie tabeli NHL. Przez pierwsze trzy pełne sezony Davidsona jako GM’a, Blackhawks nie przekroczyli granicy 61 punktów i nie wyglądało na to, by wyraźnie posuwali się naprzód w procesie przebudowy. Kibice stawali się coraz bardziej niecierpliwi i zaczęli się zastanawiać, czy plan Davidsona kiedykolwiek doczeka się realizacji.
Jednak pierwsze 26 meczów sezonu 2025–26 było prezentacją niezwykłej pracy, jaką Davidson wykonał przez wszystkie minione lata. Ogromny talent, który zgromadził poprzez drafty NHL, w końcu ujawnił się na najwyższym poziomie, czyniąc zespół znacznie bardziej konkurencyjnym, niż w ostatnich latach. A należy pamiętać, że to dopiero pierwsza fala jakościowych prospektów trafiających na poziom zawodowy. W niezbyt odległej przyszłości, do Blackhawks napłynie jeszcze więcej ciekawych młodych graczy.
Ponieważ Blackhawks są jak dotąd jedną z największych niespodzianek ligi, Davidson został zaproszony do programu „Frankly Hockey”, którego gospodarzami są Frank Seravalli i Brien Rea, aby podzielić się swoimi przemyśleniami na różne tematy, w tym na temat kilku swoich topowych wyborów draftowych.

Oczywiście Davidson został najpierw zapytany o Connora Bedarda, zawodnika wybranego z numerem pierwszym w drafcie 2023 roku. Bedard przełączył się na wyższy bieg w obecnym sezonie, ponieważ obecnie zajmuje trzecie miejsce w NHL z dorobkiem 38 punktów i jest czwarty z 17 golami. Jest siłą napędową bilansu Blackhawks (11–9–6), który sprawia, że tracą oni tylko jeden punkt do miejsca dającego awans do play-offów w Konferencji Zachodniej.
Na pytanie, czy za kulisami wydarzyło się coś, co doprowadziło do eksplozji formy Bedarda w pierwszych 26 meczach, Kyle odpowiedział: „Connor był fantastyczny. Jest znakomity. Jedyna rzecz, która jest trochę inna… myślę, że on jest po prostu bardziej komfortowy w tej lidze. Jest bardziej osadzony w tej sytuacji. Rozumie, na czym polega ciężka praca, ponieważ przeszedł przez to już dwa razy. Przełożył to na offseason, w którym chciał poprawić elementy swojej gry i ewidentnie poczynił w tym duże postępy. To był niesamowity start, naprawdę jesteśmy nim zachwyceni i tym, co wniósł do naszej grupy”.
Wiele mówi się o poprawie szybkości jazdy na łyżwach Bedarda, w porównaniu z jego pierwszymi dwoma sezonami, nad którą miał podobno intensywnie pracować podczas treningów w ostatnim offseason. Bedard nie zdradził jeszcze swojego reżimu treningowego, który nagle uczynił go jednym z najszybszych hokeistów w NHL. Nawet swojemu własnemu GM-owi. Mimo wszystko Davidson wydaje się bardzo zadowolony z tego, że Bedard jest szybszy niż kiedykolwiek. „Jest obiektywnie szybszy. Widać to codziennie na treningach i oczywiście w meczach. W jego grze pojawił się dodatkowy „zryw” i myślę, że uczyniło go to jeszcze bardziej niebezpiecznym i zabójczym, szczególnie przy wyjściach z kontrą. Jest zagrożeniem za każdym razem, gdy dotyka lodu. Szczerze mówiąc, nie wnikałem szczegółowo w to, co dokładnie zrobił ze swoją jazdą. Myślę, że trzymał to raczej w ukryciu. Zostawię mu to i pozwolę na razie zachować swoje sekrety. Ale jego jazda zdecydowanie zrobiła krok do przodu. Widać to w danych, widać to po prostu, obserwując go każdego dnia. To ogromna różnica i myślę, że zmieniło to jego grę”.
Później Seravalli zapytał Davidsona o dwóch młodych obrońców, którzy na stałe zadomowili się w składzie NHL — Artyoma Levshunova oraz Sama Rinzela. Zarówno Levshunov, jak i Rinzel, przechodzili wzloty i upadki podczas swoich debiutanckich sezonów, ale Davidson był pod wrażeniem rosnącej pewności siebie, jaką pokazują wraz ze zdobywanym doświadczeniem. „Myślę, że widzicie te nieuniknione wzloty i upadki młodych obrońców w tej lidze. To naturalne. To coś, czego się spodziewamy” – powiedział. „Ale jednocześnie widzimy też tą stałą, wznoszącą się trajektorię i progres, które chce się oglądać. Widać pewność siebie z krążkiem, jaką obaj posiadają. Obaj są naprawdę mobilnymi obrońcami i widać, jak wykorzystują to na swoją korzyść. Arti zdobył swojego pierwszego gola nie tak dawno temu, co było naprawdę ekscytujące. Widać też, jak Sam rośnie w pewności siebie z krążkiem i korzysta ze swoich świetnych umiejętności jazdy na łyżwach. Jesteśmy naprawdę podekscytowani przyszłością w szczególności tych dwóch zawodników”.

Seravalli nie pominął również Jeffa Blashilla, który wszedł do organizacji i wykonał znakomitą pracę, dowodząc młodym składem w swoim pierwszym sezonie jako główny trener Blackhawks. Prowadzący rozpływał się w pochwałach pod adresem Blashilla, a Davidson zrobił to samo. „Szczerze mówiąc, nie mogę powiedzieć wystarczająco dużo dobrego o Blashillu i całym sztabie trenerskim. Weszli pierwszego dnia, ustanowili standard, ustanowili oczekiwania i egzekwują je od zawodników. Postawa, jaką sztab prezentuje wobec tak młodego zespołu, jest niezwykle ważna i bardzo dobrze to widać. Wszyscy są bardzo spójni w przekazie. Nie mógłbym być bardziej zadowolony i bardziej pozytywnie nastawiony do wpływu, jaki Blashill wywarł do tej pory na naszych zawodników”.
Na koniec poruszono temat przyszłości. Jednym z młodych prospektów, których obecnie nie ma jeszcze w NHL, jest Anton Frondell, trzeci numer draftu 2025 roku. Frondell nadal gra w Szwecji w barwach Djurgarden, które w minionym sezonie awansowało do SHL, najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju. Po 23 meczach Frondell zanotował dziewięć goli i pięć asyst, co daje łącznie 14 punktów. 18-latek jest drugi w zespole pod względem liczby goli i czwarty pod względem punktów, mimo że grywał już w różnych formacjach. Davidson wyraźnie się ożywił, gdy został zapytany o Frondella, dzieląc się entuzjastyczną opinią na temat jego solidnego początku pierwszego sezonu w SHL. Uważa, że szwedzki napastnik będzie kluczowym elementem układanki, gdy tylko przeniesie się do Ameryki Północnej. „Zdobywanie goli jest bardzo ekscytujące. Myślę, że sposób, w jaki zdobywa bramki, jest czymś, co bardzo dobrze przenosi się na grę w NHL, ale także sposób, w jaki gra, mając 186 centymetrów wzrostu. Jego gra, jego warunki fizyczne i kierunek, w którym zmierza, będą świetnym uzupełnieniem tego, co już mamy w systemie. Gdy przyjedzie, będzie zawodnikiem dość szybko mającym wpływ na grę i będziemy mogli wykorzystywać go na kilku różnych pozycjach. Czy to na skrzydle, na środku, w niższych, czy też wyższych formacjach ataku. Uważamy, że może grać w dowolny sposób, jakiego będziemy potrzebować, i pozwoli nam wykorzystywać go w różnych sytuacjach. Ta wszechstronność jest dla nas naprawdę ekscytująca”.

